Gospodarka

Paweł Doliński: Korwin 2.0, czyli o pierwszym forum gospodarczym Endecji


22 czerwca 2017 o 20:05   /   komentarzy (8)

Dnia 10 czerwca w Poznaniu odbyło się pierwsze forum gospodarcze Stowarzyszenia Endecja. Panel miał miejsce w pałacu Działyńskich. Całe spotkanie składało się z dwóch głównych części. Pierwszą wypełniły prelekcje i wystąpienia poszczególnych przedstawicieli wchodzących w skład stowarzyszenia. Po przerwie zorganizowano debatę, podczas której dyskutowano na takie tematy jak rola polskich elit państwowych, patriotyzm gospodarczy i repolonizacja mediów.

Wydarzenie otwierał wystąpieniem Przemysław Piasta, członek poznańskiego Stowarzyszenia Endecja. Mówił o skomplikowanym systemie podatkowym w Polsce i braku wiedzy Polaków na temat tego, jakimi świadczeniami są obciążeni. 90% Polaków nie wie jakie płaci podatki.– stwierdził. W tym celu podkreślał znaczenie i rolę edukacji gospodarczej. Z tym, że uświadamianie ludzi w zakresie płacenia podatków i kosztów życia w Polsce jest ważne, wszyscy się zgodzą. Pracą u podstaw, akcjami informacyjnymi czy panelami naukowymi działamy na rzecz dobra wspólnego i podnoszenia świadomości współobywateli. Podstawowa kwestia tyczy się jednak charakteru tych działań. Czy będą one tworzone w duchu klasycznych i liberalnych dogmatów czy też debatować będą o gospodarce jako o dobru wspólnym, o konkretnym i jasnym celu? Komu ma służyć gospodarka? To samo pytanie będzie trzeba postawić przy kwestii nauczania ekonomicznego w szkołach. Pan Piasta jednak sam przyznał, że w tej chwili nie mają przygotowanych nowych rozwiązań, więc na propozycje Endecji z tego zakresu będzie trzeba jeszcze poczekać.

Następnie oddano głos posłowi Markowi Jakubiakowi, który wypowiedział się na temat Czy kapitał ma narodowość? Sprawa powinna być zupełnie jasna dla zdrowo myślących ludzi, ale w dobie współczesnego, zmasowanego „duraczenia” nawet najprostsze fakty są podważane. To prawda, że kapitał ma narodowość, bo za każdą transakcją, przelewem bankowym czy inwestycją stoi człowiek o konkretnym pochodzeniu i poglądach. Poruszył on też ważną kwestie, którą uniemożliwia nam Unia Europejska. Prawo unijne zabrania Polsce manipulacji własnym pieniądzem poprzez dodruk. W tej sytuacji nasz kraj często musi pożyczać pieniądze od innych państw na procent i w ten sposób dalej się zadłuża. Inne kraje bogacą się kosztem Polski. Mówił też o stanie polskich kopalń, które za poprzednich rządów były doprowadzane do upadku przez prowadzoną na masową skalę kradzież. 40% kosztów pracy kopalń było generowanych dodatkowo. Pieniądze z dochodów były wypompowywane przez całe rozdmuchane struktury przy pomocy faktur i licznych wynagrodzeń.

Niestety tak jak wielu komentatorów i obserwatorów ze środowisk nacjonalistycznych przewidywało, Stowarzyszenie Endecja stanie się zrzeszeniem konserwatywnych i narodowych liberałów. Podczas tego forum gospodarczego zostały wysunięte takie propozycje jak całkowite zniesienie podatku CIT przez posła Jakubiaka lub oparcie polskiej „rewolucji podatkowej” na Ustawie Wilczka z 1989 r. przez Macieja Adamczyka. Przemówienie pana Adamczyka było sztandarowym przemówieniem w tonie myśli klasycznej. Narzekał na tzw. biegunkę legislacyjną w Polsce i stopniem zaangażowania się państwa w życie obywateli. O ile można się z nim zgodzić w kwestii mnogości przepisów (często niejasnych i niezrozumiałych dla zwykłego człowieka) oraz skomplikowania prawa uchwalanego w naszym kraju, o tyle nie można pogodzić się z twierdzeniem, że lekiem na patologie naszego systemu są wolny rynek, niskie podatki i brak interwencji państwowej w sferze gospodarczej czy społecznej. Takie liberalne dogmaty zwalczał nasz wybitny polski ekonomista prof. Michał Kalecki. Państwo według jego koncepcji powinno pobudzać gospodarkę niejako od dołu, przy pomocy wydatków trafiających wprost do pracowników, którzy w swej masie, gdy dostaną więcej pieniędzy, będą więcej wydawać na cele konsumpcyjne, a tym samym nakręcać spiralę koniunktury. Redystrybucja dochodów na rzecz uboższych grup społeczeństwa i wzrost wydatków państwowych powinny być więc celem polityki pełnego zatrudnienia.

