Gospodarka

Klara Jaskulska: Polski przemysł samochodowy w rozkwicie


19 czerwca 2017 o 16:59   /   komentarzy (3)

Branża motoryzacyjna odpowiada dziś za 8 proc. polskiego PKB i daje zatrudnienie dla 10 proc. zatrudnionych w przemyśle — tym samym jest drugą, po branży spożywczej, najważniejszą gałęzią polskiej gospodarki — takie wnioski płyną z Raportu „Ile polskiego genu w polskim przemyśle motoryzacyjnym” przygotowanym wspólnie przez Agencję Rozwoju Przemysłu, PKO Bank Polski oraz Instytut Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur.

 

Autorzy Raportu zwracają uwagę na szybki rozkwit produkcji samochodowej w ostatnich latach: od 2007 roku do 2016 liczba zatrudnionych w branży wzrosła niemal o połowę, o 75 proc. zwiększyła się wartość produkcji sprzedanej. Wśród krajów Europy Środkowo – Wschodniej Polska jest liderem w produkcji aut dostawczych, autobusów, autokarów i ciężarówek. Z 40 fabryk samochodów i silników zlokalizowanych w Europie Środkowo-Wschodniej, szesnaście znajduje się w Polsce. Eksport przemysłu samochodowego jest w rozkwicie. Ubiegłoroczny eksport branży moto zamknął się z nienotowaną wcześniej w historii wartością 23 mld euro. Optymizmem napawają już także tegoroczne dane – w lutym eksport wyniósł 2,17 mld zł, czyli o 9,2 proc. więcej niż przed rokiem. Wzrost eksportu nastąpił prawie do wszystkich krajów, do których Polska wysyła części samochodowe lub gotowe auta. Także do naszego największego partnera handlowego w branży, Niemiec, do którego wysyłamy prawie 30 proc. produkcji, w zeszłym roku wyeksportowaliśmy o 9 proc. więcej niż przed rokiem. Od wielu lat struktura polskiego eksportu w branży opiera się na produkcji akcesoriów i części samochodowych, które są wysyłane do fabryk montażu samochodów (w lutym br. eksport części stanowił lekko ponad 40 proc. ogółu eksportu samochodowego).

Na rynku wewnętrznym także panuje wyjątkowo dobra sytuacja. Odwrotnie niż w roku poprzednim, import samochodów używanych zmalał na korzyść zakupu nowych pojazdów. W roku 2016 Polacy sprowadzili około miliona aut, z salonów wyjechało natomiast 480 tys. nowych samochodów. W 2017 roku to jednak sprzedawcy nowych aut przeżywają prawdziwą hossę. W pierwszym kwartale 2017 roku liczba rejestracji nowych samochodów była o 20 proc. większa niż przed rokiem. O ¼ wzrosła także liczba rejestrowanych… skuterów. Wzrosty zanotowano także dla samochodów dostawczych i autobusów (odpowiednio 4,7 proc. i 7,2 proc.). W kwietniu Polacy zarejestrowali natomiast prawie 36 tys. pojazdów i był to najlepszy kwiecień od 17 lat.

Dobre wyniki branży motoryzacyjnej są papierkiem lakmusowym kieszeni Polaków. Wzrosty sprzedaży oraz importu używanych aut osobowych świadczą niewątpliwie o bogaceniu się społeczeństwa, przy czym potężne wzrosty sprzedaży, a przede wszystkim importu używanych pojazdów w roku 2016 wskazują na prawdopodobne wykorzystanie pieniędzy otrzymywanych ze świadczenia 500+ na zakup nowego pojazdu. Co z kolei oznacza, że chwilowa poprawa sytuacji materialnej Polaków jest spowodowana wydatkami socjalnymi państwa, a nie realnym wzmocnieniem polskiej gospodarki.

Wzrost liczby kupowanych aut oznacza większe wyzwania dla producentów, ale także dla państwa i regulatorów prawa. W dalszej przyszłości do rozwiązania będą wszystkie kwestie związane z wprowadzeniem samochodów elektrycznych na ulice – będzie to duże wyzwanie głównie dla polskiego sektora energetycznego. Przyszłość motoryzacji to niewątpliwie auta spełniające coraz bardziej restrykcyjnie stawiane wymogi czystości spalin. Stopniowe zastępowanie aut z napędem klasycznym, samochodami z silnikami elektrycznymi, wydaje się naturalną konsekwencją rozwoju technologicznego oraz wzmożonej w ostatnich dekadach troski o środowisko naturalne. Jednak w najbliższych latach auta elektryczne nie zagrożą dominacji tradycyjnych aut z silnikiem spalinowym. Jak szacuje koncern BP, w 2035 roku udział samochodów elektrycznych w globalnym rynku wyniesie 6 procent. Na chwilę obecną, kiedy na polskich ulicach jeździ mniej niż tysiąc elektrycznych aut, pozostają nadal do rozwiązania takie problemy, jak zakorkowane miasta, brak odpowiedniej i nowoczesnej infrastruktury międzymiastowej, czy duży stopień zanieczyszczenia polskich miast spalinami samochodowymi, a także wciąż relatywnie niski udział wynagrodzenia krajowych czynników produkcji. Jak podkreślono także w Raporcie przytoczonym na początku artykułu, wzrost znaczenia polskiej myśli motoryzacyjnej w produkcji to jeden z ważniejszych celów rozwoju branży motoryzacyjnej w Polsce.


Komentarze (3)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 20 czerwca 2017 o 00:09 Rekin

    Koszt godziny pracy Polskiego pracownika 8.60 euro tyle placa zachodnie koncerny w polsce po rabunku characzu I zakladu utylizacji siana czt ZUS zostaje 13.50 zloty tj jakies 2.5 euro. …emigracjia czt ucieczka z koloni szwabskiej

    Odpowiedź
  • 20 czerwca 2017 o 11:59 pl80

    Wszystko to, a ANI PÓŁ POLSKIEJ MARKI! Jaki jest polski samochód? – ee, yyy, koło do volskwagena? amortyzator w Peugeocie? No wstyd jak cholera. Jakaś nadzieja na naprawę tego, co zniszczyła komuna pojawiła się w związku z autami elektrycznymi – bo tu czołowe kraje świata też nie mają doświadczenia. No ale albo będzie polska marka, albo będziemy się wstydzić na wieki!

    Odpowiedź
  • 20 czerwca 2017 o 15:32 Nacjonalista

    Niewolnicy walczą o MIEJSCA PRACY, ludzie wolni walczą o WŁASNOŚĆ.

    Odpowiedź