Aktywizm

Piotr Bąk: Musztra — czynność rodem z armii, pomocna w codziennym życiu


13 kwietnia 2017 o 20:00   /   komentarzy (2)

Czym byłaby armia któregokolwiek z państw na ziemi, która nie byłaby szkolona w oparciu o pewnego rodzaju podstawę, czyli musztrę? Wyobraźcie sobie wielką masę ludzi biegnących bez składu i ładu, uzbrojonych w prymitywną broń, naprzeciwko której staje nieliczna jednak świetnie wyszkolona i dowodzona grupa ludzi, których jedynym zajęciem w życiu jest wojaczka. Większość z Was zapewne ma głowie sceny z filmu „300” i w rzeczy samej jest w tym słuszność, aczkolwiek pozwolę sobie zauważyć, iż podobne sytuacje można odnieść do innych bitew na przestrzeni naszych dziejów. Pomijając jednak bardzo istotne kwestie w bycie każdej armii takie jak: uzbrojenie, wykształcone kadry, nakłady finansowe etc. chciałbym się skupić na rzeczy, bez której nie wyobrażamy sobie współczesnego wojska, a mianowicie dyscypliny.

Musztra w oczach zwykłego obywatela (szczególnie tego, który w wojsku nie był) kojarzy się z rygorem, krzykiem i wstrętnym sierżantem. Ja jednak lubuję się w zwalczaniu stereotypów i pokrótce uzasadnię, dlaczego dryl jest bardzo istotny nawet w cywilu. Musztra przede wszystkim świetnie integruje dane towarzystwo.
Z grupki obcych sobie ludzi po pewnym czasie rodzą się więzi, które potrafią przetrwać całe wieki. Nazwa „jednostka” nie wzięła się z przypadku, bo dosłownie ma jednoczyć, co w mowie wojskowej ma jednoczyć pewną grupę ludzi w drużynę, pluton, kompanię itd. Skoro musztra jednoczy to dzięki niej towarzystwo bliskich sobie już ludzi nie jest bezładną chmarą, lecz grupą, która jest świadoma swoich umiejętności, budzi swego rodzaju szacunek, pokazuje charakter i hierarchiczność swojej społeczności.

Musztra w dużej mierze ma również być swego rodzaju samodyscypliną, która kształtuje nasz własny charakter. Musimy być pewni nie o kolegę, który stoi z nami ramię w ramię, lecz przede wszystkim o siebie, aby dopomóc koledze z całych swoich sił w razie potrzeby. Wbrew pozorom musztra nie ma na celu hodowli armii, która bezkrytycznie wykonuje te same ruchy w marszu, krzyczy tym samym tonem i ślepo wykonuje rozkazy, lecz przede wszystkim tworzy ludzi świadomych swoich czynów. Ludzi, którzy wiedzą, dlaczego tworząc zwartą grupę o wysokim morale, są w stanie zdziałać dużo więcej dobrego dla ojczyzny. Jest to przeciwwaga do wywyższonego ego osób, które mącąc i kłócąc się między sobą niszczą to, co często budowały poprzednie pokolenia. Musztra ma uczyć również pokory nie tylko wobec przełożonych, ale i wobec samych siebie. Wiedząc, że to razem jednocząc siły tworzymy coś co pozwala budować coś dobrego, nie tworzymy głupich konfliktów, gdyż wiemy, że można egoizmem i pychą niszczyć nawet imperia.

Czy musztra powoduje strach w oczach przeciwnika? Ależ oczywiście! Każdy woli walczyć przeciwko chmarze bliżej nieokreślonego ludu aniżeli przeciwko zdyscyplinowanej, świadomych swoich umiejętności grupie ludzi, którzy skoczą za sobą choćby i w ogień. Najlepszym przykładem jest strach lewicowo-liberalnych środowisk po zeszłorocznych obchodach utworzenia Obozu Narodowo-Radykalnego.

Musztra uczy jednak rzeczy moim zdaniem najistotniejszej mianowicie swego rodzaju porządku. Stosując ją oczywiście nie w sensie dosłownym, że wydajemy rozkaz członkom rodziny, aby poruszali się marszem chodząc po domu, co samo w sobie brzmi absurdalnie, ale przenoszenie jej na pewne płaszczyzny życiowe. Słuchanie rodziców, sumienne wykonywanie codziennych czynności takich prozaicznych — jak dotrzymywanie danego słowa nie tylko wobec innych, ale i samego siebie. Psychika ludzka całkiem inaczej pracuje, jeżeli człowiek jest pewien czegoś. A jest pewien, jeżeli żyje w porządku i harmonii. Zgoła inaczej jest, jeżeli człowiek żyje w chaosie i nie jest pewien, jak zachowa się ktoś na kogo liczy, czy ktoś go nie wystawi, czy będzie mógł na kogoś liczyć na 100%, morale takiego człowieka jest zachwiane.

Przechodząc do meritum. Czy musztra jest przydatna w codziennym życiu? Owszem. I każdy z nas może to udowodnić!

fot. Ćwiczenia Brygady Górnośląskiej ONR


Komentarze (2)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 13 kwietnia 2017 o 23:05 Dymitr Ogonowski

    W ONR to jak jesteście dobrowolnie, to macie prawo do musztry:) Ale w ogóle przesadna musztra, to jest prusactwo a nie polskość. I gnębienie musztrą było jedną z przyczyn wybuchu Powstania Listopadowego. Nie było ono przeciw Prusom, ale warto się przyjrzeć kim był dowódca wojsk Konstantin Pawłowicz. Podobnie, jak jego ojciec car Paweł, nie był specjalnie antypolski. Ojciec Paweł, uwolnił Kościuszkę, wyraził ubolewanie z powodu rozbiorów, tylko powiedział, że już nie cofnie. Książę Konstantin też po wybuchu powstania nie bardzo się chciał mścić na spiskowcach, mimo, że to jego chcieli zabić. Był zakłopotany. To w końcu innym car powierzył stłumienie powstania. Natomiast książę Konstantin był wychowany przez swojego ojca w Garczinie właśnie w strasznej musztrze. Ojciec w ogóle był sprawiedliwy i syn też nieraz oberwał, przy niedokładnym musztrowaniu, jak i inni. Car Paweł właśnie przeniósł do Rosji musztrę, wzorując się na Prusach. W ogóle to już Piotr III był sympatykiem Prus i te wzory importował do Rosji. Natomiast sam książę Konstantin w młodości wychowywany w musztrze, też wprowadzał wielogodzinne musztry dla swoich polskich żołnierzy. W tamtych czasach, to były musztry połączone z okładaniem kijami tych, co słabo się poddają musztrze. Nie tylko żołnierze ale i oficerowie mieli tego dość. Sprawa narodowa była też, przy wybuchu Powstania Listopadowego. Jednak, jak to przeważnie bywa sprawy bytowe i narodowe się na siebie nakładają.

    Odpowiedź
    • 15 kwietnia 2017 o 14:56 Fryderyk

      Świetny artykuł. I o to chodzi ; )

      Odpowiedź