Społeczeństwo

Patrycja Resel: ,,Matka wszystkich bomb” zbiera swoje żniwo


21 kwietnia 2017 o 10:00   /   komentarzy (2)

Początek XXI wieku staje się coraz bardziej burzliwy. Wciąż media informują nas o różnorodnych zmianach, przekształceniach i decyzjach, które niejednokrotnie zaważają na spokoju i życiu zwykłego człowieka. Tragedie ludzkie otaczają nas dookoła, a my bardzo często nie możemy im bezpośrednio przeciwdziałać. Wielu z nas chciałoby mieć wpływ na otaczającą nas rzeczywistość i zakończyć pasmo porażek, na których buduje się współczesna historia naszego świata. Bolączką ostatnich lat są działania Państwa Islamskiego i kolejne próby zahamowania jego rozrostu. Fanatyzm członków ISIS doprowadza ludzkość, jej dziedzictwo do ruiny. Każdy nierozsądny krok, każde bezsensowne igranie z wrogiem, wszystkie nieprzychylne potyczki polityczne mogą doprowadzić do zguby. Nie tylko państw, które znajdują się w czołówce zagrożonych terroryzmem, lecz także naszego narodu. Powinniśmy pamiętać, że jesteśmy częścią tego systemu, dlatego baczna obserwacja wydarzeń z całego świata oraz reagowanie na niepokojące sygnały muszą stać się naszym obowiązkiem.

13. kwietnia bieżącego roku Stany Zjednoczone przeprowadziły atak na pozycje Państwa Islamskiego w Afganistanie. W tym celu użyły bomby GBU-43/B, którą także nazywa się MOAB (Massive Ordnance Air Blast – stąd skrót MOAB) lub matką wszystkich bomb (co też mieści się w skrócie MOAB; z ang. mother of all bombs). Bomba waży 9,8 tys. kilogramów, ma 9 metrów długości, 100 centymetrów w obwodzie i nie jest transportowana przez samoloty bojowe. Do jej przewozu służą samoloty transportowe C-130 Hercules. Jest ona wyciągana z ładowni samolotu przez tylną rampę ładunkową specjalnym spadochronem. Po wyrzucie bomby spada ona swobodnie i po chwili nabiera prędkości. Jej celność wzmacnia nawigacja GPS, w którą wyposażono mechanizm bomby. Mimo, że GBU-43/B nie jest bombą atomową, to jej moc jest niewyobrażalna. Zawiera 8,5 tys. kilogramów silnego materiału wybuchowego – kompozycja H6 (45% heksogen, 30% trotyl, 20% aluminium, 5% wosk). Do formy wlewa się materiał w stanie ciekłym, który następnie w niej zastyga. Wybuch tego typu mieszanki wywołuje niewyobrażalną falę uderzeniową. Po eksplozji zniszczenia mogą występować nawet do 1,5 kilometra od epicentrum, a ogólne jej skutki mogą być odczuwalne do 50 kilometrów.

Bomba została pierwszy raz przetestowana w marcu 2003 roku przed rozpoczęciem wojny z Irakiem. 13. kwietnia br. o godzinie 19.32 czasu lokalnego miał miejsce jej bojowy debiut. Została zrzucona z samolotu MC-130 w powiecie Achin, w prowincji Nangarhar, przy granicy z Pakistanem. Kilka dni wcześniej w tamtych rejonach zginął amerykański żołnierz, który wziął udział w operacji przeciwko ISIS. Głównym celem ataku bombowego było zniszczenie bazy wypadowej Państwa Islamskiego, w której członkowie zbudowali sieć tuneli i jaskiń, aby móc się swobodne przemieszczać w kolejne części regionu. Zagraniczne media podały informację o 36 zabitych członkach ISIS, zniszczeniu broni, amunicji i podziemnych tuneli w skutek eksplozji matki wszystkich bomb. Według danych nie ucierpieli żadni cywile, którzy uciekli z tych terenów w 2016 roku, kiedy zostały one opanowane przez Państwo Islamskie.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wyraził wielkie zadowolenie z przeprowadzonej akcji bojowej. Niestety, z mojej perspektywy kolejne działania USA budzą wiele zastrzeżeń. Ogromne niebezpieczeństwo płynie ze stosowania nie do końca jeszcze sprawdzonej broni masowego rażenia. Jak już wcześniej nadmieniłam, eksplozja bomby mogła przyczynić się do ogromnych, nieprzewidzianych strat. Niewinni ludzie mogli zginąć przez agresywną politykę Stanów Zjednoczonych. Jeśli nawet do tego doszło, taka informacja nie dotarłaby prędko do opinii publicznej. Najważniejszy jest główny sukces USA i niebezinteresowna walka z Państwem Islamskim.

Państwo Islamskie jest niewątpliwie wrogiem naszej cywilizacji, lecz wykorzystywanie go w walkach z imperialistycznych pobudek nigdy nie jest pożądanym sygnałem. Zrzucenie bomby w Afganistanie to tylko jeden z punktów planu Stanów Zjednoczonych, które dążą do zdobycia politycznej, gospodarczej, międzynarodowej przewagi. Chęć uzyskania prestiżu na arenie światowej jest głównym postulatem polityki Donalda Trumpa. Gdy cieszymy się z likwidacji kolejnych jednostek ISIS, po cichu zdobywają swoją władzę Stany Zjednoczone. Jeśli nie będziemy ostrożni, niedługo obce państwo będzie nam wytyczało nowe prawa i żądania.

 


PATRYCJA RESEL
Działaczka Brygady Łódzkiej ONR. Studentka historii i pedagogiki w piotrkowskiej filii UJK. Na co dzień zajmuje się historią polskiego kina przedwojennego oraz działalnością artystów tego okresu. W swoich artykułach zajmuje się przemianami społecznymi w państwie polskim oraz ich konsekwencjami.



Komentarze (2)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 21 kwietnia 2017 o 13:55 Dymitr Ogonowski

    Po napadzie na Serbów w 1999 r., czyli agresji USA Clintona, Niemiec i ich sojuszników przeciw słowiańskiemu narodowi, celem poparcia separatyzmu islamskich i jednocześnie mafijnych albańskich kolonistów serbskiego Kosowa i Metohiji, nie chce mi się usprawiedliwiać amerykańskich bombardowań. Jestem przeciwko ich wojskom w Polsce, podobnie, jak przeciw napływowi islamskich kolonistów. Czytałem, że jacyś murzyni z U.S. Army chcieli zgwałcić 19-letnią Polkę w Żaganiu. Natomiast, co do ISIS i im podobnych organizacji, to jednak lepiej, jakby zostali rozbici. Zarzucają i Rosji i Asadowi i USA, że od ich bombardowań ginie też ludność cywilna. Prawda o wojnie jest brutalna. Wyzwolenie jakiegoś terenu bez przypadkowych ofiar cywilnych byłoby cudem. Tak jest to niemożliwe. Tym bardziej, że islamiści specjalnie się zasłaniają ludnością cywilną. W ogóle ofiary cywilne w wojnach przeważnie wykorzystuje propaganda drugiej strony, jednocześnie ukrywając informacje, że od jej ostrzałów i bombardowań też są ofiary cywilne.

    Odpowiedź
  • 21 kwietnia 2017 o 14:11 pl80

    Podejrzewam, że przynajmniej 2 osoby zginęły, kiedy wózek na jakim wysuwana jest ta bomba spadł na ziemię.

    Odpowiedź