Sport

Bartosz Poznański: Transfer polityczny


17 sierpnia 2017 o 07:59   /   komentarzy (1)

           Środowisko piłkarskie zawrzało, gdy w mediach padła informacja, iż menadżer brazylijskiego piłkarza Neymara da Silva Santos Juniora, znanego lepiej jako Neymar Jr., otrzymał od katarskich właścicieli Paris Saint- Germian (PSG) 222 mln euro na wykup kontraktu łączącego piłkarza z dotychczasowym klubem, FC Barceloną. Do kosztów transferu doliczyć należy rekordową prowizję dla agenta piłkarza, prywatnie jego ojca, który za kupno syna przez paryski klub otrzyma 60 mln euro. Sam Nemyar zarobić ma 150 mln euro netto przez 5 lat gry dla PSG. Za sam transfer otrzyma jednorazową premię pieniężną w wysokości 100 mln euro. Łącznie koszt jego gry dla PSG wyniesie aż 528 mln euro.

            Oczywiście rynek piłkarski już od kilkunastu lat odnotowywał coraz wyższe i bardziej absurdalne rekordy transferowe i prowizje wypłacane agentom czy premie dla samych piłkarzy za złożenie podpisu na nowym kontrakcie. W samym lipcu bieżącego roku angielski klub Manchester City wydał na zakup czterech średniej klasy defensorów 200 mln euro. Już kilka sezonów temu Real Madryt wydał na Walijczyka Gaetha Bale’a ponad 100 mln euro.

            Sam transfer Neymara do Paryża, poza akcentami stricte finansowymi, ma jednak o wiele głębsze, polityczne podłoże i w głównej mierze o tym będzie ten tekst.

Kapitalizm a piłka nożna

Czy wzrost wydatków na transfery, prowizje dla agentów, premie za podpis, a także same kontrakty, oznaczają, że kluby piłkarskie żyją na kredyt? W większości przypadków  klubów, które dokonują wielomilionowych transferów – oczywiście nie. Współcześnie piłka nożna jest jednym z lepiej rozwijających się biznesów. Kluby generują przychody, dzięki którym transfery dokonane przez wspominany Manchester City czy PSG kupujące Neymara wydają raptem kilkanaście procent swojego rocznego budżetu.

Piłka nożna przeżarta jest kapitalizmem i związaną z nim rządzą zysku. Zawodnicy stali się najemnikami, dla których niemal nie istnieje coś takiego jak lojalność do klubu czy jego sympatyków. Ich celem jest wyłącznie akumulacja posiadanych zasobów finansowych oraz zdobywanie trofeów. Wobec powyższego, piłkarze, kluby, a nawet i federacje, starają się generować coraz większe przychody. Przykładowo w Anglii w 2006 roku telewizja płaciła 1 miliard funtów za prawa do pokazywania meczów tamtejszej Ekstraklasy. W tym roku płaci już ponad 5 mld funtów. Pieniądze za transmisję telewizyjną trafiają do podziału dla klubów grających w niej. W analogiczny sposób rosną przychody związane ze sprzedażą biletów i gadżetów oraz otrzymywane od sponsorów. Przykładowo w 2015 roku Manchester United podpisał umowę z firmą Adidas, na mocy której w ciągu 10 lat otrzyma 750 mln euro za korzystanie ze strojów meczowych wyprodukowanych przez niemiecką firmę. Jeszcze większe kwoty otrzymują najbogatsze kluby za reklamy lokowane na przodach meczowych koszulek. Rosną także kwoty otrzymywane przez kluby od UEFY za sukcesy w Lidze Mistrzów – obecnie tryumfator tych rozgrywek otrzymuje 55 mln euro plus pieniądze od telewizji transmitujących mecze. Wobec rosnących dochodów nie dziwi wzrost wydatków – jest to zgodne z zasadami dominującej niemal na całym świecie ekonomii wolnorynkowej.

