Gospodarka

Dominik Piekarz: Doktryna wojenna Wojska Polskiego


6 maja 2018 o 09:00   /   komentarzy (3)

W artykule postaram się przedstawić jak obecnie wygląda doktryna wojenna, celem wyjaśnienia jak może przebiegać konflikt zbrojny na terytorium Polski w obecnych czasach. Wiele rzeczy postaram się uprościć, aby było to czytelne i łatwo przyswajalne dla każdego.

Podzielę strefy oddziaływania naszego wojska na potencjalnego nieprzyjaciela, a będą to :

 

  1. Strefa oddziaływania strategicznego

Obejmuje systemy przeznaczone do zwalczania przeciwnika z dużej odległości. Koncepcja bitwy powietrzno-lądowej zakłada, że systemy te mają służyć do niszczenia celów drugiego i trzeciego rzutu, zanim wejdą one w kontakt z naszymi wojskami. Wojsko Polskie wykorzystuje w tym celu pociski JASSM (zasięg do 370 km) zainstalowane na samolotach F-16, w planach pociski manewrujące dla okrętów podwodnych ORKA (zasięg do 800 km), artyleria rakietowa dalekiego zasięgu Homar (zasięg do 300 km), samosterujące pociski przeciwokrętowe NSM (zasięg do 180 km) oraz w planach zestawy rakietowe Patriot z pociskami PAC-3 MSE (zasięg do 200 km) jako integralna część systemu Wisła.

Oczywiście aby skutecznie porazić przeciwnika, potrzebne są nie tylko środki rażenia, ale również rozpoznania jak i oceny zniszczeń. Tutaj można polegać na samolotach F-16 z zasobnikami DB-110 Raptor, samoloty bezzałogowe Zefir, oraz dalekie rozpoznanie wykonywane przez oddziały specjalne, zabezpieczane przez śmigłowce bojowe.

To właśnie systemy dalekiego zasięgu będą najskuteczniejsze w trzymaniu potencjalnego przeciwnika z dala od obiektów kluczowych dla bezpieczeństwa i obronności kraju.

 

  1. Strefa oddziaływania taktycznego

Obejmuje ona działania wojsk operacyjnych, czyli to, co zazwyczaj wyobrażamy sobie słysząc słowo wojsko lub wojna. Na szczeblu Dywizji oddziaływanie w tej kwestii powinno być skuteczne na odległości około 70 km od linii własnych wojsk. Obecnie zdolności posiadane przez naszą armię w tej kwestii są niestety bardzo skromne. Pociesza fakt, że wkrótce wojsko planuje zakup śmigłowców bojowych KRUK, które zastąpią wysłużone już Mi-24. Na szczeblu Brygady odległość powinna wynosić 40 km. W tym celu wykorzystujemy artylerię kalibru 155 mm KRAB. Na szczeblu Batalionu i poniżej wykorzystuje się już środki do walki w bezpośrednim kontakcie z wrogiem i tutaj sprawa wygląda nieco lepiej. Są to czołgi T-72 M1, PT-91 Twardy, Leopard 2 A4 i Leopard 2 A5. Mogą one razić przeciwnika w odległości około 2 km. Ponadto armia wykorzystuje przeciwpancerne pociski kierowane SPIKE (zasięg do 4 km), oraz kołowe transportery opancerzone Rosomak czy wozy BWP-1. W planach jest także wprowadzenie nowego wozu bojowego Borsuk.

Należy również pamiętać, że jednostki wchodzące w bezpośredni kontakt z wrogiem, wymagają specjalistycznego wsparcia i zabezpieczenia. Czołgi i transportery będą wymagały odpowiednich wozów ewakuacyjnych, działania śmigłowców bojowych wymagają zabezpieczenia śmigłowcami ratownictwa SISAR itd.

 

  1. Strafa zaplecza

Składa się na nią logistyka zaopatrująca wojska operacyjne. Mogłoby się wydawać, że to mało znaczące, ale proszę sobie wyobrazić ile np. paliwa zużywa dysponująca ponad 150-cioma ciężkimi pojazdami opancerzonymi, setką lżejszych pojazdów opancerzonych i kilkuset samochodami Brygada Kawalerii Pancernej. Po drugie odbywa się tutaj mobilizowanie i szkolenie jednostek drugiego rzutu i odzyskiwanie zdolności bojowych jednostek, zniszczonych podczas prowadzenia działań. Po trzecie właśnie tu realnie działają ww. systemy strategiczne takie jak Wisła czy Homar. Tutaj znajdują się bazy samolotów wielozadaniowych. Tu wreszcie znajduje się reszta Państwa Polskiego, wraz z cywilami, która musi jakoś funkcjonować, a której obrona jest tym, o co w tym wszystkim chodzi.

 

Wojska Obrony Terytorialnej

Tutaj nie można nie zadać sobie pytania, gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla żołnierzy Obrony Terytorialnej, których liczba na koniec 2017 roku wynosiła 7 600 osób, a sam MON planuje tę liczbę do końca 2018 roku podnieść do 21 000. O tyle o ile rezerwista może po mobilizacji działać w sile wojsk operacyjnych, gdyż był szkolony na sprzęcie ciężkim i specjalistycznym, to o żołnierzu OT już tego powiedzieć nie można. Obrona Terytorialna to wojska lekkie, nie mające raczej styczności ze sprzętem specjalistycznym.

