Gospodarka

Klara Jaskulska: Ukraińcy na polskim rynku pracy


20 marca 2017 o 12:01   /   komentarzy (2)

W grudniu 2016r. Narodowy Bank Polski przeprowadził badanie ankietowe, sprawdzające sytuację imigrantów ukraińskich na polskim rynku pracy. Wyniki badania mówią jasno, że z roku na rok do Polski przybywa coraz więcej Ukraińców. Momentem przełomowym był wybuch konfliktu w Donbasie, który spowodował masowy napływ ludności, nie tylko z zachodniej części Ukrainy, której dotychczas dotykała migracja do Polski, ale także ze wschodniej. Świadczą o tym wszystkie dane statystyczne zebrane po 2014r. Ale nie tylko wojna na wschodniej granicy jest przyczyną migracji Ukraińców do Polski. O wiele ważniejszy wydaje się gospodarczy chaos, w którym pogrąża się Ukraina. W 2015 roku zarejestrowano 780 tys. oświadczeń o chęci powierzenia pracy cudzoziemcowi, z czego 760 tys. dla obywateli Ukrainy – dla porównania w 2014 r. takich oświadczeń wydano odpowiednio 390 tys. i 370 tys. Tę samą tendencję pokazuje prawie dwukrotny wzrost liczby zezwoleń na pracę, wydanych Ukraińcom. W 2014r. takich zezwoleń wydano 26 tys., w 2015r. już 50 tys. Według szacunków w 2015r. w Polsce zatrudnionych było około miliona przybyszów zza wschodniej granicy. Średnia płaca dla Ukraińca w Polsce to 2,1 tys. na rękę, z czego większość zarobków jest transferowana na Ukrainę – łącznie w 2015r. Ukraińcy przesłali do swoich domów ponad 5 mld złotych. Badaną grupę imigrantów nie dotyka także bezrobocie. Ponad 93% osób przebadanych przez NBP to osoby aktywne zawodowo. Bezrobocie wśród Ukraińców ma charakter przejściowy, wynikający z tego, że często podejmują się oni pracy dorywczej. Taki model pracy dotyczy aż 47,9% przebadanych osób. Nadal zjawiskiem marginalnym są Ukraińcy prowadzący własną działalność gospodarczą (0,3%). Analizując sektory gospodarki, w których znajdują zatrudnienie Ukraińcy, zauważa się przewagę branż typowych dla imigrantów ekonomicznych, a więc: sektor usług dla gospodarstw domowych – w tym zarówno sprzątanie, jak i opieka (37,6%), usługi remontowo – budowlane (23,6%), rolnictwo (19,3%). Rzadziej Ukraińcy zatrudniani są w branży gastronomicznej i hotelarskiej (12,4%), handlu i przemyśle (łącznie ok. 13%).

Nie da się ukryć, że obecnie, w niektórych sektorach gospodarki, obserwuje się spadki podaży pracy. Lukę tę skutecznie wypełniają imigranci z Ukrainy. Ponadto na najbliższe dekady prognozy demograficzne nie są optymistyczne – już teraz zmniejsza się liczba osób w wieku aktywności zawodowej, a w ciągu następnych lat, spadek ten będzie dramatyczny. Co więcej, trudno liczyć, wbrew zapałowi niektórych komentatorów, na masowe powroty Polaków z Wielkiej Brytanii. Większość osiadłych tam rodzin jest już zakorzeniona i przystosowana do Wysp, a z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, że Wielka Brytania pozwoli na masowe odpływy pracowników z kilku sektorów gospodarki. Patrząc z takiej perspektywy, imigracja z Ukrainy jest dla Polski zjawiskiem bardzo pożądanym, a potencjał pracowników z Ukrainy powinien zostać rozsądnie zagospodarowany, z jak najlepszym pożytkiem dla polskiej gospodarki. Jednocześnie należy zdawać sobie sprawę z problemów, jakie może w przyszłości nastręczyć imigracja z Ukrainy, których dzisiaj nie dostrzega się ze względu na chłonność nowych, tanich pracowników przez polską gospodarkę. Pierwszym problemem jest od dawna zauważalna anomalia w trendzie spadku bezrobocia i wzrostu płac – podczas gdy bezrobocie systematycznie spada, presja płacowa jest bardzo słaba. Jak zauważa w swoim raporcie ze stycznia 2016r. Narodowy Bank Polski, „ograniczająco na dynamikę wynagrodzeń nominalnych nadal oddziałuje napływ pracowników z Ukrainy”. To spostrzeżenie kłóci się z dotychczasowymi zapewnieniami ekspertów, że Polacy nie muszą obawiać się konkurencji ze strony taniej ukraińskiej siły roboczej.

Drugim negatywnym aspektem napływu imigrantów, i to dużo groźniejszym, bo niewidocznym w krótkiej perspektywie, jest fakt, że ukraińscy pracownicy łatają dziurę demograficzną, która powinna zostać w sposób systemowy rozwiązana przez wdrożenie długoterminowej i skutecznej polityki demograficznej. Napływ Ukraińców uzupełniający lukę na polskim rynku pracy usypia polski rząd, który odsuwa od siebie konieczność rozwiązania problemu kurczących się zasobów aktywnych zawodowo Polaków. W konsekwencji doprowadzi to do tego, że Polska uzależni się od dopływu imigrantów zarobkowych zza granicy lub, po ich masowym odpływie (np. do Europy Zachodniej), polska gospodarka wpadnie w recesję. Inne wyzwania, jakie generuje masowa imigracja to wspomniane wyżej transfery pieniężne, wyprowadzające miliardy złotych z Polski na Ukrainę oraz sytuacja ukraińskich studentów, którzy którzy po zakończeniu nauki na polskich uczelniach wyższych będą stanowić poważną konkurencję w dostępie do rynku dla osób wkraczających po studiach na rynek pracy. Osobnym zagadnieniem są problemy społeczne, które przy braku asymilacji tak dużej grupy narodowościowej, mogą prowadzić do zachwiania bezpieczeństwa publicznego.

 


Komentarze (2)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 20 marca 2017 o 17:24 pl80

    PiS zwariował. Poza prowadzeniem polityki żydowskiej nie znajduję wytłumaczenia, sory.

    Odpowiedź
  • 20 marca 2017 o 20:21 AMF

    Co do spadku liczby osób w wieku produkcyjnym to przypominam o drastycznej obniżce wieku emerytalnego i utrzymywaniu wygórowanych przywilejów wybranych grup zawodowych. Czyżby tekst miał być ugłaskany pod publikę, że pomija te tak ważne kwestie?

    PS: a jakby czepiać się szczegółów to napływ z Ukrainy nie równa się w 100% napływowi Ukraińców…

    Odpowiedź