Historia

Inka Fadhloun: RÓŻYCZKA Z CZARNOBYLA


14 listopada 2017 o 13:22   /   komentarzy (0)

Rozalia Lubomirska, z Chodkiewiczów była córką hrabiego Jana Mikołaja Chodkiewicza, marszałka i starosty żmudzkiego, oraz Marii Ludwiki Rzewuskiej, córki Wacława hetmana Rzewuskiego. Rozalia urodziła się w 1768 w Czarnobylu, stąd nazywano ją „Różyczką z Czarnobyla”. Była piękną kobietą o wspaniałej figurze, niebieskich oczach i rudoblond włosach.

W wieku 19 lat Rozalia poślubiła kasztelana kijowskiego Aleksandra Lubomirskiego. Rok później urodziła córkę Aleksandrę. „Różyczka” była, kobietą wyzwoloną przypominającą nieco buntujące się w późniejszych czasach emancypantki. Lubiła towarzystwo, zabawę, podróże, romanse. Biorąc pod uwagę jej ekspresyjny charakter wiemy, że małżeństwo nie było dla niej wyborem, w którym czuła się spełniona. Częściej bywała w Warszawie lub za granicą niż w mężowskich prowincjonalnych włościach. Próbowała usidlić księcia Józefa Poniatowskiego, ale efekt nie był zadowalający, bo potem zakochała się w Tadeuszu Mostowskim, młodym, przystojnym i wykształconym senatorze.

Anegdota warszawska opowiada, jak to Rozalia z dwoma równie uroczymi przyjaciółkami arystokratkami: Barbarą Kossowską i Julią Potocką, chciały zrobić niezwykłą niespodziankę księciu Poniatowskiemu. Po przekupieniu kamerdynera, przebrane za Gracje, zakradły się do sypialni księcia. Tam zamierzały poddać swą urodę jego osądowi tak jak greckie boginie rywalizujące o miano najpiękniejszej. Czekały na księcia ukryte za kotarą. Ale książę nie miał zwyczaju wracać do domu samotnie. Tym razem towarzyszyła mu piękna tancerka. Anegdota, niestety, tutaj dyskretnie się kończy, nie znamy rozstrzygnięcia konkursu o względy nowożytnego księcia- Parysa. Być może do żadnej rywalizacji nie doszło i całe towarzystwo spędziło resztę nocy w rozkosznej zgodzie i harmonii. W końcu była to epoka markiza de Sade.

Wieść niesie, że gdy ostrze gilotyny opadło na szyję „Różyczki”, jej matka ujrzała w rodzinnym pałacu Chodkiewiczów w Młynowie widmo córki z głową oddzieloną od tułowia. Według innej legendy duch Rozalii pojawia się w pałacu Lubomirskich w Opolu Lubelskim.

A JAK TO Z TYM SKAZANIEM BYŁO?

Aresztowanie Lubomirskiej, razem z dwunastu współwinionymi o stosunki z emigracją, i inne przeciw rewolucyjne występki, nastąpiło z mocy uchwały Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego z dnia 19 kwietnia 1794 roku.

Jedną z wersji o powodach skazania Rozalii Lubomirskiej, podaje kasztelan Leon Dembowski w swoich pamiętnikach z 1882 roku. Według niego księżna przebywała w Paryżu w czasie ścierania się Żyrondystów z Jakobinami. Wprowadził ją na salony słynnej pani Roland, Mostowski, kasztelan raciąski. Książęca godność i zaprzyjaźnienie się z nieprzyjaciółką Jakobinów stały się dla Robespierre’a powodem jej uwięzienia. Przyjaciele doradzić mieli jej wtedy, by ratując się zeznała przed Trybunałem Rewolucyjnym, że jest ciężarna co przedłużałoby jej życie o kilka miesięcy, aż do znalezienia rozwiązania sytuacji, w której się znalazła.

