Kultura

Piotr Bąk: „Alfons Hoffmann — patriota, który zelektryfikował Pomorze”


9 stycznia 2018 o 16:51   /   komentarzy (0)

W historii Polski jest wiele postaci, które miały ogromny wpływ na rozwój, innowacyjność czy też de facto, jak sami się przekonacie, budowanie wielkich rzeczy od podstaw. Są to postaci często zapomniane, o których pamiętają tylko nieliczni i to głównie w regionach, do których rozwoju takowa postać się przyczyniła.

Bohaterem tego tekstu jest postać nietuzinkowa o ogromnej wiedzy z zakresu ogólnie pojmowanej elektrotechniki oraz energetyki, twórca wielu innowacyjnych rozwiązań, które czynnie pomogły w rozwoju polskiej części pomorza w II RP, patriota, który na silnie zgermanizowanych terenach potrafił dbać o polską kulturę oraz sztukę. Można powiedzieć, iż był człowiekiem renesansu – jak zwykło się mawiać na ludzi o wszechstronnych umiejętnościach.

Alfons Hoffmann, bo o nim mowa, urodził się 12 Listopada 1885 r. w Grudziądzu. Był synem tłumacza i sekretarza tamtejszego sądu powiatowego. Wywodził się z rodu o dużych tradycjach patriotycznych, nie dziwi więc fakt, iż sam w przyszłości będzie orędownikiem walki o przyłączenie pomorza do odrodzonej Rzeczypospolitej.

Jego edukacja rozpoczęła się w Pruskim Gimnazjum Humanistycznym w Grudziądzu, aby w 1911 roku ukończyć studia na wydziale Elektrotechnicznym Politechniki Gdańskiej. Tematem jego pracy dyplomowej był projekt elektryfikacji Sopotu. Warto zwrócić uwagę, że już wtedy miał duże plany, co do rozwoju elektryfikacji ziem pomorskich. Po studiach rozpoczął pracę w niemieckim przemyśle elektromaszynowym, pracował m.in. w zakładach Garbe-Lahmeyer, Siemens-Schuckert oraz elektrowni w Koronowie.

W 1920 roku przyjął zlecenie Ministerstwa Przemysłu na budowę elektrowni wodnej w Gródku. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu już w 1923 roku uruchomiono pierwszą turbinę. Kolejne uruchamiano w latach 1924 oraz 1927. Była to największa hydroelektrownia w Polsce o mocy 3900 kW. W międzyczasie opracował kompleksowy plan elektryfikacji pomorza pt. „Mały Plan Gródka”. Zakładał on budowę 9 nowych elektrowni wodnych tak, aby wraz z 14 czynnymi elektrowniami wodnymi oraz cieplnymi dawały moc 60MW.

Z jego inicjatywy powstała Pomorska Elektrownia Krajowa (PEK) Gródek S.A., której był dyrektorem do 1938 roku. Dzięki pomysłowości, ogromnej pracowitości, oraz przedsiębiorczości zwiększył majątek firmy z 6 do 38 milionów ówczesnych złotych. Na tamte czasy była to olbrzymia suma. Ten stan rzeczy nie wziął się znikąd, jak już wspominałem. W 1927 roku otrzymał koncesje na dostawę energii do Gdyni, która budowana od podstaw była bardzo dynamicznie rozwijającym się stricte polskim miastem. Inwestował duże nakłady pieniędzy w działy badawcze i laboratoria, wiedział bowiem iż bez odpowiedniej technologii i wykształconych kadr nie spełni swojego marzenia. W laboratoriach opracował m.in. izolator wiszący do budowanych linii 60kV, do których wytwórstwa zaangażowano polską fabrykę porcelany w Ćmielowie. W tychże laboratoriach testował i usprawniał cały osprzęt elektryczny służący do budowania linii 60kV.

