Społeczeństwo

Dominik Piekarz: Alkohol a samotność człowieka


6 marca 2018 o 20:54   /   komentarzy (4)

Może warto zastanowić się nad problemem, w tak dużej mierze, dotykającym tak wielu Polaków, który upośledza człowieka w każdy możliwy sposób – psychicznie i fizycznie. Co sprawia, że tak wielu ludzi – świadomych przecież konsekwencji tej strasznej, niszczącej moralność człowieka choroby, mimo wszystko jej się poddaje?

 

Powodów może być wiele, a jednymi z częściej podawanych są różnego rodzaju niepowodzenia życiowe i przeciwności losu, z którymi na tyle ciężko człowiekowi sobie poradzić, że próbuje się znieczulić, a nie jak zrobiłby normalny, zdrowy człowiek – rozwiązać.

Następnym, często podawanym powodem, jest chęć dobrej zabawy i odprężenia się na różnego typu imprezach, czy chęć bycia akceptowanym przez otoczenie. Jako osoba będąca całkowitym abstynentem wiele razy spotykałem się z pytaniami: dlaczego nie pijesz? Co jest z tobą nie tak? Tutaj chciałbym zaznaczyć, iż mimo zdziwienia ludzi nigdy nie spotkałem się z poczuciem odtrącenia przez rówieśników, czy bycia spychanym na margines, a tylko ze zdziwieniem, że istnieją ludzie umiejący się bawić bez używek.

Jeszcze inni twierdzą, że lubią smak alkoholu i nic poza tym, co jest trochę dziwne, bo podając np. dziecku napój ze sfermentowanego zboża wymieszanego ze spirytusem, nie usłyszymy odpowiedzi, że jest smaczny. Oczywiście podawanie alkoholu dzieciom jest nie do przyjęcia i tylko teoretyzuję, ale chodzi mi tutaj o wykazanie, iż dla normalnego człowieka smak napojów wyskokowych jest zwyczajnie nieatrakcyjny.

Prawdziwym powodem nadużywania alkoholu, jak wskazują specjaliści od leczenia alkoholizmu i narkomanii (bo jest to ta sama choroba, różnią się tylko używanym środkiem psychoaktywnym), jest samotność człowieka, w którą często nieświadomie zagłębia się sam. Człowiek został tak skonstruowany przez Boga, iż do normalnego funkcjonowania potrzebuje kontaktu z drugą osobą. Alkoholik to w większym lub mniejszym stopniu osoba aspołeczna, która ze swoimi problemami zostaje sama i unika głębszego kontaktu z drugim człowiekiem. Żyjemy w świecie, w którym z każdej strony atakują nas aplikacje multimedialne, powoli odrywając nas od rzeczywistości, jawią się jako coś lepszego niż wejście w relacje z drugim człowiekiem.

Jakże wielu z nas nie docenia siły prawdziwej przyjaźni i szczerej rozmowy, otwarcia się przed drugą osobą. Stajemy się społeczeństwem nieufnym wobec siebie nawzajem, zajętym wszystkim, co materialne, niedbającym o swoje wnętrze i właśnie tę pustkę tak często wypełniamy nałogiem.

Nasuwa się pytanie, czy można przeciwdziałać rosnącej w Polsce tendencji popadania w alkoholizm. Odpowiedź brzmi: Tak. Szukajmy trzeźwych relacji z drugim człowiekiem.

Nie pozostawajmy obojętni na cierpienie ludzi w naszym otoczeniu, pamiętajmy, że w ten sposób możemy zapobiegać czemuś, co już jest bardzo blisko, a co niekoniecznie już jest widoczne. Starajmy się pierwsi wyciągać dłoń i pamiętajmy, że niesienie pomocy słabszym ludziom w potrzebie to domena ludzi silnych.

Nie zamykajmy się w czterech ścianach sam na sam ze swoim telefonem, komputerem, czy telewizorem. Szukajmy drugiego człowieka w swoim życiu, realizujmy wspólnie pasje, czekające gdzieś w głębi nas samych, aby je znaleźć, rozwijajmy się fizycznie i mentalnie. Możliwości jest mnogo, trzeba tylko chcieć wyjść ze swoich czterech ścian. Sam np. pozostawałem w stagnacji po kontuzji, która odebrała mi możliwość uprawiania sportu, który kochałem. Nie wiedząc, co ze sobą zrobić w czasie wolnym, pewnego razu wybrałem się w góry z przyjacielem. Zakochałem się w ich pięknie i harmonii. Co ciekawe, wcześniej nie widziałem w nich nic wyjątkowego.