Głównym powodem oskarżenia , uwięzienia i skazania Lubomirskiej było odnalezienie w papierach hrabiny Dubarry, kilku jej listów z 1793 roku, wspominających w wyrazach współczucia o losie osadzonej w więzieniu Marii Antoniny. Jeden z listów, przytoczony w urzędowych motywach dekretu potępiającego, posłużył sędziom jako ostateczny dowód, że Różyczka, interesując się losem królowej, utrzymywała stosunki z rojalistami i zgromadzonymi na wschodniej granicy Francji siłami koalicji antyfrancuskiej. Między papierami, znalezionymi i zabranymi przy rewizji pałacyku hrabiny Dubarry, znajdowały się dwa listy, z których jeden, pisany w dniu 6 lipca, podpisany był imieniem i nazwiskiem Alexandre Princesse Lubomirsk, drugi zaś niepodpisany, pochodził najprawdopodobniej z dnia 11 sierpnia 1793 roku, wspominał o słynnej uroczystości, która odbyła się w Paryżu dnia poprzedniego i miała być przedstawieniem zespolenia republikańskiej Francji w uczuciu i równości. Osnowa listów nasuwała domniemanie o ścisłych stosunkach Lubomirskiej z Dubarry, o jej współczuciu nad dolą królowej i o pogardliwym traktowaniu majestatu ludu, ujawnionym w ironicznych półsłówkach, rzucanych pod adresem panów ówczesnej Francji. Niezależnie od tych dwóch listów, znaleziono między papierami innej współwinnej (pani Rosambeau), list bezimienny, pisany w dniu 11 grudnia 1789 roku z Nizzy, w którym również znajdowała się wzmianka o Lubomirskiej.

Lubomirska została aresztowana i osadzona w więzieniu Porte Libre. W dniu 21 kwietnia 1794 roku więźniów przeniesiono do Conciergerie i postawiono przed Trybunałem Rewolucyjnym, gdzie w dzień przed rozprawą publiczną, odbyto śledztwo przedwstępne, które miało posłużyć jako materiał do napisania aktu oskarżenia. Jak wynika z protokołu przesłuchania wyznaczono „Różyczce obrońcę z urzędu, pana Chauveau Lagarde. Specjalnością Legarda była obrona wszystkich głośniejszych kobiet, które stawały w czasie rewolucji przed obliczem Trybunału. Był on również obrońcą królowej Marii Antoniny i siostry króla Ludwika XVI księżniczki Elżbiety.

Do stosunków z Dubarry Lubomirska się przyznała tłumacząc je pobudkami niewinnymi, czyli chęcią poznania świata artystycznego, który zbierał się w jej pałacyku. Oskarżyciel publiczny Fouquier-Tinville obwinił Lubomirską i kilka innych osób za spiskowanie przeciw ludowi francuskiemu i udział w intrygach i spiskach Kapeta, formowanych w celu zniweczenia władzy ludu, jego wolności i równości, drogą podburzania do wojny domowej i zbrojenia orężnego jednych przeciwko drugim.

Jej obrońca, wspomniany wcześniej Lagarde, nie silił się na wyszukiwanie pozorów niewinności Rozalii. Nie wyjaśnił sądowi jej pochodzenia, stanowiska w kraju rodzinnym, prostoty treści listów pisanych do hrabiny. Dla wszystkich swoich klientek miał już gotową formułkę , którą stosował, choć bezskutecznie we wcześniejszych sprawach:

„Zauważyliście sędziowie – wygłosił obrońca – z jaką szczerością zwracała się do was oskarżona w usprawiedliwieniu swych postępków! Okazała się ona niezmienną przyjaciółką prawdy, ponieważ oświadczyła, że nie chce ratować życia kosztem kłamstwa… Oto wszystko, cokolwiek mogę przytoczyć w jej obronie!”

Dekret Trybunału z 22 kwietnia 1794 roku przeciw Lubomirskiej był dosłownym powtórzeniem aktu oskarżenia, zaczynając od narzucenia obwinionej roli agenta przeciw rewolucji, aż do treści listów do Dubarry, w których dopatrzono się spisku, podjętego dla uratowania Marii Antoniny. Lubomirska, chcąc odroczyć na krótki czas wykonanie dekretu, poszła za przykładem innych skazanych poprzednio kobiet, oraz podpowiedzią przyjaciół i oświadczyła przed sądem, że jest w ciąży.

