Idea

Małgorzata Jarosz: Na czym polega doskonałość chrześcijańska?


28 sierpnia 2017 o 22:58   /   komentarzy (1)

Chcąc odpowiedzieć sobie na zadane w tytule pytanie warto sięgnąć do niezwykle interesującej pozycji autorstwa św. Alfonsa Liguori pt. „Doskonałość chrześcijańska według pism i nauk św. Teresy”. Św. Alfons poucza nas, iż doskonałość ta polegać ma na oderwaniu się od stworzeń i na zjednoczeniu z Bogiem. Poprzez oderwanie od stworzeń nie należy rozumieć rzecz jasna oderwania się od naszych codziennych obowiązków stanu czy też od otaczających nas bliźnich. Chodzi tu natomiast o wyzbycie się miłości wygód (czyli przyjemności), miłości bogactw i miłości własnej. Św. Teresa pozostawiła nam tu cenną wskazówkę: Słuszną jest rzeczą, że ginie ten, kto goni za rzeczami, które giną.

Niedoskonałości pochodzące z miłości uciech i wygód powinniśmy poskramiać poprzez umartwienia zewnętrzne i wewnętrzne. Umartwienia wewnętrzne polegają na tym, iż człowiek nie działa z miłości własnej, z próżności czy z jakichkolwiek innych ludzkich pobudek, ale jedynie dla podobania się Bogu. Namiętności bowiem zamykają się w dwóch skłonnościach: w gniewliwości i pożądliwości. Przeciwieństwem gniewu jest natomiast słodycz, którą ćwiczyć można na następujące sposoby: nigdy nie gniewać się na bliźniego, mówić z równą słodyczą ze wszystkimi, rozmawiać spokojnie i łagodnie (zwłaszcza kiedy przychodzi nam rozmawiać z osobą rozkapryszoną), cierpliwie znosić błędy innych, nie tracić spokoju na widok własnych uchybień, nie mówić, kiedy serce jest pomieszane (św. Franciszek Salezy mawiał, iż uczynił przymierze ze swoim językiem, by nigdy się nie odzywał, gdy serce jest zmieszane).

Kolejną złą skłonnością, o której wspomina św. Alfons, jest pożądliwość. Z racji tego, iż autor kierował swoje dzieło przede wszystkim do osób duchownych, wskazywał on na konieczność nieprzywiązywania się do jakichkolwiek osób, zwłaszcza jeśli są młode i płci przeciwnej. Unikać należy wszelkich listów, podarunków, żartów i tego wszystkiego, co by mogło zrodzić w nas zbytnie przywiązanie do nich. Autor użył tu ciekawego sformułowania: co by mogło zrodzić w nas przywiązanie niezupełnie według Boga. Chodzi więc tu nie tyle o odwracanie się od ludzi, ale o fakt, iż miłość do drugiej osoby nigdy nie powinna przysłaniać nam miłości do Boga. Przykładowo, jeżeli człowiek czuje powołanie do życia doskonalszego (to jest do życia zakonnego), powinien mężnie opuścić swoją rodzinę i słuchać bardziej Boga niż ludzi. Nie należy również mieszać się w sprawy familijne, które mogłyby przynieść uszczerbek naszemu postępowi duchowemu. Można czynić to tylko wtedy, kiedy wymaga tego miłość.

W dalszej kolejności autor wspomina o niebezpieczeństwach płynących z miłości własnej. Poucza nas również, iż jej przeciwieństwem jest posłuszeństwo. Św. Teresa wskazywać miała, iż jest to najkrótsza droga do doskonałości. Dlatego, w zależności od stanu, każdy z nas powinien wykazywać posłuszeństwo wobec przełożonych, reguł stanu czy duchowego przewodnika (takowego każdy powinien mieć na stałe). Posłuszeństwo co do zasady powinno być ślepe. Nie musimy więc rozumieć decyzji swoich przełożonych, nie możemy też zbytnio dociekać ich przyczyn.

