Społeczeństwo

Filip Bator: Spieprzone pokolenie


18 lipca 2017 o 10:01   /   komentarzy (11)

,,Większość młodych nie chce imigrantów”, ,,coraz więcej młodzieży przeciwko aborcji”, ,,młode pokolenie popiera prawicę” – tego typu hasła będące wynikami sondaży z upodobaniem odnotowują patriotyczne (narodowe, niepodległościowe – jak zwał, tak zwał) media. Ogłaszają one z radością pojawienie się nowego Pokolenia Kolumbów w koszulkach z Wyklętymi oraz kiboli, którzy obalili Donalda i odrzucają zgniłe dziedzictwo III Rzeczypospolitej. Gdy się jednak przyjrzeć bliżej, można dostrzec, że to tylko fasada, a w gruncie rzeczy przyjęli je oni z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Fakt, od kilku lat w młodym pokoleniu wzrastają nastroje patriotyczne. Świadczy o tym wielotysięczny tłum na Marszu Niepodległości, dziesiątki różnych tego typu inicjatyw w całym kraju, popularność odzieży z motywami narodowymi itd. Środowiska lewicowe i liberalne przyjmują to z zakłopotaniem bolejąc nad brakiem szacunku wobec dorobku III RP. Mimo to należy powiedzieć, że jeśli chodzi o sposób życia, młodzież jest w dużej mierze przesiąknięta postkomunistyczno-konsumpcyjnym duchem Republiki Okrągłego Stołu. Młodzi bowiem cały czas karmieni są propagandą megalomanii. Dlatego myślą: należy mi się, bo żyję w nowoczesnym świecie i rozwiniętym kraju. Mamy wolne państwo, więc niech szanuje ono swojego obywatela i zrobi za mnie wszystko. Niektórzy mówią, że młodzież nie „zachłysnęła się” wolnością tak samo, jak pokolenie jej rodziców. Nieprawda, zrobiła to w ten sam sposób, tylko że bez świadomości, iż wolność nie jest dana raz na zawsze i trzeba na nią ciągle pracować. Teraz zaś dzieje się tak, że młodzi gardząc systemem III RP z upodobaniem korzystają z jej dobrodziejstw. Jeszcze bardziej niż idea patriotyzmu, jest mu bliska idea konsumpcjonizmu. Jak pisał ks. Robert Mäder: Katolicy – prócz zawsze czcigodnych wyjątków – nie odróżniają się od innych. Nie odbijają jako specjal­ny rodzaj ludzi. Robią wszystko jak wielka masa dzieci świata. Mówią jak tamci. Kupują i sprzedają jak tamci. Zabawiają się jak tamci. Ubierają się jak tamci. Chry­stianizm się zeświecczył. Zeświecczyła się niedziela katolicka. I katolicka rodzina! Zeświecczyła się w wiel­kiej mierze praca i lektura katolicka! Chrześcijaństwo zstąpiło z dachu świątyni i nie stoi na straży swego boskiego dziecięctwa i wiecznego przeznaczenia. W ogóle katolicyzm zatracił nadprzyrodzoną wytworność. Z wyjątkiem niewielu, bardzo niewielu – jeste­śmy jak wszyscy inni. Podobnie można by powiedzieć o dużej części wspomnianej ,,patriotycznej” młodzieży. Robi ona to samo, co jej ,,niepatriotyczni” rówieśnicy. Bawi się w tych samych klubach, tak samo żyje na kocią łapę, karmi się tymi samymi wytworami kultury masowej, spędza godziny bezmyślnie wgapiona w te same plastikowe ekrany, chodzi na niedzielne spacery do tych samych galerii handlowych. Różni się od nich tylko tym, że od czasu do czasu przeplata to wszystko paradowaniem w koszulce z symbolem Polski Walczącej. Nie chce ,,wypłynąć na głębię”. Gdy człowiek zda sobie z tego sprawę, przestaje się dziwić, dlaczego w tym kraju prawie nic się zmienia. Mało jest bowiem ,,gorących”. Organizacje narodowe to cały czas garstka ludzi. Zdecydowaną większość ich pracy wykonuje garstka z garstki. Niewielu jest też ,,zimnych”, rasowych antypolaków. Większość jest ,,letnia”, a jak podaje Apokalipsa św. Jana:  Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.

