Gospodarka

Klara Jaskulska: Polska wśród liderów marnowania żywności


4 maja 2017 o 22:00   /   komentarzy (1)

W każdym roku mieszkańcy wysoko rozwiniętych krajów marnują 1/3 produkowanej żywności, co oznacza, że 1,6 miliarda ton zdatnego do spożycia jedzenia trafia na śmietnik[1]. Te ponure statystyki przygnębiają jeszcze bardziej, jeśli zestawimy je z tym, że na świecie, co 6 sekund umiera z głodu jedno dziecko.

Na terenie Unii Europejskiej marnowane jest rocznie 88 milionów ton żywności, co w przeliczeniu na jednego obywatela daje 173 kg! Na zlecenie Komisji Europejskiej przeprowadzono badania, które wykazały, że głównym źródłem marnotrawstwa są niestety gospodarstwa domowe (53 proc.), następnie przetwórstwo (19 proc.),  gastronomia (12 proc.) oraz sprzedaż i produkcja (łącznie 16 proc.). W czołówce europejskich krajów marnotrawiących pożywienie jest Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Holandia. Polska w tym rankingu zajmuje mało chlubne, bo wysokie, piąte miejsce. W naszym kraju w 2006 roku marnowane było 9 mln ton żywności, przy czym odwrotnie niż w innych krajach UE, czyli 6,6 mln ton jest marnotrawione w trakcie procesu produkcyjnego, natomiast gospodarstwa domowe odpowiadają za marnowanie ponad 2 milionów ton jedzenia. Jakie są tego przyczyny? Głównym powodem marnotrawienia żywności w domach jest dokonywanie nieprzemyślanych zakupów i nieumiejętność planowania – w sondażu przeprowadzonym przez Millward Brown (2016) Polacy przyznali się do wyrzucania jedzenia z następujących powodów: przegapienie terminu przydatności do spożycia (38 proc.), zbyt duże zakupy (15 proc.), zbyt duże porcje posiłków (13 proc.), niewłaściwe przechowywanie żywności (11 proc.). Do najczęściej wyrzucanych produktów należy pieczywo (36 proc.), wędliny (43 proc.), ale także owoce i warzywa (odpowiednio 27 i 32 proc.). Ogółem do wyrzucania jedzenia przyznaje się 35 proc. naszych rodaków, przy czym marnowanie żywności dotyczy znacznie częściej osób pracujących, mieszkających w dużych aglomeracjach miejskich. Za marnowanie żywności współodpowiedzialną, w dużej mierze, należy uznać także machinę reklamową, która nakręca konsumentów na coraz większe i mniej przemyślane zakupy, atakując sloganami typu: „trzy w cenie dwóch”, „promocja do końca dnia” itp. i kreując konsumpcyjny styl życia, jako standard.

Nie tylko ekonomiczne straty przynosi marnowanie żywności, ale także jest to narastający problem ekologiczny. Produkcja i dystrybucja żywności wiąże się z intensywnym wykorzystaniem zasobów naturalnych. Półki uginające się od produktów spożywczych to gąbki pochłaniające hektolitry wody i energii. Wytworzenie produktów spożywczych to nie tylko koszt wytworzenia surowej żywności, ale także opakowania, transportu, magazynowania, emisji odpadów przemysłowych. W przełożeniu na twarde statystyki: wyrzucona do śmieci kanapka z serem to 100 litrów zmarnowanej wody, z kolei produkcja 1 kg wołowiny pochłania aż 6000 litrów wody[2]. Hodowla zwierząt, przede wszystkim bydła,  pochłania także ogromne ilości paliw, głównie ropy naftowej. Szacuje się, że do wyprodukowania 1 kalorii żywności potrzeba 10 kalorii paliwa. Co więcej, Federacja Polskich Banków Żywności przedstawiła szacunki, z których wynika, że z powodu zmarnowanej żywności w całej Europie zostały wyemitowane 170 milionów ton dwutlenku węgla – czyli prawie tyle, ile emituje rocznie Holandia[3].

