Społeczeństwo

Paweł Doliński: Przemyt broni z Ukrainy do Polski


10 kwietnia 2017 o 16:35   /   komentarzy (0)

Dwie obywatelki Ukrainy próbowały wwieźć do Polski przez przejście graniczne „Jagodzin – Dorohusk” sześciolufową armatę morską AK-630 o kalibrze 30 mm.

Sprawa wygląda poważnie, ponieważ 31 marca br. dwie Ukrainki próbowały rzeczywiście przewieźć chłodzony zestaw lufowy wraz z zamkiem do sowieckiej armaty okrętowej, ukryte w środku metalowego cylindra. Do przemytu wykorzystano samochód dostawczy na ukraińskich tablicach rejestracyjnych, który zgodnie ze zgłoszeniem miał przewozić elementy hydrauliczne.

Zabezpieczone morskie działo przeciwlotnicze, cztery osoby zatrzymane, zarekwirowane 1300 paczek papierosów bez akcyzy – to rezultat akcji lubelskiej delegatury ABW oraz innych służb. Wspólne działania rozpoczęto po próbie nielegalnego wwiezienia do Polski broni. Po ujawnieniu na granicy próby wwiezienia broni do akcji wkroczyła ABW, która zabezpieczyła działo.

Śledztwo prowadzone jest od 2 kwietnia. Zatrzymano łącznie czworo obywateli Ukrainy, z których jeden na stałe mieszka w Polsce. Wszystkim postawiono zarzuty, a na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec nich trzymiesięczny areszt. Jak przekonywali, nie byli świadomi, że przewożą sprzęt wojskowy.

Według portalu internetowego defence24.pl, cała sytuacja nie jest tak groźna, na jaką wygląda. Armata AK-630, która była przewożona, nie mogła stanowić realnego zagrożenia, ponieważ jej ogromna waga nie pozwala na montaż na jakimkolwiek samochodzie, a jej wieloelementowość i złożoność wymaga specjalistycznej wiedzy i środków. „…elementy armaty AK-630 były przemycane przez obywateli ukraińskich nie jako element lądowego systemu bojowego, ale raczej jako eksponat dla kolekcjonera lub muzeum, lub części zamienne potrzebne do przeprowadzenia naprawy lub modernizacji systemu artyleryjskiego na remontowanym okręcie.”- podaje portal.

Nie zgodzę się z twierdzeniem portalu defence24.pl, który moim zdaniem całą sprawę bagatelizuje. Nie wierzę w niewinność Ukraińców, ponieważ ciężko naprawdę jest pomylić elementy działa okrętowego od hydraulicznych. Natomiast jeżeli ich celem był przewóz działa jako eksponatu historii wojskowości za granicę, to aż ciężko uwierzyć w to, że nie sprawdzili, jakie obowiązuje w Polsce prawo i o jakie pozwolenia należy się ubiegać. A nawet jeśli ich czujność zawiodła i nie spostrzegli się, że wiozą armatę kalibru 30 mm przez granicę dwóch państw, to ktoś musiał im ją podłożyć lub zamienić z oryginalnym sprzętem hydraulicznym. I to najbardziej może niepokoić, kto za tym stał i jaki był jego cel? Nie będę zdziwiony, jeśli się okaże, że to działo miało być wywiezione w częściach i zmontowane w określonym miejscu. Z tego powodu kontrola wszystkich granic oraz infiltracja środowiska ukraińskiego jest przy obecnej sytuacji niezmiernie ważna i potrzebna. W końcu taki nagły przypływ ludności obcej do naszego kraju może kosztować nas więcej niż tylko zalew rynku pracy tanią siłą roboczą.


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)