Społeczeństwo

Małgorzata Jarosz: Kara śmierci jako nadzieja na życie wieczne…


7 grudnia 2017 o 18:15   /   komentarzy (2)

W minioną niedzielę działacze Obozu Narodowo-Radykalnego i przedstawiciele innych organizacji narodowych zorganizowali happening, z symbolicznym powieszeniem sześciu europosłów Platformy Obywatelskiej. Nie obyło się wówczas bez oburzenia ze strony lewicy i klasycznych oskarżeń o „sianie nienawiści”. Sądzę, iż jest to doskonała okazja, aby przypomnieć naukę Kościoła Katolickiego o karze śmierci.

Pomimo tego, iż na temat stosunku Kościoła do kary śmierci pojawiło się już sporo publikacji, wciąż jednak nie brakuje katolików (nie mówiąc już o nie-katolikach), którzy stoją na stanowisku, iż kara ta jest całkowicie niedopuszczalna i jednoznacznie potępiona przez Kościół.
Tymczasem nawet we współczesnym, posoborowym Katechizmie odnaleźć można zupełnie inne stanowisko w tej kwestii: Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.
Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy „są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale”.

Pomimo tego, iż jak widać Katechizm wyraźnie dopuszcza możliwość zastosowania kary śmierci, to nie da się ukryć, iż nawet w Kościele często słychać głosy postulujące jej całkowite zniesienie. Przykładem może być tu chociażby papież Jan Paweł II. Papież wielokrotnie apelował o zniesienie kary śmierci jako wyjątkowo okrutnej i w dzisiejszych czasach niepotrzebnej. Nie wykluczał co prawda, iż istnieją przypadki, gdy zastosowanie tego rodzaju kary jest konieczne, niemniej jednak, według jego opinii, dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, przypadki takie są bardzo rzadkie, albo nawet nie zdarzają się wcale.
Papież wyszedł z założenia, iż zniesienie kary śmierci ma na celu ochronę godności człowieka, której nie traci nawet zabójca. Możliwość zastosowania bezkrwawych środków daje mu możliwość poprawy oraz odkupienia win. Stanowisko takie wynika z połączenia ze sobą przebaczenia i sprawiedliwości. Przebaczenie […] nie usuwa ani nie umniejsza konieczności naprawienia zła, będącej nakazem sprawiedliwości, lecz zmierza do ponownego włączenia osób i grup do społeczności – takie stanowisko zawarł papież w Orędziu na Światowy Dzień Pokoju, w roku 1997.
Papież w swoim nauczaniu podkreślał również, iż żadna kara nie może być nigdy traktowana jako zemsta, ale jako dążenie do naprawy ładu społecznego. Dlatego właśnie wymiar i jakość kary powinny być dokładnie rozważone i ocenione.

W podobnym, a nawet ostrzejszym tonie, wypowiadał się w 2016 roku papież Franciszek. Stwierdził on wprost, iż w dzisiejszych czasach kara śmierci jest nie do przyjęcia, niezależnie od tego jak poważna byłaby zbrodnia danej osoby. Ojciec Święty stanął również na stanowisku, iż kara takiego typu jest zniewagą wobec nienaruszalności życia i godności osoby ludzkiej. Jest ona również sprzeczna z Bożym planem wobec poszczególnych osób, oraz Jego „miłosierną sprawiedliwością”. Ponadto kara ta nie oddaje sprawiedliwości ofiarom, ale sprzyja zemście. Przykazanie „nie zabijaj” ma dotyczyć natomiast zarówno winnych jak i niewinnych.
Jak widać, w nauczaniu obecnego papieża nie ma już żadnego nawiązania do treści Katechizmu Kościoła Katolickiego, który wyraźnie karę śmierci dopuszcza i nie widzi tu żadnej sprzeczności z piątym przykazaniem.

