Kultura

Kalina Zawda: Nie tylko Chopin w polskiej muzyce – o Feliksie Nowowiejskim


22 listopada 2017 o 19:18   /   komentarzy (0)

Nie tylko Chopin i nie tylko Szymanowski – od pewnego czasu w salach koncertowych w całej Polsce coraz częściej znów słychać wzbudzającą silne emocje muzykę skomponowaną przez Feliksa Nowowiejskiego. Mimo że jego nazwisko noszą ulice naszych miast, jego postać popadła przez lata w zapomnienie, w dużej mierze przez władze poprzedniego ustroju w Polsce. Trudno to zaakceptować – jego zasługi dla własnego kraju w czasie zaborów są nie mniejsze niż innych wybitnych Polaków, w tym Fryderyka Chopina czy Henryka Sienkiewicza. Nowowiejski, oprócz poświęcania czasu na komponowanie, był także znakomitym przykładem działacza społecznego, pedagoga, propagatora polskiej kultury w kraju i za granicą.

Zacznijmy od początku. Urodził się w 1877 roku w Wartemborku (obecnie Barczewo) na Warmii. Do końca życia czuł się emocjonalnie związany z Warmią. W swoich późniejszych utworach nawiązywał do folkloru ziemi warmińskiej, pisząc chóralne „Warmijskie pieśni ludowe” czy „25 polskich pieśni ludowych z Warmii”. To od rodziców uczył się Nowowiejski miłości do pieśni ludowych, religijnych i patriotycznych. Jego mama mówiła, pisała i śpiewała tylko po polsku, a język niemiecki znała bardzo słabo. Wszystkie jedenaścioro dzieci Nowowiejscy wychowali w duchu polskim. W rodzinnym domu mieściła się biblioteka z polskimi książkami, do której dzieci miały dostęp. Już jako dziecko Feliks skomponował suitę fortepianową „Łatwe tańce klasyczne i współczesne”. Dlatego też rodzice podjęli decyzję o posłaniu wówczas dziesięcioletniego chłopca do „najsławniejszej w całej okolicy” szkoły w Świętej Lipce. Mimo że językiem wykładowym w szkole był niemiecki i że kompozytor później studiował oraz przebywał w Berlinie, nie przeszkodziło to w umocnieniu się jego poczucia narodowej tożsamości – nie tylko pochodzeniem, lecz także twórczością i codzienną pracą określał swoją przynależność do kultury polskiej. Stał się popularnym kompozytorem i muzykiem, chętnie zapraszanym i słuchanym.

Mając 21 lat otrzymał I nagrodę stowarzyszenia The British Musician na konkursie kompozytorskim w Londynie za utwór Pod sztandarem pokoju. Nowowiejski zachęcany przez olsztyńskie środowisko, dzięki nagrodzie uzyskanej w Londynie wyjechał do Berlina, gdzie został przyjęty do Szkoły Mistrzów przy Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych – tam studiował kompozycję w klasie słynnego wówczas Maxa Brucha, a także muzykologię i estetykę na uniwersytecie Fryderyka Wilhelma. Po powrocie do Olsztyna, z pochlebnymi opiniami i za poparciem księdza Tischnera, Nowowiejski otrzymał stanowisko organisty w kościele św. Jakuba, które sprawował od 1898 do 1900 roku. Zakres obowiązków organisty był rozległy: grał na organach w katedrze i w kortowskiej kaplicy, śpiewał willie przy pogrzebach oraz w ich rocznice, prowadził chór, opiekował się organami, pomagał przy usuwaniu małych usterek i poważniejszych naprawach. Próbował zorganizować dla dzieci naukę pieśni kościelnych, jednak niemieckie władze oświatowe, które kilka lat wcześniej zabroniły łączenia funkcji organisty z funkcją nauczyciela, nie wydały pozwolenia na takie zajęcia.