Od kilku lat UEFA dodatkowo stara się ograniczać wydatki klubów poprzez stosowanie zasad finansowego fair play. W ich myśl, jeżeli podczas ostatnich 3 sezonów klub osiągnie w sumie 5 milionów euro straty to nie zagra w kolejnej edycji europejskich pucharów. Jako że zniwelowanie wydatku ponad 500 miliardów euro na jednego piłkarza byłoby niemal niemożliwe do zrealizowania, katarscy szefowie PSG postanowili ten przepis obejść. Oficjalnie Neymar i jego agenci sami wykupili swój kontrakt. Wobec tego piłkarz podpisał umowę z PSG będąc wolnym, bezrobotnym zawodnikiem.

Stadiony zniewolone polityką

            „Stadiony wolne od polityki” głosi jedno z haseł lansowanych przez UEFĘ. Organizacja ta znana jest ze śmiałej szermierki wzniosłymi hasłami. Praktyka jednak pokazuje, że na deklaracjach zwykle się kończy. Polityka może bez przeszkód mieszać się do widowisk piłkarskich, jeżeli jest odpowiednio umotywowana politycznie i finansowo.

            Już w pierwszej połowie XX wieku osoby chcące w międzynarodowej opinii publicznej ocieplić swój wizerunek inwestowały w futbol. Dobrym przykładem jest tutaj chociażby gen. Francisco Franco – oddany kibic Realu Madryt, regularnie bywający na jego meczach. Do objęcia władzy przez Franco Real zdobył mistrzostwo zaledwie 2 razy, z jego pomocą stało się to kilkanaście razy. Dodając do tego okresy hegemonii w europejskich rozgrywkach tworzy się całkiem ładny obraz piłkarskiej potęgi.

            Podobnie do długoletniego dyktatora Hiszpanii, poprzez piłkarskie stadiony swój wizerunek w oczach demoliberalnej, międzynarodowej opinii publicznej próbowali ocieplić inwestujący w krajowe kluby gangster Pablo Escobar, komunistyczny dyktator Nicolae Ceauscescu i wielu im podobnych, bardziej lub mniej znanych.

            Walki sportowe, a często stricte piłkarskie imprezy w swoich krajach organizowali Benito Mussolini – prywatnie wielki fan piłki kopanej – który wydatnie ułatwił, a następnie zaplanował organizację przez Włochy Mistrzostw Świata w 1934 roku, które potem z resztą gospodarze wygrali. Załagodzenie napięcia pomiędzy III Rzeszą a Austriakami w 1938 roku już po Anschlussie Niemcy próbowali osiągnąć poprzez mecz piłkarski niemiecko – austriacki.

Także obecnie piłka nożna służy do wybielania swojego wizerunku. To właśnie w tym celu rządzona przez Vladimira Putina Rosja będzie gospodarzem Mistrzostw Świata w 2018 roku. W żadnej mierze nie wynika to z miłości prezydenta Federacji Rosyjskiej do piłki. W wyniku chłodnej kalkulacji Putin i jego doradcy uznali, że najlepszym sposobem na przekonanie Zachodu o przestrzeganiu praw człowieka, rozwoju ekonomicznym i społecznym dokonanym przez Rosję, będzie zaproszenie Zachodu do Rosji. Najlepszym ku temu neutralnym pretekstem jest impreza sportowa. Dodatkowo poza politykami i rekinami biznesu ściąga ona także tysiące zwykłych kibiców, którzy mają wielkie szanse wywieźć pozytywne wspomnienia z kraju gospodarza imprezy i w związku z tym bronić jego dobrego imienia podczas prób dyskredytowania go przez media nadające w kraju zamieszkania kibica. Także kolejny gospodarz światowego czempionatu starał się o organizację imprezy z powodów politycznych. Zjednoczone Emiraty Arabskie, w odróżnieniu od Rosji, będą chciały umocnić swoją międzynarodową pozycję i zaprezentować przepych oraz potencjał,  jaki tkwi w tym arabskim państwie.

Izolacja Kataru

                                 Pozostając w temacie polityki świata arabskiego. PSG należy do katarskiej rodziny królewskiej, a jego głównym, strategicznym sponsorem są należące do katarskich szejków linie lotnicze Katar Airways. W związku z tym finansowanie klubu cechuje się wysokim wskaźnikiem korelacji z sytuacją polityczną, w jakiej znajduje się Katar.

