Idea

Leon Skrodzki : Nasza walka


17 maja 2017 o 16:18   /   komentarzy (4)

 

„Długa droga jest przed nami, naszym wrogiem świat bez granic” możemy usłyszeć w jednym z utworów legendarnego zespołu Legion. Słowa te, może za dewizę obrać ten, kto zdecydował się w zepsutej współczesności zachować zasady i przyzwoitość. Każdy, kto mieni się narodowym radykałem, podjął walkę z światem, która trwać będzie całe życie.

Przed każdym z nas potężny przeciwnik. Świat, który stracił punkt odniesienia i za bóstwo obrał sobie „ludzkość”. Wyzwolenie człowieka i postawienie go w centrum nie dało mu wolności lecz przyniosło zniewolenie i zagubienie. Utracenie duchowej podstawy zrodziło niepokój, na który lekarstwem miały być utopijne ideologie. Ewoluowały one w pełen relatywizmu demoliberalizm. Podeptane zostały kanony piękna, etyki. O tym, co jest dobre można obecnie zadecydować, byleby przy wydawaniu osądu mieć na uwadze „wolność” człowieka. W jej imię dzisiejszy świat zdołał wmówić matkom, że mogą zabijać swoje dzieci bez wyrzutów sumienia, czym zawstydzono nazistowską propagandę. Pięknym stało się to, co się podoba. Demoliberalny człowiek jest gotów przyklasnąć każdemu plugastwu, jeśli zostanie ono, przez grono szemranych ekspertów, nazwane sztuką. Obiektywna prawda? „A cóż to jest prawda?” – zdaje się pytać współczesny świat, za Piłatem nie godząc się na odpowiedź daną dwa tysiące lat temu przez Chrystusa.

Jaki może być rezultat pojedynku, który toczymy? Jeśli świat nad człowiekiem zatryumfuje, zniszczy w nim wszystko co najcenniejsze. Pozbawi go duszy – wydrze z niej światło i zgasi żar. Wrzuci w krąg strachliwych oportunistów, niepatrzących dalej nad czubek swojego nosa. Wygrywa się wtedy, gdy z ludzkiego punktu widzenia jest się skończonym – więzionym, opuszczonym, krwawiącym, nawet martwym. Wszystko w imię wyznawanych zasad, których nie można się wyprzeć. Z głośnym krzykiem „non possumus!”. Codziennie toczymy wiele mniejszych i większych batalii. Tylko od nas zależy, czy staniemy się światu wrogiem czy sprzymierzeńcem. Godząc się na konfrontację, nie uciekając przed nią, paradoksalnie nie przyczyniamy się do zniszczenia świata lecz jego uzdrowienia. Jak dalej śpiewa Legion: „tam gdzie nasza broń uderza, prawda, piękno znów zwyciężą”.

Czy trudno jest się nie zgadzać z obecnym porządkiem? Za Herbertem można powiedzieć, że w gruncie rzeczy jest to kwestia smaku, potrzeba tylko odrobiny koniecznej odwagi. Trzeba ją nieustannie w sobie wzbudzać. Czerpać możemy ją z modlitwy, wartościowej literatury czy muzyki. Odwaga, reprezentowana przez nieugiętą postawę okazaną w chwili próby, promieniuje również na otoczenie. Dlatego tak bardzo świat chce od nas kapitulacji – nie chce naszego świadectwa. Będzie kusił ułudami i wmawiał, że pragnie naszego szczęścia. Będzie łechtał pychę, nastawał na największe nasze słabości, byśmy zaprzestali walki. Biedny ten, kto się na to nabierze. Zamiast obiecywanej radości i spokoju – znajdzie pustkę.

W życiowej walce nie jesteśmy skazani na porażkę. Najważniejsze, by codziennie podnosić rękawicę i z wiarą przystępować do zmagań. Bierność oznacza porażkę, więc do grobowej deski wciąż będziemy w ogniu. Niech pocieszeniem i nadzieją będą słowa Zbawiciela: „na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat”.


Komentarze (4)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 17 maja 2017 o 21:40 Dymitr Ogonowski