Już wtedy młody Nowowiejski dał się poznać jako kompozytor dużych form muzycznych. W 1902 roku otrzymał Nagrodę im. Giacomo Meyerbeera – Prix de Rome – za oratorium „Powrót syna marnotrawnego”. Uzyskane fundusze przeznaczył na dwuletnią podróż artystyczną przez Niemcy, Czechy, Austrię, Włochy, Afrykę, Francję i Belgię, w czasie której spotkał się z Antoninem Dvořákiem, Gustavem Mahlerem, Camillem Saint-Saënsem, Pietro Mascagnim oraz Ruggero Leoncavallo. Jeszcze w 1903 roku otrzymał Nagrodę im. Ludwiga van Beethovena w Bonn (ufundowaną przez Ignacego Jana Paderewskiego) za uwerturę „Swaty polskie”. Ponadto pracował jako organista i dyrygent chórów niemieckich, a także działał w środowisku polskich emigrantów.

Po zakończeniu nauki prowadził ożywioną działalność kompozytorską i wirtuozowską. W 1907 roku otrzymał I nagrodę na konkursie kompozytorskim we Lwowie za utwór „Żałobny pochód Kościuszki na Wawel”. W 1909 roku osiadł w Krakowie. Pełnił tu funkcję dyrektora artystycznego Towarzystwa Muzycznego, występował jako dyrygent na koncertach symfonicznych oraz jako organista.

W tych latach Feliks Nowowiejski skomponował oratorium „Quo vadis”. Powieść Henryka Sienkiewicza, na podstawie której artysta opracował libretto, była już znana w świecie, przetłumaczona na kilka języków i wyróżniona w 1905 roku nagrodą Nobla. Oratorium „Quo vadis” to potężne dzieło na trzy głosy solowe, chór, organy i orkiestrę. Doczekało się około dwustu wykonań w stu pięćdziesięciu miastach Europy i Ameryki. Wykonane było w słynnej nowojorskiej sali koncertowej Carnegie Hall. Takim powodzeniem nie mogło się poszczycić żadne polskie dzieło od czasów Chopina. Utwór ten ugruntował międzynarodową sławę Nowowiejskiego jako kompozytora. Kolejne oratorium – „Znalezienie Świętego Krzyża” – było wynikiem podróży Nowowiejskiego po Ziemi Świętej. Również to dzieło cieszyło się powodzeniem i prezentowane było w wielu krajach.

Nowowiejski Starał się być zawsze blisko ważnych dla kraju wydarzeń, by służyć swoją muzyką Polsce. W latach pobytu w Krakowie skomponował muzykę do wiersza Marii Konopnickiej pt. „Rota”. Melodia tej pieśni powstała w jego głowie zupełnie niespodziewanie podczas spaceru po Krakowskich Plantach. Kompozytor „usłyszał” ją, a nie mając przy sobie papieru nutowego, wyjął z kieszeni czystą kopertę, narysował na niej ołówkiem pięciolinię i zanotował nuty. Po powrocie do domu przeniósł je na papier nutowy. 15 lipca 1910 roku w Krakowie, w 500. rocznicę bitwy pod Grunwaldem, zebrane na Placu Matejki przed odsłoniętym pomnikiem Władysława Jagiełły chóry pod batutą Feliksa Nowowiejskiego zaśpiewały po raz pierwszy słowa Roty, do którego to wiersza Nowowiejski napisał muzykę. „Rota” powstała w 1908 roku pod wpływem oburzenia prześladowaniami polskości w zaborze pruskim, a dopiero dwa lata później Nowowiejski ułożył do niej melodię. Na rękopisie umieścił datę: 13 stycznia 1910 roku. Premierowe wykonanie odbyło się więc tego samego roku. Pierwsze wydanie tej pieśni w tymże 1910 roku nosiło tytuł: Ojczyźnie! HASŁO – uroczysta pieśń na obchód grunwaldzki. 15 lipca 1910 r. zjechało do Krakowa 100 tys. Polaków ze wszystkich zaborów i z emigracji. Przybył również Ignacy Jan Paderewski, fundator pomnika. Po Mszy Świętej dziękczynnej w kościele NMP tłumy zebrały się na placu Matejki. Owacje po przemówieniu Paderewskiego przerwały nagłe fanfary. W tym momencie 600-osobowy chór – wybrany spośród 6 tys. śpiewaków z różnych chórów działających we wszystkich trzech zaborach – po raz pierwszy wykonał publicznie Rotę z towarzyszeniem orkiestry.

