Historia

Dominik Piekarz: Porucznik Rafał Gan-Ganowicz


20 maja 2018 o 09:00   /   komentarzy (0)

Rafał Gan-Ganowicz, polski patriota, najemnik w prywatnej wojnie wytoczonej czerwonej bestii, najlepszy w swoim fachu, bohater i wielki Polak! Polski oficer Rzeczypospolitej na uchodźstwie, dziennikarz, działacz polityczny i społeczny. Posiadał tylko jedno marzenie i cel – niszczyć komunizm, bez względu na to gdzie się pojawi. Człowiek, który z bronią w ręku poświęcił najlepsze lata życia na walkę ze zbrodniczym systemem. W komunistycznej Polsce zdrajcy wydali na niego zaoczny wyrok śmierci, za miłość do ojczyzny i pogardę jaką darzył czerwoną ideologię.

Wielu z nas najemnika kojarzy z kimś, kto pracuje dla złych ludzi, biorąc pod uwagę tylko korzyści materialne – nasz bohater był inny, nasz bohater był kondotierem. Przypomnijmy historię Porucznika Ganowicza.

Rafał Gan-Ganowicz przyszedł na świat 23 kwietnia 1932 roku w Wawrze. Podczas kampanii wrześniowej stracił matkę, która zginęła od zabłąkanej niemieckiej kuli. Dalszym wychowywaniem syna zajął się ojciec, który niestety kilka lat później zginął, biorąc udział w powstaniu warszawskim. Rafał był małym chłopcem, bez rodziny, z pistoletem w ręku, który odziedziczył po ojcu. Włócząc się samotnie po okolicach Warszawy często natrafiał na oddziały rosyjskie i jak sam wspominał było to dla niego zderzenie z inną formą cywilizacji, przesiąkniętą dzikością i barbarzyństwem. W napisanej przez siebie książce Kondotierzy tak opisywał te spotkania:

Kto widział przemarsz Armii Czerwonej pod koniec drugiej wojny światowej, ten nigdy nie zapomni sowieckiego wandalizmu. Czego sowieciarz nie mógł ukraść, to niszczył. Dlaczego tak strasznie niszczyli? Czyżby pchała ich do tego zazdrość, że ktoś mógł żyć w warunkach jakie oni, obywatele przodującego kraju, widywali tylko w kinie? A może jest to natura sowieckiego człowieka, napędzanego wódką. Nie wiem. Ale barbarzyństwo sowieckie pamiętam.

Same początki wprowadzania reżimu komunistycznego w Polsce opisał w ten sposób:

Nienawidziłem ich. Za prześladowanie patriotów, za mordowanie akowców, za zaplutego karła reakcji. Miałem trochę starszego kolegę, chodził o kulach, ranny w powstaniu, odznaczony. Gdy zgłosił się do odpowiedniej instytucji z prośbą o stypendium jako sierota i inwalida, czerwony urzędnik zrzucił go ze schodów wyzywając od bandytów. Jego – kalekę, bohatera.

W powojennej Polsce Ganowicz stworzył organizację, zajmującą się rozprowadzaniem antykomunistycznych ulotek i malującą napisy na murach, nawołujące do bojkotu władzy. W latach 50-tych UB wpadło na jego trop i nasz bohater musiał uciekać, gdyż w tamtym czasie za takową działalność groziła śmierć. Ukryty pod pociągiem, wyjechał z Polski do Berlina Zachodniego, gdzie wstąpił do amerykańskiej służby wartowniczej. Miał nadzieje, że Amerykanie będą tworzyć nową polską armię, brać udział w przyszłej wojnie z ZSRR – jednak okazały się to tylko mrzonki. Kilkanaście miesięcy później wyjechał do Francji, gdzie ukończył studia oficerskie, a patent podporucznika odbierał z rąk samego generała Andersa. Wtedy też do ppor. Ganowicza dotarła wiadomość, iż w Polsce wydano na niego zaoczny wyrok śmierci.

Rafał Gan-Ganowicz w filmie nawiązującym do jego życiorysu – Pistolet do wynajęcia z 1997 roku – jasno podkreślał że nie przebywał na zachodzie aby budować tam jakiś byt materialny, ale był do tego zmuszony. Już wtedy postanowił, że swoje życie poświęci na walkę z komunizmem.

