Wiara

Małgorzata Jarosz: Historia Komunii Świętej na rękę, czyli historia o nieposłuszeństwie


1 lutego 2018 o 20:31   /   komentarzy (2)

Do napisania artykułu skłoniły mnie ataki na osobę ks. prałata Romana Kneblewskiego, który na swoim facebookowym profilu wyraził poparcie dla przyjmowania Komunii Świętej w postawie klęczącej i do ust. Dodał, iż jest to jedyny katolicki sposób przyjmowania Komunii. Niepokojący wydaje się być fakt, iż do ataków na osobę ks. Kneblewskiego dołączyły również środowiska deklarujące się jako katolickie. Mam tu na myśli przede wszystkim portal Deon.pl. I rzeczywiście, nie ulega wątpliwości, iż współczesne przepisy liturgiczne pozwalają na przyjmowanie Komunii na rękę. Przykładem może być chociażby III Polski Synod Plenarny, który w 1999 roku wydał oświadczenie o następującej treści: „Synod Plenarny potwierdza i wyraża szacunek dla zwyczaju przyjmowania Komunii św. do ust w postawie zarówno klęczącej, jak i stojącej, nie wykluczając jednak innych form przyjmowania Komunii św., z zachowaniem najwyższej czci dla Eucharystii”. Podobną treść niesie za sobą komunikat z 331. Zebrania Plenarnego KEP z 2005 roku: „Episkopat Polski wyraża nadzieję, że Rok Eucharystii wzmocni wiarę i cześć do Jezusa Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Biskupi z miłością przypominają, że tylko do pasterzy Kościoła należy wdrażanie szczegółowych norm dotyczących sprawowania Eucharystii. Biskupi zgromadzeni na zebraniu plenarnym jednogłośnie przyjęli, że w Polsce Komunii św. udziela się przez podanie Hostii wprost do ust. Jeżeli jednak ktoś poprosi, gestem wyciągniętej dłoni, o Komunię św. na rękę, należy mu Jej w taki sposób udzielić”.

Przytoczona treść dokumentów powinna budzić jednak słuszny niepokój. Czy rzeczywiście prawdą jest, jak sugerują niektórzy, iż w Kościele starożytnym wierni przyjmowali Komunię na rękę, a współczesne ustawodawstwo jest powrotem do dawnych praktyk? Niektórzy, jako dowód, przytaczają tu fragment tekstu autorstwa św. Cyryla Jerozolimskiego. Podkreślić należy, iż wcale nie jest pewne, czy tekst ten rzeczywiście jest autentyczny. Niektórzy autorstwo przypisują bowiem nestoriańskiemu biskupowi. Jeśli nawet tekst rzeczywiście pochodzi od św. Cyryla, to choć mowa jest w nim o Komunii na rękę, to nie jest ona następstwem negowania obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, jak dzieje się to w kręgach protestanckich czy modernistycznych. Wręcz przeciwnie, autor nakazuje szacunek wobec Ciała Pańskiego, wskazuje „że jeśli nie pozwolilibyśmy upaść na ziemię pyłkowi złota, o wiele większą troskę powinniśmy wykazywać względem Ciała Chrystusa”. Czy w czasie Ostatniej Wieczerzy apostołowie otrzymali Komunię Świętą na rękę? Nie można tego w żaden sposób dowieść. Warto wiedzieć natomiast, iż na Bliskim Wschodzie istniał i nadal istnieje zwyczaj karmienia gościa swoimi własnymi rękami, umieszczając symboliczny kawałek potrawy w jego ustach. Przyjmuje się jednak, iż pierwsi chrześcijanie rzeczywiście przyjmowali Komunie Świętą na rękę. Było to jednak spowodowane prześladowaniami. Tezę tę zdaje się potwierdzać św. Bazyli Wielki. Doktor Kościoła stał na stanowisku, iż przyjmowanie Komunii w taki sposób dozwolone jest właśnie w czasach prześladowań, w innych okolicznościach jest to bardzo ciężkie przewinienie. Co istotne, nie ulega wątpliwości, iż praktyka Komunii na rękę była rozpowszechniona u arian, którzy negowali bóstwo Chrystusa, a w Eucharystii widzieli tylko symbol „jedności”. Istnieją co prawda przesłanki, iż na niektórych terenach udzielanie Komunii na rękę powszechne było aż do IX wieku. Nawet wtedy jednak Komunia udzielana była jednak na specjalną chustę. W 839 r. Synod w Kordobie odrzucił jednoznacznie udzielenie osobom świeckim Komunii świętej na rękę, uzasadniając to niebezpieczeństwem zbezczeszczenia Ciała Pańskiego. Ostatecznie w 878 r. Sobór w Ruen, w kanonie 2, wyraźnie zabronił udzielania Komunii świętej na rękę, uważając tę formę, za ubliżającą Bogu i obraźliwą. Nawet jeśli przyjmowanie Komunii Świętej na rękę rzeczywiście miało miejsce w pewnym okresie historii, to przypomnieć należy również, iż tak zwany archeologizm, czyli powrót do praktyk starożytnych, został wyraźnie potępiony przez papieża Piusa XII. Pogląd ten neguje bowiem działanie Ducha Świętego w Kościele, który na przestrzeni lat pozwolił na bardziej dogłębne poznanie prawd wiary. Katolik nie powinien dociekać więc w jaki sposób Komunię Świętą przyjmowali pierwsi chrześcijanie. Sama chęć zgłębiania tego zagadnienia nie jest, rzecz jasna, zabroniona i może być nawet czymś pożytecznym, jednak tak samo, jak w przypadku wszystkich innych zagadnień związanych z historią starożytną, tak samo i tu, nie uzyskamy pewności, co do autentyczności przekazów. Postawa katolika powinna być jednoznaczna: skoro Duch Święty na przestrzeni lat nauczył nas bardziej godnego przyjmowania Komunii, to w jakim celu mielibyśmy praktykować zwyczaj mniej godny? Pamiętać należy również, iż przyjmowanie Komunii na rękę związane jest ściśle z rewolucją protestancką i brakiem wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii. Martin Bucer, jeden z czołowych protestanckich teologów pisał o tym w następujący sposób: „Zwyczaj nie rozdawania sakramentu na rękę wiernych wprowadzono z uwagi na zabobony: po pierwsze – ze względu na fałszywą cześć, którą chcieliby okazać temu sakramentowi, po drugie – ze względu na pożałowania godną arogancję wobec księży rzekomo bardziej świętych niż lud Chrystusowy, z uwagi na ich namaszczenie podczas konsekracji. Nasz Pan bez wątpienia przekazał te swoje święte symbole wprost na ręce Apostołów”.

