Kultura

Szymon Wilczak: Sentymentalny przewodnik po II RP – Skole


6 września 2017 o 12:00   /   komentarzy (0)

Dzisiejsza część serii “Sentymentalnego przewodnika turystycznego po II RP” będzie dotyczyła nie tyle typowej miejscowości turystycznej, ile miejscowości określanej w czasach międzywojennych mianem „Stolicy Polskiego Myślistwa”, czyli sportu który nie należał do powszechnie uprawianych. Wbrew obiegowej opinii nie była to jednak Białowieża, jak powszechnie się dziś uważa, a miejscowość, która znajdowała się wówczas w województwie stanisławowskim czyli Skole – na dzisiejszej Ukrainie. Myślistwo było w okresie II RP bardzo popularnym sportem głównie w kręgach powiązanych z dawną arystokracją, lecz zyskiwało ono z biegiem czasu coraz więcej zwolenników wśród obywateli odzyskujących powoli spokój po wojennej zawierusze. Skole położone w Bieszczadach Wschodnich, otoczone górami i bujnymi lasami, przecięte rzeką Opór, było niewątpliwie jedną z najpiękniej położonych miejscowości w Karpatach. Malownicze wzgórza, które dzięki działaniom pewnej rodziny zapełnione zostały pokaźną ilością zwierzyny łownej stały się celem wielu wypraw miłośników myślistwa z Polski, ale też innych krajów Europy.

Na taki stan rzeczy ogromny wpływ wywarła rodzina Groedlów, to właśnie dzięki ich wyobraźni

i przedsiębiorczości Skole stało się mekką europejskich myśliwych, i celem wielu ich wypraw. Groedlowie swój majątek zdobyli tworząc w węgierskim Siedmiogrodzie zakład zajmujący się produkcją desek i produktów drzewnych dla przemysłu meblarskiego – Transylvanian Forest Industry CO. Po osiągnięciu sukcesu na tamtejszym rynku, panowie Artur, Ryszard i Albert Groedlowie wraz ze swym wspólnikiem Adamem Schmidtem postanowili przenieść część swoich interesów na tereny dawnej Rzeczpospolitej, które znajdowały się wówczas pod zaborem. Ich wybór padł właśnie na okolice Skolego oraz Wetliny, gdzie w roku 1886 nabyli majątek liczący 64 tysiące morgów, z czego około 55 tys. zajmowały lasy. Na przedmieściu Skolego powstał cały kompleks zmechanizowanych wytwórni wyrobów drewnianych. Dodatkowo zbudowano wówczas również liczącą około 47 km trasę kolei wąskotorowych, które zapewniały transport drewna, a co ważne w tym wypadku zostały wykorzystane w późniejszym czasie w celach turystycznych. W okolicach Skolego, Groedlowie dla załogi swoich zakładów wybudowali też kilka budynków pracowniczych z całym zapleczem socjalnym w postaci czterech sześciorodzinnych domów dla kadry stałej, oraz hotelu i kasyna dla robotników sezonowych. Wyprzedzało to praktyki, które później w II RP stosowano w Drohobyczu przy rafinerii „Polmin” i w Chodorowie przy nowoczesnej cukrowni, gdzie również wzniesiono osiedla robotnicze z zapleczem socjalnym i sportowo-kulturalnym. Artur Groedel, który z wielkim zapałem interesował się nowinkami technicznymi, zdecydował również o postawieniu prywatnej elektrowni, która zapewniała stały przesył prądu do miejsc mieszkalnych, placów publicznych czy zakładów pracy. Oprócz tartaków ze znakomicie rozwiniętą siecią transportu drewna, które trafiało do wielu krajów europejskich, Groedlowie stworzyli fabrykę mebli, koszykarnię, a na rzekach i strumieniach okalających Skole założyli hodowlę pstrągów i raków. Wszystkie te inwestycje miały ogromny wpływ na możliwość przyszłego rozwoju Skolego jako miejsca wypraw miłośników myślistwa, ale tez wędrówek po pięknych lasach.