W 1965 roku zaciągnął się do wojsk premiera Konga, Moise Czombego jako najemnik. Spełniało się właśnie jego marzenie – walka z komunistami. Wojska rządowe w tamtym czasie, zwalczały rewolucję komunistyczną w Kongo, inspirowaną i finansowaną przez ZSRR i Chiny. Rewolucje prowadziły hasła kradzieży i mordu, szczególnie na białych ludziach. Ze szczególnym okrucieństwem traktowano księży i zakonnice. Sam Ganowicz opisywał zastaną sytuacje w ten sposób:

Sztachety płotu okalającego koszary udekorowano białymi dziećmi. Ze szczególną gorliwością znęcano się nad zakonnicami i misjonarzami. W tym samym czasie komunistyczni emisariusze docierali do plemion żyjących w dżungli i wchodzili w kontakt z plemiennymi czarownikami. Rżnąć białego – było hasłem, które odpowiadało im szczególnie. Uzbrojone przez Sowiety plemiona zajmowały miasta i plantacje. Odurzeni przez czarowników haszyszem wojownicy prześcigali się w krwiożerczości i okrucieństwie. Przez Sudan szły transporty sowieckiej broni.

Uzbrojenie jakim dysponowali komuniści znacząco przewyższało to jakim operował oddział najemny Ganowicza. Jednak dzięki szybkim sukcesom, zdobywając wrogie magazyny broni, w krótkim czasie szanse zostały wyrównane. Przed wysłaniem do walki czerwonych bojowników, często odurzano ich narkotykami co miało wzmagać w nich nienawiść do białych najemników z Europy. Po latach wspominał walki w dżungli:

Ulele maj, ulele maj, fale oszalałych murzynów szły, biegły, padały. Podrywały się znowu rycząc i strzelając na oślep, zbliżały się niebezpiecznie. Zamontowany na jeepie karabin maszynowy drgał w moich rękach krótkimi seriami. Pot zalewał mi twarz i tylko strasznym, niemal nadludzkim wysiłkiem woli, tłumiłem ogarniającą mnie panikę. Bałem się tego strasznego tłumu, który wrzeszcząc szedł na mnie prawie niewidoczny, oszalały, podniecony własnym krzykiem (…) Nie zagrzać lufy, oszczędzać amunicję, z rozwagą, skutecznie (…) czarna fala nadchodzi, zaraz nas zaleje, pół taśmy, jest już blisko, już muszę zataczać lufą większy łuk. Taśma się kończy…śmierć?

Oprócz zadań bojowych, oddział prowadził również działalność społeczną. Organizował powrót ludności cywilnej do wcześniej opuszczonych miast i wsi, pomagał w uruchamianiu na powrót kongijskiej służby zdrowia, szkół, kościołów, zaopatrywał cywilów w wodę pitną.

Po obaleniu komunistycznej rebelii w Kongo wrócił do Francji, ale nie potrafił pogodzić się z rozstaniem z bronią. Po jakimś czasie spotkał kolegę z oddziału, który zaproponował mu pracę w Jemenie, argumentując to tym, iż tam także pojawił się czerwony nowotwór. Porucznik Ganowicz zgodził się bez namysłu.

Do Jemenu przyjechał w 1967 roku. W Jemenie w tamtym czasie stacjonowali czerwonoarmiści. Wtedy też miał pierwszy raz okazję zmierzyć się wreszcie z autentycznymi Sowietami, a nie ich pośrednikami. Porucznik Ganowicz był doradcą głównodowodzącego Armią Rojalistów Emira Mohameda. Prowadził szkolenia na temat obsługi broni przeciwlotniczej i przeciwpancernej, tworzył oddziały tzw. łowców czołgów, które odnosiły znaczące sukcesy, służył także na stanowisku oficera ogniowego artylerii. Nieopisaną radość Ganowiczowi dawała świadomość, iż każda jego rada i każdy jego strzał mierzył bezpośrednio w Sowietów. Wszyscy jego żołnierze szybko zrozumieli, że ich oficer ma tutaj swoje osobiste porachunki z Sowietami.

