Idea

Daniel Marceli: Przeciw dekadencji


25 grudnia 2017 o 12:33   /   komentarzy (1)

Często zadajemy sobie pytanie o cel naszej pracy. Niejednokrotnie popadamy w zadumę, która czasem, nawet mimowolnie, sprowadza nas na rozległe pola apatii i zwątpienia. Stajemy się jak jałowa ziemia, której plon z czasem jest mniej liczny niż siew. Bardzo często brak widocznych efektów powoduje proces załamania i degradacji aktywizmu. Szczególnie człowiek współczesny, na co dzień żyjący w dobie Internetu, błyskawicznego dostępu do informacji, mogący zaspokoić swoje potrzeby tu i teraz łatwo może zniechęcić się nie widząc natychmiastowych efektów swojej pracy. To błąd.

Piszę o tym, ponieważ po wielkim entuzjazmie lat poprzednich, jaki istniał w naszym środowisku zostało już tylko wspomnienie. Uważam, że przyczyna tego nie znajduje się na zewnątrz, jak twierdzą niektórzy. Przyczyna leży wewnątrz, w nas. W naszym nastawieniu i błędnym rozumieniu swojej misji dziejowej. Patrzymy zbyt wąsko. Charakteryzuje nas krótkowzroczność i brak dociekania oraz zrozumienia – kim i gdzie jesteśmy.

Musimy mieć zawsze w pamięci, że naszym ciągłym obowiązkiem jest praca. Kto nie chce pracować, niech też nie je! W tej pracy nie ma dla nas chwili wytchnienia. W drodze do ideału nie ma spoczynku. Żeby idea się ziściła potrzeba ofiar. Może dla niektórych brzmi to zbyt górnolotnie, ale dla takich nie ma wśród nas miejsca. Kto tego nie pojmuje lub twierdzi inaczej, ten nie może iść dalej z nami. Bez pracy i poświęcenia nie zwyciężymy.

Idea potrzebuje ofiary. Ofiary z naszego życia, z naszej codzienności. Idea, by żyć musi być karmiona naszym trudem i pokonanymi przeciwnościami. Poprzez to rośnie w ludzkich sercach i daje owoc w postaci pięknych, płonących dusz. Żyjemy tu i teraz, ale pracujemy dla jutra. Jak pisał autor O naśladowaniu Chrystusa: “za czym tu się oglądasz, kiedy nie to jest miejsce twojego wytchnienia (…) patrz więc na wszystko, co ziemskie jak na to, co mijamy w drodze. Wszystko przemija, a ty razem ze wszystkim. Strzeż się tu sercem przylgnąć do czegoś, bo ugrzęźniesz i zginiesz. Myśl twoja niech będzie tam, w górze… Myśl Twoja niech będzie przy idei. Musimy porzucić troskę o doczesność. Nasze pokolenie nie zazna spokoju, nie dożyje triumfu tego, o co walczy. Nasze pokolenie nie będzie jadło owoców pracy swoich rąk.

Jesteśmy glebą, z której wyrośnie drzewo i dopiero to drzewo wyda owoc. Dopiero nasi następcy, a być może dopiero ich dzieci ujrzą to, o co walczymy – Wielką Polskę. Czy tak się stanie? W dużej mierze zależy to od nas, od naszej ofiary. Od tego, jaką glebą będziemy. Czy ziarno, którym było Pokolenie Kolumbów, naszych ideowych ojców, wzniesie się ku niebu i wyda plon trzydziesto, sześćdziesięcio czy nawet stokrotny? Czy może zagłuszą je cienie chwastów lenistwa, dekadencji czy egoizmu? Czy może po gwałtownym wzroście obumrze usychając, bo nie zapuściło dostatecznych korzeni, wypalone codziennością i niecierpliwością? A może upadłe na ścieżkę zostanie rychło wydziobane przez lekkoduszność?

Każda gleba, by wydać obfity owoc, potrzebuje orki. Potrzebuje ciężkiej pracy, mnóstwa wyrzeczeń i litrów potu. Tylko ciężką pracą człowiek zapewniał od wieków chleb swojej rodzinie. To samo tyczy się nas. Musimy przeorać samych siebie, by móc zrodzić plon. Mając na dalekim horyzoncie zarysowany wielki cel, będąc świadomym swojej pozycji w dziejach, misji, jaką postawiły przed nami pokolenia przeszłe i troskę o przyszłość potomnych nie możemy uciec w apatię i dekadentyzm. Byłby to olbrzymi grzech zaniechania, na który nie możemy sobie pozwolić. Dlatego właśnie musimy orać! Orać nasz rozum poprzez ciągły rozwój intelektu, orać swą duszę poprzez walkę ze swoimi słabościami, wadami i grzechem powszednim, dlatego też musimy hartować swój charakter i dążyć do doskonałości. Musimy sami wzrastać, a z nas wyrośnie Wielka Polska!

Daniel Marceli


Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 26 grudnia 2017 o 15:41 RM

    To nie gleba (ogół społeczeństwa) jest zła, tylko siejący (nacjonaliści) pobłądzili i chcą siać na nieprzygotowaną glebę. Pełna zgoda z założeniem tekstu, który mówi, że problem leży w samym środowisku, a nie na zewnątrz. Dziś większość narodowców realizuje ideę poprzez wykrzykiwanie sloganów i nic po za tym, a plaga „internetowego fejmu” ogarnęła niemal całe środowisko, wszystko co prawdziwe, piękne i dobre rodzi się w ciszy, a nie w pędzie tego świata…

    Odpowiedź