Historia

Dominik Piekarz: Historia Legionu Archanioła Michała


24 czerwca 2018 o 10:20   /   komentarzy (1)

Dziś przypada rocznica powstania Legionu św. Michała Archanioła (Legiunea Arhanghelul Mihail). W poniższym artykule chciałbym przybliżyć historię rumuńskiego ruchu legionowego, ruchu niestety mało znanego w dzisiejszych czasach, a z pewnością zasługującego na uwagę. Działania tejże organizacji mogą być inspiracją dla nas dzisiaj jak i dowodem, że tworząc coś zupełnie oddolnie, można zmieniać rzeczywistość.

Ojcem założycielem Legionu był Corneliu Zelea Codreanu, urodzony 13 września 1899 roku w miejscowości Jassy na terenie Mołdawii. Co ciekawe, miał on polskie korzenie. Sam Corneliu planował karierę wojskową i już liceum do którego uczęszczał było o takim profilu. Gdy w 1916 roku Rumunia przystąpiła do wojny, zaciągnął się na ochotnika do armii, gdzie otrzymał stopień podoficerski. Po wojnie zmienił jednak plany i zaczął studiować najpierw prawo w Jassach (uk. w czerwcu 1922), a następnie ekonomię polityczną w Berlinie i w Jenie. Drugiego kierunku jednak nie udało mu się ukończyć z powodu braku funduszy na dalszy pobyt za granicą, co skutkowało powrotem do kraju.

Postać Corneliu Codreanu, od którego rozpoczęła się rumuńska rewolucja narodowa, cechuje zdecydowanie, żarliwość, odwaga i gotowość do poświęceń. Przykład mamy już w czasach jego młodości, gdy w roku 1920 na uczelni w Jassach przegłosowano wykluczenie z planu zajęć religii. W geście protestu podczas inauguracji nowego roku, gdy studenci wraz z nauczycielami udawali się do auli, drogę zagrodził im Corneliu w rumuńskim stroju ludowym i z toporem w dłoni. Był tam sam, lecz jego determinacja w obronie nauki Chrystusowej była nieprzejednana. Dopiero po kilku godzinach został obezwładniony przez grupkę komunistów, którzy dotkliwie go pobili.

Sytuacja wewnętrzna Rumunii w tamtym czasie była bardzo trudna. Postępował bardzo szybki wzrost wpływów partii komunistycznych i demoliberalnych, którym jakiekolwiek ruchy narodowe nie były na rękę, a próba sięgnięcia po władzę całkowitą, wymagała usunięcia takich organizacji. Komuniści, których lwią część stanowią Żydzi, organizowali bezustannie manifestacje, strajki robotników, rozbudowywali aparat propagandowy i przy pomocy różnego rodzaju finansistów ze środowisk żydowskich, także kadry partyjne. Rumunia borykała się ponadto z biedą i korupcją, a na horyzoncie nie było jakiejkolwiek nadziei zmian na lepsze.

W 1923 roku Corneliu był jednym z założycieli Ligi Obrony Narodowo-Chrześcijańskiej. Za działalność w tej organizacji był dwukrotnie aresztowany, pod fałszywymi zarzutami organizowania próby zbrojnego przewrotu, organizacji zamachów bombowych czy planowania zabójstw politycznych. Ponadto był członkiem takich stowarzyszeń jak Chrześcijański Dom Kultury, Studencki Ruch Nacjonalistyczny czy Stowarzyszenie Ruchów Studenckich.

W tym samym roku rumuński parlament, pod naciskiem środowisk żydowskich, przegłosował poprawkę do konstytucji, nadającą takie same prawa żydom i chrześcijanom. Liga Obrony Narodowo-Chrześcijańskiej zorganizowała protesty w całym kraju, a rząd zareagował wzmożonymi represjami wobec środowisk narodowych. Corneliu wraz z pięcioma towarzyszami trafił do więzienia w Vacaresti, gdzie modląc się pod kapliczką św. Michała Archanioła miał dostąpić objawienia. Powierzył swój los świętemu i przysiągł mu poświęcić swoje życie na walkę o chrześcijańską, narodową Rumunię.

