Wiara

Filip Bator: ,,Nie płaczcie nade Mną” – o zainteresowaniu kryzysem w Kościele


15 czerwca 2018 o 19:51   /   komentarzy (3)

A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: ,,Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: <<Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły>>. Wtedy zaczną wołać >> Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?”.

W ostatnim czasie coraz więcej katolików zaczyna sobie zdawać sprawę z trawiącego Kościół kryzysu. Internet pęka w szwach od mniej lub bardziej wiarygodnych tekstów, filmików i dyskusji na forach związanych z tym tematem. Zainteresowanie problemami trawiącymi mistyczne Ciało Chrystusa, skądinąd dobre, może jednak zrodzić pewne problemy.

  1. Łatwowierność

Chłonąc treści na tematy tak kontrowersyjne trudno jest oddzielić ziarno od plew. W wielu przypadkach artykuły, czy nagrania traktujące o kryzysie w Kościele opierają się na różnych pogłoskach, czy wręcz manipulacjach. Czasem trzeba się mocno namęczyć, żeby znaleźć poparte konkretnymi i wiarygodnymi argumentami analizy problemu. Nie brakuje za to wyssanych z palca teorii, podejrzanych objawień i przepowiedni oraz innych wytworów ludzi niestabilnych emocjonalnie albo chcących wprost siać zamęt w katolickich środowiskach. Jest tu duże zagrożenie dla osób naiwnych, polegające na kształtowaniu wiary w oparciu o plotki i sensacje. Taka postawa często wręcz ośmiesza wiarę i robi z niej karykaturę. Takie podejście jest łatwe, nie wymaga bowiem żmudnego studiowania doktryny. Jednak to, co trudne, ma prawdziwą wartość, a ta zawarta jest w zdrowym nauczaniu Kościoła. Zaś czerpanie wiedzy na tematy religijne z marnej jakości filmików i tekstów jest przede wszystkim gwałtem na zdrowym rozsądku i zaprzecza tak ważnemu w katolickiej teologii rozumowemu podejściu do wiary. Pamiętajmy, że grzechem jest nie tylko brak wiary, ale także jej nadmiar.

  1. Zniechęcenie

Nadmierne skupianie się na kryzysie trawiącym Kościół może wpędzić człowieka w przygnębienie. Przekonanie, że ,,jest źle, a będzie jeszcze gorzej” nie jest podejściem katolickim. Oczywiście, nie ma to nic wspólnego z popularnym w środowiskach kościelnych modernistów niedorzecznym entuzjazmem. Wielu wierzących dostrzega dziś bowiem ,,wiosnę Kościoła” w nowych ruchach bardzo luźno podchodzących do katolickiego nauczania. Zresztą sam papież Franciszek stwierdził kiedyś, że z Kościołem nigdy nie było tak dobrze, jak teraz. Mamy więc dwie skrajne postawy – hurraoptymizm i ponure stwierdzanie smutnych faktów. To drugie może prowadzić do zniechęcenia i utraty nadziei. Tymczasem Jezus mówi, abyśmy nie byli ,,posępni jak obłudnicy”. Musimy pamiętać, że nasz Pan już pokonał szatana  i ostateczne zwycięstwo należy do Niego. Pewne procesy w Kościele i świecie są nieuniknione, jednak nie może nam to odbierać wiary w zbawienie. Wystarczy prześledzić to, co mówiła Maryja w Fatimie. Zapowiadała tam m.in. wojny i prześladowania chrześcijan, zapewniając jednak: ,,na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje”. Diabeł potrafi dziś posługiwać się słusznym, co prawda, zainteresowaniem sprawami Kościoła, kierując je jednak na złe tory tak, aby odebrać człowiekowi nadzieję i zasiać w jego umyśle zwątpienie w Bożą wszechmoc.