Bardzo sprawnie, bo zaledwie w niecałe dwa lata zbudowano pod jego kierownictwem elektrownie wodną w Żurze o mocy 8,8MW. Stało się to dlatego, iż dynamicznie rozwijająca się Gdynia potrzebowała coraz więcej dostaw energii. Dodatkowo postawiono rozdzielnię 60/110kV oraz linie napowietrzne 60 kV Gródek-Żur oraz Żur-Gdynia o łącznej długości 140 km. Przy otwarciu tej elektrowni wziął udział prezydent Ignacy Mościcki. Jednakże, aby utrzymać w dobrej kondycji infrastrukturę energetyczną Hoffman utworzył protoplastę dzisiejszego pogotowia energetycznego, czyli tzw. pogotowie sieciowe. Zadaniem tejże spółki była szybka lokalizacja awarii oraz ich usuwanie.

W 1933 roku z jego inicjatywy inż. Stanisław Skrzetuski opracował system naprawy linii 60kV pod napięciem. Był to precedens na skalę europejską bowiem wcześniej, aby dokonywać niezbędnych napraw koniecznością było wyłączanie sieci, a co z tym idzie przerwy w dostawie energii. Pal licho, gdyby awaria była prosta w naprawie jednakże zazwyczaj naprawy były wtedy długotrwałe. W latach 1932-33 zbudował w Gródku Fabrykę Grzejników Elektrycznych. Budowano tam kuchenki elektryczne, grzejniki, bojlery czy też żelazka. Zatrudniał w niej ok. 400 pracowników. Warto wspomnieć, że jakościowo produkty te były w ścisłej światowej czołówce np. na światowej Wystawie EXPO’39 w Nowym Jorku, która odbywała się pod hasłem „World of Tomorrow”, spośród 22 eksponatów prezentowanych przez nasz kraj w dziale elektrotechnicznym, większość stanowiły właśnie produkty gródeckiej fabryki.

W 1935 roku zainicjował budowę kolejnej elektrowni, tym razem parowej w Gdyni. W tym przypadku lokalizacja również nie była dziełem przypadku, chodziło o to, aby zapewnić miastu ciągłych, bezawaryjnych dostaw energii. Zastosowano wiele nowoczesnych rozwiązań m.in. kotły z ekra nami Beileya, generator na napięcie 15,75 kV, wykorzystano też do chłodzenia kondensatora turbinowego wodę morską. I w tym przypadku budowę ukończono bardzo szybko, gdyż elektrownia została oddana do użytku już w 1936 roku.
Ogółem dzięki jego zaangażowaniu, wiedzy oraz fachowości w 1939 roku tuż przed wybuchem II Wojny Światowej system sieciowy Gródka działał od wybrzeża, czyli Gdyni i innych miast w polskim pasie pomorskim aż po Aleksandrów Kujawski i Ciechocinek. Przypominam, że był to rok 1939. Przed wojną.

W 1938 roku przeniósł swój zapał na Śląsk, gdzie objął funkcję dyrektora Śląskich Zakładów Elektrycznych “Ślązel”. Jego zadaniem była rozbudowa elektrowni Parowej w Chorzowie, która była największym obiektem tego rodzaju w Polsce. Opracował też plan stworzenia górnośląskiego systemu energetycznego. Niestety te ambitne skądinąd plany przerwał wybuch wojny. Wojnę zastał we Lwowie, w którym przebywał do 1941 roku. Po zajęciu Lwowa przez Niemców przedostał się do Warszawy, z której pod zmienionym nazwiskiem tj. Alfred Hamerski uciekł do Międzylesia, a tam ukrywał się u swojego kolegi Kazimierza Szpotańskiego. Był poszukiwany przez Niemców listem gończym za opór wobec okupantów.

W Powstaniu Warszawskim stracił 19-letnią córkę, która była sanitariuszką w szpitalu powstańczym. Po klęsce powstania został wywieziony na przymusowe roboty w okolice Kłodzka. Po wojnie powrócił na Pomorze.

