Społeczeństwo

Piotr Bąk: Elbląski wyrok, czyli podwójne standardy


23 lutego 2018 o 22:13   /   komentarzy (3)

Patrząc na III Rzeczpospolitą okiem laika, wyobrażamy sobie państwo o ustroju demokratycznym, oparte o trójpodział władzy Monteskiusza, z własną konstytucją i prawodawstwem. W tejże konstytucji istnieje zapis z artykułu 256 złożonego z 4 paragrafów, mówiący jasno o zakazie promowania faszyzmu, komunizmu i innych ustrojów totalitarnych. Paragraf 2. jasno również wnosi, iż afiszowanie się, rozpowszechnianie, prezentowanie symboli i innych treści związanych z ww. ideologiami jest karane. I tu może zakończę teoretyzowanie, albowiem jak widać, w polskim sądownictwie praktyka ma niewiele wspólnego z teorią. Subiektywnie patrząc wcale mnie to nie dziwi, wszak każdy patrzący szerzej na to co się dzieje w Polsce od tzw. „Grubej Kreski”, widzi, iż w polskim prawodawstwie jak na dzikim zachodzie, „róbta co chceta”. Dobitnie pokazuje to wyrok z dnia 21 lutego 2018 roku, uniewinniający komunistycznego „działacza” Roberta Kotlińskiego w sprawie nawoływania do nienawiści i zniesławiania pamięci o Żołnierzach Niezłomnych.

Chciałbym się skupić na jednym tylko, ale jednocześnie bardzo ważnym aspekcie, a mianowicie na podwójnych standardach. Ktoś zapewne powie że istnieją one odkąd człowiek zszedł z drzewa i pisanie o tym to kolokwialnie mówiąc lanie wody do studni. Moim zdaniem niezupełnie. Ale od początku. Komunista wszedł na salę sądową w stroju delikatnie rzecz ujmując prowokacyjnym, czyli koszulce z hasłem hiszpańskich zbrodniarzy komunistycznych z okresu Hiszpańskiej Wojny Domowej (1936-1939) „no pasaran!”. Ktoś patrząc usilnie obiektywnym okiem rzuci hasłem „no przecież to tylko koszulka, sierpa i młota nie ma, więc o co chodzi”. Analogicznie, ręka podniesiona ku górze z zaciśniętą pięścią, która de facto jest również symbolem czerwonej, zbrodniczej ideologii, nie wywołuje u postronnych, dyplomatycznie znów ujmując, obiektywnych osób jakiegokolwiek uczucia. Gość podnosi rękę w górę jako iż fetuje zwycięstwo. Zwróćcie teraz szczególną uwagę na to, iż nie było w mass mediach o tym żadnej wzmianki. Weźcie to pod uwagę, gdyż w kolejnej części będziecie mieli się do czego odnosić.

A teraz, moi drodzy, wyobraźmy sobie sytuację, gdzie role są odwrócone o 180 stopni. Na sali sądowej na ławie oskarżonych siedzi młody, inteligentny człowiek o poglądach narodowo-radykalnych. Nazwijmy go po prostu Janem. Oskarżycielem jest znany i lubiany działacz KPP. Oskarżenie dotyczy haniebnego czynu nazwania „Żołnierzy” KBW oraz LWP zbrodniarzami, a takich wybitnych intelektualistów i światłych oficerów jak Karol Świerczewski czy Michał Żymierski pijakami i oszustami. W dodatku przed rocznicą de facto państwowego święta. Idealny byłby np. 12 października. Wyobraźcie sobie co by się stało, gdyby nasz przykładowy Jan narodowiec przyszedł ubrany w brunatną koszulę, z czarnym krawatem, z przepaską oraz falangą na ramieniu. Jako, iż sędzia to stary działacz narodowy, wyrok może zapaść tylko jeden, analogiczny do tego z Elbląga z 21 lutego. Jan w geście zwycięstwa wykonuje tzw. salut rzymski i krzycząc donośnie „Czołem Wielkiej Polsce” opuszcza salę sądową. Ciężko to sobie wyobrazić, ale to jeszcze nie koniec. W mediach też nie byłoby wielkiego jazgotu. Ot, rozprawa jakich wiele. Wydawałoby się, iż w państwie pluralizmu politycznego i równych szans na wyrażanie swoich poglądów to nic nadzwyczajnego.