Przed I Wojną Światową bracia Groedlowie blisko współpracowali ze związkami zawodowymi i obecną na tych terenach silną organizacją partyjną PPS, której przewodniczył Rudolf Dobosiewicz, wspomagany przez Jędrzeja Moraczewskiego z pobliskiego Stryja, późniejszego premiera II RP. Dlatego też system socjalny w zakładach pracy należących do braci stał jak na ówczesne czasy na bardzo wysokim poziomie. Jednym z dowodów na to, jak bliskie stosunki łączyły właścicieli z ich pracownikami, może świadczyć historia zamordowania kasjera, który pracował dla przedsiębiorstwa Groedlow. Sytuacja ta wydarzyła się w roku 1925, kiedy to grupa bandytów ukryta w rejonach mostu na Oporze napadła na przejeżdżającego tamtędy konnym powozem głównego kasjera firmy Braci Groedel. Był to dzień wypłaty i rabusie sądzili, że w wielkiej walizie, którą miał przy sobie kasjer, są pieniądze dla załogi. Napadnięty kasjer bronił się dzielnie, ale skazany był na niepowodzenie i niestety poniósł śmierć w wyniku ugodzenia nożem. Jak się później okazało, walizka była jednak pusta, policji zaś nigdy nie udało się ustalić rzeczywistych sprawców napadu. Groedlowie postanowili z tej okazji postawić upamiętniający tragiczną śmierć swojego pracownika pomnik, na którym do dziś znajduje się opis całego zdarzenia. Pomnik nadal jest też miejscem wielu pieszych wędrówek turystycznych i choć udało mu się przetrwać upływ czasu, to celowemu zniszczeniu uległ jednak znajdujący się na nim krzyż.

Wizytówką Skolego był niewątpliwie piękny pałac należący do rodziny Groedlow. Znajdował się on w centralnej części miejscowości, otoczony pięknym parkiem w stylu angielskim, sam swoją konstrukcją nawiązywał do budowli francuskich. Co prawda był on mniej okazałym obiektem niż ten, jaki Groedlowie wznieśli w miejscowości o nazwie Maramaros Sigeth na Węgrzech. Jednak to właśnie pałac w Skolem, dzięki osobie Ryszarda Groedla i jego pasji do myślistwa, stał się jednym z bardziej rozpoznawalnych obiektów na tamtych terenach. Natomiast dzięki popularyzacji wypraw myśliwskich w okolicach Skolego, zyskał on również rozgłos w całej Europie. Ryszard Groedel jako zapalony myśliwy, zdołał jeszcze przed I Wojną Światową przekształcić swoje tereny w tętniące życiem miejsce wielu myśliwskich wypraw, w których niejednokrotnie uczestniczyli ludzie związani z europejską arystokracją. Wykorzystał on przy tym fakt, iż niemal 90% należących do niego terenów stanowiły pachnące żywicą lasy, pocięte strumieniami górskimi jary oraz wąwozy i leśne polany, gdzie żyła niezliczona ilość dzikiej zwierzyny, zwłaszcza saren i jeleni, zajęcy, dzików, żbików i rysi. Niestety w ciągu czterech lat wojennej zawieruchy (1914-1918) populacja zwierzyny łownej w okolicznych lasach dramatycznie się zmniejszyła. Ogromny wpływ na taki przebieg wydarzeń wywarły właśnie działania wojenne. To w tamtych okolicach ufortyfikowała się armia austriacka pod wodzą gen. Lisingena i broniła Rosjanom dostępu do Węgier. Nieustanny ruch wojsk, kanonady artyleryjskie i ciągła strzelanina wypłoszyły jelenie. Resztę zrobili żołnierze i kłusownicy zabijając wszystko, co nawinęło im się pod lufę karabinu. Gdy wojna dobiegła końca, a tereny należące do Groedla znalazły się w granicach państwa Polskiego, Ryszard Groedel, który był wielkim pasjonatem myślistwa, zafascynowany tradycjami polskich polowań