    Chrystus cierpiał, bo wziął na siebie grzechy wszystkich ludzi. Zwyciężył śmierć, piekło i Szatana w dniu Zmartwychwstania. U Chrystusa chodziło o „Królestwo nie z tego świata”. Natomiast trzeba wiedzieć, że to było tak. Był antyrzymski rozruch w Jerozolimie, który upadł. To Żydzi się wycwanili i powiedzieli namiestnikowi Piłatowi, że rzekomo winny temu był Jezus, który określił się „królem”. Chrystusowi chodziło o Królestwo Niebieskie, a Żydzi pomówili, że chciał zrobić się królem Izraela, czyli zrzucić zwierzchnictwo rzymskie. Piłat poznał ich cwaniactwo. A to oni postanowili się wycwanić jeszcze bardziej i zagrozili, że doniosą cesarzowi na Piłata, jeżeli uwolni Jezusa. Piłat przestraszył się i skazał Jezusa na śmierć. Przy okazji Żydzi wytargowali na Piłacie uwolnienie prawdziwego uczestnika buntu Barabasza. W każdym razie Chrystus wygrał, bo był Mesjaszem, ale nie w kategoriach czysto ludzkiego ziemskiego rozumowania. Żydzi sobie wyobrażali, że Mesjasz przywróci Królestwo Izraela. I nawet uczniowie Chrystusa też tak sobie to wyobrażali. Jeszcze Kleofas idący do Emmaus o tym mówił. Dlatego ja jestem ostrożny w mieszaniu Boga do polityki. Chociaż z drugiej strony wierzę w opiekę Matki Boskiej, która wprawdzie ma wymiar najczęściej indywidualny, rodzinny ale wierzę, że zgodziła się być Królową Polski i Polsce pomaga. Teraz potrzebna jest modlitwa do Matki Boskiej o to, by Polska nie była wciągnięta do ewentualnej III wojny światowej i zniszczona przez tą wojnę. Obecne władze (podobnie, jak poprzednie PO, czy Kwaśniewski) mogą nas wciągnąć do wojny z Rosją z powodu obcych interesów np. banderowców. Więc, jak nie ma sił, by obalić natowską władzę, to pozostaje tylko modlitwa do Matki Boskiej o to, by Polskę ominęła III wojna światowa. Nie to, że mieszam Matkę Boską z polityką. Ale wojna to cierpienia zwykłych ludzi, również biernych politycznie. A jakby jeszcze było radioaktywne promieniowanie to już w ogóle. Dlatego potrzebna jest modlitwa do Matki Boskiej nie sformułowana, by nie rządził PiS, PO itd., ale by Polskę ominęła ewentualna nowa wojna światowa.

    Odpowiedź
    • 18 maja 2017 o 13:48 pl80

      Panie Dymitr Ogonowski,

      Ja Pana komentarze czytam od deski do deski (przynajmniej przy najnowszych artykułach). Piszesz Pan ciekawie i mądrze. Wizję masz pan ruską. Lubię to czytać, choć nie zawsze się zgadzam. Ja na Pana miejscu napisałbym do redakcji, czy by pozwolili Panu pisać artykuły. Choć z drugiej strony – pewnie by zaraz pojawiły się wpisy o ONRowskiej pro-rosyjskości. Przemyśl Pan to.

      Odpowiedź
      • 18 maja 2017 o 16:46 Dymitr Ogonowski

        Najpierw zacznijmy od prorosyjskości i od postaci Romana Dmowskiego. Zgadzam się z rzecznikiem dolnośląskiego ONR, że to nie jest tak, jak sobie niektórzy wyobrażają. Roman Dmowski w całej rozciągłości zdawał sobie sprawę z wad rozwojowych Rosji. Był racjonalistą w tym sensie, że zdawał sobie sprawę, że Polakom grozi germanizacja i wykazał, że to Niemcy są zainteresowane terenem Polski. A jednak w momencie wybuch I wojny światowej wydał oświadczenie za Rosją, które według mnie, oprócz racjonalizmu, miało też zabarwienie emocjonalne. Pod tym względem, to ja pasuję do Dmowskiego. Natomiast ONR powstał w opozycji do Dmowskiego, a Rosja zrobiła się czerwona. Na ten ostatni czynnik miały wpływ i niemieckie pieniądze i Żydzi (Trockij i wielu innych Rosjanami nie byli). Jednak czerwoność Rosji jest faktem. I to środowiska narodowe odepchnęło od Rosji. Część do tego stopnia, że za głównego wroga uważali bolszewizm a nie III Rzeszę. Ja komunistą nie byłem, nie jestem i uważam, że spustoszył również szczególnie Rosję. Jednak walkę ZSRR z III Rzeszą popieram. Plan Hitlera zakładał rozproszenie Polaków na Syberii. ZSRR Stalina też wywiozło część Polaków na Sybir, ale jednak jakoś przetrwaliśmy. A ja naprawdę mam też zabarwienie emocjonalne, jeżeli chodzi o Rosję. Przy dostrzeganiu wielu wad Rosji, to jakoś mnie tam ciągnęło. To się wzięło z powodu zainteresowań ZSRR i Rosją od szkolnego dzieciństwa. Nigdy nie popierałem komunizmu ale się tym obszarem interesowałem. A jak ktoś się czymś interesuje, to zawsze ma specyficzny stosunek do tego, nawet jak widzi negatywy. A co do artykułów, to jakby mi zaproponowali napisać na jakiś temat, to bym napisał, oczywiście w zakresie tematów, na których się znam. Ale ja jestem słaby od samej strony językowej. Stylistycznie zawsze byłem kiepski. Dziękuję i Pozdrawiam.

        Odpowiedź
  • 18 maja 2017 o 13:32 Alex

    Wartościowy tekst i trafny, przypadł mi do gustu. A i grafę chciałem pochwalić 🙂

    Odpowiedź