W krajach, w których podjęto walkę z kryzysem opartą na oszczędnościach budżetowych i cięciach finansowych, a takie zalecenia otrzymały rządy Grecji czy Portugalii od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, sytuacja bynajmniej nie uległa poprawie. Wręcz przeciwnie, doprowadziło to do załamania gospodarek tych krajów i, jak się szacuje, każde 1 euro oszczędności przyniosło kurczenie się gospodarki o 1,5–1,7 euro, bo wraz z oszczędnościami gwałtownie spadł popyt i wzrosło bezrobocie. Zupełnie inną drogą poszła Francja, w której wprowadzono tzw. pakiet pomocy publicznej i to dzięki niemu uniknęła ona tak negatywnych konsekwencji jak Grecja, Portugalia czy Hiszpania.

Wydarzenia ostatnich lat dobitnie pokazują, że istnieje potrzeba rozszerzenia kompetencji różnego rodzaju instytucji państwowych sprawujących kontrolę nad sektorem gospodarczo-finansowym, stworzenia zwartych, konkretnych, systemowych programów walki z kryzysem, większego udziału państwa w procesie redystrybucji wytworzonego dochodu oraz wzmocnienie tegoż państwa jako podmiotu polityki społecznej. Rynek nie jest w stanie efektywnie zarządzać ryzykiem oraz samoregulować się, a państwo jest jedynym podmiotem zdolnym przeciwstawić się globalnemu załamaniu poprzez interwencję w sektorze finansowo-bankowym.

Natomiast jak skomentować likwidację podatku CIT, które ma w magiczny sposób „uwolnić” naszych przedsiębiorców? Po pierwsze wokół sytuacji z tym podatkiem narosło kilka mitów. Jednym z nich jest ten, że jak go wycofamy to przedsiębiorcom będzie dużo lżej. Niestety ma się to nijak do rzeczywistości. Juan Carlos Serrato z Uniwersytetu Stanforda opublikował badanie pokazujące, że wysokość CIT ma dla firm drugorzędne znaczenie. W kalkulacjach dotyczących ulokowania działalności dla przedsiębiorstw najbardziej liczą się czynniki produkcji: jakość kapitału ludzkiego, dostępność kapitału itd. To dlatego firmy informatyczne siedzą w Dolinie Krzemowej, choć Kalifornia ma relatywnie wysoki CIT, a nie w pobliskiej Nevadzie, która z tego podatku w ogóle zrezygnowała. Właśnie z tej przyczyny nie warto przeceniać mocy radykalnej obniżki lub likwidacji podatku CIT. W końcu i tak do pozostania skłoni to niewielu i koszt tych operacji się po prostu nie zwróci.

Wystąpienie w duchu wolnorynkowym miał też były prezes Młodzieży Wszechpolskiej, poseł Adam Andruszkiewicz. Podczas swojej mowy zapewniał, że Stowarzyszenie Endecja będzie kultywowało i rozwijało tradycje i myśli endeckie, w tym wolnorynkowe. Nie wiem czy pan poseł zapomniał wszystkiego, czego nauczył się w swojej poprzedniej organizacji narodowej czy już tylko kariera polityczna zaprząta mu umysł, ale głoszenie takich poglądów jest w moich oczach zaprzeczeniem jego dotychczasowej działalności. Jest to ewidentne porzucenie idei nacjonalistycznych na rzecz karierowiczostwa i bratanie się z takimi ludźmi, z jakimi nacjonaliści przyrzekają walczyć.

Wracając jeszcze do koncepcji zbudowania na nowo polskiego systemu podatkowego na podstawie dawnej Ustawy Wilczka wysuniętej przez pana Adamczyka. Dyskusja o podatkach zbyt często sprowadza się do powtarzania wyuczonych formułek. Obniżmy podatki i uwolnijmy energię ludzi. Tak naprawdę jednak nie ma ani etycznych, ani społecznych, ani nawet ekonomicznych dowodów na to, że dobre podatki to niskie podatki. Wręcz przeciwnie. Jeśli chcemy porządnego państwa, porządnego społeczeństwa, porządnej polityki, to nie możemy pozwolić sobie na to, aby grupa i tak mających się już całkiem nieźle osób znajdowała się pod specjalną ochroną neoliberalnych przesądów oraz ogólnego poczucia ich wyjątkowości, a także bezkarności. Nie istnieje uniwersalna i optymalna stawka podatkowa dla najbogatszych. Także rodzaj podatków – dochodowe, konsumpcyjne, majątkowe, od luksusu – jest kwestią do namysłu i do negocjacji. Trudno o rozwiązania sprawdzające się zawsze i wszędzie.

