Kultura

Karolina Ebertowska: „Zapomniany Żołnierz” – recenzja


13 lutego 2018 o 12:12   /   komentarzy (1)

Każdy, kogo interesują książki o tematyce wojennej, powinien przyswoić sobie „Zapomnianego żołnierza” autorstwa Guya Sajera. Nie jest to kolejna drętwa powiastka pisana w patetycznym stylu, opowiadająca o dowódcach drugiej wojny światowej. Owa publikacja to pamiętnik napisany przez żołnierza, który przeżył i opisał koszmar rozgrywający się na rosyjskim froncie. Jeżeli jesteś zwolennikiem plastycznych opisów, nie boisz się naturalistycznych ujęć rzeczywistości, to śmiało możesz po nią sięgnąć.

Cała historia jest opisana z perspektywy żołnierza Wehrmachtu, który  z okopów strzelał do wrogich wojsk rosyjskich. Oczywiście nie zabraknie też wątków iście obyczajowych – autor zakocha się, będzie pisał listy, poznamy też obyczaje panujące w niemieckim domu, czy też zaczerpniemy informacji o tym, co robili żołnierze niemieccy na przepustce. Jednym z najważniejszych – moim zdaniem – kryteriów, czyniących tę książkę wyjątkową jest to, że nie napisał jej weteran wojenny, chcący „na siłę” wybielić swoich rodaków i wytłumaczyć ich przewinienia. Jest to opowieść o tym, jak propaganda może na nas oddziaływać, jak młodzi, szlachetni, nieświadomi wojacy szli na front. Nie wiedzieli przecież, że będzie na nich czekało tyle niebezpieczeństw i ogrom okrucieństwa. Po tym wszystkim żaden z nich nie marzył już o sławie i zaszczytnych tytułach – po dotarciu na front, marzyli tylko o tym, aby wyjść z tego wszystkiego cało, wrócić do domu i zapomnieć. Jedynym, niezaprzeczalnym atutem wojny prezentowanym w książce, będzie na pewno przyjaźń i lojalność w stosunku do współtowarzyszy broni. Kompanie, oddziały musiały się wspierać, wspólnie działać, aby osiągnąć cel lub po prostu – by przetrwać. Autor nie szczędzi czytelnikowi szczegółów dotyczących realiów społecznych opisywanego czasu; przekazuje nam swoje obserwacje i spostrzeżenia dotyczące zarówno ludności cywilnej, jak i walczących po obu stronach barykady.

Tak jak już wspominałam – autor nie próbuje „wybielać” działalności niemieckiej; ukazuje też niezbyt chwalebne czyny swoich rodaków. Wiadomo – powieść przesycona jest opisem okrucieństw, jakich dopuszczali się żołnierze radzieccy, ale nie są oni jedynymi „złymi” tej wojny. Moim zdaniem umiejętność napisania wspomnień właśnie w takiej formie jest rzadko spotykana i dodaje powieści autentyczności. Jeżeli autor ukazywałby oddział, do którego należy, tylko w pozytywnym świetle, to raczej ciężko byłoby nam uwierzyć w to, ze przedstawia nam samą prawdę i tylko prawdę.

Cytat, który najbardziej utkwił mi w pamięci po lekturze:

„Jedynie zbyt szczęśliwi ludzie miewają koszmary, kiedy za bardzo się najedzą. Ludziom, dla których sama rzeczywistość jest koszmarem, sen jawi się jako czarna, nieprzenikniona otchłań, zagubiona w czasie niczym śmierć.”

 


KAROLINA EBERTOWSKA
Działaczka Brygady Pomorskiej ONR. Studentka Filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Gdańskim. W swoich publikacjach lubi poruszać wątki o tematyce społecznej, w szczególności tematy dotyczące krajów Europy wschodniej.



Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 13 lutego 2018 o 16:36 łudy alen

    No proszę – Niemcy nie są winni, a Ruscy jeszcze gorsi – i tak rzeczywiście na froncie było! To powinien przeczytać Gross, Michnik, Żakowski, Holland i reszta ześwinionej hołoty.

    Odpowiedź