Kultura

Adrianna Gąsiorek: „Wesele” Wyspiańskiego


1 września 2017 o 15:09   /   komentarzy (0)

Jako miłośniczka literatury bardzo cieszę się z inicjatywy, jaką jest Narodowe Czytanie. Tym bardziej bliskie jest mi w tym roku, ponieważ para prezydencka oraz wiele osób w różnych miastach zmierzy się z utworem Stanisława Wyspiańskiego pt. Wesele”.

O tym, że to artysta bardzo interesujący nie trzeba nikogo przekonywać. Oczywiście poza ciekawym stylem pisania, głębią obrazów, w spadku otrzymaliśmy przede wszystkim obraz epoki Młodej Polski i ocenę polskiego społeczeństwa. Nie jest ona pewnie dla nas pochlebiająca, jest w niej sporo krytycyzmu — Wyspiański przedstawię wiele polskich mitów narodowych, nasze wady i kompleksy. Moim zdaniem warto się po prostu z tym zmierzyć i wyciągnąć wnioski.

W samym Weselu obserwujemy porównanie dwóch warstw społecznych — chłopów i inteligencji. Chłopi skłonni do bitki i wypitki są zapalczywi, ale mają dobre chęci. Widać w nich świadomość narodową, ale potrzeba im przewodnika, wodza, który mógłby ich podprowadzić. Goście z miasta przedstawieni są jako ludzie zarozumiali, bierni i bezradni wobec narodowej niewoli. Są przekonani o swojej słuszności do oświecania społeczeństwa, ale lekceważą swoje możliwości. Osobną grupą są również artyści — popadają w dekadentyzm, ludomanie i oczywiście pijaństwo. Uciekają w ten sposób od rozpaczy spowodowanej niemocą twórczą, która ogranicza ich w wypełnieniu roli duchowych przewodników narodów.

Najważniejszy fakt wynikający z kreowania takiego obrazu społeczeństwa to niezdolność grup społecznych do wzajemnego porozumienia się. Inteligenci boją się chłopów i tak naprawdę nie chcą ich poznać. Chłopi natomiast oceniają inteligentów jako biernych gości.

Obie grupy zostały surowo ocenione, a Wyspiański ukazał ich największe wady: prymitywizm niektórych reakcji chłopów, schematyczność myślenia inteligencji i brak odpowiedzialności, przejawiającą się w powierzeniu złotego rogu Jaśkowi, który nie został odpowiednio przygotowany do wypełnienia misji zwołania pospolitego ruszenia. Autor „Wesela” oskarża wprost inteligencję, podkreślając, że to właśnie ta grupa społeczna została powołana do uświadamiania i oświecania chłopów. Oskarżycielski ton łagodzi nieco interpretacja finałowej sceny dzieła. Obie grupy łączą się w lunatycznym tańcu w takt muzyki Chochoła. Chochoł, okrywający przez zimę różę, która zakwitnie na wiosnę, symbolizuje swoisty optymizm oraz nadzieje Wyspiańskiego, że społeczeństwo polskie przebudzi się w końcu ze snu, spowodowanego wieloletnią niewolą.

Z poszczególnych scen dramatu Wyspiańskiego wyłania się krytyka narodu polskiego, zawierająca wstawki satyry i autoironii. Społeczeństwo polskie zostało ukazane jako bierne i zniechęcone, niezdolne do aktywnego podjęcia walki narodowowyzwoleńczej, czekające na cud i niedostrzegające nadarzającej się okazji odrzucenia pęt niewoli.

Jednocześnie autor „Wesela” wskazuje, że brak jest grupy społecznej, która byłaby zdolna do przyjęcia odpowiedzialności za losy całego narodu, choć pojawia się odrobina nadziei i optymizmu, iż nadejdzie czas, kiedy społeczeństwo polskie będzie gotowe do walki o wolność swej ojczyzny.

