Społeczeństwo

Teresa Sutowicz: Chcę być normalna


2 stycznia 2018 o 15:38   /   komentarzy (0)

Normalność, przeciętność, swoboda, moralność, naturalność, wolność, zwykłość… Nie mogę już słuchać przekazu medialnego dotyczącego normalności. To normalne! To naturalne dla człowieka, homoseksualizm był, jest i będzie wśród nas! Ale czy to normalne? Przecież zoofilia też była i jest. Ale czy będzie? Dla mnie nie będzie. Aborcja też była i jest. Ale człowiek nie jest od biernej akceptacji, tylko od zmian na lepsze. Pierwsze aborcje były dokonywane z męskiego przymusu. Do dziś zresztą są takie przypadki. „To ona zaciążyła, to teraz niech mnie w to nie wrabia”. Czy to normalne? A było, jest i być może będzie. Czy musi?

Czy ktoś z nas zastanawiał się nad tym, dlaczego słowo „normalność” dziś nabiera pejoratywnego znaczenia? „Normalny” to dziś „nudny”, „zaściankowy”. Ktoś „nowoczesny” to homoseksualista, popierający aborcję, feministka/feminista (tak, występują obecnie nowe, męskie formy feminizmu, czyli odmiany mężczyzn walczących o prawo dźwigania ciężarów przez kobiety oraz prawo do aborcji dla nich), metroseksualista, zboczeniec, transwestyta…ale… nie wolno ich tak nazywać! Nie mówi się „gej”, bo to może kogoś urazić. Żarty o nich wcale nas nie śmieszą. Co to nowoczesność? To organizowanie zbiórki pieniędzy na kawior dla Kijowskiego, to ubolewanie nad jego losem, to wysyłanie Konstytucji do Prezydenta RP, to wszystko, co u normalnych ludzi budzi śmiech i zdziwienie. Normalność to dziś nienormalność, bo jak powiedział Stanisław Lem „Kiedy wszyscy są wariatami, nikt nie jest wariatem”, więc gdy dziś większość jest nienormalna, jest to dla większości normalne, my zaś normalni nimi nie jesteśmy. Chcę więc być normalna dla samej siebie, a nienormalna dla nowoczesnych.

Co daje nam normalność? Daje nam poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Nie czuję się bezpieczna w świecie, w którym akceptuje się zboczeństwa i mordowanie dzieci. Kto wie, czy nie dojdzie w takim świecie do jeszcze większych dewiacji? Aborcja? Do siódmego roku życia. Zoofilia? Owszem, ale tylko za obopólną zgodą. Adopcja dzieci przez pary homoseksualne? Czemu nie! Byleby oduczać się zaściankowości. Pójdźmy dalej, czemu by nie otworzyć domów publicznych ze zwierzętami (skoro homoseksualne już istnieją)? Dlatego chcę zostać normalna. Bo czuję się z tym bezpiecznie i stabilnie. Nie chcę kiedyś obudzić się w świecie tak absurdalnym, że nie będę wiedziała, czy dalej śnię, czy to omamy i halucynacje. Ta okropna idea „unowocześniania” wszystkiego sięgnęła za daleko, sięgnęła wręcz szaleństwa. Narzekamy, że za gwałt przewiduje się za niskie kary, ale niestety do tego dąży obecny świat. Do samowoli i „swobody”, oczywiście fałszywej, bo swobodny w takim świecie nikt nie będzie. Zboczone lobby napiera na nas i każe szykanować każdego, kto myśli odmiennie.

Nie chcę obudzić się w świecie, w którym nie będę mogła mieć swoich poglądów, w którym nie będę mogła wytłumaczyć dziecku kto to zboczeniec, by nie zostać pozbawioną praw rodzicielskich, w którym tolerancja będzie ważniejsza od zdrowego rozsądku i dobra ludzkości, w którym słowo „gej” będzie pejoratywne, bo homoseksualiści przecież niczym od nas się nie różnią, w którym nie mogę być przeciwko przyjmowaniu nielegalnych imigrantów, by móc żyć w bezpiecznym otoczeniu. Chcę być normalna, by było więcej normalności wśród nas, bo im jej więcej, tym mniejszy wpływ ma na nas przeciwnik.

W obecnych rozmowach dotyczących aborcji doszło do tego, że kto nie zabije poważnie chorego dziecka, ten jest „zwyrodnialcem” i „potworem”, „matką bez serca”, bo jak można patrzeć na to, jak dziecko się męczy. Ale jak można je zabić? Czy takie myślenie jest normalne? Czy nie mogę uważać aborcji za zło? Nawet jeśli ktoś popiera aborcję, to argument, że nie popierając jej jestem zwyrodnialcem jest niedorzeczny i absurdalny. Zresztą, gdy dyskutujemy i używamy argumentu „Życzę ci chorego dziecka”, z pewnością nie mamy dobrych zamiarów. To jest nienormalne. Ale normalne dla nowoczesnych. Jednak nienormalne dla mnie, tak samo, jak mierzenie i kupowanie szpilek przez mężczyznę, jego makijaż i torebka, tworzenie filmików o męskim makijażu.

Chciałabym jednak optymistycznie zakończyć rozmyślanie nad naszą normalnością. Wczytajmy się w dzieło George’a Orwella „Rok 1984” opowiadające o systemie totalitarnym, w którym nawet myśli poddane były inwigilacji. Jest tam napisane „Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki.” Czyli ilu przeciwników byśmy nie mieli, ilu ludzi uważałoby nas za zaścianek, ilu nowoczesnych traktowałoby nas jako odmieńców, i tak to my możemy pozostać normalni. Zostańmy normalni dla samych siebie, normalni we własnym mniemaniu, ale nienormalni dla nienormalnych.


TERESA SUTOWICZ
Debiutowała w Gazecie Obywatelskiej, miłośniczka Norwida, lubi tematykę historyczną, ideową i dotyczącą kobiet. Interesuje się także katolicką nauką społeczną.


Czytaj także


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)