Idea

Ewa Zarzeczna: Tworzenie wielkiego narodu


11 marca 2018 o 09:29   /   komentarzy (0)

Naród jest najwyżej rozwiniętą naturalną grupą społeczną, jest polityczną jednostką, a nacjonalizm symbolem grupowym obecnego stanu cywilizacji. Naród jest naturalną formą społeczności, natomiast państwo może być czymś bardzo sztucznym. Pewnym jest, że jeśli państwo tworzy naród, będzie to wielki naród, natomiast jeśli naród tworzy państwo, będzie to zazwyczaj państwo narodowe, jednorodne. Od wieków myśl ludzka tradycyjnie dążyła dwoma szlakami, narodowym i międzynarodowym. Rozwinięciem tych kierunków jest zorganizowana wielość narodów lub jednolite państwo światowe.

Trudno jest wywołać uczucie zbiorowe, obejmujące cały świat, wobec braku jakiejkolwiek zewnętrznej opozycji, ponieważ grupa społeczna krzepnie w miarę zajmowania przez ogół jej członków wspólnej postawy wobec innych grup społecznych. Uczucie zbiorowe powstać może dopiero z chwilą uprzytomnienia sobie odrębności od innej zbiorowości. Jeśli jakaś grupa społeczna ma stawić czoła niebezpieczeństwu, musi mieć zbiorowego ducha, opartego na wspólnych sympatiach i antypatiach, na wspólnych odruchach uczuciowych, wspólnych wierzeniach i zwyczajach, wspólnych instytucjach, przyzwyczajeniach prawnych i metodach wychowania, wspólnych wspomnieniach, wspólnych nadziejach i obawach. Uczucie narodowe jest dziś jedyną więzią psychiczną dostatecznie silną, by wykrzesać z milionów ludzi ofiary konieczne dla istnienia państwa. Zasadniczym warunkiem narastania wspólnoty wielkonarodowej jest więc, by nigdy, w żadnym wypadku, poszczególne jej człony nie zajmowały postawy odrębnej wobec zagranicy.

Tworzywem wszystkich narodów są albo mniejsze narody jednorodne albo grupy etniczne, które nie osiągnęły dojrzałości narodowej. Jednym z zasadniczych praw jednostki ludzkiej jest możność zachowania odrębności etnicznej, w zakresie niegroźnym dla spoistości państwa i narastania wspólnoty wielkonarodowej. Przekroczeniem tej granicy jest stwierdzenie, że każdy, mniejszy nawet naród ma prawo do samodzielnego bytu,  że każdej grupie etnicznej przysługuje prawo do rozwoju samowładzy czy nawet pełnej niepodległości. Autonomia polityczna stanowi narzędzie hodowania odrębności narodowej, która wykraczając poza ramy potrzeb ściśle lokalnych i poza prawo stowarzyszania się dla zaspokojenia potrzeb kulturalnych, działa rozsadzająco. Federacja chcąca na stałe utrzymać odrębności narodowe swych członków jest przedsięwzięciem utopijnym, skazanym na to, by się rozpaść przy pierwszej sposobności. Nie można utrzymywać mniejszości na stałe jako odrębnych społeczności wewnątrz państw, powinny być one przygotowywane do stopniowego asymilowania się we wspólnotę narodową, do której politycznie należą. Sama różnorodność etniczna nie rozsadza, lecz bogaci. Poszanowanie tej odrębności musi się jednak odbywać przy równoczesnym wtapianiu we wspólnotę. Pozwala to przejść w wielki naród organicznie, bez wyjałowienia ludowego podłoża, które jest podstawą zdrowego społeczeństwa. Piękno idei wielkiego narodu leży w harmonijnej różnolitości wspólnoty. Bogactwo form stanowi ideał.

Proces ten trwa pokolenia. Kto tego nie rozumie, kto szuka rozwiązań natychmiastowych, burzy zamiast budować. Wrogami wielkiego narodu są szowiniści narodów jednorodnych, zwalczający tę ideę „w imię patriotyzmu”. Po drugiej stronie są „międzynarodowcy”, którzy uważają powstawanie wielkich narodów jako proces wsteczny na drodze do jednoczenia ludzkości. Nie sztuka związać narody, sztuka, by ich związek przetrwał burze dziejowe, wojny, intrygi i pokusy, w które tak obfituje historia. Dobra ludzkości należy szukać na drodze zdrowego współdziałania zdrowych narodów. Wspólne interesy gospodarcze bardzo skutecznie zbliżają do siebie ludzi i narody, oczywiście pod warunkiem, by interesy te były korzystne dla obu stron, a nie narzucone sztucznie z uszczerbkiem dla któregoś z kontrahentów.

Uczucie narodowe, o ile ma być siłą budującą, a nie rozsadzającą świat, należy uzupełnić uczuciem uniwersalistycznym. W dwudziestoleciu międzywojennym polski ruch narodowy przeszedł głęboką ewolucję poglądów, porzucając imperatyw „egoizmu narodowego” na rzecz zharmonizowania uczucia narodowego z uniwersalizmem katolickim. Nacjonalizm prawidłowo pojęty, zgodnie z porządkiem chrześcijańskiego miłosierdzia, jest wielką siłą wznoszącą i życiodajną, jest ochroną zarówno przeciw szowinizmowi, jak i przeciw materializmowi – przeciw wszystkim siłom niszczącym cywilizację i osobowość, które nękają i obniżają umysły i dusze współczesnych ludzi. Nacjonalizm chrześcijański nie tylko nie szczuje jednego narodu przeciw drugiemu, lecz staje się źródłem uczuć ogólnoludzkich. Kościół katolicki reprezentował zawsze ideę uniwersalistycznej organizacji ludzkości, jednak nie zamierzał nigdy budować jednolitego państwa światowego na gruzach poszczególnych państw i narodów. Kościół uznaje, że narody są wytworem swej odrębności. Formuła ludzkości jako zorganizowanej wielości narodów, powinna stać się wytyczną przyszłej organizacji świata.

Źródło: A. Doboszyński „Teoria narodu”, 1943 r.

 

Czytaj także


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)