Pamiętajmy, iż kreując samych siebie i swoje najbliższe otoczenie w ten sposób, budujemy zdrowy, lepszy i trzeźwy naród.


Komentarze (4)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 6 marca 2018 o 21:43 Dymitr Ogonowski

    Nieraz picie alkoholu może wynikać z samotności, ale nie musi tak być. Ja to sam nie wiem, jak pić alkohol i ile? Bo np. z jednej strony alkohol zabija zarazki a z drugiej osłabia odporność organizmu. Kiedyś mnie zaczęło dopadać przeziębienie na obozie karate. Nie miałem tam żadnych leków. Byłby wyeliminowany, gdyby mnie dopadło. Barmanka mi zaproponowała wino grzane. W ogóle mi posmakowało. Wciąż sobie potem zamawiałem. Śmiała się, że wszystek wina jej wypiję. Ale faktycznie po pierwszym wieczorze, gdzie sobie tego wina wypiłem już dalej byłem zdrowy. I do tego czasu miałem mieć taki sposób na leczenie. Ale potem znów z tego zrezygnowałem, bo mi się zaczęły pojawiać siwe włosy i zacząłem tyć. Alkohol ma kalorie. Więc zrezygnowałem z alkoholu. Zacząłem pić skrzyp, co zahamowało siwienie. W każdym razie problem w tym, że prawie nikt dokładnie nie wie, ile alkoholu mu pomoże w poszczególnych aspektach zdrowotnych i życiowych w ogóle, a ile zaszkodzi. Dlatego są nadużycia, które w skrajnych przypadkach mogą prowadzić do choroby alkoholowej.

    Odpowiedź
    • 7 marca 2018 o 08:16 Jack

      Aż tak pro zdrowotnych właściwości bym nie przeceniał. Alkohol sam w sobie jest trucizną. Zaburza pracę mózgu(niszczy go) i układu immunologicznego. Nie pije 3 lata i prawie już nie choruje

      Odpowiedź
      • 7 marca 2018 o 15:29 Dymitr Ogonowski

        Ale ludzi, którzy dożywają 100 lat pili alkohol. Czytałem, że były badania szwedzkich naukowców. Nikotyna skraca życie, a alkohol w odpowiednich dawkach wydłuża. A jaki ma stosunek Matka Boska do picia alkoholu? Na Jej prośbę Chrystus zamienił wodę w wino na weselu. Natomiast w Gietrzwałdzie (Objawienie prywatne a nie publiczne, więc nie jest kwestią dogmatów wiary) mówił, by chłopi nie pili wódki. Według tego, co wiem, wino ma dużo korzystnych właściwości, a nadużywanie wódki szkodzi zdrowiu. Ci, co mają na utrzymaniu rodziny, to wiadomo, że ważne jest, by nie przepijali potrzebnych środków.

        Odpowiedź
  • 7 marca 2018 o 09:59 Niklotowiec/Zadrużanin

    Nie zgadzam się do końca. Owszem, lubię pić w samotności, ale pije aby piwo, na dworze. Jednak najwięcej i najchętniej pije ze znajomymi, także na świeżym powietrzu. Zawsze można sobie pogadać o różnych rzeczach.
    Przestrzegam jednak przeciwko stawianiu sprawy w ten sposób, że alkoholizm to jakieś zagrożenie dla całego narodu. Dzisiaj zagrożeń dla zdrowia jest multum. Faktycznie człowiek ma do wyboru – umrzeć na marskość wątroby albo na inną chorobę cywilizacyjną. Wystarczy spojrzeć ile syfu, jest dodawane do żywności. Na chlebie i wodzie, na dłuższą metę nie da się przeżyć.
    Picie paru piw w tygodniu to nie jest żaden problem, trzeba pamiętać aby nie wchodzić w „cug”, w który mi się osobiście bardzo często wpadać. Dla mnie, wypijanie po 3-4 piwa, dzień w dzień przez cały tydzień, to nic nowego. Wiem, że to juz alkoholizm, jestem tego w 100% świadom i robię wszystko aby się kontrolować.

    Odpowiedź