Gospodarka

Broń atomowa – nie, pociski manewrujące – tak


1 kwietnia 2017 o 00:10   /   komentarzy (2)

Do dziś nie zostały wyjaśnione okoliczności poniedziałkowego przelotu norweskiego myśliwca F-35 nad Polską. Samolot znajdował się nad terytorium województwa zachodnio-pomorskiego przez około 20 minut. Początkowo w mediach wydarzenie opisywano sporadycznie, nie mniej jednak już nazajutrz udało nam się namierzyć wzmianki na portalach onet.pl oraz rp.pl. Internauci a dziś także dziennikarze domagają się odpowiedzi na pytanie o pociski, w jakie mógł być wyposażony supernowoczesny myśliwiec.

Broń atomowa wykluczona

Zbigniew Kasprzak, specjalista do spraw sił powietrznych z ramienia Ministerstwa Obrony Narodowej, stanowczo wykluczył możliwość przenoszenia pocisków jądrowych – „Norwegia takiej broni po prostu nie posiada, jest ona we władaniu sił lotniczych NATO, ale to nie Norwegia jest sojusznikiem, który taką bronią dysponuje”. Zdaniem ekspertów istnieje prawdopodobieństwo, aczkolwiek niewielkie, że maszyna przenosiła pociski manewrujące powietrze-ziemia AGM-158 JASSW o zasięgu blisko 400km. To groźna broń, lecz wymaga uprzedniego zaprogramowania.  Przypuszcza się natomiast, że samolot wyposażony był w rakiety przeciwlotnicze. – Być może były to pociski AIM-120 AMRAAM, AIM-9 Sidewinder lub któreś z nowocześniejszych rakiet krótkiego zasięgu – dodał Kasprzak.   Eskortujący maszynę polscy piloci nie dostrzegli żadnych elementów podwieszonych pod skrzydłami intruza, jednak samolot F-35 posiada także wewnętrzne komory amunicyjne.

Równie trudno znaleźć odpowiedź na drugie pytanie odnośnie tego niecodziennego wydarzenia:

Jak Polacy wykryli niewykrywalny myśliwiec?

– Technologie stealth to nie jest żadna niewidzialność czy niewykrywalność, to są technologie, które pomagają obniżyć pola fizyczne samolotu – wyjaśnia Paweł K. Malicki z portalu #gdziewojsko. Norweski F-35 został przechwycony przez dwa F-16 z 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu. Samolot eskortowano nad wody Bałtyku.

Bez odpowiedzi

– Gdyby to był zamierzony lot sił sprzymierzonych NATO, natychmiast zostalibyśmy powiadomieni – przyznał anonimowy przedstawiciel Ministerstwa Obrony Narodowej. Strona norweska jednak milczy. – Jest tam jakiś spory bałagan, sprawa zapewne zostanie wyjaśniona w ciągu kilku dni – zapewnia pracownik MON.

Cóż, pozostaje nam czekać. Możemy jednak oczekiwać odpowiedzi w spokoju, nasze myśliwce czuwają.

 

Źródło: onet.pl, rp.pl, #gdziewojsko

Foto: luke.af.mil


Komentarze (2)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 1 kwietnia 2017 o 01:21 Niklotowiec/Zadrużanin

    Może to jakiś Norweg-antyfaszysta, chciał uciec do Rosji i poprosić o azyl. A, że nie znał cyrylicy, to myślał, że myślał, że Kołobrzeg to Kaliningrad. I tak mu się poplątało.

    Odpowiedź
  • 2 kwietnia 2017 o 10:47 Redakcja

    Zalecamy zwrócenie uwagi na datę artykułu. Wydarzenie jednak nie miało miejsca 🙂

    Odpowiedź