Idea

Daniel Marceli: Miłość idealna


14 kwietnia 2017 o 13:00   /   komentarzy (2)

Tyle jesteśmy warci, ile sami jesteśmy w stanie dać z siebie innym. Uważam, że każdy polski nacjonalista powinien mieć te słowa wyryte w sercu i codziennie sobie o nich przypominać. Bo czym jest nasz nacjonalizm, jeśli nie idealną miłością bliźniego? I nie chodzi tu o miłość jako jakiś odruch, uczucie czy namiętność, a raczej o wyraz naszej woli i idących za tą wolą czynów. Nacjonalizm to wyrażona w uczynkach miłość do naszych bliźnich, będąca urzeczywistnieniem zasady ordo caritatis (z łac. porządku w miłości). Nacjonalizm to miłość do narodu. Całego narodu, bez wyjątków, nie wyłączając nawet naszych przeciwników*.

Jednak czym dokładnie jest ta miłość? Chrystus nauczał: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Ile bogactwa jest w tych słowach! Miłość to czyny, miłość to poświecenie, miłość to służba, to przeciwieństwo egoizmu, to samodyscyplina, to życie dla innych. Czyż nie są to ideały tożsame z tym, co my nazywamy nacjonalizmem? Zastanówmy się. Mamy dziś Wielki Piątek, dzień Męki Pańskiej. Idealna pora na to, by zatrzymać się na chwile i w ciszy serca pomyśleć nad swoim życiem. Dla kogo żyjemy? Co jest celem naszego życia? Jak chcemy go osiągnąć?

Bez wątpienia, sensem życia jest miłość. Miłość będąca aktem woli, wyrażonym w czynach. Po co nasz trud nad zdobyciem wykształcenia? Po co czytanie książek? Po co rozwój talentów? Kariera? Pieniądze? Ładny dom? Samochód? Dobra praca? Super wakacje? Co nam z tego? Daje nam to przyjemność? Samozadowolenie? Jesteśmy z siebie dumni? Sławni? Przecież to wszystko przeminie. To rzeczy materialne. Do grobu ze sobą nic nie zabierzemy. Musimy pamiętać, że celem każdego człowieka jest zbawienie własnej duszy, zaś najprostszą drogą do zbawienia jest czynienie ofiary z siebie dla innych. Doskonałym przykładem jest życie i śmierć Jezusa Chrystusa. Życie i śmierć Boga dla człowieka. Życie i śmierć dla kogoś. Czy nie brzmi to znajomo? Jezus poświęcił siebie dając przykład do naśladowania wszystkim ludziom. Dlatego odpowiedź na pytanie o sens życia znajduje się w domu większości z nas – wystarczy spojrzeć na krzyż.

Sens życia i droga prowadząca do zbawienia tkwi w miłości. Poświęcenie samych siebie, walka z naszymi wadami i służba dla narodu przepełniona miłowaniem bliźniego jest sensem nacjonalizmu. Toteż wielce krzywdzące i z gruntu swego błędne jest twierdzenie abp. Wojciecha Polaka, prymasa Polski, który we wrześniu zeszłego roku skrytykował nacjonalizm oświadczając, iż:

„Aprobata dla tego typu myślenia nie tylko jest niewłaściwa, ale wręcz heretycka — tak nie może być. To odciąga od tego, co jest istotą chrześcijaństwa”.

Jednak nie zrażajmy się na te słowa, ponieważ pokazują one jedynie jak wiele mamy jeszcze pracy przed sobą. Znając swój cel, wiedząc o doniosłości naszej walki, mając serca szczere, dusze jasne i wiarę w Boga jestem pewny, że zwyciężymy.

* Do których za nienawistny stosunek do nas nie możemy mieć pretensji. Pretensje te raczej powinniśmy kierować do siebie, ponieważ samo istnienie ludzi nam niechętnych jest najlepszym przykładem na to, że w dalszym ciągu robimy zbyt mało, by nasza Idea trafiła do ludzkich serc i umysłów.


Komentarze (2)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 14 kwietnia 2017 o 13:19 Dymitr Ogonowski

    Jak można to się spytam coś z ciekawości. Redakcja zaznacza nie pod moim komentarzem, że autorzy nie muszą odpowiadać, ale to pytanie do wszystkich, którzy się zgadzają z Autorem. Może ktoś mi odpowie. Chodzi o te słowa: „Nacjonalizm to miłość do narodu. Całego narodu, bez wyjątków, nie wyłączając nawet naszych przeciwników”. Według religii katolickiej miłość bliźniego obowiązuje wszystkich. Jednak się spytam dla ciekawości, czy Wy miłujecie tego pedofila, co go zwalniali po odbyciu kary i protestowaliście? To, że protestowaliście przeciw zwolnieniu jego, to nie oznacza jeszcze braku miłości do niego. Można uznawać, że nie należy go wypuszczać, by nie zagrażał dalej dzieciom. Ale bądźmy szczerzy. Nie mieliście do niego żadnych uczuć nienawiści itp.? I podobnie z tymi, których się określa „zdrajcy Ojczyzny”. To, że się ich zabijało np. po to, by nie mogli już dalej donosić Niemcom i powodować aresztowania wartościowych Polaków, to rozumiem. Tylko, czy rzeczywiście w tym momencie, kiedy się do nich strzelało, było nadal uczucie miłości bliźniego i chcieli, by po śmierci poszedł do Nieba, uznając, że tam nie będzie już szkodził Polsce? Ja to przyznaję uczciwie, że wielu obywateli Polski nie miłuję. Piszę „obywatele Polski”, bo nieraz ciężko stwierdzić, czy są to etniczni Polscy, czy Żydzi. W każdym razie przyznaję, że nie miłuję: Szydło, Tuska, Kwaśniewskiego (ten to akurat podobno Żyd), ale też pewnych wrogów osobistych z sąsiedztwa.

    Odpowiedź
  • 17 kwietnia 2017 o 21:01 Dymitr Ogonowski

    Ja nie jestem przeciwnikiem nacjonalizmu. Jednak akurat przykład Jezusa Chrystusa nie bardzo tu pasuje. Tzn. Jezus Chrystus nie potępiał nacjonalizmu ani nie popierał, bo nie zajmował się polityką. Natomiast nie był nacjonalistą żydowskim. W ogóle Jego Ojcem był Bóg Ojciec, więc jak liczyć tak narodowość, to nie był z żadnego narodu. Żydzi podobno liczą po matce. W Polsce słusznie dużą wagę przywiązujemy do świadomości. Natomiast według religii Jezus Chrystus umarł nie za jakiś naród ale za ludzi w ogóle. Żydzi dlatego nie uznali Jezusa za mesjasza, bo dla nich to miał być jakiś władca, co przywróci potężny Izrael. A sprytnie, fałszywie przed Piłatem udawali lojalnych wobec Rzymu, ale chcieli wytargować uwolnienie, zamieszanego w antyrzymski rozruch w mieście Barabasza i im to się udało. Jezus Chrystus zaznaczał w swojej nauce, że to, że są potomstwem Abrahama nie wystarczy do Zbawienia. Dał też przykład, jak w Starym Testamencie Bóg uzdrowił Syryjczyka a nie wielu trędowatych Żydów. To wywołało wściekłość Żydów. Macie prawo łączyć polski nacjonalizm z katolicyzmem, gdyż katolicyzm związał się z polskością. Jednak sam Jezus Chrystus nie jest przykładem nacjonalisty, co nie znaczy, że uznał nacjonalizm za grzech.

    Odpowiedź