Społeczeństwo

Radosław Osenkowski: Ostatnie konwulsje błazna


1 sierpnia 2017 o 09:00   /   komentarzy (0)

Błazen pełnił istotną funkcję na dworze królewskim. Z jednej strony miał za zadanie zabawianie wła31dcy, z dru31giej zaś służył radą (słynny Stańczyk), mówił to, czego nie mógł powiedzieć inny doradca. Innymi słowy – nauczał i zabawiał.
Rola naczelnego błazna Trzeciej Rzeczypospolitej niewątpliwie przypada Komitetowi Obrony Demokracji – organizacji powstałej 18 listopada 2015 roku, będącej odpowiedzią na wygraną PiS w wyborach. Organizacja ta zrzesza głównie podstarzałych oszołomów, zdegenerowane „elity” i wszelkiego rodzaju element przestępczy (między innymi twórca hymnu KOD-u, który został skazany za handel kobietami).

Rozrywkowy charakter KOD-u jest czymś oczywistym, wszak nie ma dnia, by jego liderzy (a także szara masa, która za nimi podąża) nie wywołali u nas uśmiechu na ustach. Jednak co z nauką? Czy jest coś, czego może nas nauczyć ta banda oszołomów? O dziwo tak. Po pierwsze pokazują nam, czym jest współczesna demokracja – ustrojem, w którym kilka band różniących się od siebie jedynie kosmetyką walczy o „koryto” żerując na własnym narodzie, szerząc nepotyzm, korupcję oraz wysługując się obcym mocarstwom i wielkim korporacjom. Ustrojem, w którym władzę zyskają ci, którzy najlepiej otępią naród obietnicami i łapówkami. W którym nie zmienia się nic, ponieważ każdy kolejny rząd nie różni się niczym od poprzedniego, a nawet jeżeli pragnie dokonać istotnej przemiany, to nie robi tego ze strachu przed społeczeństwem i „opozycją”.

Po drugie udowadnia, że żaden ruch społeczny, bez względu na to, jakie wsparcie otrzyma i jak wiele pieniędzy nie zostanie w niego wpompowanych nie przetrwa, jeżeli nie ma w nim ludzi prawych, ideowych.

Kilka dni temu niejaki Mateusz Kijowski (alimenciarz i oszust finansowy) wydał oświadczenie o odejściu z Komitetu. Na krótko po nim z organizacji odeszło ponad 150 osób. Wiadomość ta szybko obiegła krajowe media, które z przerażeniem lub radością pytają – czy KOD się rozpada?

Nie, błazen zginął już dawno temu. Prawdę mówiąc skazano go na śmierć już w chwili przybycia na dwór. Pozostał tylko odór ścierwa i ostatnie skurcze pośmiertne.


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)