Gospodarka

Paweł Doliński: System podatkowy w Polsce i co z nim nie tak?


26 maja 2017 o 10:33   /   komentarzy (5)

Debata „Gdzie kończy się wolność gospodarcza – ponadnarodowe wyzwanie walki z optymalizacją podatkową” była jednym z elementów poświęconego gospodarce dnia podczas kongresu „Polska Wielki Projekt”, który miał miejsce w Warszawie w dniach 18-21 maja. Problemy z optymalizacją podatkową ma nie tylko Polska; to zjawisko ogólnoświatowe, związane m.in. z globalizacją i rozwojem nowych technologii – z taką tezą zgodzili się uczestnicy niniejszej debaty.

Jeden z uczestników debaty, dyrektor Departamentu Podatków Dochodowych w MF Maciej Żukowski, podkreślał, że trzeba rozróżniać optymalizację podatkową, która na ogół jest zgodna z prawem, od oszustw podatkowych, z którymi mamy do czynienia np. przy karuzelach VAT-owskich. Przyznawał zarazem, że rozwój nowych technologii w biznesie pogłębia związane z optymalizacją podatkową możliwości unikania podatków. „Ostatnio Wielka Brytania po bardzo długim sporze z firmą Google oświadczyła, że udało jej się opodatkować zyski Google na własnym terytorium” – powiedział. To jednak, dodał, jest raczej wyjątek. „Jest jednak jeden zasadniczy problem – firmy działają na terytorium jakiegoś kraju, ale ich fizycznie tam nie ma” – mówił przedstawiciel MF. „To się nazywa zdigitalizowana obecność – oni faktycznie prowadzą biznes, ale nie można w sposób efektywny ściągnąć podatku z zysku, który wypracowują na terytorium danego państwa, mimo że państwo to zachowuje sobie prawa do opodatkowywania tych zysków” – dodał.

Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak przekonywał z kolei, że jednym ze źródeł optymalizacji oraz przestępstw podatkowych (jak w przypadku VAT) jest formuła obecnych podatków, m.in. w Polsce. Jego zdaniem należałoby odejść od podatków dochodowych i zastąpić je podatkiem przychodowym, a także lobbować w Unii Europejskiej za tym, by VAT zastąpić podatkiem od obrotu.

Podatku dochodowego firmy zawsze będą bowiem w stanie unikać, przekonywał Kaźmierczak, tak jak dziś powszechnie unikają płacenia CIT. „63 proc. firm w Polsce wykazuje straty, a niektóre nawet przez 20 lat” – mówił. „Podatki dochodowe są złe, bo ich nikt nie płaci” – dodał.

Z poglądem, że likwidacja podatków dochodowych to remedium na oszustwa podatkowe, nie zgodził się Maciej Żukowski z MF. Zapowiedział jednocześnie kolejne działania resortu finansów, które uszczelnią system poboru podatków, tym razem dochodowych. Za 3-4 tygodnie, mówił, MF przedstawi projekt ustawy w tej sprawie.

Rafał Woś, autor tekstu Polska rajem podatkowym przy debacie o kondycji polskiego systemu podatkowego wyróżnia dwie podstawowe strony konfliktu, grupy interesów. Pierwsza z nich to dominująca, czyli ciężko pracujący Polacy, którzy mają z rodzimą skarbówką całą masę złych doświadczeń. Problemy ze zwrotem VAT-u, długie kontrole, nieczytelne i zmieniające się interpretacje przepisów albo generalna podejrzliwość oraz brak profesjonalizmu organów fiskalnych polskiego państwa. To, z czym walczy polski podatnik, to jest bardziej styl egzekucji podatkowej, aniżeli same podatki.

Istnieje jeszcze jedna grupa. To ci wszyscy, którzy z zasady są przeciwni płaceniu podatków. Dowodzą, że zarobili swoje pieniądze i nie zamierzają się nimi z nikim dzielić, bo sami najlepiej wiedzą, na co je wydać. Rządowi od nich wara. Jak widać, zwolenników takich teorii w Polsce nie brakuje. Według nich żyjemy w kraju, w którym fiskus to jakiś niewiarygodny „odkurzacz”, który by tylko wciągał nasze pieniądze, co jest po prostu niezgodne z rzeczywistością. Co roku Eurostat publikuje raport, gdzie widać, że polski fiskus należy do najbardziej liberalnych w całej Europie. W 2014 r. średnie obciążenia podatkowe wynosiły 33,0% PKB, czyli o 7,0 pkt proc. mniej niż wynosi średnia unijna.

