Gospodarka

Andrzej Obirek: Co zmieniło się na Ukrainie po Majdanie 2014 r.?


8 lutego 2018 o 15:15   /   komentarzy (6)

Czy zadajemy sobie czasem takie pytanie? Niewielu Polaków zastanawia się nad tym. Gdy już coś myślimy o Ukrainie, to są to dwie rzeczy – wojna na wschodzie Ukrainy – w Donbasie oraz wzrastająca fala imigracji ukraińskiej do Polski.

Jeżeli popatrzymy na to chłodno, tak troszkę z boku, odrzucając wszystkie uprzedzenia i zaszłości historyczne, może obiektywnie, a może subiektywnie, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa dojdziemy, stwierdzimy jeden zaskakujący, ale niestety prawdziwy wniosek:

Na Ukrainie nie zmieniło się nic.

Uważny obserwator życia politycznego, gospodarczego, ale i także społecznego powie jednoznacznie, sytuacja w tych wyżej wymienionych aspektach życia pogorszyła się.

I w tym miejscu larum podniosą wszyscy obrońcy i wielbiciele Ukrainy, którym nienawiść do Rosji przesłania umiejętność trzeźwego myślenia, że jakby nie Rosja to Ukraina byłaby krajem mlekiem i miodem płynącym. Zapewne Rosja ma bardzo wielkie wpływy na swojego ukraińskiego sąsiada. Wiele lat to przecież była Rosja, wiele lat obywatele tego kraju zginali karki pod butem rządów Kremla.

Ale wróćmy do Majdanu 2014 r., wszyscy chcieli do Europy, wszyscy z niemałym politycznym wsparciem polityków europejskich, w tym też i Naszego Kraju, skandowali wolna Ukraina, demokracja.

Czy coś zostało z tych idei majdanowych, czy życie przeciętnego Ukraińca zmieniło się? Wiele się zmieniło. Od ubiegłego roku każdy Ukrainiec, posiadający paszport biometryczny może bez wiz podróżować praktycznie po całej Europie. Polska natomiast, prawie bez żadnych ograniczeń, otworzyła dla Ukrainy swój rynek pracy. Obserwujemy ogromną falę imigracji do Polski, mówi się, że w niektórych polskich miastach co 10-ty obywatel to już Ukrainiec. Niespotykana fala imigracji, ale dlaczego?

Okupiona krwią dążność do Europy, okupiona krwią demokracja, okupiona krwią niezależność wobec Rosji, a obywatele opuszczają swoją ojczyznę.

A jak założymy, że Majdan nie był spontaniczną walką Ukraińców o swoją europejskość?

Ale jak? To niemożliwe.

Może jednak możliwe. Nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że Majdan i wszystkie wydarzenia z Kijowa z tamtego okresu to była inspiracja Rosji, ale za chwilę zaczną znowu krzyczeć obrońcy Ukrainy, że wtedy Ukraina była prorosyjska, że był prezydent Janukowycz, który był ewidentnie prorosyjski, więc to nie może być prawda.

A może jednak prawda?

Jak zabrać prorosyjskiej Ukrainie Krym? Ciężko by było ingerować zbrojnie na terenie swego sąsiada, satelity politycznego i gospodarczego, ciężko by było ingerować na gospodarki europejskie, destabilizując je straszakiem, jakim jest przesył gazu, zakręcając „kurek” na dostawy do Ukrainy.

Marionetkę Janukowycza Rosja doskonale wykorzystała do osiągnięcia swoich celów. Możemy z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że Rosja zamieniła Janukowycza na Krym, na destabilizację swojego sąsiada i na wzrost wpływów  w gospodarce europejskiej, związanej z bezpieczeństwem energetycznym. Problem z budową Nord Stream 2 został praktycznie rozwiązany.

W kraju jakim jest Polska pojawiła się rzesza imigrantów, niekontrolowana przez nikogo. Bliskość kulturowa Rosji i Ukrainy, a także podobieństwo fonetyczne języków pozwala z falą uchodźców, bo tak to należy nazywać, wysłać na teren Europy, wysłać na teren Polski, czyli największego przeciwnika Rosji, dowolną ilość szpiegów, prowokatorów i innych „pożytecznych idiotów”, którzy w odpowiednim momencie zrobią to, czego od nich zażądają mocodawcy z Kremla.

Ile osób w Polsce potrafi odróżnić język rosyjski od ukraińskiego? Zapewne jest grupa ludzi, która to odróżnia, ale ile osób potrafi wyłapać osobę posługującą się językiem  ukraińskim, ale z akcentem świadczącym, że nie jest to rodowity Ukrainiec? Śmiem twierdzić, że jak znajdzie się sto takich osób w Polsce, to będzie to sukces. Pójdę dalej, myślę, że w służbach, które odpowiadają za bezpieczeństwo Polski nie ma takich osób.