W czasach nam współczesnych, praktykowanie Komunii Świętej na rękę pojawiło się w latach 60., w Holandii. Propagatorami były tu różnego rodzaju środowiska wewnątrzkościelne, które podawały w wątpliwość katolicką naukę o Eucharystii. Abp Annibale Bignini, twórca nowej Mszy, wspomina w swoich pamiętnikach, iż w tym samym czasie, w którym wdrażano reformę liturgiczną (mowa tu o krajach takich jak Niemcy, Francja, Holandia, Belgia), wprowadzano również, jako nadużycie, Komunię na rękę. Podkreślić należy, iż praktyka ta budziła wówczas zdecydowany sprzeciw Stolicy Apostolskiej. Mimo to jednak zwyczaj wprowadzany był do kościołów na skalę wręcz masową. Zwolennicy, co do zasady, stali na stanowisku, iż tradycyjny sposób przyjmowania Komunii jest gestem wręcz infantylnym. Zwracano również uwagę na kwestie higieniczne, kontakt z językiem lub śliną miałby rzekomo zniechęcać innych do przyjmowania Komunii. Kiedy w 1968 roku Stolica Apostolska rozesłała do poszczególnych Konferencji Episkopatu specjalny list z zapytaniem „Czy uważacie, że należy wysłuchać życzenia, aby – obok sposobu tradycyjnego – został równolegle dopuszczony ryt udzielania Komunii do ręki?” 26,55% biskupów wyraziło poparcie, 57,75% odpowiedziało negatywnie, reszta natomiast odpowiedziała twierdząco, aczkolwiek zgłaszała przy tym pewne zastrzeżenia. Jak widać sami biskupi, co do zasady, nie byli w żaden sposób przekonani do nowego zwyczaju. Fakt ten nie pozwolił jednak na zatrzymanie całego procesu. Papież Paweł VI stanął na stanowisku, iż nadużycie jest tak szeroko rozpowszechnione, iż biskupi nie widzą możliwości, by go zabronić. Stąd 29 maja 1969 roku wydana została instrukcja Momoriale Domini. Dokument utrzymywał, co prawda, zakaz Komunii na rękę, Konferencje Episkopatów otrzymały jednocześnie zgodę na zwracanie się do rzymskiej Kongregacji, która w niektórych przypadkach mogłaby wyrazić zgodę na przyjmowanie Komunii w taki właśnie sposób. Nie ulega wątpliwości, iż gotowość na zezwalanie na tego typu indulty znajduje się w całkowitej sprzeczności z ogólną wymową tekstu: „Ten sposób (do ust) udzielania Komunii świętej ze względu na całą obecną sytuację Kościoła powinien zostać zachowany. Nie tylko dlatego, że opiera się on na przekazanym przez tradycję od wielu wieków zwyczaju, lecz szczególnie dlatego, że wyraża on szacunek wiernych wobec Eucharystii. Zwyczaj ten należy do owego przygotowania, które jest konieczne do jak najbardziej owocnego przyjęcia Ciała Pańskiego. Ponadto przez ten obrzęd, który należy uważać za przekazany przez Tradycję, zabezpieczone jest, że Komunia święta rozdzielana jest z należną jej czcią, pięknem i godnością oraz, że postacie Eucharystyczne, w których jest obecny w jedyny sposób substancjalnie i trwale cały i niepodzielny Chrystus, Bóg i Człowiek, ochraniane są przed wszelkim niebezpieczeństwem profanacji, aby w końcu zachowana była pilna troska o okruchy konsekrowanej Hostii, której Kościół zawsze wymagał”. Zgoda na przyjmowanie Komunii na rękę jest więc niczym innym niż legalizacją nieposłuszeństwa, a także legalizacją czegoś, co niesie za sobą realne niebezpieczeństwo świętokradztwa.