Podkreślić należy, iż żadna z powyższych wypowiedzi nie angażuje papieskiej nieomylności. Dlatego tym bardziej warto odwołać się tu do tradycyjnego nauczania Kościoła. W pierwszej kolejności rzecz jasna do św. Tomasza z Akwinu, bowiem to właśnie tomizm jest oficjalną filozofią Kościoła Katolickiego. Św. Tomasz w swojej „Sumie Teologicznej” postawił następujące pytanie: Czy pozbawienie życia grzesznika może być prawowite? Odpowiedź jest prosta: tak. Autor odwołał się tu do następującego fragmentu Pisma Świętego: Nie pozwolisz żyć czarownicy (Wj 22,17), w dalszej kolejności uczynił natomiast porównanie do chorego ciała. Jeżeli chory organizm wymaga usunięcia jednego z członków, to należy to zrobić. Podobnie jest w społeczeństwie. Według św. Tomasza jest to nie tylko dozwolone, ale nawet „godne pochwały”.
Tego rodzaju grzeszników, od których raczej szkody spodziewać się można dla innych aniżeli poprawy, zarówno prawo boskie jak i ludzkie nakazuje skazywać na śmierć. Czyniąc to, sędzia kieruje się nie nienawiścią, lecz miłością, dla dobra społeczeństwa, które ma większą wartość niż życie jednostki. Co więcej, śmierć wymierzona przez sędziego przynosi pożytek grzesznikowi: jest ekspiacją za winy, jeśli się nawróci, a kładzie kres winie, jeśli się nie nawróci, ponieważ odbiera się mu możność dalszego dokonywania występków – pisze św. Tomasz. Co ciekawe, zdaniem autora kara śmierci automatycznie oczyszcza duszę skazańca ze wszystkich jego grzechów. Pamiętać należy również, iż św. Tomasz był zwolennikiem kary śmierci nie tylko w przypadku przestępców, ale również w przypadku heretyków. Jego argumentacja była tu następująca: jeżeli władca skazuje na karę śmierci kogoś, kto fałszuje monety, dlaczego ma nie ukarać również tego, kto fałszuje wiarę?

W bardzo podobny sposób wypowiadało się ponadto wielu innych świętych, papieży i teologów. Przywołajmy chociażby słowa papieża Piusa XII: Jeżeli chodzi o egzekucję skazanego na śmierć, państwo nie rozporządza prawem życia osoby. W takim przypadku władza publiczna ogranicza się do pozbawienia skazanego wartości życia jako zadośćuczynienie za jego winy, przez które on sam już pozbawił się prawa do życia.

Warto przywołać również opinię o. Jacka Woronieckiego. Obawa przed utratą tego, co człowiek uważa za najdroższe, wstrzyma niejednego od dogadzania na drodze przestępstwa swym pożądaniom lub namiętnościom. A skoro go nie wstrzymała i dopuścił się jednego z tych najcięższych przewinień naruszających porządek społeczny, przede wszystkim zabójstwa, to sprawiedliwe jest, aby sam został pozbawiony życia, skoro nie ceni go u innych- pisze duchowny.
O. Woroniecki podkreśla również, iż życie ludzkie jest najwyższą wartością doczesną, stąd powinno być ono chronione karą pozbawiającą tego, co stoi najwyżej w skali dóbr doczesnych. Piąte przykazanie zakazuje jedynie zabijania powagą własną i załatwiania tą drogą porachunków osobistych, nie odnosi się do prawa. Jakiego rodzaju przestępstwa powinny być karane śmiercią? Kościół tego nie rozstrzyga, ale jednocześnie daje możliwość zastosowania takiej kary. Co istotne jednak, wyrok śmierci nigdy nie może być wydany za pomocą samosądu. Kompetencje w tej kwestii posiada tylko władza państwowa. O. Woroniecki podkreśla również, iż poddanie się karze śmierci posiada ogromną moc zadośćuczynienia. Warunkiem jest oczywiście przyjęcie takiej kary w duchu wiary i pokuty. Duchowny odwołał się tu do ewangelicznego Dobrego Łotra, który powiedział wprost: godną karę za uczynki odbieramy, a jednocześnie w stanie agonalnym, tuż przed śmiercią przeżył nawrócenie. Nie jest to przypadek odosobniony, o. Woroniecki zauważa, iż w krajach, gdzie dopuszczona jest kara śmierci, bardzo wielu przestępców, pod wpływem swego rodzaju wstrząsu, żałuje za swoje grzechy. Mało tego, często nie chce nawet składać prośby o ułaskawienie. Widzi bowiem, iż przyjęta śmierć jest doskonałą okazją do pokuty, daje mu również nadzieję życia wiecznego, której nie posiadałby spędzając resztę życia w więzieniu.