  1. Brak miłości bliźniego

Od masonów po charyzmatyków, od liberałów po oazowców, od Bugniniego po Marxa, od Jana XIII po Franciszka, od Zielińskiego po Rysia, od Szustaka po Kramera, i tak można by wymieniać jeszcze długo. Różne są obiekty krytyki ze strony katolickich tradycjonalistów. Krytyki w większości przypadków uzasadnionej. Czy jednak krytyka ta nie przeradza się niekiedy we wrogość, a może i nienawiść? Zatrważają czasem obelgi sypane z ust katolików pod adresem rzeczywistych, czy urojonych wrogów Kościoła. Postawa ta przypomina zachowanie apostołów, którzy chcieli prosić Ojca o zesłanie piorunów na samarytańskie miasto, które nie chciało przyjąć idącego do Jerozolimy Jezusa. Zbawiciel jednak zabronił im tego. Skupianie się zaś na błędach niektórych przedstawicieli Kościoła lub na działalności jego wrogów może łatwo wzbudzić pogardę wobec nich, która nie odniesie dobrego skutku. Pytanie brzmi, ilu z tych ,,wojowników tradycji” regularnie modli się o nawrócenie wymienionych wyżej ludzi? Ilu pamięta słowa Psalmu 37.: ,, Zaprzestań gniewu i porzuć zapalczywość; nie oburzaj się: to wiedzie tylko ku złemu. Złoczyńcy bowiem wyginą, a ufający Panu posiądą ziemię”?

  1. Zaniedbanie

To najgorszy skutek zbytniego koncentrowania się na kryzysie w Kościele. Podstawą dążenia do zbawienia jest bowiem rzetelne spełnianie obowiązków stanu oraz modlitwa i życie sakramentalne. Co zatem za korzyść będzie miał człowiek, jeśli pozna różne procesy zachodzące w Kościele, a zapomni o tym, co najważniejsze? Jeżeli ktoś np. będzie poświęcał czas na oglądanie może i obiektywnie dobrych filmów na YouTube, a zaniedba przez to obowiązki rodzinne lub zawodowe, będzie to ze szkodą dla jego duszy. Podobnie gdy, dajmy na to, będzie wchodził w długie dyskusje na forum, może nawet odnosząc w nich sukces, ale zrezygnuje przy tym z modlitwy. Tak to szatan jest w stanie pod pozorem troski o Kościół oddalać dusze od Boga.

Słowa, które Jezus skierował do jerozolimskich niewiast są aktualne do dziś. Nie trzeba bowiem wylewać żalu nad Kościołem, który, mimo iż targany jest tyloma zawirowaniami, to jednak ,,bramy piekielne go nie przemogą”. Należy raczej skupić się na swojej duszy, która, być może, jest w opłakanym stanie. Tak, abyśmy w dzień sądu nie wołali do gór: ,,Padnijcie na nas”, a do pagórków: ,,Przykryjcie nas!”.


FILIP BATOR
Działacz ONR, dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania


Czytaj także


Komentarze (3)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 16 czerwca 2018 o 21:46 Dymitr Ogonowski

    Co rozumieć przez „nadmiar wiary? I nadmiar wiary w Pana Boga, to grzech?????? To jakiś absurd.

    Odpowiedź
  • 16 czerwca 2018 o 21:52 Dymitr Ogonowski

    Tzn. wierzyć każdemu kto twierdzi, że miał Objawienie nie należy. Kiedyś jakaś kobieta na facebooku twierdziła, że słyszała głos Matki Boskiej. Jak zacząłem wypytywać o szczegóły, to mnie zablokowała. Nie należy wierzyć każdemu. Natomiast prawdziwa wiara nigdy nie jest grzechem. Wracając do Objawień, to wierzę w to na Siekierkach. Kiedyś poszedłem na spotkanie z panią Władysławą (Teraz już nie żyje). I nie mogła, to być kobieta, która kłamie. Zaczęła od modlitwy w południe, a potem dopiero opowiadała. Jeszcze rozważałem, że po prostu miała taki sen. Ale w necie się dowiedziałem, że to Objawienie, jak miała, to ją rówieśnicy nakłuwali szpilkami i nic. W każdym razie miała, przy innych. Sen wykluczony. Więc, jak sen wykluczony, to musiała to być prawda.

    Odpowiedź
  • 21 czerwca 2018 o 13:50 pl80

    ” hurraoptymizm i ponure stwierdzanie smutnych faktów” – jak to u nas (w społeczeństwie, nie wśród narodowców)

    Odpowiedź