Należy w tym miejscu zadać pytanie, skąd wśród młodego pokolenia to zainteresowanie tematyką patriotyczną. Oczywiście każdy mógłby na nie odpowiedzieć indywidualnie. Jednak można zaryzykować stwierdzenie, że jego źródłem są zawiedzione nadzieje. Nie wszystkim bowiem system dał to, czego się spodziewali. Mimo zapowiedzi o unijnym Eldorado, perspektywy na przyszłość nie są zbyt ciekawe. Młodzież szuka zatem jakichś punktów odniesienia, symboli, z którymi mogłaby się utożsamiać. Stąd z mroków historii wychodzą Niezłomni, husaria, Dmowski, Piłsudski itd. I tu się większość zatrzymuje. Ograniczają się do odzieży, grafik, filmików, ewentualnie do pokrzyczenia kilku haseł raz czy dwa razy w roku. Na tym koniec. Widocznie zbyt wiele mają do stracenia.

Wokół nas wyrasta spieprzone pokolenie. Generacja, z której rzeczywiście mogłoby być coś dobrego, ale z niewielkimi wyjątkami, boi się ona odciąć demoliberalną pępowinę. Corneliu Zelea Codreanu stwierdził kiedyś: Wzniosłe dusze znajdują największą satysfakcję w radości walki i poświęceniu. Walka jednak zawsze wiąże się z ryzykiem. Młodzież (także duża część tej ,,patriotycznej”) szuka więc satysfakcji w tym, co pozornie bezpieczniejsze – dyskotekach, facebookowych romansach, głupawych serialach i spaniu do południa. I to po to, by później przez chwilę czcić i chwalić bohaterów, i zapowiadać wieszanie zdrajców. By trwać w rozdarciu międy Inką a imprą, Sobieskim a ,,Sobieski”, flagą a flaszką itd.

Spieprzone pokolenie. Ale czy już stracone? Być może jeszcze nie. To, co zepsute, można naprawić. Pytanie, kto ma to zrobić? Nie, nie rozglądaj się tak wokół. Uważasz się za gorącego. To nie chowaj ognia ,,pod korcem”, ale umieść go ,,na świeczniku, tak, aby świecił wszystkim, którzy są w domu”. W domu o nazwie Polska.

 

Bibliografia:

Mäder Robert, Jestem katolikiem! Rozważania antyliberalne. Warszawa 2000, s. 57.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Apokalipsa św. Jana, 3, 15-16.

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Ewangelia według św. Mateusza, 5,3.

Zelea Codreanu Corneliu, Droga Legionisty, Wrocław 2007, s. 21.


FILIP BATOR
Kielczanin, koordynator Brygady Świętokrzyskiej ONR. Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania.



Komentarze (11)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 18 lipca 2017 o 14:04 Dymitr Ogonowski

    Ja bardzo rzadko chodziłem na dyskoteki. W sumie prawie w ogóle. Ale nie potępiam ludzi za to, że tam chodzą. Tam poznają się. Biologicznie to służy przetrwaniu gatunku. A z punktu widzenia narodowego służy powstaniu przyszłych pokoleń Polaków. Teraz już bardzo rzadko poznają się na wiejskiej łące, bo czasy się zmieniły. Tryb życia ludzi jest inny. A co do konsumpcjonizmu. To każdy konsumuje, by żyć. Jak kupują odzież patriotyczną, zamiast zachodnich marek, to ich zachowanie służy Polsce. Tworzą popyt na polską produkcję. Są czasy, kiedy trzeba walczyć. Jakby np. Niemcy nam chcieli zagarnąć Dolny Śląsk, czy Pomorze Zachodnie wówczas potrzeba byłoby walczyć. Z tym, że najlepiej jednak, jak do tego nie dojdzie. Banderowcy chcą nam zagarnąć Rzeszowczyznę i część Lubelszczyzny metodą osadniczą. Niestety rząd im sprzyja, pozwalając na osadnictwo. I niestety mogą wrócić czasy, kiedy znów trzeba będzie walczyć z bandą UPA. Ja uważam, że lepiej zapobiegać wojnie niż ją mieć. No ale mamy rządy, które prowadzą nas do zagrożeń, więc nie znamy przyszłości. Wojna to zniszczenia, choroby, inwalidztwa, głodne dzieci, bezdomne psy. Lepiej tego unikać. Należy w to wstępować tylko w ostateczności, kiedy potrzeba bronić polskiej ziemi, zagrożonej np. przez Ukraińców.