Koniec jednak tej opowieści i i teraz wróćmy do realiów. Wyobrażacie sobie co by się stało, gdyby nasz Jan naprawdę wszedł tak na salę? Śmiem twierdzić, iż już za sam strój nie zostałby wpuszczony. I to obiektywne oko które popuściłoby komuniście, naszego Janka spaliłoby na stosie za to, iż śmiał ubrać strój, który jawnie kojarzy się naszemu „bezstronnemu” ludzikowi z nazizmem. O salucie nawet nie wspomnę. Za takie coś zapewne nasz Janek dostałby mały bonus do wyroku. A w mass mediach byłaby zapewne afera jak z luftwafelkami z lasu. Opowieść być może trywialna, ale chciałem ukazać właśnie te podwójne standardy. Ludzie lekceważą czerwoną ideologię, w zasadzie część poczciwych ludzi w średnim i starszym wieku spogląda na „komunę” przychylnym okiem. Jasne, że kiedy zapytamy o zbrodnię katyńską bądź o zsyłki na Syberię przeciętnego Kowalskiego, to jest to dla niego zbrodnia i trzeba to potępić. Najciekawsze jest jednak to, iż zachodzi tu odwrotna korelacja do przypadku nazywania Niemców nazistami. W przypadku zbrodni sowieckich mówi się albo o tym, iż zrobili to Rosjanie, funkcjonariusze państwowi lub bolszewicy. Jednakże bardzo rzadko ktoś w odniesieniu do tamtych wydarzeń używa słowa komuniści. Nie mówię już o Naszych wspaniałych elitach, które do tej pory czerpią korzyści z bycia w przeszłości czerwonymi. O kaście sędziowskiej nie będę się wypowiadał, gdyż o niej trzeba by napisać osobny artykuł.

Konkluzja niestety jest taka, iż dopóki społeczeństwo w dalszym ciągu będzie tolerowało takie zachowania jak te z Elbląga, to jesteśmy na przegranej pozycji. Sędziowie wiedząc, iż nacisk społeczny na egzekwowanie walki z czerwoną symboliką jest znacznie mniejszy jak na walkę z brunatną symboliką, nie będą wydawać wyroków, gdyż „co im to da” (w ich mniemaniu) . Nie będą mieli z tego prestiżu, rozgłosu raczej też nie. Tym bardziej, iż tak jak w tym wypadku sędzia jawnie sympatyzował z poglądami czczonymi przez komunistę, w dodatku za obraz żołnierzy niezłomnych obierając sobie „Popiół i diament”, co jest dla mnie osobiście wręcz groteskowe.

Kończąc mój wywód, chciałbym tylko podkreślić, iż jedyną szansą, aby zminimalizować tego typu kuriozalne sytuacje jest gruntowna modernizacja polskiego sądownictwa i całego prawodawstwa zarazem. Wraz z wdrożeniem nowej konstytucji napisanej od podstaw, a nie posługiwaniem się upudrowanym trupem pamiętającym jeszcze poprawki naniesione w Moskwie przed dobrego wujka Stalina. A co najważniejsze, trzeba jasno ukazywać iż czerwona ideologia jest dużo bardziej wyniszczająca i zbrodnicza niż przereklamowany przez środowiska skrajnie lewicowe faszyzm etc.

Czytaj także


Komentarze (3)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 23 lutego 2018 o 23:15 Dymitr Ogonowski

    Lepiej po prostu znieść te wszelkie głupie przepisy ograniczające. Ktoś podniesie rękę otwartą, to proces, że jest „nazistą”, ktoś zaciśnie, to proces, że jest „komunistą”. I tylko będzie można rękę trzymać w geście Kozakiewicza, by o nic nie być oskarżonym we współczesnych „demokratycznych” czasach. Z tym, że jak zaznaczałem nie wolno pomawiać. Nie wolno kogoś nazywać „zbrodniarzem”, jak nie popełnił żadnej zbrodni.

    Odpowiedź
  • 24 lutego 2018 o 17:42 Dymitr Ogonowski

    Pomijając wszystko inne, to ten sąd, to głupi. http://www.rp.pl/Dobra-osobiste/302219961-Sad-ONR-nawiazuje-do-faszystowskiej-organizacji-przedwojennej.html Jan Mosdorf wyraźnie zaznaczał, że faszyzm jest obcy, a ONR, to polska organizacja. Z tego, co wiem, to przedwojenni ludzie ONR nie uważali faszystowskich Włoch Mussoliniego, za wroga Polski. I naprawdę to Polska z Włochami nie miała przecież zatargów. Jednak faszyzm włoski, wiązał się ze specyfiką tamtego kraju. A do nas zdaniem Mosdorfa nie pasowały obce systemy, w tym faszyzm, tylko chciał wypracować własny system narodowy. Można się zgadzać lub nie, z poszczególnymi poglądami ludzi ONR, szczególnie na gospodarkę, ale ten sąd nie miał wiedzy w temacie, na który się wypowiedział lub świadomie zniesławił przedwojenny ONR.

    Odpowiedź
  • 3 marca 2018 o 16:39 oczywista oczywistość

    Głupie to jest społeczeństwo (i przestrzeń publiczna też). Autor tutaj podkreśla, apeluje, nawołuje itd. o podwójnych standardach. Dla mnie i wielu innych jest oczywiste, że sędzia pochodzenia komunistycznego, lub żydowskiego (lub obu) ma sprawiedliwość daleko w dupie. A oni (i to często prawica!) wołają: NO JAK TO?! Ale przecież… itd.

    Odpowiedź