Oprócz posłuszeństwa niezwykle ważne jest również umartwienie zewnętrzne. Chodzi tu o poskramianie zmysłów, zmysłu wzroku, słuchu, powonienia, smaku i dotyku. Warto chodzić niekiedy z oczami spuszczonymi, nie zwracając uwagi na rzeczy niebezpieczne bądź też nie zwracając z samej tylko ciekawości. Unikać należy ponadto rozmów zaspakajających ciekawość bądź też rozmów obrażających miłość lub skromność. Co do spożywania pokarmów, to nie powinno się jeść potraw tylko ze względu na ich smak. Warto wyznaczać sobie dni na bardziej rygorystyczne umartwienia. Autor zaleca post o chlebie i wodzie w piątki i soboty. Ponadto należy wystrzegać się również grymaszenia przy jedzeniu, nie powinno się narzekać, że potrawa jest źle ugotowana czy źle przyprawiona. Co do umartwiania zmysłu dotyku, to polega ono na braku szukania zbytniej wygody w spaniu lub w siedzeniu. Ponadto w lecie należy dzielnie znosić zbytnie upały, w ziemie zaś zbytnie mrozy (tu autor zaleca jednak roztropność). Umartwienia takie jak biczowanie czy noszenie włosiennicy stosować można natomiast tylko za zgodą spowiednika, w przeciwnym razie utracić można pokorę i zdrowie. Ważne jest również cierpliwie znoszenie wszelkich chorób czy cierpień, które zsyła na nas Bóg. Cierpienia te zawsze powinniśmy ofiarowywać Chrystusowi.

Do zewnętrznego umartwienia odnosi się również umartwienie języka. Cnota ta polega na tym, aby mówić mało i z zastanowieniem, i aby w pewnych okolicznościach mówić tylko z potrzeby. Często rozmawiać należy natomiast o Panu Bogu, kierując jednocześnie do bliźnich budujące słowa. Św. Teresa wskazywała, iż Jezus zawsze jest obecny przy rozmowach sług Bożych i bardzo Mu miło, kiedy się chętnie mówi o nim.

Autor wskazuje ponadto, iż miłość własną zwalczać można poprzez pokorę. Każdy z nas powinien wypędzać z serca wszelkie próżne upodobania, a wszelką chwałę odnosić do Boga. Warto również uważać siebie za ostatniego spomiędzy ludzi i nieustannie powtarzać sobie, że inni są lepsi od nas. Nie należy tym samym bronić się ani wymawiać, kiedy ktoś nam coś zarzuca, choćby nawet były to oskarżenia niesłuszne.

Do osiągnięcia chrześcijańskiej doskonałości potrzebne jest rzecz jasna również ścisłe zjednoczenie się z Bogiem. Miłość do Boga powinniśmy stawiać ponad wszystko. Lepiej jest bowiem umrzeć niż popełnić grzech. Należy zwracać uwagę również na wszelkie małe niedoskonałości, przez nie bowiem szatan dochodzi do niedoskonałości większych. Ponadto Bogu należy ofiarowywać wszystkie nasze czynności, nawet te najprostsze, takie jak posiłek czy przyzwoita rozrywka.

Niezwykle ważna jest również modlitwa. Autor wskazuje tu przede wszystkim na modlitwę umysłową, czyli na rozmyślanie. Warto, aby na rozmyślania poświęcić przynajmniej pół godziny rano i pół godziny wieczorem. Chodzi tu konkretnie o rozmyślania nad męką Chrystusa, a także nad wszelkimi Bożymi dobrodziejstwami. Warto też rozmawiać z Bogiem poprzez krótkie modlitwy i pobożne westchnienia. Wystrzegać należy się jednak chęci obudzenia w sobie gwałtownego uczucia nabożeństwa, chodzi tu jedynie o aktu woli. Na końcu modlitwy powinniśmy natomiast uczynić postanowienia dotyczące naszego duchowego postępu. Pozycję modlitwy w życiu chrześcijańskim najlepiej wskazuje następujący cytat św. Teresy: Kto zaniedbuje modlitwę, tego nie potrzebują nieść czarci do piekła; on sam się w nie wrzuca. Święta ta poruszała również temat oschłości w czasie modlitwy. Oschłość i pokusy pełnią w życiu chrześcijanina istotną funkcję, przez nie bowiem Bóg doświadcza miłość tych, którzy Go kochają. Cierpienia związane z oschłością zostaną jednak kiedyś wynagrodzone. Miłość do Boga nie polega bowiem na tym, aby ją czuć, ale aby służyć Bogu z odwagą i pokorą.