Wesele poza ukazaniem mitów narodowych jest również ciekawym obrazem łączenia autentycznych wydarzeń i osób z fantastyką — pojawianie się chochoła. Nacechowane jest wieloma symbolami. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z lekturą, a dla opornych zamieszczam kilka ciekawych cytatów.

 

CYTATY:

Ale tu wieś spokojna. –
Niech na całym świecie wojna,
Byle polska wieś zaciszna,
Byle polska wieś spokojna.
[Dziennikarz; akt I, scena 1]

Pon się boją we wsi ruchu.
Pon nos obśmiwajom w duchu. –
A jak my, to my się rwiemy
Ino do jakiej bijacki.
Z takich, jak my, był Głowacki.
A, jak myślę, ze panowie
Duza by już mogli mieć,
Ino oni nie chcom chcieć!
[Czepiec, akt I, scena 1]

Oni się tam gniotą, tłoczą
I ni stąd, ni zowąd naraz
Trzask, prask, biją się po pysku;
To nie dla was.
[Radczyni, akt I, scena 3]

Wyście sobie, a my sobie.
Każden sobie rzepkę skrobie.
[Radczyni, akt I, scena 4]

Sami swoi, polska szopa.
I ja z chłopa, i wy z chłopa.
[Ksiądz, akt I, scena 8]

Myśmy takie samouki;
Kochałem się po różnemu,
A ciebie chcę po swojemu,
Po naszemu.
[Pan Młody, akt I, scena 9]

No, to tak, jak w kieszeni; –
Pan dzisiaj w kolorach się mieni;
Pan to przecie jutro zruci – ?
[Żyd, akt I, scena 17]

One mnie się wydają przeciętne.
Kocham te z Botticellego,
Lecz nie chce zapychać niemi
Każdej piędzi naszej ziemi.
[Pan Młody, akt I, scena 17]

Tak to czuję, tak to słyszę:
I ten spokój, i tę ciszę,
Sady, strzechy, łąki, gaje,
Orki, żniwa, słoty, maje.
Żyłem dotąd w takiej cieśni,
pośród murów szarej pleśni:
wszystko było szare, stare,
a tu naraz wszystko młode,
znalazłem żywą urodę,
więc wdecham to życie młode;
teraz patrzę się i patrzę
w ten lud krasy, kolorowy,
taki rześki, taki zdrowy –
choćby szorstki, choć surowy.
Wszystko dawne coraz bladsze,
Ja to czuję, ja to słyszę,
Kiedyś wszystko to napiszę;
Teraz tak w powietrzu wiszę
W tej urodzie, w tym weselu;
Lecę, jak mnie konie niosą –
Od miesiąca chodzę boso,
Od razu się czuję zdrowo,
Chadzam boso, z gołą głową;
Pod spód więcej nic nie wdziewam,
Od razu się lepiej miewam.
[Pan Młody, akt I, scena 19]

My jesteśmy jak przeklęci,
Że nas mara, dziwo nęci,
Wytwór tęsknej wyobraźni
Serce bierze, zmysły draźni;

 

Że nam oczy zaszły mgłami;
Pieścimy się jeno snami,
A to, co tu nas otacza,
Zdolność naszą przeinacza:
W oczach naszych chłop urasta
Do potęgi króla Piasta! [Poeta, akt I, scena 24]

A bo chłop i ma coś z Piasta,
Coś z tych królów Piastów – wiele!
– Już lat dziesięć pośród siedzę,
Sąsiadujemy o miedzę.
Kiedy sieje, orze, miele,
Taka godność, takie wzięcie;
Co czyni, to czyni święcie,
Godność, rozwaga, pojęcie.
A jak modli się w kościele,
Taka godność, to przejęcie;
Bardzo wiele, wiele z Piasta;
Chłop potęgą jest i basta.
[Gospodarz, akt I, scena 24]

Jakby przyszło co do czego,
Wisz pon, to my tu gotowi,
My som swoi, my som zdrowi.
[Czepiec, akt I, scena 25]

Taka szopka,
Bo to nie kosztuje nic
Potańcować sobie raz:
Jeden Sas, a drugi w las.
[Żyd, akt I, scena 27]