    Odpowiedź
    • 18 lipca 2017 o 18:34 Niklotowiec/Zadrużanin

      Skończ już z tą Ukrainą kolego. Ukraińcy wyjadą z Polski, tak jak Polacy zaczną wyjeżdzać z Anglii. Ale nie, nie do Polski, tylko gdzieś indziej.
      Na miejsce Ukraińców przybędą inni „imigranci ekonomiczni” – Chińczycy już idą, a parę firm już zaczyna ściągać do Polski robotników z Bangladeszu, Nepalu i cholera wie skąd jeszcze.

      Odpowiedź
      • 18 lipca 2017 o 19:01 Dymitr Ogonowski

        Polacy nie chcą zagarnąć Anglii jakichś terytoriów. A „Prawy Sektor” i „Swoboda” jawnie mówi o pretensjach do Przemyśla itd. Poroszenko jest bardziej dyplomatyczny w warunkach konfliktu z drugiej strony ale podległa mu ambasada Ukrainy w Kanadzie zamieściła mapę z Przemyślem itd. jako „ziemiami etnicznie ukraińskimi”. Nepal nam nic nie zagarnie. Ci z Bangladeszu to mogą stanowić zagrożenie, związane z islamizacją. A Ukraińcy terytorialne zagrożenie. I są o wiele bardziej agresywni teraz niż Niemcy. W Niemczech nie ma pomników Himmlera itd.

        Odpowiedź
      • 18 lipca 2017 o 20:53 Dymitr Ogonowski

        Nie wiem, czy zatwierdzą moją pierwszą odpowiedź czy nie; w każdym razie teraz nie ma większych wrogów Polski od banderowców. Tylko oni szczycą się w tym stopniu formacją ludobójczą na Polakach, szydzili raz sobie „daniami z rzezi wołyńskiej” i chcą nam zagarnąć terytorium metodą osadniczą. Ja potwierdzam, że zagrożeniem jest też imperializm islamski. Może nawet groźniejszy. Tylko on dotyczy całego nieislamskiego świata nie tylko Polski. Natomiast największym wrogiem konkretnie Polski są teraz banderowcy.

        Odpowiedź
  • 18 lipca 2017 o 15:02 Dymitr Ogonowski

    Naprawdę to wadą współczesnych pokoleń jest większa skłonność do przestępstw na tle materialnym i większa skłonność do wulgaryzmów. Tylko, że nie twierdzę, że to dotyczy narodowo-katolickiej części. Mam nadzieję, że przynajmniej to pierwsze nie dotyczy narodowo-katolickiej części. Przed wojną i w PRL-u też był kradzieże. Ale pamiętam statystyki z lat 90-tych, jak z roku na rok zwiększała się w Polsce przestępczość na tle rabunkowym, a i tak była niższa od krajów zachodnich. To potwierdza to, co głoszę, że trzeba odrzucić normy społeczne współczesnego Zachodu.

    Odpowiedź
  • 18 lipca 2017 o 15:03 pl80

    Pan Filip to wyrasta na ideologa młodego pokolenia – czytam już drugi, czy trzeci artykuł – pod wrażeniem. Ja też jestem rozdarty, choć z racji wieku, mniej pomiędzy Inką a imprą, a więcej pomiędzy działaniem a działalnością. Fakt, III RP (cóż za ładne określenie żydo-komuny) spowodowała ciężko-odwracalny poziom samolubstwa, parcia na fury (tutaj nie jestem bez grzechu, ale kupuję auta szybkie a nie X6). To parcie wynikające z biedy pomału mija, młodzież już taka nie jest, ale tylko w małym odsetku zastępuje je Idea, a częściej IPhone i średnio-heteroseksualne ciuchy. A wcale nie musi tak być!