Lubomirska wróciła do więzienia Conciergerie i poddana została obserwacji lekarskiej. Lekarzem w tym więzieniu był Polak, Józef Markowski, chirurg urodzony w 1758 roku w Pikowie na Ukrainie. Markowski starał się przedłużyć termin obserwacji lekarskiej i z jego rozporządzenia, aby zapewnić skazanej lepsze warunki, przeprowadzono księżnę do przytułku narodowego Trybunału Rewolucyjnego. Co ciekawe, dzięki opiece Markowskiego uratowała się skazana na śmierć Józefina de Beauharnais, wdowa po ściętym generale, którą, ze względu na domniemany stan macierzyństwa, oddano również pod obserwację lekarską. Później, jako żona Bonapartego, a następnie cesarzowa Francuzów, mianowała Markowskiego swoim lekarzem przybocznym. Dopiero w lipcu 1810 roku wrócił Markowski do kraju i objął katedrę chemii na wszechnicy krakowskiej. Zmarł w 1829 roku.
Sale kobiet w przytułku oddzielone były od sal mężczyzn. Strażnik więzienny otrzymał surowy rozkaz pilnowania, by więźniowie obu oddziałów nie widywali się ze sobą. Trudniej było stosować rozkaz podczas spacerów na wspólnym ogrodzie, przylegającym do zakładu, gdzie pozwalano więźniom w oznaczonych godzinach przechadzać się. Tam właśnie zdarzył się epizod romantyczny. Pomiędzy więzionymi w przytułku znajdował się młody książę, Karol August Godfryd La Tremouille, potomek jednej z najgłośniejszych rodzin Francji, piękny, według świadectwa źródeł, jak Apollo Belwederski. Między towarzyszami niedoli łatwo zawiązują się znajomości i przyjaźnie. Uroda Lubomirskiej i jej osamotnienie obudziły w młodym księciu współczucie dla nieszczęśliwej kobiety, które też przerodziło się w większe uczucie. Spotykali się w ogrodzie i podczas tych przelotnych spotkań, książę uknuł plan uratowania pięknej cudzoziemki. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, zapłacono nawet strażnikowi więziennemu dwa tysiące liwrów za milczenie, lecz obawa następstw doprowadziła do tragedii. Prokurator Tinville otrzymał doniesienie o spisku. Wydał niezwłocznie rozkaz stracenia księcia i wyrok wykonano w 1794 roku. Nie był on jedyną ofiarą uczuć do Lubomirskiej. Na szyi wicehrabiego Bossancourt, również ściętego, znaleziono medalion z portretem Rozalii.

29 czerwca 1794 roku, lekarze Noury i Enguchard, w asyście obywatelki Prioux sporządzili następujący protokół:
„Niżej podpisani urzędnicy zdrowia Trybunału Rewolucyjnego, w asyście obywatelki Prioux, akuszerki, na zlecenie obywatela Dumasa, prezesa Trybunału, sprawdziliśmy dokładnie zdrowie Lubomirskiej, osadzonej w byłym arcybiskupstwie, celem przekonania się o jej stanie odmiennym, lecz żadnych w tej mierze symptomatów nie znaleźliśmy. Wskutek tego orzekamy, że w stanie odmiennym nie jest”.

Tego samego dnia Trybunał postanowił, że wyrok przeciw Lubomirskiej ma być wykonany w ciągu doby.

Inka Fadhloun

Źródła informacji:
Aleksander Kraushar Ofiara terroryzmu. Legenda i prawda o tragicznym zgonie Rozalii z Chodkiewiczów ks. Lubomirskiej ściętej w Paryżu w roku 1794

Alina Zerling – Konopka Rozalia Lubomirska. Kwiat Podola


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)