Od tej pory dźwięki Roty rozbrzmiewały we wszystkich walkach narodowo-wyzwoleńczych – Powstaniach Śląskich, Wielkopolskim oraz w Legionach Piłsudskiego, na frontach wschodnim i zachodnim II wojny światowej. Po odzyskaniu niepodległości Rota kandydowała do miana polskiego hymnu. Nie została nim prawdopodobnie przez treść trzeciej zwrotki, która zaczyna się od słów:Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Nie chciano, by polski hymn narodowy kogoś konfliktował. „Rota” była również śpiewana w czasie stanu wojennego. Wówczas w drugiej zwrotce fragment: „Aż się rozpadnie w proch i pył/krzyżacka zawierucha” zamieniano na Aż się rozpadnie w proch i pył/sowiecka zawierucha.

W 1919 roku, po zakończeniu działań wojennych Nowowiejski związał się na stałe z Poznaniem. Natychmiast włączył się w nurt odradzającego się życia kulturalnego miasta – organizował koncerty symfoniczne i chóralne, występował z recitalami organowymi. W stolicy Wielkopolski pracował jako pedagog w konserwatorium muzycznym (dzisiejsza Akademia Muzyczna im. I. J. Paderewskiego), później prowadził prywatną praktykę pedagogiczną. Do tradycji przeszły jego regularne koncerty organowe, szczególnie w Wielki Czwartek – transmitowane przez Polskie Radio. Był silnie związany z ruchem śpiewaczym – dyrygował wielotysięcznymi chórami podczas Zjazdu Katolickiego w Poznaniu czy na zakończenie Kongresu Eucharystycznego w Radomiu. Prowadził w Poznaniu Miejską Orkiestrę Symfoniczną oraz wiele poznańskich chórów i działał w Wielkopolskim Związku Kół Śpiewackich. Był ponadto członkiem komisji artystycznych konkursów i festiwali. To właśnie tu skomponował wiele utworów chóralnych m.in. Testament Bolesława Chrobrego, Missa pro Pace, Kantatę o bohaterze, Missa Stella Maris. Dokonał także licznych opracowań pieśni ludowych, w tym 25 polskich pieśni ludowych z Warmii. Skomponował opery: Legenda Bałtyku i Ondraszek oraz Król wichrów i Wesele na wsi.

W 1920 roku Feliks Nowowiejski mocno zaangażował się w działania poprzedzające plebiscyt, mający rozstrzygnąć o przyłączeniu Warmii i Mazur do wyzwolonej Polski. Na jego potrzeby skomponował muzykę do słów Marii Paruszewskiej O Warmio moja miła. Działania te miały wzmocnić poczucie narodowej tożsamości Polaków zamieszkałych na terenach plebiscytowych. Artysta czynnie włączył się w prace Komitetu, organizując w dziesięciu miastach koncerty, z których dochód przeznaczył na potrzeby plebiscytu. Zaprosił do współpracy wybitnych solistów, orkiestrę symfoniczną, a także amatorskie kółka śpiewackie z poszczególnych miast – sam zaś wystąpił w roli pianisty i dyrygenta. W programie koncertów znalazły się fragmenty dzieł kompozytora. Zaprezentowana została również jego pieśń do słów Marii Paruszewskiej „O Warmio moja miła”, która niedawno stała się hymnem Olsztyna. Koncerty te przyjmowane były entuzjastycznie. Polacy na stojąco, ze łzami w oczach, dziękowali kompozytorowi wielkimi brawami. We wrześniu 1939 roku kompozytor w obawie przed aresztowaniem (był wszak autorem Roty i aktywnym uczestnikiem plebiscytu na Warmii mającego rozstrzygnąć o przyłączeniu tych ziem do Polski lub Niemiec) ukrył się w szpitalu sióstr Elżbietanek w Poznaniu, a następnie wyjechał wraz z rodziną do Krakowa, gdzie funkcjonował pod zmienionym nazwiskiem.

Utrzymywał stały kontakt z ludnością i środowiskiem muzycznym Śląska, Wybrzeża, Warmii, poświęcał im swoje utwory. Pod urokiem polskiego morza napisał dwa cykle „Pieśni morskich” na chór mieszany a cappella. Będąc z kolei pod wrażeniem Puszczy Białowieskiej, skomponował cykl chóralny „Teka białowieska”.