Bezgraniczna „miłość” polskiej klasy politycznej do Ukrainy i wiara tej klasy, że Ukraina walczy z Rosją, również w obronie Polski jest  „miłością” i „wiarą”, która zaczyna Nas coraz więcej kosztować. Miejmy nadzieję, że na otrzeźwienie nie jest jeszcze za późno.

Czytaj także


Komentarze (6)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 8 lutego 2018 o 17:50 Nacjonalista

    Pewna nadzieja może i jest, bo nawet w prasie prawicowej („W Sieci” lub „Do Rzeczy” – ja nigdy nie wiem) pisali, że Giedroyć-debilizm może nas drogo kosztować. Oczywiście pisali, że arch-pro-ukrach chciał dobrze, bo myślał chłodno, a „my” (czyli oni) „poszliśmy w pro-ukraiński romantyzm” z jednostronnym braterstwem na czele. Giedroyć-debilizm współczesny nie jest chyba jednak PiSowskiego autorstwa – coś mi się wydaje, że to wymusza Ameryka, z jej koszerną polityką zagraniczną na czele.

    Odpowiedź
  • 8 lutego 2018 o 17:52 Dymitr Ogonowski

    Janukowicz (z ukraińska Janukowycz) w okresie swojej prezydentury wcale nie był taką marionetką Rosji. Rosja zdecydowała się odzyskać Krym, bo zdała sobie sprawę, że polityka nastawiona na to, że Ukraina będzie chciała się integrować z Rosją, poniosła fiasko. Ja to od 1991 r. to wiedziałem. Natomiast Rosja myślała, że na Ukrainie, gdzie przeważała rosyjskojęzyczna ludność na wschodzie i rosyjska na Krymie, wygra orientacja prorosyjska. Dlatego wcześniej nie chcieli odbierać rosyjskiego etnicznie Krymu. Raz, bo wiedząc, że przez konflikt terytorialny zrażą do siebie ogólnie Ukrainę, a dwa, że ludność Krymu miała mieć znaczenie w tym, by wektor prorosyjski przeważył. A dopiero w 2014 r. zdali sobie sprawę, że rachuby Rosji na to były błędne. Dlatego zdecydowali się uwolnić rosyjski Krym od Ukrainy, a w najbardziej rosyjskojęzycznych regionie wschodniej Ukrainy, wspomóc antybanderowskich, prorosyjskich buntowników, bo niestabilna terytorialnie Ukraina nie wstąpi do NATO itd.

    Odpowiedź
  • 15 lutego 2018 o 18:49 pl80

    Z ciekawych rzeczy, to: z naszej firmy Ukraińcy niedawno wyjechali na urlop do swej ojczyzny. Już nie wrócili – dali ich na front.

    Odpowiedź
  • 16 lutego 2018 o 12:20 Lejzorek

    Czyli Rosjanie znowu wszystkimu są winni! Chyba jeszcze bardziej niż Żydzi w latach 1930.

    Odpowiedź
  • 16 lutego 2018 o 12:35 Lejzorek

    „Okupiona krwią dążność do Europy, okupiona krwią demokracja, okupiona krwią niezależność wobec Rosji, a obywatele opuszczają swoją ojczyznę.”

    Na Krymie żadna krew nie była przelana, tłum spalonych żywcem „separatystów” w Odessie 2 maja 2014 się nie liczy bo to kacapy.

    Natomiast kto zabija na froncie? Czy ci co ostrzeliwują z Doniecka przedpola miasta, czy ci co z przedpodli same miasto?

    Odpowiedź
  • 17 lutego 2018 o 13:41 Yark

    Moim skromnym zdaniem to ukraińcy nacjonaliści powinni na Ukrainie przeprowadzić zamach stanu i obalić liberalną elitę i znacjonalizować majątki ologarchów. Tyle że jest dla nich problem, bo wtedy będą mieli wrogów i na Zachodzie i na wschodzie. Optymalnym wtedy byłoby rozpoczęcie negocjacji z separatystami (co dla ukraińskich nacjonalistów jednak jest wykluczone) na temat złożenia broni przez separatystów, wyjazdu ich przywódców i wyboru nowych władz w Donbasie i danie im tam jakiejś autonomii kulturowo-językowej i ogółem większą decentralizację Ukrainy (w tym powołanie drugiej izby reprezentującej regiony i grupy etniczne, etnograficzne i mniejszości narodowe). Desowietyzacja oczywiście na całym terytorium Ukrainy, ale nie byłoby takiej nachalnej banderyzacji (w zasadzie na siłę narzucanie mitu UPA nie przyniosło korzyści dla Ukrainy). Niestety dla ukraińskich nacjonalistów taka opcja jest nie do przyjęcia co nie rozwiąże problemu

    Odpowiedź