Pozytywnie jednak mogę ocenić wystąpienie pana Andrzeja Szczęźniaka o energii, nowych technologiach i interesie narodowym. Tutaj zdecydowanie punktował pewne mity, które zwolennikom nieograniczonej wolności mogły się nie spodobać. Powiedział, że jeśli państwo wycofa się z gospodarki, w tym z sektora energetycznego to staniemy się 100% kolonią. Bo kiedy otworzymy nasz rynek całkowicie to polscy przedsiębiorcy zostaną zmiażdżeni przez kapitał zagraniczny, który jest bardziej doświadczony, znacznie większy i międzynarodowy. W jaki sposób polski producent napojów gazowanych może konkurować z takim gigantem jak Coca Cola? Taki koncern może sobie pozwolić na koszenie konkurencji, czyli tak gwałtowne obniżenie ceny własnych produktów, by potem stać się monopolistą. Pan Szczęźniak na bolączki naszego systemu proponował rozwiązania, które wprowadzał premier Węgier Viktor Orbán . Rozwija on państwowy sektor energetyczny, który jest jednym z fundamentów silnego państwa. Zrezygnował on z energii odnawialnej, argumentując to tym, że obecna jest kosztowna i nieopłacalna. Powiedział, że poczeka na efekty tych rozwiązań. To jest właśnie myślenie o gospodarce z uwzględnieniem interesu narodowego.

Na koniec, na temat Co gospodarka ma wyprodukować wg. Endecji wypowiedział się Rafał Ziemkiewicz, współzałożyciel stowarzyszenia. Według znanego publicysty są to trzy główne dobra. Pierwszym jest szeroko rozumiany dobrobyt. Publicysta nie podał żadnych konkretnych rozwiązań, zatem trzeba przyjąć (po wcześniejszych wypowiedziach przedstawicieli Endecji), że endecy będą chcieli go wyprodukować bez zaangażowania w to państwa lub przy jego znikomej roli. Następnie polska gospodarka powinna wyprodukować nam suwerenność. Jest to oczywiście rzecz, na której wielu osobom zależy. Każdy patriota czy nacjonalista chciałby aby jego państwo było suwerenne i niezależne gospodarczo. Tutaj jednak należy się zastanowić, jaką drogą należałoby obrać, by dojść do tego celu. Czy pójdziemy drogą współpracy, kooperacji polskich przedsiębiorców z państwem, które ingeruje w gospodarkę, posiada rozwinięte zaplecze socjalne, które będzie również inwestorem krajowym i zagranicznym? Czy może umożliwimy niewielkiej grupce kapitalistów wzbogacić się na większości? No bo w końcu czym będzie różnił się polski pracownik wyzyskiwany przez zagranicznego przedsiębiorcę czy krajowego? Trzecim i ostatnim dobrem, jakie podał Ziemkiewicz jest republika. No nie powinno to nikogo dziwić. W końcu endecy to narodowi demokraci. Pan Rafał oczywiście, z resztą logicznie wytłumaczył, czym się różnią rządy republikańskie od demokratycznych. Demokracja to przecież rządy motłochu. Republika w jego koncepcji to ustrój, gdzie dominować ma (co najmniej dwukrotnie pod względem liczebnym) klasa średnia nad klasą bogatych i pospólstwem razem wziętych. Tutaj ponownie trzeba się zastanowić, czy do rozwoju klasy średniej wystarczy jedynie uwolnienie z obciążeń podatkowych? Może właśnie sposobem na zrównoważony rozwój ekonomiczny jest narodowa gospodarka społeczna? Świetnym przykładem przeczącym tym tezom jest obecny stan społeczny obywateli Stanów Zjednoczonych. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat widać, jak stopniowo kurczy się warstwa średnia (często bardzo zadłużona) i powstaje ogromna zapaść między garstką bogatych a biedniejszymi Amerykanami.

Ocenę i przebieg debaty pominę, ponieważ dotyczyła ona w znacznym stopniu postaw patriotycznych w gospodarce, z uwzględnieniem patriotyzmu konsumenckiego. Stowarzyszenie Endecja w mojej opinii jest kolejnym neoliberalnym tworem na polskiej scenie politycznej, którego celem jest udział we władzy. Neoendecy nie przedstawili jeszcze swojego programu poza deklaracją ideową na własnej stronie internetowej. Natomiast po uważnym prześledzeniu ich pierwszego zjazdu dot. gospodarki nie można mieć już żadnych złudzeń. Jest to kolejna organizacja liberalna działająca pod szyldami narodowymi i odwołująca się do dziedzictwa Stronnictwa Narodowego. Pytanie czy słusznie? Dopóki Endecja nie zmieni radykalnie swojej wizji gospodarki to nie będzie się różniła niczym od takich ugrupowań jak Korwin czy Republikanie. Ale w tej sytuacji jest pewna rzecz, która cieszy. Przy takim rozdrobnieniu organizacji liberalnych i konserwatywnych pewne jest to, że długo nie wejdą one do Sejmu i nie będą miały realnego wpływu na politykę.