Skąd wobec tego bierze się argumentacja liberalnych katolików, którzy co do zasady jawią się nam jako przeciwnicy kary śmierci? Wydaje się, że stanowisko takiego typu jest tu logiczną konsekwencją przekonania o Bożym Miłosierdziu. Przekonanie to samo w sobie jest rzecz jasna słuszne, aczkolwiek źle rozumiane. Zauważmy, iż kara śmierci zaczęła budzić wątpliwości dopiero w czasach oświecenia. Wcześniej była ona praktykowana we wszystkich krajach katolickich. W starożytności słuszny sprzeciw budziły jedynie walki gladiatorów, a niekiedy również służba wojskowa. Kara śmierci co do zasady nie wzbudzała natomiast sprzeciwu. Przykładowo, św. Ireneusz stał na stanowisku, iż człowiek po oddaleniu się od Boga wpadł w swego rodzaju stan zdziczenia, to jest stał się skłonny do czynienia zła. Dlatego właśnie władza ziemska ma prawo, a niekiedy wręcz nawet obowiązek użycia siły. Św. Ireneusz nazywa władców „sługami Boga”, bo to Bóg, nie diabeł, chce aby ludzie żyli w pokoju. Nie trudno się domyślić jak wielkie oburzenie wywołałoby w dzisiejszych czasach stanowisko takiego typu…
Pewnym przełomem w zmianie sposobu patrzenia na karę śmierci był niewątpliwie rok 1767, kiedy to Cesare Beccaria wydał swoje dzieło „O przestępstwach i karach”. Autor wyszedł z założenia, iż celem społeczeństwa jest jak największe szczęście możliwie największej liczby ludzi. Społeczeństwa ludzkie są natomiast tworem umowy społecznej, której celem jest zapewnienie ludzkiego bezpieczeństwa. Dlatego właśnie obywatele zmuszeni są do częściowej rezygnacji z przysługującej im wolności naturalnej. Państwo natomiast powinno takową wolność zagwarantować, a ograniczać ją tylko w przypadkach absolutnie koniecznych. Państwo ma zatem prawo do represji karnej, tyle że musi ograniczać się do działań koniecznych. Beccari całkowicie odrzucał również metafizyczny wymiar kary, dla niego dyskusja na jej temat miała wymiar tylko i wyłącznie świecki, polityczny. Niech teolog ustala granicę między tym, co sprawiedliwe , a niesprawiedliwe – w sensie wewnętrznego dobra lub zła tego czy innego działania, ustalenie zaś granicy tego, co sprawiedliwe lub niesprawiedliwe w sensie politycznym, to jest z punktu widzenia korzyści lub szkody dla społeczeństwa, to zadanie publicysty – pisze. Jakie cechy zdaniem Beccari’ego powinna posiadać sprawiedliwa kara? Odpowiedź jest dość prosta: taka kara powinna być przede wszystkim skuteczna. Celem kary jest rzecz jasna przeszkodzenie winnemu w popełnianiu kolejnych szkód, a także powstrzymanie innych od popełniania szkód tego samego rodzaju. Dlatego więc skuteczna kara powinna przede wszystkim „wywrzeć wrażenie na duszy ludzkiej”. Tak więc niekoniecznie musi być to kara „udręczająca ciało”. Podkreślić należy jednak, iż choć Beccari kwestionował słuszność kary śmierci, to jednak jednocześnie był on zwolennikiem kary ciężkiego więzienia (oczywiście długość pobytu zależałaby od stopnia powagi przestępstwa), w którym więźniowie wykonują ciężkie prace fizyczne. Kara więzienia jest ponadto jego zdaniem „użyteczna społecznie”, daje bowiem możliwość „odprawienia” krzywdy, którą wyrządził społeczeństwu.
Beccari w swoich rozważaniach zadał również fundamentalne pytanie: Cóż to za prawo, które przypisują sobie ludzie, by zabijać swych bliźnich? Pytanie to wydaje się być logiczną konsekwencją umowy społecznej. W końcu człowiek zawierając umowę społeczną nie godził się na możliwość pozbawienia go życia. Co ciekawe, mimo to Beccari nie odrzuca kary śmierci całkowicie, wskazuje bowiem wyjątki, gdzie takowa kara ma rację bytu. Chodzi oczywiście o sytuację, gdy kara więzienia okazuje się być nieskuteczna (a przypomnieć należy, iż to właśnie skuteczność ma być jego zdaniem wyznacznikiem kary sprawiedliwej). Beccari wymienia tu dwie sytuacje 1) zbrodniarz nawet po umieszczeniu go w więzieniu ma tak ogromne wpływy, że zagraża bezpieczeństwu innych 2) śmierć sprawcy ma być jedyną możliwością powstrzymania innych od popełniania przestępstw. Na marginesie warto nadmienić, iż argumentami tymi posługiwał się również Maksymilian Robespierre w czasie dyktatury jakobińskiej, choć wcześniej był on przeciwnikiem kary śmierci.

