Wiara

Małgorzata Jarosz: „Umarł też bogacz i pogrzebion jest w piekle” – refleksja na Wielki Post


21 marca 2018 o 18:12   /   komentarzy (1)

Przeżywany obecnie przez nas okres Wielkiego Postu powinien stać się okazją do rozważania nad rzeczami ostatecznymi człowieka. Ja w niniejszym tekście pragnę skupić się nad tematem w dzisiejszych czasach bardzo niepopularnym, mianowicie nad pojęciem piekła. Swoje rozważania opierać będę na kazaniu o piekle autorstwa o. Pawła Segneri, jezuity.

Kaznodzieja zwraca uwagę, iż miłosierdzie i sprawiedliwość są dwiema rękami, którymi Bóg kieruje Wszechświatem. Co istotne, ręce te są jednakowe, w przeciwnym razie Bóg nie byłby Bogiem, tylko straszydłem. Samego piekła nie należy wyobrażać sobie natomiast jako miejsca pełnego „okropnych postaci, strumieni gorejącej siarki czy szydeł do wykłuwania oczów”. Wszelkie narzędzia katowskie są bowiem co prawda okropne, ale jest to tylko i wyłącznie ludzki wynalazek. Jeżeli jednak kary wymyślone przez ludzi są tak bardzo okrutne, to o ileż bardziej dotkliwe będą katusze wymyślone przez Boga. Co istotne, o ile w życiu doczesnym na każde cierpienie znaleźć można pewne środki kojące, tak środków takich na próżno szukać w piekle.
„Tam palące pragnienie, ale nie ma wody orzeźwiającej (…) ponury tam smutek, którego sen nie przerywa”- pisze kaznodzieja. Potępione dusze mają natomiast tylko jedno pragnienie – śmierć, która mogłaby uwolnić ich od cierpień.

Wielu łudzi się i uważa za pociechę fakt, iż w piekle nie jest się samemu. Jest to jednak typowo ludzki sposób myślenia. Posiadanie towarzyszów niedoli sprawia nam bowiem pociechę jedynie za życia, ponieważ spodziewamy się od nich pociechy lub przynajmniej współczucia. W piekle natomiast jeden drugiemu przyczynia cierpień. Dusze nie wspierają się, „gniotą, ściskają, głuszą i sprawiają nieopisany zamęt i nieład”. Uczucie nienawiści jest trucizną, nie sprawia ono potępionym żadnej pociechy. Potępieńcy gdyby tylko mogli, jeszcze bardziej dręczyliby swoich towarzyszy. Na widok diabłów ogarnia ich natomiast oburzenie. Są oni sprawcami szyderstw i udręczeń, które nie mogą jednak zostać pomszczone.

Kolejnym obiektem nienawiści potępieńców mają być, według kaznodziei, Błogosławieni, czyli dusze zbawione. Cierpią oni z powodu szczęścia, z którego oni sami wypadli. Duchowny porównał to do sytuacji Józefa Patriarchy, którego nienawidzili właśni bracia, ponieważ był on w sposób szczególnie ukochany przez własnego ojca. Dusze potępione będą widzieć natomiast w Niebie swoich współzawodników, swoich nieprzyjaciół bądź też osoby, którymi gardzili za życia. Widok ten powoduje u nich szaleństwo – woleliby widzieć Błogosławionych w piekle niż samych siebie w niebie. Kaznodzieja przywołał tu słowa św. Cypriana, który pisał, iż cierpienia z natury swej nie wykluczają pociechy, zazdrość natomiast nie przyjmuje żadnej: „Nienawiść względem szczęśliwego, to choroba bez lekarstwa”. Kaznodzieja poucza również, iż dodatkowym cierpieniem dla dusz potępionych jest również utrata Boga, poczucie odrzucenia. Widzą oni, iż nie chce On ich już pocieszyć, nie współczuje im.

O. Segneri zwrócił się do swoich słuchaczy słowami proroka Izajasza: „Kto z was będzie mógł mieszkać w upaleniu wiecznym?”. Pyta dalej: „Co na to, ty niewiasto, któraś przyzwyczaiła do pieszczot swe ciało? (…) Ty nie możesz znieść teraz spokojnie ukłucia igły, gdy podczas szycia zakrwawisz lekko swe ciało (…) Co powiesz na to, o człowiecze, tak gorliwie szukający wygód? Ty nie możesz znieść obecnie niemiłego zapachu, bijącego z łachmanów żebraka; twój nos zanadto delikatny”. Co ciekawe, kaznodzieja zwrócił się nie tylko do wiernych, ale również do samego siebie. Sam przyznaje, że nie może teraz opłakiwać swoich złości u stóp Zbawiciela, a stopy Lucyfera są miejscem przeznaczenia dla ludzi podobnych do niego. On jest bowiem człowiekiem, który zobowiązał się czynić innych dobrymi, otrzymał od Boga wiele światła, wiele łask i umiejętności, a jednak nie wypełnia swoich zobowiązań. Tu jednak rodzi się zasadnicze pytanie – w jaki sposób uniknąć piekła? Odpowiedź jest tylko jedna: pokuta, post, jałmużna.

