Społeczeństwo

Judyta Gacek: Wolność


31 stycznia 2018 o 11:56   /   komentarzy (6)

Mogę z pełną świadomością powiedzieć, że polski himalaizm jeszcze nigdy tak bardzo nie trzymał mnie w napięciu, jak było to w ostatnich dniach. Kiedy tylko ,,gruchnęła” wiadomość o Tomaszu Mackiewiczu i Elisabeth Revol, w każdej wolnej chwili śledziłam informacje o tym co się dzieje. O ile wiadomo już co stało się z Eli, co do Tomka pozostało gdybanie. Ale raczej każdy, nawet przy ogromnej wierze, zdaje sobie sprawę z tego, że najprawdopodobniej góra Nanga Parbat ,,zabrała” Go ze sobą. W takiej sytuacji jak ta, łatwo zadać sobie pytanie: po co oni to robią? Ciężko jest na nie odpowiadać, gdy siedzi się w ciepłym domku, pod kocykiem i skrobie parę słów na Facebooku. Prawda jest taka, i tę prawdę można teraz wszędzie wyczytać, że tacy ,,domowi eksperci” nigdy w życiu nie zrozumieją tych, którzy idą w góry by zdobywać szczyty.

Zapewne niejednemu z Was, drodzy Czytelnicy, zdarzyło się pochodzić po górach i nawet wejść na jakiś szczyt. Moim celem od kilku lat był Giewont i udało mi się! Zaznaczam przy tym, że nie jestem zapalonym „górołazem” i mam lęk wysokości, ale zdobyłam swój ,,cel”. Może to wyda się głupie, ale będąc już pod krzyżem, usiadłam i łzy napłynęły mi do oczu – zrobiłam to! Nagle poczułam cudowne poczucie, nie tyle spełnienia, co wolności. Może to fakt, że osiągnęłam cel, a może otaczająca mnie przestrzeń tak na mnie wpłynęła? Nie mam do końca pewności, ale pojawiła się chęć na więcej. Staram się znajdować czas i po prostu zdobywać kolejne szczyty, chcąc znowu poczuć ten specyficzny smak wolności. Teraz próbuję sobie wyobrazić, jak wspaniale ta wolność musi smakować na takim ośmiotysięczniku. Media nie ukrywały, że szczyt Nanga Parbat był dla Tomasza Mackiewicza celem, który za wszelką cenę próbował osiągnąć. Nie każdy podchodzi do takich spraw kilkakrotnie i wciąż wraca i wraca. Według najnowszych ustaleń, udało się mu, ale prawdopodobnie płacąc za to najwyższą cenę.

Czy warto było? Czy ta wolność i bliskość z Bogiem, o której mówił Tomek, jest warta aż takiego poświęcenia? Jak już wspomniałam, nam ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ale sądzę, że ludzie którzy się wspinają wiedzą, że nie był to głupi i nieodpowiedzialny wybryk. Dlatego wszystkim hejterom z ciepłych łóżeczek życzę więcej pokory i po prostu wylogowania się do życia, póki ono jeszcze trwa. Aby nabrało sensu.

 


JUDYTA GACEK
Działaczka ONR Podhale. Studentka Administracji na UP w Krakowie. W swoich artykułach lubi skupiać się na aspektach spolecznych, jak również na ,,podgladaniu” życia w Niemczech – nie tylko politycznego.



Komentarze (6)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 31 stycznia 2018 o 14:02 Alexi

    Ja rozumiem wspaniałą pasję, jaką jest himalaizm i mam ogromny szacunek dla tych, którzy podejmują to niebywałe wyzwanie. Ale za cholerę nie rozumiem akcji ratowniczej – nie mają tam helikoptera?? Choćby drona, żeby czasowo dostarczył potrzebne rzeczy??