W dniu 24 czerwca 1927 roku, w domu studenckim w Jassach, Corneliu Zelea Codreanu powołał do życia Legion Archanioła Michała, zostając jego przywódcą – Kapitanem (Căpitanul). Aby najprościej wyjaśnić czym był Legion i do czego dążył, warto przytoczyć słowa samego Codreanu :

Legion jest organizacją opartą na porządku i dyscyplinie. Legion kieruje się czystym nacjonalizmem, wypływającym z nieograniczonej miłości do Narodu i Ojczyzny. Legion pragnie pobudzić do walki całą energię twórczą Narodu. Legion broni ołtarzy Kościoła, które wrogowie pragną zburzyć. Legion stoi niezłomnie na straży wokół tronu, na którym zasiadali książęta i królowie poświęcający się w obronie chwały i dobra Narodu. Legion pragnie wznieść, dzięki mocy ducha i sile ramion, potężny kraj, nową Rumunię.

Ruch legionowy szybko zyskał nowych członków, a wszystko dzięki temu, że słowa o wspólnym budowaniu nowego, lepszego narodu i kraju, miały poparcie w czynach. Legioniści w ramach pomocy dla najuboższej ludności wiejskiej, często pracowali (nieodpłatnie) przy żniwach, regulacji rzek, budowach dróg, pracach remontowych przy cerkwiach itp.

Dnia 20 czerwca 1930 roku powstała Żelazna Gwardia, czyli zbrojne ramię Legionu. Jej członkowie charakteryzowali się jednolitym umundurowaniem w zielone koszule. Jest to odpowiedź na strajki organizowane przez komunistów w Besarabii, które miały na celu odłączenie jej od Rumunii i przyłączenie do ZSRR. Corneliu chciał zorganizować marsz na Besarabie ale władze na wieść o tym, szybko go aresztowały, dopiero po miesiącu odzyskał wolność. Paradoksalnie czyn ten, tylko przysporzył Legionowi nowych członków jak również wzmógł poparcie w ludności rumuńskiej, gdyż obnażył antynarodowe nastawienie władz.

Mimo całej nagonki, represji i kilku delegalizacji, Legion ciągle zdobywał nowych członków, by w 1937 roku zdobyć w wyborach 16 % głosów, co dało mu 66 miejsc w parlamencie, czyniąc go realną siłą polityczną.

Ówczesny król Karol 2, widząc to zagrożenie, postanowił ostatecznie rozwiązać kwestię Legionu. W nocy z 29 na 30 listopada 1938 roku, bezpodstawnie aresztowani Corneliu jak i kilku czołowych działaczy Legionu, podczas transportu do więzienia w Jilavie, zostali zamordowani. Najpierw ich uduszono, następnie padły strzały, a na końcu oblano ciała kwasem. W przygotowanym wcześniej masowym grobie zwłoki dodatkowo zostały zasypane wapnem gaszonym, a całość zalana betonem. Pieczę nad mordem trzymał premier Armando Calinescu.

Przywództwo nad Legionem objął Horia Sima. Ruch legionowy przeszedł poważny kryzys, lecz wbrew temu co myślał Karol 2, Legion nie zrezygnował z walki o nową Rumunię. Już w 1939 roku dziewięcioosobowe komando Legionu, dowodzone przez Miti Dumitrescu zorganizowało zamach na premiera Colinescu. Przed przejeżdżającą wąskimi uliczkami limuzynę szefa rządu, nagle wyjechał wóz ze słomą, a z bocznych uliczek wybiegli Legioniści. Limuzyna została zasypana gradem kul, a sam Colinescu wraz z obstawą poniósł śmierć na miejscu. Następnie Legioniści udali się do budynku pobliskiej rozgłośni radiowej, by nadać komunikat, że morderca Kapitana i wróg narodu rumuńskiego został zlikwidowany. Po krótkim czasie budynek został otoczony przez policję i wojsko, a Legioniści aresztowani. Zostali przewiezieni natychmiast na miejsce udanego zamachu i tam rozstrzelani. Jest to autentyczny przykład ich niezłomnej postawy i ofiarności.

