Idea

Filip Bator: Już wygraliśmy


5 kwietnia 2017 o 13:36   /   komentarzy (1)

W retoryce środowiska narodowego często pojawia się pojęcie walki. Z jednej strony to dobrze, bo w trawionym przez gangrenę pacyfizmu świecie przypominania o tym, że życie jest walką, nigdy za wiele. Trzeba jednak zdać sobie sprawę o co, tak naprawdę, to zmaganie się toczy.

Musimy sobie uświadomić, że de facto, nie bijemy się o ostateczne zwycięstwo. To bowiem odniósł Chrystus w noc Swego zmartwychwstania. Zaś od nas zależy, czy zaciągniemy się do obozu zwycięskiego, czy przegranego. Walka więc toczy się tylko o nas, o nasze dusze. Jest to fakt bardzo istotny, ponieważ, gdy człowiek widzi ogrom zła jaki jest na świecie, łatwo może popaść w zwątpienie. Zdarza się, że niekiedy dochodzimy do wniosku, że nasza działalność, wszelkie starania, których się podejmujemy są tylko zbędnym ryzykiem i stratą czasu. Gdy przyjdą nam do głowy takie myśli, dobrze jest przypomnieć sobie słowa proroka Izajasza: Ja zaś mówiłem: ,,Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego” (Iż 49,4). Fakt, na ziemi jest źle i nie zanosi się, żeby było lepiej. Jednak, zgodnie ze słowami Pana Jezusa, władcą tego świata jest szatan. Ten zaś, im mniej czasu mu zostanie, tym bardziej będzie zwielokrotniał swoje wysiłki. Nie możemy się łudzić, że zdołamy zatrzymać tę diabelską maszynerię. Owszem, musimy jak najczęściej rzucać piasek w jej tryby, ale celem tego jest ratowanie duszy naszej i innych. Będziemy to jednak w stanie realizować tylko przy bezwzględnym przekonaniu o słuszności naszej walki. Wytrwać w działalności narodowej może ten, kto będzie świadomy, że jest ona dla niego drogą do zbawienia. Tak już bowiem jest z nami, że myślimy przede wszystkim o sobie. Nacjonalistyczny aktywizm nie przynosi praktycznie żadnych korzyści doczesnych, może być natomiast pożytkiem wiecznym. Jest to także korzystne dla Polski. Największym bowiem dobrem dla naszego kraju będzie sytuacja, kiedy Polacy będą żyć według zasad idei narodowej. Wszelkie sprawy bieżące są tylko fasadą. Oczywiście, trzeba zadbać także o nie. Nie możemy sobie jednak dać wmówić, że kwestie polityczne, gospodarcze, czy społeczne mają decydujące znaczenie dla wymiaru naszej walki. Staranie o nie, powinno być tylko jednym ze środków prowadzących do realizacji ostatecznego celu.

Najważniejsze w tym wszystkim jest przekonanie, że finalna walka jest wygrana. Pozostaje nam tylko (i aż) codziennie stawać po zwycięskiej stronie. Decydująca rywalizacja ma bowiem miejsce w naszym umyśle i sumieniu.


FILIP BATOR
Kielczanin, koordynator Brygady Świętokrzyskiej ONR. Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania.



Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 5 kwietnia 2017 o 16:09 Dymitr Ogonowski

    „Tak już bowiem jest z nami, że myślimy przede wszystkim o sobie. Nacjonalistyczny aktywizm nie przynosi praktycznie żadnych korzyści doczesnych, może być natomiast pożytkiem wiecznym. Jest to także korzystne dla Polski” Środowiska ONR-u odrzucają liberalizm, ale z drugiej strony popierają własność prywatną i dbanie o rodzinę. I tu właśnie sam się głowię, czego naprawdę w tym względzie chce ONR? Ja nie twierdzę, że to źle wyjdzie. Żydzi (nie mówię o chrześcijanach żydowskich) i Anglicy, to narody, które mają w rozumowaniu myślenie o sobie i pod względem dominacji na świecie dobrze wychodzą. To co pisał Adam Smith, że rzeźnik, piwowar itd. nie pracuje po to by nam zapewnić obiad, tylko by dla własnych (egoistycznych) interesów. A z tego wszystkiego przez wymianę i produkcję rozwija się gospodarka. Stąd dawna dominacja Anglików, jak też dominacja Żydów we współczesnej gospodarce światowej. Oczywiście przez swoją moc ekonomiczną mają też moc polityczną i kółko się zamyka. Żydzi z USA lobbowali, by rząd III RP im oddał nieruchomości. Argument, że im odebrali naziści i komuniści. Ale to nie im, tylko jakimś im przodkom a nieraz spokrewnionym. Jakby się okazało, że mój przodek jakiś miał majątek, a teraz odebranie by zaszkodziło gospodarującym ludziom, to bym nie zabierał. A Żydzi nie będącymi obywatelami Polski, tylko USA, to dostali. A w Polsce niektórzy ludzie próbowali łączyć z chrześcijaństwem. Tylko, że III RP zniszczyła piekarza, który oddał chleb potrzebującym podatkiem od darowizny. Jakby zniszczył niesprzedany chleb, to by nic do niego nie mieli. Zaznaczam, że szanuję wizję ONR-u, bo liberalizm jest brutalnie, bezduszny, chociaż uważam, że jest ekonomicznie efektywniejszy od wszelkich wizji kolektywnych. Właśnie przez to, że nam się nie chce pracować, ludzie będą mniej wydajnie pracować dla ogółu niż dla własnego przeżycia. Mogą być zmotywowani, że chcą pracować dla Ojczyzny. Ale potem dużo z nich będzie popełniać to, co w religii nazywa się grzechem lenistwa. Jednak w ładną pogodę chce się myśleć o czymś innym. A jak od tego, czy sprzedadzą wytworzony towar albo usługę, zależy, ile będą mieli potrzebnych do życia, pieniędzy, to mają motywację, która jest silniejsza niż religijna, czy narodowa. Mogą być wyjątki, wśród ludzi, ale taki jest ogół.

    Odpowiedź