            Do końcówki ubiegłego wieku Katar był państwem w znacznej mierze zależnym od Arabii Saudyjskiej.  Następnie jednak zmienił orientację na proirańską, tym samym udzielając poparcia najgroźniejszemu konkurentowi Saudów w rywalizacji o dominację nad państwami arabskimi na Bliskim Wschodzie. Złożyło się to ze znacznym wzbogaceniem się Kataru jako państwa.

            Rosnąca rola Kataru oraz plany zacieśnienia współpracy z Iranem wywołały reakcje sąsiadów tego pierwszego państwa. Przed wakacjami Arabia Saudyjska oraz jej lokalni sojusznicy oskarżyli Katar o finansowanie terroryzmu i postawili mu trzynastopunktowe ultimatum. Jego spełnienie sprowadziłoby rolę emiratu do wasala Saudów. Głównymi punktami ultimatum były zerwanie współpracy politycznej, energetycznej i wojskowej z Iranem, zerwanie związków z organizacjami terrorystycznymi, do których zaliczono ISIS, ale także Hezbollah. Kolejnym punktem było zaprzestanie finansowania organizacji uznawanych za terrorystyczne przez sygnatariuszy dokumentu. Ostatnimi ważnymi punktami były zamknięcie stacji Al-Jazeera i innych finansowanych przez siebie mediów oraz dalszy nadzór nad Katarem przez sygnatariuszy ultimatum.

            Oskarżenie o kontakty z ugrupowaniami terrorystycznymi jest najzwyklejszą hipokryzją ze strony Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu i Egiptu. Każde bowiem z tych państw wspiera ISIS lub inne grupy dżihadystów. Co więcej,  próbowały one na listę ekstremistów wciągnąć Hezbollah i innych przeciwników politycznych, nawet jeżeli ci działają na rzecz życia w symbiozie chrześcijan oraz wyznawców różnych odłamów islamu na Bliskim Wschodzie.

            Katar oczywiście ultimatum odrzucił. Spowodowało to izolację tego kraju na arenie międzynarodowej oraz jego blokadę. USA jawnie krytykowało Katar z tych samych powodów, co arabscy sprzymierzeńcy jankesów. Saudowie z sojusznikami pozbawili katarskie linie lotnicze, a więc głównego sponsora PSG, lotów nad swoim terytorium. Katarskie porty morskie są zbyt płytkie, żeby obsługiwać większość transportowców. Z kolei porty sąsiednich krajów są zamknięte dla okrętów chcących zawitać do Kataru. Dodając do tego fakt, że 99% żywności w tym kraju pochodziło z importu, sytuacja staje się wprost fatalna.

            Najbogatszy pod względem PKB per capita kraj świata postanowił działać. Relacje na linii Doha – Waszyngton unormowały się po zakupie 36 myśliwców F-15 przez Katar. Kolejny wielki kontrakt na uzbrojenie marynarki wojennej szejkowie podpisali z Włochami,  czym na jakiś czas uspokoili Unię Europejską.

Rola Neymara

            Katarczycy postanowili poprawić swoje bezpieczeństwo na arenie międzynarodowej i wizerunek nie tylko poprzez umowy zbrojeniowe podpisane z zachodnimi państwami. Przed przejęciem PSG, Katar Airways był sponsorem strategicznym FC Barcelony. Był to jednak sponsoring kłopotliwy. Popularna na Bliskim Wschodzie Barcelona cenzurowała swoje koszulki z uwagi na fakt, iż promowanie Kataru we wrogich wobec niego krajach jest karane. Zmiana sponsora pozwoliła klubowi ułatwić prowadzenie marketingu w pozostałych krajach Bliskiego Wschodu, lecz jednocześnie podrażniła szejków z Dohy.

            Władze emiratu potrzebowały czegoś, co odwróci uwagę od kłopotów międzynarodowych państwa, ale będzie też prezentacją potęgi finansowej i możliwości jakie posiada szejk. Kochana na całym świecie piłka nożna była do tego idealną opcją. Wybór klubów i piłkarza także był nieprzypadkowy. Barcelona naraziła się szejkom, jak już wspomniałem, zmieniając target odbiorców na Bliskim Wschodzie na kraje wrogie wobec Kataru. Sam Neymar z kolei jest obecnie jednym z najlepszych i najbardziej medialnych piłkarzy na świecie. Pomimo tego, w samej Barcelonie pozostawałby w cieniu jej największej gwiazdy, czyli Leo Messiego. PSG dawało mu jasno do zrozumienia, że w jego grze będzie centralną postacią i najjaśniej świecącą gwiazdą w całej konstelacji.