Podsumowując, o karze śmierci wolno i trzeba dyskutować. Jako narodowi radykałowie powinniśmy wystrzegać się chęci bezmyślnego naśladowania przeszłości. Nie ulega wątpliwości, iż część uwag i pomysłów Beccari’ego jest słuszna. Przykładowo, w wielu przypadkach kara ciężkiego więzienia w połączeniu z pracą fizyczną wydaje się być dobrym pomysłem. Należy jednak zadać następujące pytanie: czy kara przede wszystkim powinna być skuteczna? Odpowiedź brzmi: tak. Co jednak rozumie się przez pojęcie „skuteczność”? Beccari z pewnością powiedziałby, iż chodzi tu o ochronę społeczeństwa przed przestępcą, a także o odstraszający charakter kary. Wszystko to jest prawdą. Myśliciel pominął jednak niezwykle istotną rzecz, której nie może pominąć katolik. Dla mnie koronnym argumentem za przywróceniem kary śmierci są słowa o. Woronieckiego, który nie miał wątpliwości, iż wyrok takiego typu powoduje u skazanego wstrząs na tyle silny, że doprowadza go do nawrócenia, którego być może nie przeżyłby, gdyby resztę życia spędził w więzieniu. W końcu dla chrześcijanina to nie życie jest najwyższą wartością. Na marginesie warto dodać, iż kara śmierci mogłaby zostać obroniona również z punktu widzenia tak modnego dziś humanitaryzmu. Należy tu zadać proste pytanie: czy dożywotni pobyt w więzieniu, bez możliwości założenia rodziny czy podjęcia pracy jest czymś humanitarnym? W mojej opinii nie. Dlatego właśnie ze strony „wyznawców religii humanitaryzmu” słychać niekiedy głosy o zniesieniu kary dożywocia. Jak będzie więc wyglądał kolejny krok w kierunku liberalizacji prawa karnego…?
Oczywiście, nie ulega wątpliwości, iż kara śmierci bywała często powodem do nadużyć. Przykładem może być chociażby słynny proces św. Joanny d’Arc. Dlatego podkreślić należy, iż kara takiego typu powinna grozić tylko za najbardziej poważne przestępstwa (np. gwałt, morderstwo) i dla osób szczególnie niebezpiecznych. I wracając do punktu wyjścia, w tym miejscu chciałabym zadać kluczowe pytanie: czy hasło „Śmierć wrogom ojczyzny” uznane ma być za hasło czysto symboliczne czy też można rozumieć je również w sposób dosłowny? W mojej opinii prawidłowa jest ta druga opcja. I nie chodzi tu tylko o jednorazowe zagłosowanie za uderzającą w Polskę rezolucją. Chodzi o całokształt zła, do rozprzestrzeniania którego przyczynia się niestety szeroko pojęta lewica. Spróbujmy wymienić chociaż kilka elementów: przyczynianie się do laicyzacji narodu, stawianie interesu partyjnego nad interes Polaków, deprawacja młodzieży w szkołach i na uniwersytetach (dlaczego na przykład na szeroko pojętych studiach humanistycznych szeroko omawia się filozofię oświeceniową, a zagadnienia związane z tomizmem czy katolicką nauką społeczną traktuje się wybiórczo?) i wiele, wiele innych. Tego procesu nie da się niestety zatrzymać z dnia na dzień. Nie da się z dnia na dzień zmienić ustroju na bardziej chrześcijański, nie da się z dnia na dzień wyrzucić ze szkół liberalnych nauczycieli. Nie da się z dnia na dzień wyjść z Unii Europejskiej. Nie da się w końcu z dnia na dzień zmienić systemu gospodarczego, tak aby problem biedy został zmniejszony do minimum. Sposób myślenia zbyt wielu Polaków, jest sposobem demoliberalnym. Fakt ten pokazuje jak bardzo poważne są szkody uczynione przez szeroko pojętą lewicę. Czy może skończyć się na karze ciężkiego, wieloletniego więzienia dla tych ludzi…?