Jednak marnowanie jedzenia jest poważnym problemem nie tylko ekonomicznym i ekologicznym, ale przede wszystkim społecznym. Podczas gdy ponad 1/3 Polaków marnuje żywność,  prawie 3 miliony naszych rodaków żyje w skrajnym ubóstwie[4]. Oznacza to mniej więcej tyle, że osoby te muszą przeżyć za mniej niż 544 zł miesięcznie (tyle wynosi tzw. minimum egzystencji dla gospodarstwa jednoosobowego). Co więcej, ponad 160 tys. polskich dzieci przychodzi do szkoły głodne, a dla wielu z nich posiłek w szkolnej stołówce jest jedynym posiłkiem zjedzonym w ciągu dnia. Zestawienie danych na temat marnowania żywności przez dużą część polskiego społeczeństwa ze statystykami dotyczącymi biedy i niedożywienia panującymi w wielu polskich rodzinach prowadzi do wniosku, że społeczeństwo polskie dotknięte jest problemem zobojętnienia, zamknięciem na problemy innych i przede wszystkim brakiem solidarności majętnych członków społeczeństwa z biedniejszymi i potrzebującymi, wyrażających się w naturalnych odruchach dobrowolnego  niesienia pomocy, która nie generuje dla darczyńcy żadnych dodatkowych kosztów. Istnienie problemu niedożywienia w Polsce, przy jednocześnie alarmująco wysokim poziomie marnotrawienia żywności, świadczy o niedojrzałości społecznej i obywatelskiej. Może to wynikać z braku świadomości na temat sytuacji materialnej innych członków społeczeństwa, ale także z braku chęci i zaangażowania w niesienie systematycznej pomocy innym. A w przypadku wielu z nas wystarczy naprawdę niewiele: mądre i wczesne planowanie zakupów, tak aby wydawać mniej pieniędzy na żywność rzeczywiście niezbędną, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przekazać na organizacje wspierające potrzebujących. Jeśli stać nas na marnowanie żywności, to stać nas także na wyeliminowanie problemu niedożywienia polskich rodzin.

Nad problemem marnowania żywności postanowił pochylić się także Senat. Zaproponowany przez wyższą izbę parlamentu projekt ustawy „o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności” zakłada, że sprzedawcy żywności będą zobowiązani do podpisania umowy z organizacją pożytku publicznego zajmującą się dystrybucją żywności na cele społeczne. Jeśli mimo podpisanej umowy sklepy nadal będą utylizować żywność zdatną do spożycia, ale odrzuconą z handlu, np. ze względów estetycznych lub krótkiego terminu przydatności, to będą one zmuszone do zapłacenia 10 groszy za każdy kilogram odpadów spożywczych, określonych jako „produkty spożywcze przeterminowane lub nieprzydatne do spożycia”. Pobrane w ten sposób opłaty w całości trafią do organizacji, z którymi sklepy podpisały umowę nieodpłatnego przekazywania żywności na cele społeczne. Zapisy ustawy mają dotyczyć sklepów o powierzchni powyżej 250 metrów kwadratowych. Pewnym mankamentem projektu jest fakt, że za niepodpisanie umowy z organizacją pożytku publicznego przedsiębiorcom grozi 5 tys. zł kary; natomiast brak opłacenia wyrzucenia żywności to koszt od 500 zł do 10 tys. złotych. Nie ulega wątpliwości, że dla dużych koncernów spożywczych są to kwoty śmiesznie niskie, a prawo, aby było stosowane, powinno ustanawiać kary za nieprzestrzeganie przepisów wyższe niż koszt ich wykonania. Pierwsze czytanie projektu odbyło się 2 marca bieżącego roku, wynikiem było skierowanie projektu do dalszych prac.

Jednak w polskim prawie już istnieją regulacje, które mają być zachętą dla sklepów do przekazywania żywności na cele społeczne – od 2013 roku darowizny, których przedmiotem są produkty spożywcze i które są przekazywane na rzecz organizacji pożytku publicznego są zwolnione z podatku od towarów i usług. Prawo to jednak nie wpłynęło w znaczący sposób na zmniejszenie stopnia marnotrawienia żywności, co oznacza, że dopóki nie wejdą w życie restrykcyjne regulacje prawne nakazujące producentom i sprzedawcom żywności przekazywanie nadmiarowej lub niezdatnej do handlu żywności na cele społeczne, trudno będzie zmniejszyć poziom marnowania żywności w Polsce. Jednak my, jako konsumenci, również mamy wpływ na to, jak dużo żywności trafi do potrzebujących zamiast do śmietnika. Banki Żywności cały czas prowadzą intensywne kampanie edukacyjne zachęcające konsumentów do racjonalnego planowania zakupów, prawidłowego przechowywania żywności, dzielenia się z innymi, oszczędzania energii i wody podczas przygotowywania posiłków. Jednak najważniejszym krokiem w zmniejszeniu stopnia marnowania żywności jest uświadomienie sobie, jak nieetyczne jest wyrzucanie „chleba naszego powszedniego” w sytuacji, kiedy wielu naszych rodaków cierpi niedożywienie i nędzę, a także jak negatywnie wpływa to na środowisko naturalne.

 

[1] Według raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa FAO (2013)

 

[2] http://bankizywnosci.pl, dostęp: 2017-04-20

[3] tamże

[4] Dane GUS (2018)


Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 12 maja 2017 o 19:41 Podpis *

    Niskie te kar, powinny być wyższe!

    Odpowiedź