Kultura

Judyta Gacek: Czytasz?


20 lutego 2018 o 14:37   /   komentarzy (4)

Będąc młodszą, ciężko było mnie zachęcić do regularnego czytania, z reguły nie miałam z tym jakiegoś większego problemu, lubiłam to, o ile nie była to lektura szkolna. Teraz bardzo lubię czytać, czym czasami wzbudzam wręcz politowanie, niektórego grona osób. Wydaje im się, że jak ktoś wybiera wieczór z książką, to jest aspołeczny.

Jednak nasze społeczeństwo, już jakiś czas temu wykreowało sobie ,,modę na czytanie. Pojawiają się takie sytuacje, w których gdy kogoś zapytasz, co robił w przeszłości w danym momencie, odpowiada ,,Nie wiem, czytałem wtedy. Skąd taka fala w społeczeństwie? Może wiąże się to z tym, że Polacy są postrzegani jako naród, który nie czyta. Według ostatniego raportu Biblioteki Narodowej, na temat stanu czytelnictwa w Polsce, Polacy, którzy deklarują, że przeczytali co najmniej jedną książkę przez cały rok oscylują od dwóch lat na tym samym poziomie 37 procent, podczas gdy Polacy czytający 7 i więcej książek rocznie, wspięli się do poziomu 10 procent, czyli 2 procent więcej niż w roku poprzednim.

Raport ten też zwraca uwagę na to, że nie poziom wykształcenia obywateli świadczy o stanie raportu i poziomu czytelnictwa, a środowisko społeczne, w jakim znajduje się czytelnik. Ma to związek z domownikami, znajomymi czy przyjaciółmi. Na pytanie o czytanie tekstów dłuższych niż 3 strony, potwierdziło tę tendencję 46 procent ankietowanych. Jest to zdecydowanie mniej niż w latach poprzednich, nawet o 5 punktów procentowych. Niestety wskaźnik czytelnictwa w Polsce nie poprawia się już od lat, a przyczyn można doszukiwać się globalnych przemianach cywilizacyjnych czy po prostu na lokalnym podwórku.

Brak wzrostu czytelnictwa w Polsce jest zaskakujący, chociażby ze względu na ułatwienie, jakim jest dematerializacja książek do formy elektronicznej. Nie trzeba już sterczeć w bibliotekach czy księgarniach. Według raportu dostęp do książki Polacy uzyskują poprzez pożyczenie od znajomego i tylko w 2012 roku był to najniższy wskaźnik, bo 26 procent w poprzednich latach było to już około 30-34 procent. Następnie jest to zakup i tutaj wskaźnik nie spada poniżej 30 procent. Jednak nawet wpływ technologii nie zmienia przyzwyczajeń Polaków do nieczytania. Pojawiły się nawet hasła, które poniekąd miały zachęcić do tej formy spędzania wolnego czasu (,,Nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka). Nie do końca podziałało, poszło to raczej właśnie w stronę trendu, w którym czytanie wydaje się zainteresowaniem ludzi z wyższym ego.

Czy kiedyś się to zmieni? Nie sądzę, w czasach pośpiechu i gonitwy dnia codziennego, ludzie nie znajdują czasu na czytanie. A szkoda, osobiście uważam, że nie ma nic fajniejszego niż zapach nowej książki, gładkości stron i każdej linijki tekstu, jaki kryje kolejna strona. Dzięki temu można się na chwilę zatracić i zapomnieć o szarej rzeczywistości.

 


JUDYTA GACEK
Działaczka ONR Podhale. Studentka Administracji na UP w Krakowie. W swoich artykułach lubi skupiać się na aspektach społecznych, jak również na ,,podglądaniu” życia w Niemczech – nie tylko politycznego.


Czytaj także


Komentarze (4)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 20 lutego 2018 o 15:02 Tomek

    Szkoły przebrnąłem nie czytając ani jednej lektury. Streszczenia i opracowania wystarczał, żeby dostać przyzwoitą ocenę. Nie powiem żebym był z tego dumny, ale nie oszukujmy się, zawartość większości lektur dla nastolatka jest raczej mało zachęcające. Bakcyla czytelniczego połknąłem kilka lat temu. Za namową żony sięgnąłem po książkę, którą pochłonąłem w jeden dzień i tak na nowo odkryłem radość z czytania książek. Teraz każdą wolną chwilę poświęcam na lekturę i muszę powiedzieć, że jest znakomita odskocznia od tych wszystkich fejsbuków, seriali i innych zabieraczy czasu. Warto sięgać po książki, zanim będzie za późno i za kilka czy kilkanaście lat odkryjecie, że nie poświęciliście ich chociaż w części na interesującą lekturę.