Feliks Nowowiejski przez całe życie podkreślał swoje głębokie przywiązanie do religii katolickiej. Wiarę wyniósł z domu rodzinnego, ugruntowywał ją w przyklasztornej szkole w Świętej Lipce, jako organista w parafii św. Jakuba w Olsztynie, a później w szkole muzyki kościelnej w Ratyzbonie. Trzeba też podkreślić katolickość Warmii, nie na darmo nazywanej Świętą Warmią. Objawienia maryjne w Gietrzwałdzie, oddalonym od Barczewa zaledwie o ok. 30 km, miały miejsce w roku narodzin kompozytora – 1877.

W utworach na organy Nowowiejski przywoływał liczne cytaty z polskich pieśni kościelnych, kolęd, chorału gregoriańskiego. Napisał 9 potężnych, a zarazem bardzo trudnych technicznie symfonii na organy solo. W ostatniej, IX Symfonii organowej, w której finale włącza się orkiestra dęta, Nowowiejski zacytował hymn rycerstwa polskiego – „Bogurodzicę”. Wątek tej pieśni często przewijał się przez twórczość kompozytora. Odnajdujemy ją np. w innym jego utworze zatytułowanym „Bogurodzica” na orkiestrę dętą. Jest w tym coś niezwykle symbolicznego, że IX Symfonia organowa kończy się właśnie pieśnią „Bogurodzica”.

Poza wspomnianymi monumentalnymi dziełami Nowowiejski skomponował na organy wiele drobniejszych form, wśród których wyróżniają się tzw. fantazje gwiazdkowe: „Pasterka na Wawelu”, „Pasterka w prastarym kościele Mariackim w Krakowie”, „Boże Narodzenie w Polsce”, oparte na motywach polskich kolęd, czy takie utwory organowe, jak „Mater Dolorosa” oraz „In Paradisum”. Wyraźne ślady inspiracji sacrum wskazują też tytuły dzieł, jak np. organowa II Symfonia „Przed krucyfiksem w kościele Mariackim”. Są to nie tylko dzieła na organy – to par excellence traktaty teologiczne o niezwykłej mistycznej głębi.

Nowowiejski skomponował również liczne utwory na różne rodzaje chórów – żeński (lub chłopięcy), męski i mieszany, o tematyce zarówno religijnej, jak świeckiej, zwłaszcza o wymowie patriotycznej. Wśród nich takie perełki, jak motet „Ave Maria” na chór mieszany a cappella czy popularne wśród chórów „Parce Domine”, będące fragmentem oratorium „Znalezienie Krzyża Świętego”.

Tworzył również dzieła sceniczne. Należą do nich opera „Legenda Bałtyku”, z której wybrane arie mieli w repertuarze najwybitniejsi polscy śpiewacy (szczególną popularność zyskała aria Domana z „Czy Ty mnie kochasz”), oraz balet „Król wichrów”. Warto przypomnieć jego poematy symfoniczne, uwertury koncertowe, cztery symfonie na orkiestrę oraz koncerty wiolonczelowy i fortepianowy. Symfonika Nowowiejskiego nie odbiega od ówczesnych standardów europejskich. Można ją zestawiać z dokonaniami Antona Brucknera, Richarda Straussa, Maxa Regera, Aleksandra Głazunowa czy Nikołaja Rimskiego-Korsakowa.

Jego muzyka ma wymiar lokalny, wybitnie polski, a zarazem uniwersalny – europejski. To kompozytor neoromantyczny, którego muzyki mogą słuchać wszyscy. Pisał bowiem z myślą nie tylko o zawodowych wykonawcach, lecz przede wszystkim o zwykłych ludziach. Pragnął, aby jego muzyka rozbrzmiewała szeroko, by była śpiewana przez liczne chóry amatorskie. Sam włączał się w rozwój amatorskiego ruchu śpiewaczego, widząc w nim ostoję polskości i patriotyzmu.

Nadszedł grudzień 1941 roku, kiedy to Feliks Nowowiejski nie mógł już komponować. Na skutek wylewu krwi do mózgu nastąpił paraliż prawej strony ciała. Choroba pozbawiła go sprawności w pisaniu i graniu, a także bardzo utrudniała mówienie. Ostatnie dwa lata życia muzyk spędził w Poznaniu, mieście, które pokochał i dla którego zrobił tak wiele. Był postacią tak znaną i lubianą, że jeszcze do dziś mieszkańcy mówią i piszą: „Nowowiejski poznaniak”, choć przecież pochodził z Warmii. Zmarł 18 stycznia 1946 roku i został pochowany na Skałce Poznańskiej w Krypcie Zasłużonych Kościoła św. Wojciecha.

