Społeczeństwo

Judyta Gacek: W imię czego?


9 lutego 2018 o 12:28   /   komentarzy (7)

Patryk – 20 lat, Dariusz 26 lat, Maciej 23 lata i Miłosz 18 lat. Ci chłopcy już nie żyją, zostali zamordowani, bo….byli kibicami.

O odwiecznej walce pomiędzy kibicami wiadomo nie od dziś. Walka, która czasami przybiera najtragiczniejsze formy i rozwiązania. Walka, która prowadzi aż do śmierci. Zastanawiam się tylko, czy jest gdzieś granica tego zamiłowania do klubu? Czy jest gdzieś linia dzieląca kibica od fanatyka? Jakim prawem giną młodzi ludzie? A przede wszystkim: w imię czego?

Nie jestem zapaloną fanatyczką ( a wiem, że i takie się zdarzają). Jestem osobą postronną, która widzi i słyszy co się dzieje i tego nie rozumie. Nie mogę zrozumieć tego, że można kibicować komuś tak bardzo, by można było aż zabić z tego powodu. Można kogoś tak nienawidzić, że spotyka się go na ulicy i atakuje, tylko dlatego, że jest po drugiej stronie barykady. Jesteśmy Polakami i zabijamy siebie nawzajem? Czy tak to ma wyglądać? A gdzie szacunek do życia ludzkiego? Czy w szeroko pojętym fanatyzmie nie ma na to miejsca?

Nie jestem kibicem żadnej z drużyn piłkarskich w Polsce, jednoczę się w piłce tylko przy występach Polskiej Reprezentacji, ale jestem kibicem. Mam inne dziedziny sportu, które lubię i drużyny, którym dopinguję. Nie wiem czy to obrzydzenie do przemocy czy coś innego,  ale nie przyszłoby mi do głowy, aby iść i zrobić jakąś krzywdę komuś, kto kibicuje innej drużynie. Sport jest sportem i zdaję sobie sprawę z tego, że rządzi się pewnymi prawami, ale ja jestem człowiekiem, a po drugiej stronie stoi taki sam człowiek. Ma plany, marzenia, rodzinę…ma prawo do życia, które dał Bóg i tylko On może je odebrać. Może po prostu nie znam tej ,,wewnętrznej” strony sportu. Może jest w tym jakaś magia, ale ja tej magii nie widzę, kiedy chłopiec mający przed sobą całe życie umiera, bo ktoś tak zdecydował.

 


JUDYTA GACEK
Działaczka ONR Podhale. Studentka Administracji na UP w Krakowie. W swoich artykułach lubi skupiać się na aspektach spolecznych, jak również na ,,podgladaniu” życia w Niemczech – nie tylko politycznego.


Czytaj także


Komentarze (7)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 9 lutego 2018 o 12:52 Adam

    O jednym tylko marzę, by kibic kibica nie wysyłał na cmentarze. 🙁

    Odpowiedź
  • 9 lutego 2018 o 13:18 Dymitr Ogonowski

    Mnie to właśnie ciekawi ONR i od tej strony, że zrzesza kibiców z różnych miast (chociaż podobno bardzo się też nienawidzą, przy derbach, np. kibice klubów: Legia i Polonia, czy Wisła i Cracovia). Wiadomo, że aż do tego, by zabić to jednak mało kto się posuwa. Jednak sobie ubliżają. O swoim klubie krzyczą „mistrz” a o przeciwnym na „k” itp. Tzn. nie wszyscy kibice. Są tacy, co tylko patrzą od strony samego meczu. Ale właśnie ciekawe, jak Wy w ONR łączycie to koleżeństwo, które z tego, co wiem, to u Was obowiązuje, z radykalnymi sympatiami do różnych klubów? Nie twierdzę, że to jest niemożliwe. Można unikać konfliktowych tematów itd. Ale mimo wszystko mnie grupy społeczne interesują pod tym względem. Ja to tam, z tego powodu, że ogólnie polska liga jest słaba, nie jestem specjalnie emocjonalny pod tym względem. Dlatego raczej mnie nie zlinczują. Chociaż kiedyś na ulicy mnie się pytali, czy jestem za Legią, czy za Polonią? Ja szczerze odpowiedziałem, że teraz słabo polska liga gra i szczerze ani za jednymi ani za drugimi nie jestem. Chociaż Legię i jej kibiców pozytywnie odbierałem, jak popierali serbskie Kosowo i Metohiję i lubili S. Svetlicę, który tam grał.

    Odpowiedź
  • 9 lutego 2018 o 15:56 Arek K.

    Znam osobiscie kilku takich, co sie tluka za klub. Oni tlumacza to tym, ze lubia czuc bol i adrenaline. Osobiscie tez jestem kibicem, ale mnie interesuje tylko to co dzieje sie na boisku. Musze jednak przyznac, ze oprawy jakie czasem prezentuja kibice to piekna sprawa, a pod tym wzgledem oczywiscie najlepsi sa kibice Legii.