Po 1945 brał czynny udział w odbudowie Polski. Kierował odbudową elektrowni na Raduni oraz na Bobrze. Kształcił przyszłe kadry, które miały zajmować się obsługą tychże elektrowni. Niestety w 1949 roku został odsunięty od sprawowanych funkcji przez kaprys ówczesnego reżimu komunistycznego. Był po prostu niewygodny. Na szczęście znalazł pracę na Politechnice Gdańskiej u prof. Kazimierza Kopeckiego, który chętnie zatrudnił swego dawnego dyrektora. Wykładał Elektrownie wodne, Sieci elektryczne i Grzejnictwo (1949-55). W 1955 roku został projektantem w Biurze Studiów Gospodarki Wodnej Polskiej Akademii Nauk i kierownikiem Zakładu Konstrukcji Wodnych i Śródlądowych w Instytucie Budownictwa Wodnego PAN. Przeszedł na emeryturę w 1958 roku jednakże pomimo tego nadal był aktywny zawodowo. Zaprojektował ogrzewanie akumulacyjne w muzeum zamkowym w Malborku. Opracował projekt budowy elektrowni szczytowo-pompowej na Jeziorze Żarnowieckim.

Warto jednak wspomnieć nie tylko dorobek naukowy, który skądinąd jest imponujący, ale również działalność patriotyczną, która również jest bardzo bogata. Warto zwrócić uwagę na to, że działał na bardzo niekorzystnym dla działalności pro polskiej terenie. Jednakże nie przeszkadzało mu to w m.in. dyrygowaniu chórem Lutnia w Gdańsku, organizowaniu ognisk śpiewaczych na Kartuzach. Przy chórze Lutnia założył Polski Komitet Kostiumowy (1908) zaopatrujący teatry ludowe w polskie stroje regionalne i historyczne (siermięgi, kontusze, i stroje góralskie). W 1907 roku został członkiem Towarzystwa Gimnastycznego Sokół oraz przewodniczącym polskiego koła studenckiego. Był współorganizatorem Berlińskich Obchodów 100-lecia Śmierci Tadeusza Kościuszki. Uchylał się od służby wojskowej w armii niemieckiej, która brała udział w I wojnie światowej. Był organizatorem polskiej administracji pomorza w 1918 roku. Jako członek Podkomisariatu Naczelnej Rady Ludowej był wielkim orędownikiem przyłączenia Gdańska do odrodzonej Rzeczypospolitej. Wchodził także z ramienia Polski w skład komisji ustalającej granicę między Polską a Wolnym Miastem Gdańskiem. Z jego inicjatywy i przy aktywnym udziale powstał też pod patronatem Pod-komisariatu Naczelnej Rady Ludowej skorowidz polskich nazw wszystkich miejscowości Pomorza. Podczas okupacji czynnie działał w ruchu oporu, współpracował z Delegaturą Rządu na Kraj opracowując plan elektryfikacji Polski do roku 1956. Projekt ten został wykorzystany po wojnie przez Centralny Zarząd Energetyki w Warszawie. Jak już wspomniałem stracił córkę Janinę podczas Powstania Warszawskiego.

Tak jak pisałem na początku Alfons Hoffmann nie jest naukowcem, postacią powszechnie znaną, tak jak np. Mikołaj Kopernik czy też Maria Skłodowska. I moim zdaniem to jest właśnie piękne w historii Polski. Można odkrywać i poznawać postaci, o których de facto nie słyszy się na co dzień, ale ich biografie, osiągnięcia, dorobek jest nie mniej interesujący, jak wspomnianego już Kopernika. Bo czyż nie chodzi o to, aby zacząć małymi krokami jednakże systematycznie dawać wszystkim do zrozumienia, że polska nauką zawsze miała się dobrze. Odnoszę wrażenie, że rzucając na światło dzienne na takie postaci jak bohater tego artykułu, ale nie tylko, warto tu wspomnieć Jana Czochralskiego, Jana Szczepanika, Jacka Karpińskiego możemy powstrzymać ataki ze strony niemieckich mediów sugerujące, że Polacy nie osiągnęli zbyt wiele w różnych dziedzinach nauki.

A przecież te oraz wiele innych postaci udowadniają, że wkład Polaków w rozwój światowej nauki jest znaczący. Tyle tylko, że sami siebie nie potrafimy wypromować. A pamiętajcie moi drodzy, jeżeli sami się za to nie weźmiemy, to nikt za nas tego nie zrobi. Tą przydługawą dygresją pragnę zakończyć artykuł.

Alfons Hoffmann zmarł 30 XII 1963 r. w Gdańsku i został pochowany na cmentarzu parafialnym Srebrzysko we Wrzeszczu.

Czytaj także


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)