Feliks Nowowiejski był muzykiem niezwykle utalentowanym i wszechstronnym. Nie było wówczas w Polsce lepszego wirtuoza gry na organach i mogącego się z nim równać mistrza improwizacji na tym instrumencie. Występował także w roli dyrygenta i pianisty. Jako organizator życia artystycznego i kompozytor położył nieocenione zasługi dla rozwoju muzyki chóralnej. Tworzył kantaty i pieśni patriotyczne do tekstów najwybitniejszych poetów, takich jak Kochanowski, Krasiński czy Norwid, odwołujących się do narodowej dumy i polskiej historii. Wielkim powodzeniem cieszył się jego śpiewnik zawierający hymny poszczególnych regionów naszego kraju. Ponadto skomponował lub opracował wiele pieśni inspirowanych muzyką ludową. W ten sposób powstały zbiory: „Śpiewnik górnośląski”, „Warmijskie pieśni ludowe” czy „Dziesięć regionalnych polskich pieśni ludowych”. Na motywach ludowych i baśniowych oparł także artysta operę „Legenda Bałtyku”.

W kraju uhonorowany został Państwową Nagrodą Muzyczną oraz Krzyżem Komandorskim Orderu „Polonia Restituta”. Z rąk papieża Piusa XI otrzymał godność szambelana papieskiego za utwór „Missa pro pace”, a w uznaniu za twórczość religijną otrzymał honorowe członkostwo działającego w Londynie „The Organ Music Society”.

W czasie działań wojennych w 1945 roku część rękopisów kompozytora spłonęła. Pozostały dorobek przechowywany jest w Bibliotece Raczyńskich oraz w prywatnych zbiorach rodziny Nowowiejskich w Poznaniu. Feliks Nowowiejski zmarł w Poznaniu 18 stycznia 1946 roku. Został pochowany na Skałce Poznańskiej, w Krypcie Zasłużonych kościoła św. Wojciecha.
Imię Feliksa Nowowiejskiego noszą Akademia Muzyczna w Bydgoszczy i Filharmonia w Olsztynie, a także wiele polskich szkół muzycznych. Dziś niewielu kojarzy jego twórczość – próżno pytać przypadkowych przechodniów o podanie tytułu dowolnego dzieła Nowowiejskiego:

  • Ballada o Gdańsku op. 4 nr 6 na chór mieszany z fortepianem lub orkiestrą
  • Swaty polskie op. 6, uwertura
  • Konrad Wallenrod op. 6, uwertura
  • Z malborskiej wieży op. 6 nr 6 na chór mieszany a cappella
  • Quo Vadis op. 13, oratorium na sopran, baryton, bas, chór mieszany, orkiestrę symfoniczną i organy
  • Znalezienie św. Krzyża op. 14, oratorium na alt, baryton, chór mieszany, orkiestrę symfoniczną i organy
  • Tam w moim kraju op. 15 nr 5 na chór męski a cappella
  • Beatrice op. 17 nr 1, poemat symfoniczny wg Boskiej komedii Dantego
  • Warmijskie pieśni ludowe op. 21 nr 2, 5 pieśni na chór mieszany
  • Pięć pieśni z Podbeskidzia śląskiego op. 21 nr 7 na głos z fortepianem
  • Do ojczyzny op. 24 nr 1 na chór mieszany a cappella
  • Malowanki ludowe op. 30, opera-balet
  • Śpiewnik górnośląski op. 39, pieśni na chór mieszany
  • Testament Bolesława Chrobrego op. 48 na tenor solo, chór mieszany z fortepianem
  • Kantata o młodości i pracy (Śląska) op. 48 nr 3 na baryton solo, chór męski z fortepianem lub orkiestrą
  • Kantata o bohaterze (Pogrzeb generała Bema) op. 54 na mezzosopran solo, chór męski z fortepianem

Rok 2016 był ustanowiony jego imieniem z okazji 70. rocznicy śmierci kompozytora. Jego oryginalna twórczość jest na szczęście coraz chętniej odkrywana i studiowana, choć dopiero od kilku lat na nowo zyskuje na popularności.


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)