Historia

Małgorzata Jarosz: Sonderaktion Krakau


6 listopada 2017 o 12:00   /   komentarzy (1)

Dzień 6 listopada stanowi niezwykle ważną datę dla wszystkich studentów i pracowników krakowskich uczelni (mowa tu przede wszystkim o Uniwersytecie Jagiellońskim). Od dnia 6 listopada 1939, aż do końca 1941 roku realizowana była bowiem słynna „Sonderaktion Krakau”, czyli akcja wymierzona przeciwko krakowskim profesorom. Realizatorem akcji był Bruno Müller, dowódca Oddziału Operacyjnego Policji i Bezpieczeństwa SS III Rzeszy. Głównym inicjatorem był jednak Heinrich Himmler, który 28 października spotkał się w Krakowie z Arthurem Seyss-Inquartem, zastępcą generalnego gubernatora.

4 listopada Müller spotkał się natomiast z profesorem Tadeuszem Lehrem-Spławińskim, ówczesnym rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, i zażądał wspólnego spotkania wszystkich wykładowców. Ustalono, iż spotkanie to odbędzie się właśnie 6 listopada o godzinie 12 w Collegium Novum (przy ul. Gołębiej 24), a konkretnie w sali im. Mikołaja Kopernika (współcześnie jest to sala 56, im. Józefa Szujskiego). Wszystko to rzecz jasna było tylko i wyłącznie intrygą. Zgromadzeni profesorowie mieli usłyszeć wówczas z ust Müllera następujące przemówienie:

Uniwersytet tutejszy rozpoczął rok akademicki nie uzyskawszy uprzednio pozwolenia władz niemieckich. Jest to zła wola. Ponadto jest powszechnie wiadomo, że wykładowcy byli zawsze wrogo nastawieni wobec nauki niemieckiej. Z tego powodu wszyscy obecni, z wyjątkiem trzech obecnych kobiet, będziecie przewiezieni do obozu koncentracyjnego. Jakakolwiek dyskusja, a nawet jakakolwiek wypowiedź na ten temat jest wykluczona. Kto stawi opór przy wykonywaniu mego rozkazu będzie zastrzelony.

Następnie w auli zaczęli pojawiać się uzbrojeni policjanci. Profesorowie wyprowadzeni zostali dwójkami (nota bene w bardzo brutalny sposób, niejednokrotnie byli oni bowiem kopani i policzkowani), zapakowani do policyjnych samochodów, a następnie wywiezieni do więzienia wojskowego na Montelupich. W więzieniu wykładowcy podzieleni zostali na trzy grupy i rozlokowani w kaplicy, świetlicy oraz bożnicy. Następnego dnia, około godziny 9, nastąpiła kolejna zmiana zakwaterowania, tym razem więźniowie przeniesieni zostali do koszar 20. pułku piechoty na ul. Mazowieckiej. Ostatecznie zostali oni przewiezieni do Wrocławia. Na liście znalazło się 105 profesorów (głównie z UJ, ale trafiło tam również 4 z Akademii Handlowej, 2 z Wileńskiego Uniwersytetu im. Stefana Batorego i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a także 18 z Akademii Górniczej), ale też 33 pracowników dydaktycznych, 2 studentów UJ i 3 docentów z Akademii Górniczej. We Wrocławiu więźniowie przetrzymywani byli stosunkowo długo, bo aż do 27 listopada, kiedy to ponownie znaleźli się w wagonach kolejowych, na drogę dano im jedynie chleb i kawałek wędzonki. Dla wielu z nich była to ostatnia podróż w życiu. Profesorowie rozlokowani zostali bowiem w obozach Sachsenhausen i w Dachau.

Warto podkreślić, iż Sonderaktion Krakau spotkało się z ogromnym potępieniem ze strony świata nauki, w tym również z niemieckich środowisk naukowych. Informacja o aresztowaniach pojawiła się na łamach czasopism takich jak „Le Figaro”, „La Stampa” czy „The Times”. Fala protestów doprowadziła do tego, iż 8 lutego 1940 roku uwolniono 102 profesorów w wieku powyżej 40 lat, takowi uznani bowiem zostali za nieprzydatnych. Co ciekawe, najbardziej zaangażowany w starania o uwolnienie polskich naukowców był Benito Mussolini (a przecież był on sojusznikiem III Rzeszy). Od uwolnionych profesorów otrzymał on nawet pamiątkowy album z dziełami Wyspiańskiego z dedykacją „dla Duce”. Ponadto interweniował również Watykan, dyplomacja węgierska (również sojusznik III Rzeszy), amerykańska czy kanadyjska.

W listopadzie, miesiącu poświęconym modlitwie za zmarłych, nie zapominajmy również o ofiarach Sonderaktion Krakau, a także o innych ofiarach zbrodni hitlerowskiej.


Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 6 listopada 2017 o 13:16 Dymitr Ogonowski

    Właśnie dlatego, że Mussolini był sojusznikiem III Rzeszy, to mógł interweniować. III Rzesza by się zupełnie nie liczyła z dyplomacją francuską, czy angielską.

    Odpowiedź