MAŁGORZATA JAROSZ

Magister historii, działaczka Brygady Małopolskiej. W swoich artykułach porusza najczęściej tematy związane z historią Kościoła i historią Polski.


Komentarze (2)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 7 grudnia 2017 o 19:38 Alex

    Przydługaśny tekst, ale to ostatni akapit jest kapitalny – OTÓŻ TO – przy karze śmierci myślimy o jakichś seryjnych, czy mega zwyrodniałych mordercach, a co z tymi odpowiedzialnymi za nędzę całych narodów, za upokorzenie, za setki tysięcy rozbitych rodzin, za odwracanie ludzi od wiary przez propagandę? WŁAŚNIE, to takie świnie jak Michnik, czy widoczny na zdjęciu Boni zasługują na śmierć. I to od ręki, aby nie było możliwości wyniszczania kolejnych pokoleń.

    Odpowiedź
  • 8 grudnia 2017 o 16:59 Polak

    komu przeszkadza wolna Polska ? żydowi oczywiście, kilka faktów; „Żydzi przyjęli zasadę, że korzystne jest wszystko, co szkodliwe dla Polski”, czyli z jaką reakcją spotkał się najazd bolszewicki. „Polska musi być państwem polsko-żydowskim”
    W 1920 r. na dorocznej konferencji syjonistycznej w Londynie zapadły wg niektórych autorów (J. Krajewski cytuje za pracą ks. Józefa Kruszynskiego) tajne uchwały, w których między innymi znalazły się następujące sformułowania:
    „Akcja przeciwko Polsce ma być wszędzie przeprowadzana we wszystkich państwach Europy, Azji i Ameryki”.
    „Użyć wszelkich wpływów aby granice państwa polskiego były jak najszczuplejsze. Utrudniać odbycie się plebiscytu na Śląsku i ujściu Wisły do morza”.
    „ Wpływać na to, żeby Polskę złączyć z Niemcami, a rozbić jej przymierze z Francją”.
    „Popierać i szerzyć w Polsce komunizm”
    W „Gazecie Niedzielnej” nr. 39 z 1919 roku ukazała się korespondencja J. A. Danielaka z Trenton (USA):
    „… Co się tyczy Żydów, to wszyscy byli za Niemcami, a nawet teraz, kiedy Polska na Kongresie Pokojowym potrzebowała sympatii innych narodów, a zwłaszcza sympatii naszego amerykańskiego narodu, to Żydzi wytężyli wszystkie swoje siły w Ameryce, aby Niemcom dopomóc a Polsce zaszkodzić. Nosili w pochodach tablice z napisami, że Polska Żydom się należy, a nie Polakom, bo Polacy nie umieją się rządzić”
    czy PIS chcecie Polski czy Polin ?

    Odpowiedź