Król Karol 2 w tamtym czasie także znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Francja skapitulowała wobec potęgi Wermachtu, a i nad Anglią wisiało widmo rychłej porażki, a należy zaznaczyć, że byli to sojusznicy monarchy. Pretensje terytorialne wobec Rumunii rościli sobie sąsiedzi czyli Węgry, ZSRR i Bułgaria. Karol uległ naciskom i oddał Siedmiogród, Besarabie, płn. Bukowinę i płd. Dobrudże. Dzięki trudnej sytuacji w kraju Legion zyskał do tego stopnia, iż Horia Sima został ministrem oświaty i nauki, otwarcie nawołując do abdykacji króla. Wobec beznadziejnej sytuacji, 6 września o godz. 4 nad ranem Karol uciekł z Rumunii pociągiem królewskim. Tuż przed przekroczeniem granicy, skład został ostrzelany przez Legionistów z broni maszynowej.

Generał Ion Antonescu został premierem, a Horia Sima wicepremierem. Legion wespół z wojskiem przejął władzę w państwie. Zostało przeprowadzone szybkie śledztwo odnośnie zamordowania legionowej elity, a sprawcy ujęci i osądzeni. Byli to sędziowie, prokuratorzy, żandarmi z eskorty, były premier Argetoianu i inni. Dzięki śledztwu odnaleziono także masowy grób Kapitana, dokonano ekshumacji i zorganizowano uroczysty pogrzeb.

Otoczenie premiera Antonescu naciskało na niego aby ten, dążył do władzy absolutnej, odsuwając Legion Archanioła Michała na bok. Podobne nastroje panowały w armii, której Antonescu był dowódcą, a która wcześniej brała czynny udział w prześladowaniach Legionistów.

Dnia 21 stycznia 1941 roku premier zdelegalizował ostatecznie ruch legionowy, a wojsko jednocześnie przystąpiło do szturmu na główną siedzibę Legionu, czyli na Zielony Dom. Horia Sima przewidział jednak wcześniej, że do tego dojdzie i przygotował Legion do walki. Legioniści odpowiedzieli na prześladowania tym razem z bronią w ręku. Doszło do starć w całym kraju i mimo uporu i heroizmu, jaki prezentują członkowie ruchu, wojsko po trzech dniach odniosło zwycięstwo. Kilkanaście tysięcy Legionistów trafiło do więzień, a ponad 5 000 straciło życie. Kilka tysięcy członków zdołało zbiec za granicę, szukając schronienia w Niemczech i Włoszech. Legion już nigdy nie podniósł się po tym upadku, a ostatnie komórki konspiracji przetrwały do lat pięćdziesiątych.

Sam Horia Sima dożył swoich dni na emigracji w Hiszpanii, gdzie nawiązywał kontakty z działaczami antykomunistycznymi z różnych okupowanych przez Sowietów państw. Prowadził także działalność informującą o prawdziwych realiach życia w komunistycznej Rumunii, chociaż nigdy nie stał się poważnym przedstawicielem rumuńskiej diaspory na Zachodzie. Zmarł 25 maja 1993 r. w Madrycie, a został pochowany w miejscowości Torre d’Embara koło Barcelony. Przed śmiercią podkreślał, że patrząc na zepsucie moralne, które wlało się do Europy, nie ma żadnych złudzeń, iż ruch legionowy już nigdy nie narodzi się na nowo.

Bibliografia:

Kozieł, Codreanu, Kleszczyński, Rutkowska, Muttti: Żelazna Gwardia


DOMINIK PIEKARZ

Działacz Brygady Opolskiej ONR, były żołnierz zawodowy, pasjonat dziejów oręża polskiego i miłośnik militariów.


Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 9 lipca 2018 o 21:29 pl80

    „Komuniści, których lwią część stanowią Żydzi, organizowali…” – na początku myślałem, że autor się przejęzyczył używając dwóch różnych czasów w jednym zdaniu, ale nie: ponieważ komuniści stanowili, stanowią i prawdopodobnie będą stanowić lwią część (w sensie wpływów) komunistów. Echhh… żeby PiS o tym pamiętał.

    Odpowiedź