    Autorka artykulu wyraza swoj brak zrozumienia dla sytuacji, w ktorych mlody czlowiek ginie przez przynaleznosc do pewnych barw klubowych. Mysle, ze to ma rozne podloza. Jedni chca zaimponowac swoim bardziej doswiadczonym kolegom, drudzy chca udowodnic jacy to oni sa charakterni. Bylem nieraz swiadkiem sytuacji jak ktos dostaje lomot za przynaleznosc do klubu, wiec z mojej perspektywy tak to wlasnie wyglada. A ze tacy ludzie niewiele mysla o swoim zyciu a wiecej o zamilowaniu do klubu, to i zdarzaja sie wypadki smiertelne. Widzialem kiedys pewnego kibica, ktory zostal skatowany prawie na smierc, nie widzialem po nim, zeby mial dosc. Raczej widzialem chec zemsty. Osobiscie, dla mnie to glupota. Mozna zginac za kraj i wtedy to jest smierc na polu chwaly, ale zginac za klub pilkarski? Glupota. Dla mnie pilka nozna to rozrywka, jak ide na mecz, to chce przede wszystkim czuc, ze to swieto pilki noznej i od czasu do czasu nacieszyc tez oko piekna choreografia stworzona przez kibicow z Zylety. Lubie ta otoczke, ktora zawsze towarzyszy meczom Legii z Lechem, takie mecze zawsze maja swoj smaczek, nie tylko na boisku ale tez na trybunach. Jakkolwiek niezrozumiale to jest dla nas, takie osoby zawsze beda, tylko niech bija sie ci, ktorzy to lubia, bez zaczepiania zwyklych kibicow, ktorych interesuje pilka nozna. Dla mnie czepianie sie zwyklych fanow do barw klubowych to frajerstwo, chec pokazania swojej sily przeciwko slabszemu, choc to tak naprawde zadna sila, lecz slabosc.

    Moim zdaniem, nigdy nie powinno sie przyrownywac wartosci jaka jest ojczyzna do wartosci jaka jest klub pilkarski. Zginac za klub pilkarski to nie to samo co zginac za ojczyzne, zadna chwala, choc sa tacy co uwazaja inaczej. Czasem slysze, ze kibice, ktorzy bija sie za swoje kluby, rownie dobrze walczyliby za kraj, ze sa nadzieja obrony naszego kraju. Czyzby? Jestem ciekaw jakby to wygladalo w praktyce i jak wygladaloby ich przeszkolenie wojskowe.

    Odpowiedź
    • 9 lutego 2018 o 22:26 Dymitr Ogonowski

      W ogóle bicie się za klub, z poświęceniem, wcale nie wzmacnia klubu (chyba, że to są zawody sportowe w walce, ale teraz mam na myśli piłkę nożną). A jak będzie stadion klubu zdemolowany itd., to będą jeszcze straty dla klubu a nie zyski (federacja sportowa też może ukarać.) Polskie kluby potrzebują kasy a nie kibiców, którzy się będą bili z nienawiści. A właśnie to jest problem, że lepsi piłkarze idą grać za granicę, bo tam lepiej płacą. I kluby zagraniczne mają lepsze wyniki w europejskich pucharach i dostają kasę. I zamknięte kółku. Kiedyś na tt jeden człowiek z ONR porównał eksport piłkarzy do zwykłego eksportu. A to absolutnie – nie. Eksport towarów, usług wzmacnia wzrost gospodarczy Polski. Natomiast transfer lepszy kibiców, osłabia polskie kluby, również finansowo.

      Odpowiedź
      • 10 lutego 2018 o 02:29 Arek K.

        Zgadza się, bicie się za klub nie wzmacnia go i właściciele świetnie zdają sobie z tego sprawę, czego wyrazem są nakładane zakazy stadionowe na tych, którzy zachowują się agresywnie na trybunach. Monitoring robi w dzisiejszych czasach dobrą robotę, ale myślę, że klub ma jeszcze bardziej dopracowane procedury w tym aspekcie, bliżej mi nieznane. Ogólnie, w dzisiejszych czasach standardy bezpieczeństwa na stadionach są już wyższe, a zwłaszcza na tych nowych. Myślę, że usunięcie tych najbardziej skrajnych fanatyków nie zrobi całej roboty, to jest raczej o wiele bardziej złożony proces. Legia miała i ma na trybunach takich kibiców, a jednak pokazała, że z dobrym trenerem i z dobrą ekipą można coś ugrać w Lidze Mistrzów, no i zarobić niezłe pieniądze jak na polskie realia (ponad 20 mln. €!). Fakt, że mecz z Realem Madryt był przy pustych trybunach po wybrykach na meczu z BVB, ale jednak pokazali, że można się dobrze zaprezentować, że taki polski klub jednak może powalczyć z tymi największymi. Myślę, że to jacy zawodnicy przychodzą do klubu zależy bardziej od tego jak klub radzi sobie z szukaniem ich, dzięki dobrym skautom można trafić czasem na takie perełki jak w Legii Vadis Odjidja-Ofoe, Nemanja Nikolic czy Danijel Ljuboja; z Lecha przecież odszedł do Borussii Dortmund Robert Lewandowski, niechciany w Legii; dzisiaj Górnik Zabrze ma znakomitego Angulo. Także, raz na jakiś czas można dobrze trafić. Wiadomo, że zdarza się coś takiego jak niewypał transferowy, ale to wszędzie ma miejsce, nawet w najsilniejszych ligach i to jest normalny element piłki nożnej. Pewien zawodnik odnajdzie się w lidze hiszpańskiej, ale w angielskiej już niekoniecznie.