    Odpowiedź
  • 20 lutego 2018 o 15:23 Piotr

    Czytanie jest OBOWIĄZKIEM dorosłego człowieka, kto nie czyta, jest zwyczajnie nieodpowiedzialny (to zdanie jednego z najbogatszych ludzi na świecie). A właśnie, Ci super-wpływowi (np. Gates, Buffet, Obama) mają zasadę 5 godzin, tzn. żeby nie wiem, co się działo, oni na godzinkę dziennie wychodzą i czytają – razem 5 godz. tygodniowo. Ja bardzo lubię czytać, ale dotychczas uważałem, że nie mam czasu – czytałem mało. A to wielki błąd i od jakiegoś czasu stosuję zasadę 5 godzin. KLUCZOWĄ WIEDZĘ czerpię z książek, zarówno zawodową, jak i w bardzo ważnych tematach niezwiązanych z zawodem. Przez to staję wyżej, w szczególności od nieuków, którzy czytają 1 książkę rocznie – i nie mają zielonego pojęcia o Bożym świecie.

    W CZYM PROBLEM?

    Chyba właśnie chodzi o te szkolne lektury, które zwyczajnie bywają mało ciekawe i szczerze: niewiele wnoszą. Ale jak się odnajdzie świat takich autorów jak: Mosdorf, Koneczny, Orwell, Degrelle, czy chociażby Dmowski, albo nawet pół-książka (o bardzo wysokim poziomie) jaką jest kwartalnik Polityka Narodowa, to człowiek najlepiej by nie jadł, tylko czytał. Może siła nacjonalizmu leży w książkach.

    Tak więc 5 godzin, albo buractwo na poziomie laweciarza. Wybór jest twój.

    Odpowiedź
    • 20 lutego 2018 o 15:43 Dymitr Ogonowski

      Obama to taki „autorytet”, co mówił o „polskich obozach koncentracyjnych”. A Degrelle to wróg Słowiańszczyzny, w tym Polski. Popierał atak Hitlera na Polskę, chociaż w 1939 r. fizycznie nie walczył. Nieraz można się zapoznać z tym, jak myśli wróg, ale to nie może być autorytet. Degrelle jest skrajnym przeciwieństwem Dmowskiego, jeżeli chodzi o zachodnią granicę Polski. A co do czytania w ogóle, to kto chce niech czyta, kto nie chce niech nie czyta. W ogóle w stalinowskim ZSRR ludzie dużo czytali, częściowo z współczesnych rozrywek. Teatr też tam miał duże powodzenie. Wszystko oczywiście było ocenzurowane i miało ogłupiać ludzi propagandowo. Jednak, jeżeli chodzi o poziom, od strony artystycznej, to naprawdę był wysoki. Zakazywano tam wielu książek analitycznych. W PRL-u też Dmowski nie był dozwolony w całości. Książki analityczne mogą kształtować ludzi na niebezpiecznych dla władz. Natomiast książki humanistyczne, z reguły czynią ich bardziej potulnymi. Tzn. propagują pewne standardy zachowań, a odstępstwo od nich traktowane jest jako coś złego a ten kto się ich dopuszcza godny potępienia. Ogólnie kształtują bipolarny system mentalnych. Więc w niektórych sytuacjach ta potulność może się zamienić w coś zupełnie przeciwnego. Natomiast książki analityczne, z reguły powodują większy umiar w ocenie.

      Odpowiedź
      • 21 lutego 2018 o 11:51 Piotr

        Ja nie pisałem, że Obama jest „autorytetem”, ja tylko pisałem, że Obama był wpływowy (prezydent USA jest wpływowy) i wyznawał zasadę 5 godzin. To jest kapitalna zasada (no chyba, że ktoś czyta więcej).

        Odpowiedź