Kultura

Teresa Sutowicz: Memiczny świat, czyli ilustrowana historia świata w memach


4 kwietnia 2018 o 14:21   /   komentarzy (0)

Memiczny świat, czyli ilustrowana historia świata w memach

-Słyszeliście? Stephen Hawking nie żyje.
-Tak wiem, widziałem mema.
-Mem o śmierci Hawkinga?
-Ależ oczywiście! Takie wydarzenie to musi być też mem. Inaczej, skąd by ludzie wiedzieli?

Tak właśnie bywa ostatnio z tymi naszymi informacjami. Nie ma mema, nie ma wydarzenia. Po nich rozpoznajemy, co dzieje się w społeczeństwie pod wpływem jakichś zmian, czy wydarzeń. Gdy wchodziła ustawa o ograniczeniu handlu w niedzielę, co czwarty obrazek dotyczył zakupów i zapasów, które należy zrobić w sobotę. Stąd wiadomo było, że najbliższa niedziela jest niehandlowa. Z memów dowiadujemy się, jaki dziś dzień tygodnia, jaka pogoda jest za oknem, w co mamy ubrać się danego dnia, przypominamy sobie o dniu kobiet lub mężczyzn… co byśmy bez nich zrobili?

Przyznajmy szczerze. Ilu z nas co dzień sprawdza, co wydarzyło się w Polsce i na świecie? Chodzi oczywiście o poza-memiczne źródła informacji, takie jak prasa, telewizja, radio, czy portale informacyjne. Nasze zainteresowanie suchymi faktami zmniejsza się, gdy możemy tę samą informację przeczytać pod zabawnym obrazkiem z zabawnym komentarzem. Z jednej strony nie ma nic złego w tym, że uatrakcyjniamy sobie przekaz medialny. Służy to wielu pożytecznym sprawom. Powstaje wiele pomysłowych memów o polskiej historii, rozpowszechnia się przez nie daty ważnych rocznic czy świąt. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych także wywoływał różne memiczne fale na portalach. To akurat pozytywne zjawisko, ponieważ świadczy tym, że odbiorcy tych grafik, czyli głównie ludzie młodzi interesują się krajem na tyle, by jego sprawy dopuszczać do swojej codzienności i popkultury.

Z drugiej zaś strony memy wypierając z obiegu zwykłe treści, które można przeczytać w artykułach i publikacjach lub zobaczyć w telewizji, w dzienniku informacyjnym, przestają interesować ludzi ciekawych, a zaczynają oszukiwać ludzi naiwnych. Ostatnio, by rozpowszechnić nieprawdziwą informację, nawet najbardziej bzdurną, wystarczy stworzyć o niej mema, opublikować na portalu, rozpowszechnić, a dla zwiększenia wiarygodności dogadać się także z innym portalem, by też opublikował daną informację. I gotowe! W ten sposób można „uśmiercić” nawet najsławniejsze gwiazdy lub „wywołać wojnę” w największych państwach na świecie.

Kolejnym mankamentem jest fakt, że jeśli nie przeczytamy informacji w całości, nie mamy obiektywnego poglądu na sprawę. Czego dowiemy się z obrazka, na którym widnieją dwa zdania? Że ktoś umarł, kto umarł i gdzie. Śmierć zwykle nie jest wydarzeniem kontrowersyjnym, jednak gdy w ten sam sposób czytamy na przykład o ustawach? Jak wyrobić sobie pogląd na świat? Skąd poznać możemy argumentację obydwu stron? Na pewno nie z komicznych obrazków. Niekiedy memy obśmiewają rzeczy tego wymagające, różne absurdy. Pełnią podobną funkcję co niegdyś karykatury lub też felietony o ironicznym zabarwieniu. Odgrywają całkiem przydatną rolę i trafiają do wielu ludzi. Działają jak ulotki, tylko w wymiarze niekomercyjnym, jak grafika z dzieckiem „sam się usuń”, czy też memy o Żołnierzach Wyklętych. Nie są więc niczym złym, jednak tylko, gdy traktujemy je jako dodatek do codziennej prasy, a nie jak źródło informacji o świecie.

Być może weszliśmy w nową epokę, charakteryzującą się specyficznym ilustrowanym przekazem, przez który walczą ze sobą opcje polityczne i przejawiają się nastroje społeczne. Być może kiedyś historycy, badając XXI wiek, będą interpretować nasze memy na tle wydarzeń historycznych? Jedno jest pewne. Stephen Hawking nie żyje, jak twierdzą wszystkie wiarygodne źródła memów.


TERESA SUTOWICZ
Debiutowała w Gazecie Obywatelskiej, miłośniczka Norwida, lubi tematykę historyczną, ideową i dotyczącą kobiet. Interesuje się także katolicką nauką społeczną.


Czytaj także


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)