    Odpowiedź
  • 18 lipca 2017 o 18:32 Niklotowiec/Zadrużanin

    Zgadzam się. Niestety pokolonie ciut młodszych, 20-latków i młodszych to nic więcej jak produkty kapitalizmu i demokracji. Oraz globalizmu.
    Co komu po „patriotyzmie”, skoro Polski faktycznie już nie ma. Co zostało z Narodu Polskiego? Nic.
    Nacjonalizm to nie chodzenie w koszulkach patriotycznych i nie „patriotyzm gospodarczy” w postaci kupowania piwa lub wody mineralnej tej czy innej marki. To ciągła walka o byt w obliczu zagrożenia, przy których zarówno rozbiory XIX wieku jak i cała historia XX wieku, wydaje się bajką. Polacy nie chcą imigrantów? Nie szkodzi, imigranci i tak będą, jak nie z Ukrainy czy Bliskiego Wschodu, to z Chin czy Bangladeszu.
    Najdalej za 15 lat, będzie w Polsce, 3-5 milionów Azjatów. A znaczna część młodego pokolenia i tak wyjedzie z kraju, z braku perspektyw.

    Odpowiedź
    • 18 lipca 2017 o 21:36 Dymitr Ogonowski

      Ja jestem obiektywny. Narzekam na to, co jest teraz. Jednak w porównaniu z tym, co było w XIX wieku, czy w okresie II wojny światowej, to jest zdecydowanie lepiej. Nie podoba mi się ustawa o mniejszościach narodowych w Polsce (niemieckie nazewnictwo na Opolszczyźnie), nie podoba mi się, że wpuszcza się do Polski niemiecką policję. Jednak w XIX wieku nie tylko nie było polskiego Szczecina, Wrocławia, ale Wielkopolska podlegała germanizacji. Nie było tam polskiego szkolnictwa itd. Były represje, jak te przeciwko dzieciom we Wrześni. I ekonomicznie jednak teraz też Polakom jest lepiej niż w XIX wieku. III RP nakłada wysokie podatki, ale zaborcy też gnębili podatkami. Socjalizm to tak naprawdę pochodzi z Prus.

      Odpowiedź
      • 19 lipca 2017 o 08:48 Niklotowiec/Zadrużanin

        Socjalizm to jedno, Kapitalizm to drugie. Dzisiaj zagraża nam Globalizm, czyli połączenie Kapitalizmu i Marksizmu. Niestety, Polacy tego zagrożenia nie widzą, stąd można śmiało powiedzieć, że nie ma dla nas nadziei, przynajmniej w perspektywie 30-40 lat.

        Odpowiedź
  • 20 lipca 2017 o 17:41 Slimi80

    Qzwa Wy sie zachowujecie jak narodowcy ale watykańscy !!!! Niby Polski Naród najważniejszy, niby Polska Najważniejsza mimo negujecie jej historię w ktorej Watykan zawsze szkodził Polsce przez co po prostu jesteście NIEWIARYGODNI . Religia to NIE WIARA

    Odpowiedź
    • 20 lipca 2017 o 21:52 Dymitr Ogonowski

      Ja przynajmniej nigdy nie byłem za zależnością polityczną Polski od Watykanu. Wierzę w Boga i uznaję papieża jako następcę Św. Piotra, ale nigdy mi się nie podobały słowa Jana Pawła II o „Litwinach polskiego pochodzenia” (jak nazwał Polaków wileńskich). Zawsze też uważałem, że papież Franciszek nie ma prawa narzucać Polsce przyjmowania islamskich imigrantów. Zawsze też potępiałem słowa papieży, którzy np. nakazywali Polakom lojalność wobec zaborcy austriackiego. Ogólnie uznaję dogmaty katolickie. Uważam, że zarówno Jan Paweł II, jak i obecny papież, jako ludzie są dobrzy. Jednak nigdy nie uważałem, że trzeba słuchać się politycznie papieży, czego zresztą i nie ma w dogmatach katolickich. I Sobór Watykańskich wprowadził nieomylność papieży w sprawach wiary i moralności a nie w sprawach politycznych. Uważam, że w tym ostatnim należy się kierować interesem narodowym a nie stanowiskiem papieża.

      Odpowiedź