Gospodarka

Paweł Doliński: Kto czerpie zyski z przemysłu narkotykowego?


25 sierpnia 2017 o 15:43   /   komentarzy (1)

Nielegalny handel narkotykami jest w zasadzie przedsięwzięciem o charakterze międzynarodowym. Przemysł narkotykowy składa się z kilku etapów: hodowla, oczyszczanie, transport, dystrybucja, pranie pieniędzy i inwestowanie. Na każdym etapie tego narkotykowego łańcucha, od produkcji do dystrybucji, osiągane są zyski, które ulegają konsumpcji lub są inwestowane, przy czym często wymagają one swego rodzaju prania, aby ukryć ich nielegalne pochodzenie.

Poczynając od pól marihuany, koki i maku, poprzez laboratoria czyszczące i dalej aż do konsumenta, narkotyk przechodzi przez wiele różnych dróg i etapów dystrybucji. Przekracza wiele granic formalnych i nieformalnych, i staje przed różnymi wersjami jurysdykcji. Bardziej wyrafinowane techniki prania w sposób równorzędny stosują rozbudowaną sieć międzynarodowych instytucji finansowych, firm o charakterze handlowym i inwestycyjnym, aby ukryć i zainwestować zyski z narkotyków. Różne etapy narkotykowego łańcucha oraz ich łączenie ze sobą wymagają udziału, a czasami zorganizowania ogromnej liczby ludzi koniecznych do właściwego wykonania wszystkich procedur, w tym ochrony przed konkurencją oraz interwencją przedstawicieli prawa.

Ponadnarodowy wymiar przemysłu narkotykowego jest więc jedynie funkcją odległości między głównym producentem a rejonami konsumpcji. Zawiera on w sobie również powiązania, które są tworzone poprzez sieci i organizacje w różnych miejscach stacjonowania, przy pomocy których realizowane są czasami operacje o charakterze ponadpaństwowym. Różnice w prawodawstwie poszczególnych krajów oraz w możliwościach egzekwowania prawa przez organy ścigania tych krajów kształtują możliwości uniknięcia przez narkotykowych przedsiębiorców ryzyka przechwycenia i oskarżenia oraz utrzymywania interesu w stanie rozkwitu.

Różnorodność praw, systemów kontroli i kryminalizacji na całym świecie oraz nierówności w możliwościach i determinacji kontroli dotyczącej narkotyków, z jakimi mamy do czynienia w różnych krajach, umożliwiają głównym handlarzom narkotyków wyciąganie korzyści ze słabych punktów tej mozaiki.

Cechy te tłumaczą istnienie bardzo dynamicznego podziału pracy w przemyśle narkotykowym. Ośrodki produkcyjne „naturalnych” narkotyków (marihuana, koka, opium i jego pochodne) znajdują się głównie w tak zwanym Złotym Trójkącie Południowo-Wschodniej Azji, Złotym Półksiężycu Zachodniej Azji, niektórych krajach Środkowego Wschodu i Maghrebu (kraje rejonu Północnej Afryki graniczące z Morzem Śródziemnym) oraz w krajach Ameryki Łacińskiej. Regiony te rywalizują ze sobą przy jednoczesnym wyłanianiu się rejonów produkcyjnych w krajach byłego Bloku Wschodniego oraz producentach z siedzibą w krajach Zachodu, gdzie są produkowane głównie sztuczne narkotyki (ekstaza, amfetamina). Do listy tej można dodać wiele innych krajów, w których przedsiębiorcy narkotykowi starają się zająć niszę istniejącą w wewnętrznym i międzynarodowym handlu narkotykami. Niektóre z nich spełniają ważną rolę tranzytową dla narkotyków udających się na najbardziej lukratywne rynki konsumenckie w Stanach Zjednoczonych i Europie. Inne z nich znajdują zyskowną rolę w praniu i inwestowaniu pieniędzy narkotykowych dzięki „liberalnym” zasadom bankowości (tajemnica, konfidencjonalność i narzędzia umożliwiające inwestowanie pieniędzy). Mamy więc do czynienia z bardzo niejednorodną konkurencją, w ramach której różne narkotyki, różni przedsiębiorcy narkotykowi, grupy rozprowadzające i różne systemy prawne konkurują w przechwytywaniu zysków na wielu, jeśli nie na wszystkich, etapach narkotykowej trajektorii.