Pamiętajmy, iż zgodnie z nauczaniem Soboru Trydenckiego zwyczaj przyjmowania Komunii do ust wywodzi się wprost z Tradycji apostolskiej. Dokładnie tak samo uważali Ojcowie Kościoła. „Przyjmuje się do ust to, co uznaje się przez wiarę”, pisał św. Leon Wielki, papież (440 – 461). „Niech nikt nie spożywa tego Ciała zanim Go nie uczci”, pisał natomiast św. Augustyn. Nie ulega wątpliwości, iż danie zielonego światła na Komunię Świętą na rękę pociąga za sobą skutki wręcz katastrofalne. Przykładowo, szacuje się iż w USA po 20 latach od wprowadzenia te praktyki aż 70% katolików nie wierzy już w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Przeprowadzone eksperymenty nie pozostawiają również złudzeń, co do ogromnej ilości cząsteczek Hostii, które widoczne są później na dłoni przyjmującego Komunię. Przykładowo, z eksperymentu przeprowadzonego w 2004 roku przez środowisko związane z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X wynika, iż średnia ilość cząstek przypadająca na jednego wiernego wynosi 125 sztuk. W dobie wszechobecnego kryzysu w Kościele nie dajmy sobie więc wmówić, iż praktyka przyjmowania Komunii na rękę jest w pełni zgodna z nauczaniem Kościoła. Trzymajmy się zdrowej, katolickiej nauki płynącej z Soboru Trydenckiego i nauki przedsoborowych papieży czy Ojców Kościoła.


MAŁGORZATA JAROSZ
Magister historii, działaczka Brygady Małopolskiej. W swoich artykułach porusza najczęściej tematy związane z historią Kościoła i historią Polski.


Czytaj także


Komentarze (2)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 1 lutego 2018 o 23:25 Nacjonalista

    Jeśli hierarchia Kościoła katolickiego zmienia coś z tradycyjnego na protestanckie, to należy się nad tym zastanowić. Dziwne wydarzenia po wojnie – to nie był przecież okres, gdy protestantyzm zagrażał katolizyzmowi, jak kilkaset lat wcześniej ze względu na nowoczesność, np. druk.

    Odpowiedź
  • 20 lutego 2018 o 16:05 SARTHOIS

    „Oni Jego zdetronizowali” pisał sp abp Lefebvre.
    No, cóż – przykład idzie z góry. Czasem trudno, jeśli nawet to hierarcha postawić tytuł bp czy abp przed nazwiskiem.
    Oto przykład.
    25.12.209 roku pisałem na jednym z forum aby podzielić się porażającym widowiskiem w wykonaniu jednego z wysoko postawionych hierarchów.
    (…) To, co widziałem przez chwila na żywo w TVPINFO w wykonaniu tego człowieka dyskwalifikuje go jako
    duchownego. Byla to transmisja pasterki z kościoła na Żoliborzu – przewodniczącym był wysoko postawiony w hierarchii w Polsce biskup.
    Zatrzymałem się na tym kanale zupełnie przypadkowo kiedy rozdawana była komunia sw a to w stylu bardzo chaotycznym – na stojąco jak cukierki w tłumie. Kamera śledziła oczywiście przewodniczącego filmując od jego lewego boku. Podawał komunie św bardzo pospiesznie a za nim – po jego prawej ręce ministrant służył tacka.
    W pewnym momencie biskup bierze w palce kolejna Hostie, która (widać to wyraźnie) wypada mu z palców i widać jak spada na ziemie (podziwiam refleks kamerzysty, który zdążył zrobić zbliżenie i pokazał na ułamek sekundy leząca na ziemi Hostie i pochylonego ministranta, który ja natychmiast podniósł. Ten gest kamera „trzymała” na wizji: ministrant wykonuje ruch ręką w której dwóch palcach trzyma Hostie i wkłada ja do cyborium. Biskup przejmuje ja z jego palców już nad cyborium (zbliżenie
    było tak duże ze widać było jego wnętrze z Hostiami) i podaje następnemu wiernemu, następna kolejnemu itd – jak gdyby się nic nie stało….
    Kiedy takie wydarzenia są opowiadane lub opisywane – robią wrażenie, ale kiedy się to widzi na własne oczy i to w wykonaniu tak wysokiego dostojnika Kościoła, który musi wiedzieć ze każdy jego ruch może być widzialny przez cały świat – wychodzi poza ramy skandalu. Ten człowiek nie wierzy w Prawdziwa Obecność Chrystusa w Eucharystii – ze w każdej
    nawet najmniejszej cząstce Hostii jest cały Pan Jezus!!!. Na miejsce gdzie spadła Hostia za moment wszedł nogami ministrant, który postępował stopa za stopa za biskupem….

    Odpowiedź