Idea

Małgorzata Jarosz: Wieczne ukrzyżowanie


18 kwietnia 2017 o 10:39   /   komentarzy (2)

Zastanawiając się, od czego zacząć artykuł dotyczący rozważań nad Świętami Wielkanocnymi, przypomniał mi się jeden z rozdziałów książki Leona Degrella, „Płonące dusze”. Rozdział nosi tytuł „Wieczne ukrzyżowanie”. Refleksje autora jak ulał pasują do czasów nam współczesnych.
Degrelle zauważa, iż od dwóch tysięcy lat powtarza się duchowo największa z ludzkich tragedii: tragedia Paschalna. W jaki sposób nasze dusze reagują na śmierć Chrystusa? Odpowiedź autora jest następująca:

Nie zadrżą i nie zapłaczą.
Nawet nie pomyślą
Nawet nie zobaczą
Chrystus umiera sam. Całkiem sam.

Rzeczywiście, nie ulega wątpliwości, że z każdym rokiem słowa te stają się coraz bardziej aktualne. Święta Wielkanocne na swój sposób obchodzą nawet ateiści, traktując je jako idealny czas na rozrywkę czy spotkania ze znajomymi. Galerie handlowe już na wiele tygodni przed świętami wypełniają się czekoladowymi zającami lub jajkami, które z istotą nadchodzących dni nie mają wiele wspólnego. My sami kierujemy nasze myśli przede wszystkim ku corocznym świątecznym porządkom, ewentualnie wizytom u fryzjera lub u kosmetyczki. Gdzie w tym wszystkim jest Chrystus? Gdzie w tym wszystkim jest próba pochylenia się nad najważniejszą tajemnicą naszej wiary, nad tajemnicą Zmartwychwstania? A przecież fundamentem chrześcijaństwa jest fakt, iż Chrystus jako jedyny pokonał śmierć. Św. Paweł pisał, iż jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, to daremna jest nasza wiara. Rzeczywiście, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, uważany mógłby być co najwyżej za swego rodzaju nauczyciela moralności.

Istnieje wiele sposobów, aby móc lepiej przygotować się na Święta Wielkanocne i lepiej zrozumieć tajemnicę Zmartwychwstania. Ja w niniejszym artykule chciałabym pochylić się nad zagadnieniami związanymi z liturgią. Liturgia Wigilii Paschalnej kształtowała się na przestrzeni lat. Pochodzące z VII i VIII wieku sakramentarze wskazują, iż w tą wyjątkową noc stawiano sobie za cel przedstawienia historii świata z perspektywy biblijnej. Chodzi tu więc o fragmenty Pisma Świętego opisujące stworzenie człowieka, potop, powołanie Abrahama czy też wyzwolenie Żydów z Egiptu. Cykl czytań kończył natomiast fragment Ewangelii według św. Mateusza, dotyczący rzecz jasna Zmartwychwstania. Moment Zmartwychwstania ukazany był więc jako swego rodzaju kulminacyjny punkt w historii świata, wszystko to, co wydarzyło się wcześniej, miało swój określony cel, dążyło do konkretnego dnia.

Ponadto Wigilia Paschalna już od czasów starożytnych jest dniem, w którym katechumenom udziela się sakramentu chrztu świętego. Zwyczaj tej kultywowany jest do dzisiaj. Jednakże to również my, którym sakramentu chrztu udzielono już w dzieciństwie, raz jeszcze powtarzamy prawdy wiary, wyznajemy wiarę w Chrystusa, a także wyrzekamy się szatana. Moment ten powinien stać się okazją do podziękowania za łaskę chrztu, a także do rozważania nad faktem, iż przystępując do sakramentu staliśmy się częścią Kościoła i przybranymi dziećmi Boga.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów liturgii Wigilii Paschalnej jest zwyczaj święcenia ognia. Pochodzenie tego zwyczaju nie jest do końca jasne. Możliwe, że ogień święcono już w IV wieku, kiedy to powstał uroczysty Exultet (autorstwo przypisuje się św. Augustynowi lub św. Ambrożemu). Niektórzy historycy stoją jednak na stanowisku, iż tradycja ta pochodzi dopiero z VIII wieku i związana jest z chrystianizacją galijskiego kultu ognia. Jakkolwiek by nie było, to w końcu sam Chrystus mówił o Sobie, iż jest „światłością świata”. Uroczyste wniesienie ognia do kościoła symbolizuje swego rodzaju odbudowę wspólnoty wiernych, który wcześniej pozostawał w ciemnościach strachu.

 


MAŁGORZATA JAROSZ
Magister historii, działaczka Brygady Małopolskiej. W swoich artykułach porusza najczęściej tematy związane z historią Kościoła i historią Polski.



Komentarze (2)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 18 kwietnia 2017 o 22:55 Dymitr Ogonowski

    Degrelle to sługa ojca kłamstwa, czyli Szatana, bo powtarzał kłamstwo oświęcimskie. Był też wrogiem wersalskiej granicy Polski. A na Wielkanoc podobało mi się kazanie jednego księdza o tym, jak Chrystus pokonał grób, czyli nie był wiecznie ukrzyżowany. Ten handel w niedzielę, to jest jakieś zaniedbywanie dnia świętego. Jednak właśnie Chrystus wszystkie te grzechy pokonał.

    Odpowiedź
  • 19 kwietnia 2017 o 13:44 Dymitr Ogonowski

    Degrelle to nie tylko wróg Rosji i Serbii, ale również Polski, naprawdę. I kłamca oświęcimski. Głosił, że tam był obóz pracy, głównie dla komunistów.

    Odpowiedź