            Jak wiadomo oba kluby grać będą w Lidze Mistrzów, która na Bliskim Wschodzie transmitowana jest przez beIN Sports, a więc telewizję katarską. Nie trudno więc się domyślić, że komentatorzy i wszelkiej maści eksperci rozpływać się będą nad wspaniałą grą PSG i geniuszu, jaki w czasie meczy pokazuje Neymar, ex-piłkarz Barcelony. Przy okazji zapewne wspomną też o wkładzie władz Kataru w jego transfer do nowego klubu i astronomicznych pieniądzach, jakie pochłonęło to przedsięwzięcie.

            Odchodząc od aspektów sportowych. Podczas ostatnich kilku dni, jeżeli mówiono o Katarze to w kontekście transferu Neymara. Zmiana uwagi międzynarodowej opinii publicznej na bardziej wygodny temat zakończyła się sukcesem. Przy okazji jasno zaprezentowano, że Katar to kraj stabilny, bo skoro jego władze mogły „lekką ręką” zainwestować ponad 500 mln euro w piłkarza grającego na innym kontynencie to taki musi być, prawda? Pokazuje też siłę tego kraju i ogromne zasoby finansowe jakimi dysponuje. Równocześnie jest to znak dla polityków i biznesmenów, pokazujący, że warto handlować z emiratem na każdym polu – jasny sygnał dla głów innych państw, wielkich koncernów, a także wrogów.

Podsumowanie

            Transfer był wzorowo przeprowadzoną operacją odwrócenia uwagi od problemów Kataru. Jego dawny i obecny klub były tylko przedmiotami, które posłużyły jednemu z najbogatszych państw świata przeprowadzić demonstrację siły. Ich wybór nie był jednak przypadkowy. Tak samo jak i wybranie samego piłkarza. Transfer nie miałby przecież miejsca gdyby nie wola samego Neymara, który za horrendalną podwyżkę zgodził się wziąć udział w politycznej gierce.

                     Podobne operacje w przyszłości są jak najbardziej możliwe. W podobny sposób działać mogą m.in. Rosjanie, Chińczycy albo… inne kraje arabskie leżące na Bliskim Wschodzie. Nie oznacza to jednak, że będą miały miejsce w najbliższych dniach, miesiącach czy nawet latach. Pomimo tego samego, kwoty transferowe jak i zyski generowane przez piłkarzy dla siebie samych oraz klubów dawno już przekroczyły granicę absurdu i żadne regulacje oraz ograniczenia prawne nie są w stanie im zapobiec.

 

Wybrane źródła:

Krzysztof Stanowski, Jak co wtorek, http://weszlo.com/2017/08/08/wtorek-krzysztof-stanowski-30/, dostęp w dniu 10.08.2017

Maciej Samcik, Neymar: człowiek za 222 mln euro i… 135.000 euro dniówki. Co można kupić zamiast niego? I ile da się na nim zarobić?, http://subiektywnieofinansach.pl/neymar-transfer-z-barcelona-do-psg-222-mln-euro-zarobki-rekord/, dostęp w dniu 10.08.2017

  1. Zubiński „Generał Franco. Biografia niepoprawna politycznie”, 2013

Leszek Milewski, Jak co czwartek, http://weszlo.com/2017/08/10/czwartek-leszek-milewski-32/, dostęp w dniu 10.08.2017

Wnet, Państwa arabskie wysłały 13-punktowe ultimatum do Kataru. Doha w ciągu 10 dni ma zamknąć Al-Jazeerę i zerwać z Iranem, http://wnet.fm/2017/06/23/panstwa-arabskie-wyslaly-13-punktowe-ultimatum-kataru-doha-ciagu-10-dni-zamknac-al-jazeere-zerwac-iranem/, dostęp w dniu 11.08.2018


Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 25 sierpnia 2017 o 10:29 fan

    Nieprawda z tym, że kluby generują zysk i już, bo hiszpańskie akurat grają na kredyt – i to spory. Gdyby holenderskie były tak zadłużone, to by już dawno je pozamykali.

    Odpowiedź