Zaproście tu na Wesele
Wszystkie dziwy, kwiaty, krzewy,
Pioruny, brzęczenia, śpiewy…
[Poeta, akt I, scena 36]

Przyjdź, chochole,
Na Wesele,
Zapraszam cię ja, pan młody,
Wraz na gody
Do gospody!
[Pan Młody, akt I, scena 38]

Huś ha, na pole,
Głupi śmieciu, chochole!
[Isia, akt II, scena 3]

Serce miałem kiedyś młode,
Porwałeś mi serce młode,
Wlałeś jad goryczy w krew.
Nie widzę, nie widzę dróg,
Zaćmił mi się Bóg…
[Dziennikarz, akt II, scena 7]

Głos jak marzeń moich piastun;
Rycerz, Widmo, urojenie
Przyoblekło szatę żywą.
[Poeta, akt II, scena 9]

Polska to jest wielka rzecz:
Podłość odrzucić precz,
Wypisać świętą sprawę
Na tarczy, jako ideę, godło,
I orle skrzydła przyprawić,
Husarskie skrzydlate szelki
Założyć,
A już wstanie któryś wielki,
Już wstanie jakiś polski święty.
[Poeta, akt II, scena 10]

W powietrzu atmosferyczna zmiana:
Chata stała się rozkochana
W polskości – właściwa skala:
Żar, co się duchem udziela,
Co się na powietrzu spala
Jak garść lnu.
[Rachela, akt II, scena 21]

Rozkaz-Słowo! – –
Dawno serce już gotowo
Tem wezwaniem piorunowem.
[Gospodarz, akt II, scena 24]

Niech jadą we cztery strony!
Bądź gotów, nim wstanie słońce.
Skoro porozsyłasz gońce,
Zgromadzisz lud przed kościołem,
Jak są zdrowi, prości, mali;
Ażeby godność poznali,
Bogiem powitasz ich kołem,
A wtedy przykaż im ciszą,
Niech żaden brzeszczot nie szczęknie,
A skoro rzesza uklęknie,
Niech wszyscy natężą słuch:
Czy tętentu nie posłyszą
Od Krakowskiego gościńca – ?
[Wernyhora, akt II, scena 24]

Na jego rycerny głos
Spotężni się Duch,
Podejmie Los.
Daję w twoje ręce róg.
[Wernyhora, akt II, scena 24]

Aha, prawda, żywy Bóg,
Przecie miałem trąbić w róg;
Kaz ta, zaś ta, cyli zginoł,
Cyli mi się ka odwinoł –
Kajsim zabył złoty róg,
Ostał mi się ino sznur.
[Jaśko, akt III, scena 34]

Miałeś, chłopie, złoty róg,
Miałeś, chłopie, czapkę z piór:
Czapkę ze łba wicher zmiótł.
[…] ostał ci się ino sznur.
[Chochoł, akt III, scena 35]

To ich Lęk i Strach tak wzion,
Posłyszeli Ducha głos:
Rozpian się nad nimi Los.
[Chochoł, akt III, scena 37]

Powyjmuj im kosy z rąk,
Poodpasuj szable z pęt,
Zaraz ich odejdzie Smęt.
Na czołach im kółka zrób,
Skrzypki mi do ręki daj;
Ja muzykę zacznę sam,
Tęgo gram, tęgo gram.
[Chochoł, akt III, scena 37]

Miałeś, chamie, złoty róg,
Miałeś, chamie, czapkę z piór:
Czapkę wicher niesie,
Róg huka po lesie,
Ostał ci się ino sznur,
Ostał ci się ino sznur.
[Chochoł, akt III, scena 37]


ADRIANNA MIRA GĄSIOREK
Magister polonistyki, Redaktor Naczelny portalu „Kierunki.info”, Koordynator Brygady Górnośląskiej ONR.
W swojej publicystyce porusza głównie tematy związane z kulturą i historią oraz zagadnienia społeczne i językowe.



Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)