Problem nie tkwi w wysokości obciążeń podatkowych Polaków, lecz w tym, że polski system opodatkowania obywateli charakteryzuje się zdecydowaną dominacją podatków pośrednich, a więc głównie VAT-u i akcyzy. Stanowią one w sumie 43% wszystkich dochodów polskiego fiskusa, gdzie w tym samym czasie podatki bezpośrednie (PIT i CIT) to zaledwie 21%. Ta różnica ma ogromne znaczenie. „Podatki pośrednie są ze swojej istoty niesprawiedliwe”- pisze Rafał Woś. Kupując dowolny produkt, niby każdy płaci go tyle samo. I biedak, i milioner. Problem w tym, że gdy kwotę podatku odniesiemy do dochodu biedaka, będzie to w stosunku do jego całego budżetu wysokie obciążenie, a gdy do dochodu milionera, zaledwie kropla w morzu.

Zamiast więc narzekać na pazerność fiskusa (która jest w polskich warunkach tylko urojeniem), rozmawiajmy raczej o tym, jak sprawić, by nasze podatki były lepsze. Po pierwsze, dopasowane do możliwości każdego podatnika. Po drugie, jasne i zrozumiałe. Po trzecie pobierane bez niepotrzebnego marnotrawstwa. I na koniec – przejrzyste. Przestańmy się już łudzić w końcu, że niskie podatki lub ich brak prowadzą do bogactwa narodów, lecz, jak pokazuje to obraz UE, powinniśmy stawiać na podatki bezpośrednie i odchodzić od pośrednich, płaconych przez obywateli wielokrotnie.


Komentarze (5)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 26 maja 2017 o 12:20 mird

    „podatki bezpośrednie (PIT i CIT) to zaledwie 21%.”
    To wierutna bzdura. Pomijanie składek zdrowotnych i emerytalnych kiedy mowa o podatkach bezpośrednich to robienie kurtyzany z logiki.

    Odpowiedź
    • 26 maja 2017 o 17:45 Niklotowiec/Zadrużanin

      To akurat prawda. Dlatego, należy zlikidować zarówno NFZ jak i ZUS oraz wprowadzić finansowanie bezpośrednie, z budżetu. Emerytura obywatelska oraz pakiet minimum w przypadku świadczeń medycznych. Pierwsze rozwiązanie funkcjonuje w Norwegii i Kanadzie, drugie w Wielkiej Brytanii.

      Odpowiedź
  • 26 maja 2017 o 12:38 Nacjonalista

    Trafne! Nasze bezpośrednie są rzeczywiście niskie – u nas można mieć dochód 200 tys. euro i płacić 19% liniowego. Pośrednimi z nas zdzierają. A niejasność przepisów podatkowych znalazła się w pierwszej trójce czynników hamujących konkurencyjność naszej gospodarki (Global Competetiveness Report).

    Odpowiedź
  • 26 maja 2017 o 13:01 pl80

    I co z tym obrotowym? Miał być.

    Odpowiedź
  • 26 maja 2017 o 17:44 Niklotowiec/Zadrużanin

    Podatki dochodowe oraz pośrednie powinny być zmniejszone, nawet do 10%, z jednolitą stawką. Dochody można uzyskiwać także poprzez podatki pogłówne czy podatki od majątku. Ot, np. podatek od nieruchomości, podatek od samochodu, podatek od sprzędu RTV/AGD. Przecież fiskus i tak wie, co kupujemy i co konsumujemy, tyle, że no-name. Wystarczyłoby wprowadzić taki system, w przypadku nieruchomości, ziemi i wartosciowych przedmiotów. I płacić np. 1% wartości mieszkania czy domu albo od samochodu. Przecież dowody rejestracyjne na kogoś są, tak? Skoro ktoś używa telewizora, bo płaci abonament, to wprowadzić podatek od tego. Podatek od komórek, skoro są zarejestrowane na kogoś.
    Podatki pośrednie są lepiej ściągalne tak więc sam VAT nie jest głupim podatkiem, tylko powinien mieć charakter progresywny. Na żywność i tanie produkty, 0%, na drogie i luksusowe, 50%.
    Trzeba troszeczkę pokombinować i na pewno da się znaleźć jakieś rozwiązanie.

    Odpowiedź