Dla OT przewidziano kilka opcji wykorzystywania, a jedną z kluczowych ma być ochrona strategicznych obiektów jak np. baza lotnicza w Krzesinach, tworząc szczelne kordony wokół nich. Należy jednak pamiętać, że takich miejsc jest stosunkowo niewiele w porównaniu do szybko rosnącej liczby żołnierzy. Blisko 20 tysięcy żołnierzy ochraniających dosłownie kilka obiektów to nieporozumienie.

Często Obronie Terytorialnej przypisuje się zadanie ochrony ludności cywilnej, co także jest dziwnym pomysłem, gdyż za to powinny odpowiadać służby takie jak Policja, Obrona Cywilna czy Straż Pożarna.

Aby zrozumieć gdzie znajduje się – a raczej znajdować się powinno – miejsce OT w doktrynie wojennej Polskiej Armii, należy przyjrzeć się w jakim położeniu geograficznym leży Polska. To teren w znacznej mierze płaski, gdzie lekka piechota nie uzyskuje przewagi nad wojskami zmechanizowanymi. Naszą pięścią, biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu są oddziały pancerne, dla których wsparciem powinna być lekka piechota. Należałoby stworzyć mieszane ugrupowania – wyposażone w ciężki sprzęt – łączące piechotę złożoną z ochotników, rezerwistów i żołnierzy zawodowych, wspieranych przez artylerię i lotnictwo. Byłoby to na pewno lepsze rozwiązanie od jednostek opartych wyłącznie na Obronie Terytorialnej, rozwijanych tylko przez uzupełnianie rezerwistami w postaci kadry dowódczej.

Wielkim błędem i marnotrawstwem pozostaje fakt, że tak duża liczba żołnierzy w dalszym ciągu nie ma odpowiedniego miejsca w doktrynie wojskowej, żołnierzy którzy są ochotnikami, a co za tym idzie, wartość ich morale będzie bardzo wysoka.

 

Podsumowując

Nasza doktryna wojenna jest oparta o faktyczne realia współczesnego pola walki, budowana na bazie doświadczeń własnych jak i zagranicznych. Posiada ona nadal poważne luki i braki, nie tylko w wyposażeniu ale także w zagospodarowywaniu zasobów ludzkich. Patrząc jednak na ciągłość planów modernizacyjnych dla wojska – zakładając, że będą one realizowane – możemy mieć nadzieję, że na przestrzeni kolejnych lat błędy te będą poprawiane, a możliwości armii znacznie zwiększone.


DOMINIK PIEKARZ
Działacz Brygady Opolskiej ONR, były żołnierz zawodowy, pasjonat dziejów oręża polskiego i miłośnik militariów.


Czytaj także


Komentarze (3)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 7 maja 2018 o 13:52 Yarkach

    Część Obrony Terytorialnej mogłaby pełnić rolę partyzantki/oporu, jak Armia Krajowa w przypadku okupacji terytorium, niektórych żołnierzy OT można byłoby przeznaczyć do dywersji na tyłach wojsk wroga (choć nie jestem pewien, czy to powinno być zadanie OT, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie), w ostateczności Ukraina jest dobrym przykładem jaką rolę odegrały tam wojska o podobnym charakterze (z większych: Azow, Ajdar, Donbas, Ochotniczy Korpus Ukraiński itd)

    Odpowiedź
  • 10 maja 2018 o 06:59 Marek Chrapan

    Dzisiejsze wojny nie polegają tylko na akcjach zbrojnych, a bardziej na wcześniejszym przygotowaniu dywersyjnym (zielone ludziki), rozpoznaniu terenu, zabezpieczeniu na tyłach npla stref strategicznych dla nacierających wojsk (np. przejecie „stacji paliw, arsenałów żywnościowych, wody itp…) właśnie do obrony przed takimi atakami niezastąpione są wojska znające dokładnie swój teren i ludzi, a ponadto Polska samodzielnie (czy nawet z „pomocą” NATO – o pomocy uczy nas historia) nie jest w stanie obronić swojego terytorium (oczywiście założeniem jest atak rosyjski) zanim przyszliby z pomocą „sojusznicy” i wówczas WOT przejmuje całość walki dywersyjnej na zapleczu wroga (mając przygotowane zakamuflowane składy broni materiałów wybuchowych itd..) WOT jak na razie ma tu uzasadnienie (dopóki nie staniemy się potęgą militarną).

    Odpowiedź
  • 10 maja 2018 o 16:57 Dominik Piekarz

    Mówiąc o sytuacji na Krymie, która nie pokrywa się z tym co planuję się zrobić z OT, należy pamiętać, że tam były wojska Ukraińskie. To co się stało z Krymem, nie było powodem braku zabezpieczenia ze strony armii, ale brakiem decyzyjności ze strony ich sztabowców. Najkrócej mówiąc Krym został oddany walkowerem. Dzisiejsze doktryny wojenne, polegają na blokowaniu dostępu do pewnych obszarów i zwalczaniu przeciwnika z dużej odległości. Wojska operacyjne już nie posiadają takiej siły jak kiedyś, choć dalej są nieodłączną częścią armii. Ponadto OT nie jest przyporządkowane żadnemu łańcuchowi dowodzenia, czyli o tyle, o ile wojska z garnizonów w razie wojny wyjdą z nich i przystąpią do działań wedle specjalizacji, to OT nie będzie nawet wiedziało co ma ze sobą do końca zrobić i pod kogo podlega.

    Odpowiedź