Komentarze (8)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 23 czerwca 2017 o 08:30 rebeliant80

    Ostatnio ONR przedstawił swoje postulaty gospodarcze i wyszło „Razem” 2.0 Naprawdę, socjalizm i wszelka redystrybucja zawsze się źle kończą, Polakom po protu powinno się pozwolić bogacić, a państwo niech nie zajmuje się zarabianiem pieniędzy, bo wychodzi z tego złodziejstwo na ogromną skalę.

    Odpowiedź
    • 24 czerwca 2017 o 08:46 Niklotowiec/Zadrużanin

      Kolega chyba nie wie, na czym polega Nacjonalizm. Dzisiaj mamy system Globalnego Kapitalizmu. A więc, skoro popiera pan Kapitalizm, to i Globalizm oraz lobalne firmy i globalny kapitał. Niby dlaczego mam kupować produkty i usługi polskich firm, skoro mamy Globalny Kapitalizm. Nie ma czegoś takiego jak „narodowy kapitalizm”, to jakieś brednie.
      Mi Kapitalizm nie przeszkadza, ale nigdy, przenigdy nie będę się kierował pochodzeniem produktu czy usługi. Po prostu „dobry produkt, w dobrej cenie”. Może i być nawet chiński czy żydowski. Wszak Chińczycy i Żydzi to najwięksi Kapitaliści w historii.

      Odpowiedź
      • 24 czerwca 2017 o 16:10 nacjonalista

        Kupiłbyś od żyda? Wstyd!

        Odpowiedź
        • 25 czerwca 2017 o 08:06 Niklotowiec/Zadrużanin

          I tak kupujemy od nich, tyle, że jedno w te, drugie we wte, nie robi róznicy. Kolega chyba nawet nie wie, ile produktów na polskim rynku jest w ten, czy inny sposób, powiązanych z kapitałem żydowskim.

          Odpowiedź
          • 25 czerwca 2017 o 09:40 nacjonalista

            To, że nie wiem, że coś jest żydowskie nie znaczy, że mogę kupić coś, co wiem, że jest żydowskie.

            Odpowiedź
  • 23 czerwca 2017 o 09:08 pl80

    Artykuł napisany w tonie obrażalstwa, jak to niby celem Endecji jest dopchanie się do władzy. Tak pisze ktoś, kto nie rozumie, jak ważne jest czynne branie udziału w polityce, ktoś kogo widać tylko dlatego, że jego transparent wystaje z okopu. Natomiast fakt, więcej liberalizmu nam nie potrzeba, bo wzrost gospodarczy to my mamy, nam brakuje POPRAWY STANDARDU ŻYCIA, której głównym czynnikiem jest WZROST PŁAC. Potrafili w radiu niedawno bezczelnie powiedzieć (po pytaniu p. redaktor, co by było, gdyby Ukraińcy nie przyjeżdżali), że wzrost płac jest niekorzystny dla polskich przedsiębiorców. A co z polskimi pracownikami?!!! Wspieranie tylko przedsiębiorców na ten moment jest błędne, powoduje zwiększenie antagonizmów klasowych i może doprowadzić do całkowitego rozbicia narodu. Też bym chciał, żeby każdy z nas miał firmę, ale to jest teraz nierealne.

    Podsumowując: ONR ma bardziej trafną wizję, lepszą dla Narodu. Ale nie rzucajmy w stronę kolegów ND, bo to dobre chłopaki, a nasz konflikt służy establishmentowi.

    Odpowiedź
    • 24 czerwca 2017 o 08:48 Niklotowiec/Zadrużanin

      Korporacjonizm, tj. Narodowy-Syndykalizm. Innej drogi dla Polski, tak jak dla świata nie ma. Jak ktoś nie rozumie na czym polega Korporacjonizm i Narodowy Syndykalizm, to niech sobie coś na ten temat poczyta. Gospodarka organiczna, tj. korporacjonistyczna kładzie nacisk na dobrostan CAŁEGO NARODU, a nie tylko jakichś wąskich grup, typu biznes czy politycy.
      Niskie ceny+wysokie płace, to klucz do bogactwa narodu. Jak kto nasi politycy i biznesmeni wykombinują, żeby tak było, ich problem, nie mój. Ja swój plan mam, ale mało kto chce mnie słuchać, zaczadzony Kapitalizmem i/lub Socjalizmem.

      Odpowiedź
  • 24 czerwca 2017 o 08:43 Niklotowiec/Zadrużanin

    NIE KAPITALIZM, NIE SOCJALIZM, ALE KORPORACJONIZM/NACJONALIZM GOSPODARCZY

    Odpowiedź