Idea

Daniel Marceli: Narodowy radykalizm teraz!


7 maja 2017 o 14:11   /   komentarzy (1)

Tylko silne państwa narodowe znajdą swoje miejsce w Europie przyszłości, dlatego Polska musi być na to przygotowana. Jak pokazuje historia, gwarantem stałego pokoju i wzrastania narodów jest ich możność samostanowienia. Są to prawidła naturalne, do których ziszczenia podświadomie dąży każda nacja. Toteż w świecie nie ma miejsca na sztuczne twory, będące iluzją, dającą namiastkę wolności. Dlatego upadły Austro-Węgry, dlatego upadło Imperium Rosyjskie, rozpadł się Związek Sowiecki i to samo czeka Unię Europejską. My, narodowi radykałowie, to wiemy i już dzisiaj jesteśmy na to gotowi. Chcemy, by gotowa była na to nasza ojczyzna – Polska Jutra.

W Europie już od kilkudziesięciu lat obserwujemy upadek moralny, rozmycie kulturowe, kryzys wiary katolickiej. Są to oznaki słabości i załamania się cywilizacji łacińskiej, która jednocześnie wypierana jest przez bardzo dziś silną i zdecydowaną na konfrontację cywilizację arabską. Społeczeństwa zachodnie popadły w obłęd hedonizmu, zachłanności i poprawności politycznej, zaś wschodnie trawione są przez raka wyzysku, chorego kapitalizmu i rozmaitych patologii społecznych, które mają przyśpieszyć przyjmowanie niszczycielskich ideologii spod znaku wolności, równości i tolerancji. Władza spoczywa w rękach wielkiego kapitału, zaś pracownicy sprowadzeni zostali do roli „zasobów ludzkich” na usługach wielkich korporacji. Następująca dehumanizacja i rozprzestrzeniające się antywartości zwiastują czasy wielkich zmian. Kto tego nie widzi, jest albo głupcem, albo ignorantem.

Narodowy radykalizm jest odpowiedzią na ducha czasów. Jest najnowocześniejszą ideą dla czasów nam współczesnych. Jest koniecznością dziejową. Jest jedyną drogą do wielkości dla naszego narodu, która jest równoznaczna z jego przetrwaniem na przestrzeni przyszłych wieków. Dlatego nie ruszają nas wszelkie słowa oburzenia, porównania do faszystów, uliczne i medialne protesty, blokady czy ataki. To wszystko ludzie mali, niedorośli do dziejowej chwili, która nadciąga nieubłaganie jak uderzeniowa fala huraganu, która zmiecie zastany porządek. Owszem, można zdelegalizować ONR, można pozamykać nas w więzieniach, można nas nawet zabić. Jednak nie można zdelegalizować ani zabić idei, którą mamy w sercach, która płonie w naszych duszach. Można zniszczyć to, co ludzkie, lecz nikomu już nie uda się zniszczyć tego, co duchowe. Stąd ta panika u ludzi złych, którzy już przeczuwają to, co nieuchronne. Szok, zdumienie, może nawet lęk, które są widoczne wśród pseudoelit III RP, będące reakcją na działalność i ustawiczny rozwój naszego ruchu, idei narodowo-radykalnej, są najlepszym przykładem na tępotę i brak zrozumienia przez nich sytuacji we współczesnej Europie oraz na świecie. Nawołujące z różnych stron głosy o potrzebie delegalizacji ONR brzmią jak majaczenie człowieka uzależnionego od alkoholu, gdyż są ucieczką od logicznego myślenia w stronę iluzji, w stronę zaprzeczania zaistniałym faktom. Naszego marszu już nie da się powstrzymać! Jest to marsz nowego pokolenia, który swoim równym i ciężkim krokiem wdepcze ścierwo liberalnej demokracji w błoto historii. To nasze płonące dusze podpalą obecny świat i na jego gruzach zbudują nowy ład.

Te słowa nie mają w sobie nic z fantazji, nie są to też pobożne życzenia, wydawałoby się, garstki ludzi. Te słowa to zapowiedź tego, co nieuniknione – to konieczność dziejowa! Nasza idea, nasz ruch, nasza deklaracja i w końcu nasze działania są żelazną konsekwencją współczesnej epoki. Narodowy Radykalizm jest odpowiedzią na potrzeby narodu, jego idea jest siłą, która zatrzyma i zniszczy ten przestarzały, pękający w szwach, przeżarty hedonizmem, konsumpcjonizmem, kapitalizmem i dyktatem korporacji system demoliberalny. Nadszedł nasz czas. Jesteśmy ziarnem, z którego wykiełkuje odnowiony Naród, jesteśmy jaskółką świadczącą o nadejściu wielkich czasów – Wielkiej Polski!


Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 7 maja 2017 o 14:32 Dymitr Ogonowski

    Racja, że narody dążą do niepodległości. Jednak nieraz państwa wieloetniczne trwają długo. Np. Pakistan, India (Niektórzy uważają, że nazwa państwa jest India, a Indie to cały geograficzny region). Chiny to ciężko powiedzieć, że są państwem wieloetnicznym, ze względu na bardzo wysoki udział Chińczyków. Jednak mają pod sobą Tybet Turkiestan Wschodni (z Ujgurami), Mongolię wewnętrzną. W Europie jednak trwa Hiszpania i Wielka Brytania. Baskowie i Kastylijczycy to narody o kulturze katolickiej, jednak zupełnie innym języku. Hiszpanie jednak nie są wyjątkiem narodu wielojęzykowego, jak Szwajcarzy. Austro-Węgry i Imperium Rosyjskie upadły ale na skutek ciężaru, jakim była I wojna światowa. A ZSRR się rozpadło na skutek konstrukcji bolszewickiej. Naprawdę to była jakaś nowa wersja Imperium Moskiewskiego, tylko, że komunistyczna, czerwona. I „miłujący pokój” i „przyjaźń narodów” założyli fikcyjną konstrukcję. Wpisali w konstytucji, że republiki związkowe mogą wystąpić z ZSRR. Zaznaczał to w przemówieniu Stalin. Oczywiście to była fikcja. Wówczas, jakby jakiś komunistyczny przywódca republiki chciałby wystąpić, to by został szybko rozstrzelany jako „wróg ludu”. Jednak, jak komunizm upadał, to to co było wcześniej fikcją prawną, zaczęło powoli stawać się formalnym prawem. Przywódca Rosyjskiej FSSR B. Jelcyn uznał, że może poświęcić Imperium, w zamian za to, że stanie się głową niepodległego państwa. A, związany w dzieciństwie z banderowcami, późniejszy komunista Krawczuk, oczywiście też chciał niepodległej Ukrainy. I się dogadali w Puszczy Białowieskiej, popijając przy tym. Oczywiście to nie tylko pijaki z Puszczy Białowieskiej były przyczyną rozpadu ZSRR. Rzeczywiście narody dążyły do niepodległości. Nie tylko te, które tworzyły republiki związkowe, ale również Abchazi, Czeczeni, Tatarzy, Baszkirzy. Jednak nie wszystkie narody ją zdobyły. Dlatego trzeba też widzieć inne czynniki rozpadu ZSRR. A teraz, czy Polska jest zagrożona RAŚ-em, który szantażuje Polskę, że jak wystąpi z UE, to rozpisze referendum o niepodległości Górnego Śląska? I znów sam RAŚ nie miałby znaczenia, bo nie mógłby sam urzeczywistnić dążeń separatystycznych. Jednak jest groźba, że zyska poparcie Niemiec. Miejmy nadzieję, że to się nie stanie. Tylko wszystko rozważam.

    Odpowiedź