Kazanie ks. Segneri traktować należy rzecz jasna jako tekst literacki, nie traktat teologiczny. Nie ulega jednak wątpliwości, iż nauka o piekle jest dzisiejszych czasach bardzo przemilczana, dlatego zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu warto pochylić się nad tym zagadnieniem. O istnieniu piekła mówił wyraźnie sam Pan Jezus Chrystus: „Wszelkie drzewo, które nie rodzi dobrych owoców, będzie wycięte i w ogień wrzucone”; „Pożyteczniej jest, aby zginął jeden z członków twoich, niźliby miało być wrzucone wszystko ciało twoje do piekła”; „Kto nie uwierzy będzie potępiony”. Kościół od zawsze nauczał również, iż piekło jest nie tylko miejscem potępienia, ale również miejscem, gdzie cierpi się męki. W taki sposób ujął to chociażby Sobór Florencki: „Dusze tych, którzy w stanie grzechu śmiertelnego schodzą ze świata, idą natychmiast do piekła, gdzie rozmaitych mąk doznają”. Jakiego rodzaju miałyby być to męki? To pozostaje tajemnicą, Kościół nie podaje w tej kwestii żadnej konkretnej nauki. Wiadomo jedynie, iż cierpienie to wiąże się przede wszystkim z utratą Boga. Papież Innocenty III nauczał ponadto o tak zwanym robaku sumienia, czyli ustawicznych wyrzutach sumienia z powodu popełnionych grzechów: „Robak sumienia trojakim sposobem serce rozdziera. Będzie je dręczył pamięcią, będzie męczył karą, będzie szarpał strachem. Wspominając sobie na grzechy, potępieńcy drżeć będą od strachu i wobec tych nieprawości, wołać będą: Cóż za pożytek nam przyniosły? Wszystko przeminęło. Z niepojętym zamieszaniem będą sobie przypominali, co czynili z nieposkromioną rozkoszą, ażeby oścień pamięci męczył tych za karę, których oścień złości do grzechu pobudzał”. Pismo Święte i Tradycja nauczają ponadto o karze zmysłów. Wielokrotnie mowa jest chociażby o ciemnościach, gdzie jest strach i zgrzytanie zębów, o piecu ognistym czy o jeziorze siarki. „Onej nieszczęśliwości nie można opowiedzieć, żaden język nie zdoła mąk piekła wysłowić”- nauczał św. Cyryl Aleksandryjski. Co jednak najistotniejsze, Kościół poucza nas również, iż z piekła nie ma wybawienia, jest to miejsce wiecznej kary: „Jeśli ręka twoja, albo noga twoja gorszy cię, odetnij ją i zarzuć od siebie. Lepiejże tobie ułomnym albo chromym wnijść do żywota, niźli mając dwie ręce albo dwie nogi, być wrzuconym w ogień wieczny”. Warto w tym miejscu przywołać postać Orygenesa ( III w.), chrześcijańskiego pisarza, który utrzymywał błędnie, iż kiedyś nastąpi uwolnienie potępieńców i powszechne pojednanie się z Bogiem. Twierdzenie to zostało jednak stanowczo potępiona przez Kościół. Nauka o piekle zdefiniowana została również na późniejszych soborach. W taki sposób nauczał chociażby IV Sobór Lateraneński: „Wszyscy zmartwychwstaną w ciałach swoich, które teraz mają, iżby wzięli zapłatę według uczynków swoich, dobrych lub złych. Źli wezmą karę wieczną – wraz z szatanem, a dobrzy chwałę z Chrystusem”.
W tym miejscu postawić należy również zasadnicze pytanie: kto i dlaczego może znaleźć się w piekle? Odpowiedź jest prosta: do piekła idą osoby umierające w stanie grzechu ciężkiego. To łaska uświęcająca wyciska bowiem na duszy piętno, że jest dzieckiem Bożym i że do Boga należy.

Na koniec zaznaczyć należy, iż to nie lęk przed piekłem powinien pobudzać nas do żalu za grzechy (jest to tak zwany żal niedoskonały), do takowego powinna pobudzać nad miłość do Boga. Mimo to jednak tematu istnienie piekła nie można przemilczać. Myśl o mękach piekielnych powinna pobudzać nas przede wszystkim do chęci modlitwy za grzeszników.


MAŁGORZATA JAROSZ
Magister historii, działaczka Brygady Małopolskiej. W swoich artykułach porusza najczęściej tematy związane z historią Kościoła i historią Polski.


Czytaj także


Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 21 marca 2018 o 19:25 Dymitr Ogonowski

    Kiedyś jeden egzorcysta twierdził, że piekła nie stworzył Bóg, tylko same diabły. Przymusił diabła do mówienia prawdy i to się dowiedział.

    Odpowiedź