Według najnowszych szacunków UNDCP (United Nations Drug Control Program – Program Kontroli Narkotyków Organizacji Narodów Zjednoczonych) nielegalny przemysł narkotykowy stanowi w skali globalnej około 8 procent handlu międzynarodowego (UNDCP, 1997). Jego roczny obrót szacowany na 400 miliardów dolarów stanowi tylko część dochodów pochodzących z nielegalnych działań prowadzonych na całym świecie, które wynoszą, jak ocenia ONZ, 1 bilion dolarów. Skąd się wzięły te liczby? Przypominają one dość popularne kiedyś wyliczenia, takie jak chociażby te, które mówiły, że łączna ilość wyprodukowanych żyletek wystarczyłaby do pokrycia powierzchni całej Ziemi. Istotniejsza od tych liczb jest dystrybucja dochodów i ich ogólny wpływ na sytuację społeczną.

Przemysł narkotykowy stanowi kręgosłup gospodarki wielu krajów oraz regionów, dając możliwość bezpośredniego i pośredniego uzyskania dochodu oraz tworząc miejsca pracy dla milionów ludzi na całym świecie. Ludzie ci zaspokajają potrzeby innych ludzi. Kraje takie jak Boliwia, Maroko, Meksyk i Afganistan czerpią korzyści z tego przemysłu, osiągając dochody porównywalne z dochodami pochodzącymi z ich oficjalnego eksportu. Maroko zarabia na hodowli i eksporcie konopi i haszyszu około 7,75 miliarda dolarów, czyli 20 procent swojego produktu globalnego, zaspokajając lwią część zapotrzebowania Europy na te produkty. Obroty meksykańskiego przemysłu narkotykowego, bazującego głównie na hodowanej w tym kraju marihuanie i pochodnych maku oraz tranzycie kolumbijskiej kokainy do Stanów Zjednoczonych, ocenia się na ponad 20 miliardów dolarów. Rozważając wpływ tej nielegalnej działalności na dochód kraju i poziom zatrudnienia, należy brać pod uwagę jego rzeczywiste oddziaływanie na całość gospodarki, dystrybucję pochodzącego z niej dochodu oraz koszty społeczne w aspekcie zdrowotności, bezpieczeństwa, politycznej przejrzystości etc.

Tego rodzaju sumaryczne dane odnoszące się do krajów rozwijających się – bardzo szacunkowe i obrazujące poziom profitów, jakie można czerpać z przestępczej działalności – bledną w obliczu danych odnoszących się do wydatków konsumentów na nielegalne narkotyki, i to tylko w samych Stanach Zjednoczonych. Przewyższają one łączną wartość produktu krajowego brutto 88 krajów rozwijających się. To oznacza, że większość dochodu uzyskiwanego z handlu narkotykami nigdy nie opuszcza głównych krajów-konsumentów, jako że to one oferują najbardziej lukratywne sposoby inwestowania zarobionych w ten sposób pieniędzy.

Organizacja narkotykowego łańcucha obejmuje powiązania różnych etapów przemysłu narkotykowego. Mimo wzniosłej retoryki policji wiedza na temat zakresu jej pionowych i poziomych powiązań nie pozwala na wysnucie odpowiednich wniosków. Czy mamy do czynienia z zorganizowaną czy z dezorganizowaną przestępczością? Tego rodzaju cechy organizacyjne w dużym stopniu określają sposób dystrybucji i akumulacji dóbr pochodzących z tego przemysłu. Ponieważ lwia część dochodów, na przykład z kokainy, powstaje w amerykańskich miastach, dla kolumbijskich handlarzy jest ważne, aby móc kontrolować tę kopalnię złota, czyli górny poziom narkotykowego łańcucha, jakim są zyski z detalicznej sprzedaży narkotyków, a nie tylko zadowalać się dochodami z hurtowej sprzedaży, które uzyskują prowadząc handel poprzez Kolumbię, Meksyk lub Stany Zjednoczone. Zysk ze sprzedaży hurtowej może być stosunkowo duży, lecz jest on niczym w porównaniu z zyskami osiąganymi na końcu łańcucha.

 

Źródło:

„Nexus” nr 5 (13) 2000


Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 30 września 2017 o 17:00 pl80

    Wow, nie wiedziałem, że główny zysk jest z handlu detalicznego.
    Kiedyś byłem zdania, że głównym powodem światowego narkobiznesu są miliony amerykanów (raczej nie tych białych) zjadające więcej narkotyków niż my drobiu. Przez lata jednak doszedłem do wniosku, że przyczyną nie są zabłąkani młodzi ludzie, podatni na prochy, ale właśnie ich masowi producenci. Trzeba rozwalać gangi, handlarzy, traktować ich bezlitośnie. a problemów z ćpaniem w społeczeństwie będzie mniej.

    Odpowiedź