    Odpowiedź
    • 31 stycznia 2018 o 20:13 Adam

      Pakistańczycy w ten rejon latają jedynie helikopterami wojskowymi ze względu na nieustający konflikt indyjsko-pakistański o Kaszmir. Nie posiadają wykwalifikowanych kadr ani służb ratowniczych, które mogłyby udzielić jakiejkolwiek pomocy, stąd pomoc opiera się jedynie na siłach i możliwościach uczestników ekspedycji górskiej bądź wsparciu ze strony mogącej blisko operować innej wyprawy himalajskiej.
      Wysokość w górach himalajskich i Karakorum jest taka, że helikopter nie może wyżej polecieć niż do 6000-6500 m n.p.m. Rozrzedzone powietrze, zmienna pogoda i wiatr to tylko niektóre czynniki pogodowe mogące utrudnić akcję ratunkową za pomocą helikoptera. Helikoptery mogą tylko lądować na wysokości bazy wypadowej na dany szczyt, ew. wykonać lot zwiadowczy. Ale to też zależy od tego, czy pogoda będzie lotna.
      Tekst bardzo dobry. Myślę, że też heroiczna postawa Adama Bieleckiego, który był w ekipie ratunkowej i przyłożył się mocno do uratowania Francuzki, powinna zamknąć usta wszystkim hejterom, którzy obrzucili go błotem po wyprawie na Broad Peak w 2013 roku. I to prawda, że łatwiej krytykować czyjeś pasje, hobby i dążenia do marzeń zza biurka czy klawiatury,

      Odpowiedź
  • 31 stycznia 2018 o 22:59 Arek

    Wolność to bardzo trafne słowo dla uczucia jakie towarzyszy zdobywaniu szczytów. Może i nie chodziłem po górach zbyt często, jak dotychczas; może i nie zdobyłem żadnego ośmiotysięcznika, ale byłem w lipcu na Kozim Wierchu, na najwyższym szczycie Orlej Perci (2291 m n.p.m.). Myślę, że mogę się pokusić o stwierdzenie, że nie ma NIGDZIE takiej ciszy i spokoju; że nie ma takiego powietrza jakie jest w górach na tych wysokościach. Rzadko mam okazję jeździć w góry, ale chciałbym kiedyś robić to częściej. Uwielbiam także samo chodzenie po górach i uwiecznianie pięknych widoków aparatem.

    Odnosząc się do tekstu, ludzie tacy jak Tomasz Mackiewicz zasługują na ogromny szacunek, nie podjąłbym się chyba takiego przedsięwzięcia. Kocham góry, ale chyba nie mam aż takiego serca do nich jakie miał Pan Mackiewicz. Moim marzeniem jest zdobyć Rysy, a później może to być każdy inny szczyt. Trzymam także kciuki za autorkę tekstu, żeby zdobywała coraz więcej szczytów i pisała więcej tak dobrych tekstów jak ten.

    Pozdrawiam

    Odpowiedź
  • 31 stycznia 2018 o 23:02 Ilona

    Nigdy w życiu się z tym nie zgodzę. To było głupie i nieodpowiedzialne i przede wszystkim jest to grzech ciężki, jeśli ktoś tu mówi o Bogu.
    Człowiek miał rodzinę i obowiązki. Mało tego miał drugą rodzinę i zalegal z alimentami to raczej Wolą Bożą nie było.
    Prawdziwe bohaterstwo to sprostać prawdziwemu życiu. Szedł tam nie ratować kogoś, tylko w egoistycznym widzi mi się. Nie bronił ojczyzny tylko zginął przez głupotę.
    Nie będzie pochowany nigdy w poświęconej ziemi, raczej bez sakramentow. Zostałwil czworo dzieci w tym również małe.
    Sama mam rodzinę i wiem jak ciężko czasem jest iść nie tam, gdzie się chce tylko tam gdzie należy.
    Z kierunków takiego komentarza się nie spodziewałam.

    Odpowiedź
    • 15 lutego 2018 o 11:28 Moher

      Jedyny głos rozsądku!

      Odpowiedź
  • 1 lutego 2018 o 00:13 FFranco

    Tekst bardzo i co najważniejsze trafny. Prawdopodobnie umarł robiąc to co kochał, nie ma sensu Go oceniać, nie jesteśmy od tego. A wszyscy co go krytykują mają do tego prawo, ale nie wieszajcie psów na nim, bo jak nie macie swoich pasji to tego nie zrozumiecie.

    Odpowiedź