Społeczeństwo

Abp Józef Michalik: Sprawy państwa są ważne i nie można obok nich przechodzić obojętnie [WIDEO]


3 listopada 2017 o 21:15   /   komentarzy (3)

Prezentujemy kazanie JE ks. abp Seniora Archidiecezji Przemyskiej Józefa Michalika wygłoszone w dniu 29 października 2017 r. w czasie Mszy Świętej w klasztorze oo. Bernardynów w Leżajsku z okazji 75-lecia Narodowych Sił Zbrojnych.

ZŻ NSZ w Rzeszowie zorganizował z okazji 75. lecia uroczystość na Podkarpaciu, by także tu oddać należną cześć żołnierzom podziemia niepodległościowego. Klasztor oo. Bernardynów w Leżajsku nie jest przypadkowy – to tu w czasie wojny mieścił się tam punkt kontaktowy Narodowej Organizacji Wojskowej.

Na Podkarpaciu wciąż żyją weterani walczący i w oddziałach NSZ, i NOW. 29 października wspólnie spotkali się, by oddać cześć żołnierzom walczącym w narodowej konspiracji. Mszy św. sprawowanej w intencji Podziemia Narodowego walczącego na Rzeszowszczyźnie przewodniczył abp Józef Michalik.

W słowach homilii Arcybiskup wskazał, że sprawy państwa są ważne i nie można obok nich obojętnie przechodzić, a w tym wszystkim „nie można miłości Boga odłączyć od miłości bliźniego”. Kontynuując zaznaczył, że „trzeba zdobywać się na miłość, która winna być czynna, wierna, ofiarna, bezinteresowna, bo to najlepsza recepta na trudności. Polska potrzebuje ludzi ofiarnych, potrzebuje świadomości historycznej!” – mówił Arcybiskup Józef Michalik.

Poniżej materiał wideo z całą homilią Arcybiskupa Józefa Michalika. Zachęcamy do zapoznania się. Aby być na bieżąco z produkcjami Mediów Narodowych subskrybuj nasz kanał na portalu YouTube!

źródło: medianarodowe.com


Komentarze (3)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 3 listopada 2017 o 22:19 Dymitr Ogonowski

    To jak prowadzić walkę narodową? Kiedyś się spytałem jednego księdza od religii. To mi odpowiedział: „Bóg nigdy nie pozwala zabijać. Ty się możesz zgłosić na sanitariusza.” (W tym sensie, że obrona Ojczyzny polega na tym). Tylko, jakby wszyscy z jednej strony tak interpretowali a z drugiej nie (powiedzmy, że druga strona, to muzułmanie), to wiadomo jaki byłby wynik. Ja cenię Narodowe Siły Zbrojne. Natomiast, jak zabijali konfidentów czymś z trucizną w kark (wiem to z relacji żołnierza NSZ na youtubie), to ciężko powiedzieć, że jednocześnie tego konfidenta darzyli miłością. Nie bronię konfidenta. Nie potępiam ani nie popieram tego zabójstwa. Ale ciężko to nazwać „miłością bliźniego”.

    Odpowiedź
    • 3 listopada 2017 o 22:41 pl80

      Czyli lepiej pozwolić, żeby komuch zabijał, gwałcił kobiety i palił wioski? Co jest większym grzechem?

      Odpowiedź
      • 3 listopada 2017 o 23:33 Dymitr Ogonowski

        W obronie wioski w ramach odparcia napadu to, co innego. Można sobie tłumaczyć, że się napastników też miłuje, tylko w ramach ordo caritatis bardziej się miłuje mieszkańców danej wioski. Natomiast, jak już jest pojmany konfident i się mu wbija coś chyba z arszenikiem, a jak się okazuje, że jest zwietrzały, to się czymś innym poprawia, to w każdym razie o miłości bliźniego do niego jest mówić trudno. Ja w tej chwili tu nie wyrażam swojego stosunku do tego. Tylko ważne by logika była zachowana. Jak ma być miłość bliźniego do wszystkich, to czy to też da się jakoś stwierdzić, że mimo wszystko miłość bliźniego tu była???? Raczej nie. Przy karze śmierci jej zwolennicy tłumaczą, że często się nawracają i przez to nie idą do piekła, dlatego to nie narusza miłości bliźniego. Natomiast tu raczej nie miał czasu na nawrócenie. I podejrzewam, że w wielu przypadkach jednak uczucie nienawiści temu towarzyszyło. A tak w ogóle bądźmy szczerzy nie tylko były przypadki zabijania komunistów, zwykłych band rabunkowych i konfidentów niemieckich. Polacy (niekomunistyczni) w ramach rozgrywek o władzę (czy może o linię programową) też, może nie często, ale potrafili się zabić. A co do „komuchów” w ogóle, to trzeba się zdecydować, czy ktoś uznaje „miłość bliźniego z wyjątkiem komuchów”, czy ktoś „komuchów” po prostu nie uznaje za bliźnich, czy ktoś uznaje taką interpretację Ewangelii, jaką tu prezentuje arcybiskup Michalik, że „trzeba zło dobrem zwyciężać”, a wszyscy ludzie, również grzeszni, to bliźni. Jak wziąć tą ostatnią interpretację to można potępiać komunizm i to co złego robią „komuchy” ale nie „komuchów” jako ludzi. Ja tu nie prezentuję swoich poglądów, tylko tak sobie rozważam logicznie.

        Odpowiedź