Sport

Piotr Przybylak: Naturalna szczepionka – błogostan zimowych kąpieli


28 października 2016 o 19:23   /   komentarzy (2)

Przed nami listopad, okres kojarzący się z ponurą pogodą i brakiem aktywności fizycznej na świeżym powietrzu. Wieje nudą? Nic bardziej mylnego. Rozpoczyna się czas zimowych kąpieli. Szczególnie osoby, które chcą zacząć swoją przygodę z morsowaniem, powinny zacząć już teraz. Ponieważ nie mamy jeszcze mrozu, a temperatura wody jest bardzo zbliżona do temperatury otoczenia, nastąpił idealny moment na rozpoczęcie sezonu.

Oglądając zdjęcia i filmy, można odnieść mylne wrażenie, że jest to nadludzki wyczyn, ponad wytrzymałość przeciętnego człowieka. Często spotkać można się z opinią, że nawet latem woda dla niektórych z nas jest zbyt zimna, a co dopiero w listopadzie. W rzeczywistości wygląda to troszkę inaczej. Otóż w wakacje, gdy opalamy się na słońcu, nasza skóra nagrzewa się i wchodząc do wody o temperaturze ok. 17 stopni Celsjusza wydaje się, że już jest bardzo zimna. Teraz, gdy temperatura powietrza i wody jest prawie identyczna, nie czujemy tak dużej różnicy.

Ponadto przed każdą kąpielą zimową rozgrzewamy się poprzez pompki, przysiady lub po prostu bieg. Gdy odczuwamy przegrzanie organizmu i chęć zdjęcia wierzchniego elementu garderoby, rozbieramy się, po czym spokojnym, ale pewnym ruchem wchodzimy do wody. Wysiłek fizyczny jednocześnie zapobiega dyskomfortowi podczas zanurzenia i przygotowuje organizm na przyspieszoną akcję serca z tym związaną.

Kolejnym ułatwieniem jest optymistyczne nastawienie i kontakt z pozytywnymi ludźmi. Będąc w grupie, po prostu nie zastanawiamy się, tylko dajemy się ponieść emocjom.

W końcu po zanurzeniu następuje zwężenie naczyń krwionośnych, aby zapobiec utracie energii. Co powoduje przyjemne szczypanie, pieczenie, przyspieszony oddech i bicie serca. Po chwili jednak tętno powoli się stabilizuje, ciało oswaja się z wodą, zaczynamy odczuwać ciepło i możemy oddać się chwili zapomnienia.

Jak należy się przygotować? Autor tekstu np. bierze każdego ranka zimny prysznic (niezależnie od pory roku), ale nie jest to wskazane. Wielu morsów mówi wręcz, że uwielbiają ciepło i w domu używają tylko gorącej wody. Na pewno dobrą formą wprowadzenia jest rozpoczęcie kąpieli na przełomie października i listopada, choć to nie reguła. Zdarzają się szczupłe dziewczyny, które wchodząc w środku zimy, też czują się dobrze. Jeżeli chodzi o wyposażenie, potrzebujemy: czapki i rękawiczek, które osłonią miejsca narażone na stratę temperatury oraz klapki lub buty piankowe dla zabezpieczenia stóp przed skaleczeniami i wyziębieniem. Niezbędny jest oczywiście termos z gorącą herbatą. Po kąpieli zakładamy ubranie i udajemy się do auta, by się ogrzać, napić herbaty i upajać chwilą. Warto utracone ciepło uzupełnić w saunie, co dodatkowo spowoduje przyjemne odczucia, choć nie jest to wymagane.

Morsowanie to sport, do którego należy podejść indywidualnie. Jedni wolą w wodzie pływać, drudzy leżeć, a jeszcze inni stać. Również czas powinniśmy dostosować do naszych możliwości i wyjść w chwili, gdy kąpiel przestaje nam sprawiać przyjemność. Co do czapki, rękawiczek i obuwia zaleca się jednak wzięcie ich za pierwszym razem. Wraz z doświadczeniem zdecydujemy sami czy są nam potrzebne.

Zalety morsowania to przede wszystkim zastrzyk adrenaliny i naturalnych endorfin – hormonu szczęścia. Oprócz tego nasz organizm uodparnia się na grypę i przestaje nam dokuczać uczucie zimna. A wskutek poprawienia właściwości reologicznych krwi, jesteśmy lepiej dotlenieni i nasze ciało jest w lepszej formie. Wzrost odporności i poprawa krążenia nie powinny jednak przysłonić faktu, iż jest to świetna próba charakteru połączona z zabawą.

Są jednak przeciwwskazania dla tego typu aktywności fizycznej. Osoby, które cierpią na: choroby krążenia, serca, nadciśnienie, boreliozę, epilepsję, choroby nerek i wątroby oraz cukrzycę nie powinny brać udziału w morsowaniu. Kąpiel nie jest też wskazana dla osób osłabionych, przeziębionych lub po spożyciu alkoholu.

Pomimo że zanurzenie w zimnej wodzie wygląda drastycznie, jest w rzeczywistości rodzajem aktywności sprawiającym ogromną przyjemność i satysfakcję oraz poprawiającym stan zdrowia. Zapraszamy więc kobiety i mężczyzn, nastolatków i osoby w średnim wieku do podjęcia próby hartu ducha. Nie da się ukryć, że pierwsze sekundy pobytu w wodzie stanowią wyzwanie samo w sobie, jednak po krótkim czasie kąpiel staje się przyjemna, co zresztą widać na zdjęciach i filmach nadesłanych przez kolegów i koleżanki z ONR, którzy w ciągu ubiegłej zimy morsowali na terenie niemal całego kraju. Udanej zabawy!


Komentarze (2)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 16 grudnia 2016 o 17:38 AVD_2

    Chciałbym sprostować kilka rzeczy:
    – Morsowanie to nie sport – nikt tu nie rywalizuje, tak samo jak krioterapii nie da się nazwać sportem;
    – Ja ubieram tylko czapkę – miejsc na ciele, przez które jesteśmy narażeni na szybką utratę ciepła jest kilka;
    – Po morsowaniu najlepiej jeszcze raz pobiegać;
    – Brakuje najważniejszej informacji: NIGDY NIE POWINNIŚMY WYKONYWAĆ TEGO SAMI!!! Zawsze powinna być osoba gdzieś z boku, najlepiej taka, która już wcześniej morsowała, aby po ew. np. utracie przytomności szybko ewakuować taką osobę z zimnej wody;
    W prawdzie tak długo jak morsuję nigdy jeszcze nie przytrafiło się nikomu nic złego to jednak należy pamiętać , że każdy może być tą pierwszą osobą i podczas akcji trzeba działać szybko! Oprócz tych rzeczy, które wypisałem tak wszystko się zgadza i wielkie brawa dla autora za podjęcie tematu!
    POZDRAWIAM!

    Odpowiedź
  • 22 lutego 2017 o 18:21 pl80

    Lekkie, łatwe i przyjemne: wynika z tekstu. Zimno jak cholera: wynika ze zdjęcia 🙂

    Odpowiedź