i towarzyszących im obrzędów, w ciągu kilku lat intensywnej pracy doprowadził do tego, że już w latach 30-tych stan saren i jeleni przekroczył 3 tysiące. Dzięki takim właśnie zabiegom udało się w okresie międzywojennym utworzyć tutaj jeden z głównych ośrodków myśliwskich w kraju. Warto zaakcentować fakt, iż działalność Ryszarda Groedla wynikła wyłącznie z jego zamiłowania do tradycji myśliwskich, nie była więc obliczona na pozyskanie dochodu. Odbudowując populację w lasach zdecydował on o podzieleniu lasów okalających Skole na sześć rewirów i w każdym wybudował wygodne koliby z kuchnią, piwniczką i ubikacją. Specjalnie stworzony układ ścieżek (nawet wykutych specjalnie w skałach) ułatwiał podchodzenie do zwierzyny na odpowiednią odległość. Co za tym idzie nawet początkujący myśliwi mogli w skolskich lasach odbyć udaną wyprawę łowiecką. Bardzo ważnym faktem jest to, iż między wszystkimi stanowiskami łowieckimi oraz ambonami, istniała komunikacja telefoniczna, co wynikało z zainteresowania Greoedla wszelkimi nowościami technologicznymi, o którym już wspominałem. Rodzina Groedlow łożyła ogromne pieniądze zarówno na wyżywienie zwierzyny, jak i na wszelkie udogodnienia dla osób przybywających na polowanie do Skolego. Dlatego tez posiadali oni własną orkiestrę, która często przygrywała uczestnikom polowań. Legendarna stała się tez gościnność rodziny Gredlow, a zwłaszcza Ryszarda, który tak ukochał okoliczne lasy. Przyjeżdżające do pałacu w Skolem towarzystwo kwaterowane było gratis w specjalnie przystosowanych wygodnych pokojach. Miało zapewnioną stałą opiekę służby, wyżywienie, bibliotekę pałacową i różnego rodzaju rozrywki w postaci koncertów symfonicznych, inscenizacji teatralnych i seansów filmowych. W pałacu zaś znajdowała się okazała kolekcja trofeów myśliwskich, wystawionych tak, aby robić wrażenie na każdej nowo przybyłej osobie.

Niewątpliwie rodzina Groedlow odcisnęła wielkie piętno na okolicach Skolego, sprawiając przy tym, iż miejsce to stało się powszechnie znane wszystkim miłośnikom myślistwa. Jednak oprócz nich również Maryla Wolska, a później jej córka, Beata Obertyńska, odegrały sporą rolę w zmitologizowaniu Skolego i wprowadzeniu go do literatury polskiej. Do należącego do ich rodziny stylowego domu nad urwiskiem (Stróżka), z którego rozciągał się piękny widok na Skole i jego okolice, w lipcu i sierpniu ściągała regularnie polska bohema artystyczna i intelektualiści pochodzący głównie ze Lwowa. Byli wśród nich tacy goście jak Jan Kasprowicz – autor hymnów i rektor Uniwersytetu Lwowskiego, Władysław Bełza, który swój znany wiersz „Katechizm dziecka polskiego” dedykował właśnie najstarszemu synowi pani Maryli – Ludwikowi. Przyjeżdżali tam również rzeźbiarze i malarze, jak choćby Tomasz Dykas – autor pomników lwowskich, w tym na Łyczakowie, malarka Zofia Albinowska, która tam namalowała portret Staffa. To właśnie w Stróżce Maryla Wolska urodziła swą córkę Beatę Obertyńską (1898-1980), również wybitną poetkę, ale też aktorkę i pisarkę, która po przejściu przez łagry Sybiru i po wyjściu stamtąd z armią Andersa zmarła na emigracji w Londynie, gdzie napisała m.in. wstrząsający pamiętnik „W domu niewoli”, będący jedną z pierwszych relacji o sowieckich łagrach w literaturze polskiej. Bogactwo okolicznego runa leśnego sprawiało, iż wielu gości Stróżki opisywało letni zapach rozciągający się z okolicznych domostw, jako mieszankę pięknego aromatu wyciskanych jagód i malin. Natomiast w zapisanych wspomnieniach Beaty Obertyńskiej znaleźć można wiele opisów wypraw, w celu zbierania grzybów, czy też pięknych opisów leśnych spacerów po skolskich lasach.

Jak widać, Skole było nie tylko celem wypraw w celach łowieckich, ale dzięki panującym tam warunkom krajobrazowym, w okresie letnim spełniało ono też rolę oazy spokoju zarówno dla artystów, jak i pracowników naukowych. Dziś lata świetności miejscowość ta ma już dawno za sobą. Okazały pałac Groedlow to już jedynie ruina, która w niczym nie przypomina tego pięknego miejsca sprzed lat. Otaczające teraz Skole lasy, nadal pełne są jeleni i saren, jednak dziś już nie jest to centrum turystyki łowieckiej. Mimo upływu lat nadal warto pomyśleć o wyprawie do Skolego, aby zobaczyć pozostałości pałacu, przejść się pięknymi leśnymi ścieżkami, które nadal są tam dostępne oraz by choć na chwilę w ciszy przystanąć przy piaskowym pomniku zamordowanego kasjera, który okazał się trwać na swoim posterunku do samego końca.


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)