Autor zwraca uwagę, iż dobry chrześcijanin powinien modlić się już o poranku, a później w ciągu dnia przed rozpoczęciem jakiejkolwiek czynności (np. posiłek, lektura, spoczynek). Ważne jest również to, aby uciekać się do Boga w różnego rodzaju pokusach i niebezpieczeństwach.

Dobry chrześcijanin nie powinien zaniedbywać również przystępowania do Komunii Świętej. Do przyjęcia Chrystusa należy się jednak w odpowiedni sposób przygotować. Nigdy też nie należy opuszczać dziękczynienia po przystąpieniu do Sakramentu. Św. Teresa pisała, iż Bóg zasiada wówczas w naszej duszy jakby na tronie miłosierdzia. Przy rozważaniach zarówno przed jak i po Komunii Świętej powinniśmy skupić się na trzech punktach:

1) Kto jest ten, który przychodzi do nas? Jezus

2) Do kogo przychodzi? Do mnie

3) Po co przychodzi? Aby być ode mnie kochanym

Autor zwraca uwagę, iż jednym z ćwiczeń, jakie zbliżają nas do Boga jest ustawiczna pamięć o Jego obecności i myśl, że On nieustannie nas widzi. Wszelkie uchybienia pochodzą bowiem stąd, że zapominamy o Bożej obecności. Dlatego niezwykle istotne są znaki, które o takowej obecności nam przypominają, np. krzyże czy innego rodzaju święte przedmioty.

Zaleca się, aby każdy chrześcijanin przynajmniej raz w roku odbył rekolekcje, czyli „ćwiczenia duchowe”. Ponadto w ciągu roku warto praktykować pobożny zwyczaj odmawiania nowenn przed świętami takimi jak Boże Narodzenie czy Zesłanie Ducha Świętego.

Do zjednoczenia z Bogiem potrzebna jest nie tylko miłość do Niego samego, ale również do bliźniego. Miłość tą można spełniać wewnętrznie i zewnętrznie. Wewnętrzne ćwiczenie się w miłości polega na życzeniu bliźnim tego, czego sami sobie życzymy. Zewnętrzna miłość polega natomiast na stawaniu w obronie drugiej osoby czy wspieraniu w utrapieniach. Zdaniem św. Teresy do życzeń bliźniego powinniśmy się stosować zawsze (chyba że życzenie wiązałoby się z popełnieniem grzechu). Św. Franciszek Salezy uważał natomiast, iż trzeba szukać stosownego czasu dla siebie i dla bliźniego. Kiedy natomiast czujemy, iż zaniedbaliśmy drugą osobę, powinniśmy szukać sposobu, aby jej dogodzić. W przypadku zaś, gdy istnieje potrzeba upomnienia bliźniego, powinno czynić się to ze spokojem i dobrocią, a także w stosownym czasie (nigdy, gdy ktoś jest rozdrażniony lub uniesiony namiętnością). Gdy chodzi natomiast o osobę, która wyrządziła nam krzywdę, trzeba przynajmniej mówić o niej dobrze i polecać ją Bogu. Należy unikać tym samym myśli, które przypominają o wyrządzonych krzywdach.


Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 29 sierpnia 2017 o 21:43 Dymitr Ogonowski

    „Posłuszeństwo co do zasady powinno być ślepe. Nie musimy więc rozumieć decyzji swoich przełożonych, nie możemy też zbytnio dociekać ich przyczyn.” Ja się z tym nie zgadzam. Różni są zakonnicy. Widziałem reportaż o homoprzełożonym w zakonie. Więc, jak ktoś ma takiego obrzydliwego przełożonego, który chce obrzydliwego grzechu od niego, to oczywiste jest, że nie należy się słuchać.

    Odpowiedź