Rękę karaj, nie ślepy miecz” – te słowa psalmisty nieraz powracały do mnie gdy strzelałem do ślepych, otumanionych wykonawców, podczas gdy inspiratorzy, ci prawdziwi nosiciele czerwonej zarazy siedzieli daleko (…) Znów dane było Polakowi stanąć z bronią w ręku naprzeciw Armii Czerwonej.

Do jego najgłośniejszych akcji zalicza się bombardowanie w Sanie domu partyjnego, budynku rządowego, posterunku milicji i koszar podczas jednej akcji. W tym okresie ONZ wywierało duże naciski na Arabię Saudyjską, aby przestała opłacać obcych najemników. Przedstawiciele świata zachodniego nie wierzyli, że rebelią kieruje Moskwa. Zbiegło się to w czasie z pojedynkiem, jaki porucznik Ganowicz stoczył z sowieckim pilotem. Już po mistrzowskim manewrowaniu myśliwca był pewny, że ma do czynienia z Rosjaninem.

Pod Jemeńskim niebem Francuz, Belg i Polak z jednej strony a sowiecki pilot z drugiej strony – prowadzili wojnę. Miało to wymowę symboliczną.

Po zestrzeleniu sowieckiego MiG’a okazało się, że jego pilotem był pułkownik Kozłow, dowódca grupy „radzieckich doradców”, którzy walczyli w Jemenie po stronie komunistów. Dokumenty znalezione przy Kozłowie (m.in. wykaz żołnierzy rosyjskich w Jemenie) posłużyły jako dowód aktywnego wspierania militarnego rebelii przez ZSRR. W związku z tym ONZ nie miało dłużej przeciwwskazań do obecności europejskich najemników w Jemenie, którzy mieli na nią ogromny wpływ.

Wojna w Jemenie finalnie nie miała skutku pozytywnego dla Moskwy, która musiała wycofać stamtąd swoje wpływy. Jak podkreślał sam porucznik Ganowicz, dla niego jako dla członka narodu polskiego, to było jego życiowym sukcesem.

Ganowicz opisywał również próby werbunku przez komunistów kubańskich, którzy powoływali się na bogactwa, w jakie opływał walczący dla nich w Boliwii znany zbrodniarz Ernesto Guevara. Porucznik wyśmiał propozycję i w dość niekulturalny sposób wytłumaczył, że nie jest zainteresowany jakąkolwiek współpracą z komunistami.

Po zakończonym konflikcie wrócił do Europy i ze względów rodzinnych, już nigdy nie chwycił za broń. Działał w organizacjach kombatanckich, współorganizował demonstracje w obronie więzionych działaczy Solidarności. W latach 80-tych był zagranicznym przedstawicielem konspiracyjnej organizacji Solidarność Walcząca. Był też korespondentem Radia Wolna Europa, występując pod pseudonimem Jerzy Rawicz. Zarządzeniem Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego z 11 listopada 1989 został powołany na członka Rady Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej. Prowadził współpracę z fundacją Szczęśliwe Dzieciństwo. Odznaczony Orderem Odrodzenia Polski. W lutym 1997 roku powrócił na stałe do Polski, zamieszkał w Warszawie, a następnie przeprowadził się do Lublina. Zmarł na raka płuc 22 listopada 2002 roku. Spoczął na cmentarzu na Kalinowszczyźnie.

Za maltretowanie ojczyzny, za gwałty na bezbronnych kobietach, za mordowanie patriotów, za płacz i niedolę dzieci, za przyszłe pokolenia – topił komunistów w ich własnej krwi. Nie kierowała nim nienawiść czy chęć zemsty, ale świadomość tego, do czego prowadzi komunizm. Jasno tłumaczył, że po tym co widział, jednego jest pewien – komunista to bestia, nie człowiek. Bohater, który samotnie wypowiedział wojnę całemu imperium i konsekwentnie toczył ją latami. Nie pozwólmy aby tak wielka postać zginęła gdzieś w odmętach historii.

Pamiętajmy Porucznika Rafała Gan-Ganowicza – prawdziwego kondotiera.

Czytaj także


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)