        Z drugiej strony nie chciałbym, żeby na polskich trybunach zaistniała taka atmosfera jak np. w klubach hiszpańskiej Primera Division, już nawet mimo poziomu sportowego. Fajnie, Real czy Barcelona to wielkie europejskie firmy, ale jeśli chodzi o wsparcie tych najbardziej zagorzałych kibiców z trybun, to polskie kluby pod tym względem są jednymi z najlepszych w Europie. Pamiętam jak podczas meczu na Santiago Bernabeu Legia dostawała łomot 5:1, a w TV było słychać 10 tys. fanatycznych gardeł z Polski, krzyczących: „C, CWK, CWKS Legia!”, gdzie na trybunach reszta kibiców to ok. 70 tys. Atmosfera na hiszpańskich obiektach jest bardzo „piknikowa” – to komercyjny, bezduszny futbol, tak ja to widzę i nie chciałbym żeby to samo stało się na polskich stadionach. W końcu te wszystkie mecze są dla kibiców, którzy nadają sens widowisku piłkarskiemu, a kibice powinni bez względu na okoliczności odwdzięczać się wsparciem w postaci dopingu. Taka już nasza polska mentalność i nie należy się wstydzić lecz być dumnym, że kibice tak żywiołowo potrafią wspierać swój zespół i zdzierać gardła nawet przy niekorzystnym wyniku. Dobrym przykładem jest też Widzew Łódź, klub trzeciej ligi, a widzów przychodzi tam, jakby grali w Ekstraklasie. Nie ma tam wielkich piłkarzy, czwarty szczebel rozgrywek, a serce i duch jakby z kibicowskiej Ligi Mistrzów wzięte. Nie wiem czy szczerze czy nie, ale piłkarze, którzy przychodzą do polskich klubów, odchodzą lub odwiedzają tylko, przeważnie są pod wrażeniem klimatu jaki panuje na polskich stadionach, niektórzy nawet zostają tu na dłużej, ale niestety nieliczni tylko. Tak to może już jest, że mimo poziomu piłkarskiego potrafimy się zadowolić tym co mamy, nie tak jak kibice lig zachodnich, których apetyty na sukcesy na arenie europejskiej nie maleją, bo są przyzwyczajeni do wielkości swoich klubów i ich ambicji, w końcu doceniamy (nie wszyscy) co nasze, ale żebyśmy tylko się o to nie zabijali, bo to już paranoja. Może kiedyś uświadczymy piłki nożnej na europejskim poziomie, mam nadzieję, ale do tego potrzeba, żeby podniósł się poziom całej ligi, nie tylko jednego zespołu, który w ostatnich latach zdominował Ekstraklasę, czyli Legii. Do wszystkich tych problemów związanych z poziomem piłkarskim u nas dochodzi jeszcze fakt, że UEFA nie jest nam zbyt przychylna, wina niestety leży często po stronie kibiców. Mam jednak nadzieję, że standardy bezpieczeństwa będą wciąż ulepszane, żeby nie pozwalać pojedynczym debilom na psucie piłkarskiego święta, a może pewnego dnia i to się przyczyni do podniesienia naszego poziomu. Ci najbardziej krnąbrni jak dowiedzą się jaką karę można dostać za wybryki na stadionie, pójdą po rozum do głowy i znormalnieją i będą wśród nas kulturalnie uczestniczyć w widowisku piłkarskim, a przynajmniej nie będą wszczynać burd. Ci, którym chodzi tylko o to żeby narozrabiać, nie przestraszą się nawet kar, ale racja, że w tym przypadku powinni zostać usunięci, w końcu to nie prawdziwi kibice, lecz tylko zadymiarze mający gdzieś barwy klubowe.

        Odpowiedź
  • 9 lutego 2018 o 16:43 Arek K.

    Polecam tez film o angielskich kibolach: Football Factory.

    Odpowiedź
  • 9 lutego 2018 o 17:32 Jerry

    Jeżeli kogoś ojczyzną jest Widzew (albo ŁKS), albo jakikolwiek inny klub, to gówno z takiego człowieka.

    Odpowiedź