Historia

Piotr Bąk: Protoplaści generała Sosabowskiego – czyli przedwojenne polskie jednostki powietrzno-desantowe


14 czerwca 2018 o 11:00   /   komentarzy (0)

Mój poprzedni artykuł, który dotyczył, bądź co bądź, przedwojennego lotnictwa polskiego, był tak naprawdę zalążkiem tematu, który dla wielu jest mało znany. Otóż, kiedy próbujemy sobie uzmysłowić, kiedy powstały pierwsze polskie jednostki powietrzno-desantowe, ludzie często wskazują m.in. Cichociemnych lub 1. Samodzielną Brygadę Spadochronową gen. Stanisława Sosabowskiego. Jeżeli mamy na myśli 1 SBS to jest to prawda, jednakże tutaj mój wywód musiałby się zakończyć. Prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku i w tym wypadku środek stanowi data 5 września 1937 roku. Otóż wtedy pod Legionowem przeprowadzono pierwszy desant spadochronowy z udziałem 60 skoczków.

Zatem skąd w ogóle wziął się pomysł stworzenia takich jednostek w Polsce ? Dużą rolę odgrywała tutaj Liga Ochrony Powietrznej i Przeciwgazowej (LOPP). Od 1936 roku organizowała w Legionowie kursy spadochronowe. Część ludzi z wojskowych kręgów entuzjastycznie przyglądała się rozwojowi tego rodzaju oddziałów, dostrzegając w nich duży potencjał. Szczególnie, wtedy gdy dostrzegli, jak wyglądały manewry Armii Czerwonej pod Kijowem w 1935 roku. Jednym z pierwszych teoretyków tego „innowacyjnego” rodzaju sił zbrojnych był mjr. pil. Marian Romeyko. Opublikował na łamach Przeglądu Lotniczego publikację pt. „Wyprawy specjalne”.

Oto krótki fragment „…Natomiast wysadzenie pojedynczych szpiegów będzie się odbywało prawdopodobnie za pomocą spadochronów (wobec udoskonalenia tychże). Pewna ilość zdyscyplinowanych, uzbrojonych żołnierzy z bronią maszynową, stać się może na tyłach dość groźną jednostką, szczególnie wobec obiektów komunikacyjnych…”
Z inicjatywy LOPP rozpoczęto też budowę pierwszej wieży spadochronowej w Polsce. Została umiejscowiona na warszawskim Mokotowie. W dodatku w 1936 roku, z rozkazu Szefa Sztabu Głównego gen. Wacława Stachiewicza, podjęto decyzję o wdrożeniu szkolenia spadochronowego do m.in. szkół podchorążych.

Od 5 września do 17 października 1937 roku poprowadzono pierwszy w Polsce wojskowy kurs spadochronowy w Wieliszewie pod Legionowem. Dowódcą kursu był kpt. pil. Władysław Pionko. Kurs rozpoczął pokaz skoków spadochronowych, które przeprowadzono na samolotach Fokker F-VIIB/3m. Były to holenderskie, 3 silnikowe samoloty pasażerskie, przekształcone w bombowce, na użytek polskiego lotnictwa. Sam kurs przeznaczony był dla absolwentów szkół podchorążych każdego rodzaju broni. Na jego program składało się m.in. szkolenie teoretyczne dotyczące budowy samolotu, spadochronu, następnie uczono podstaw dywersji oraz ogólnej taktyki działań jednostek desantowych. Szkolenie praktyczne obejmowało m.in. składanie spadochronu do plecaka przed lotem, składanie go po lądowaniu, zachowanie odpowiedniej pozycji w locie itd. Szkolenie dywersyjne polegało natomiast na destrukcji linii telefonicznych oraz energetycznych, tworzenie prowizorycznych ładunków wybuchowych i podkładanie je pod strategiczne cele takie jak np. mosty, tory kolejowe etc.

Po zakończeniu kursu wszyscy jego uczestnicy zostali wysłani na manewry wojskowe, które odbyły się na Wołyniu. 15 września 1938 roku z lotniska Skniłowie nieopodal Lwowa wystartowały 2 Fokkery ze spadochroniarzami na ćwiczenia. Docelowo desant miał być przeprowadzony z wysokości 400 m. Jednakże dowódca lotu zarządził, iż skoki będą wykonywane z wysokości 200 m. Pomimo trudnych warunków, żołnierze bez wahania wyskoczyli z samolotu i przystąpili do działań. Ich zadaniem było przeprowadzenie dywersji na danym terytorium, która polegała na zniszczeniu kilku obiektów. Oczywiście początkowo nie mieli do dyspozycji ostrych środków, miała to być „tylko” symulacja. Bo zlikwidowaniu swoich celów, cała grupa dywersyjna udała się do Łucka, gdzie mieściło się dowództwo poligonu.

Dowództwo było więcej niż zadowolone z pomyślnie przeprowadzonych ćwiczeń i wykorzystania nowych jednostek w akcji. Desantowcy zrobili na Wołyniu tak duże wrażenie, że w maju 1939 roku postanowiono utworzyć Wojskowy Ośrodek Spadochronowy. Ośrodek powstał przy 4 Pułku Lotniczym, który znajdował się w Bydgoszczy. Dowództwo nad ośrodkiem piastował mjr. pil. Władysław Tuchałka, natomiast instruktorami byli Antoni Grabowski i Feliks Zacharski, wywodzący się z LOPP. Ośrodek był wyposażony w 3 samoloty Fokker VIIB/3m ze wsparciem technicznym. Broń stanowiły natomiast CKM wz.30, LKM wz.15, Karabinek Mauser wz. 29 oraz parę rodzajów pistoletów. Pewien smaczek stanowiła nowatorska polska konstrukcja w postaci pistoletu maszynowego „Mors”. Była to bardzo przydatna broń dla nowo tworzonych oddziałów. Lekki, szybkostrzelny, zasilany najpopularniejszym wówczas nabojem pistoletowym 9×19 Parabellum.

Kursantów wybierano spośród oficerów i podoficerów, którzy wykazywali się znajomością języka niemieckiego oraz wykazujących się nienagannym zdrowiem fizycznym. Absolwenci WOSu mieli być docelowo pierwszym batalionem spadochronowym w Polsce, którego utworzenie planowano na 1940 rok. Wszyscy powołani mieli również ukończony podstawowy kurs spadochronowy dlatego szkolenia w WOSie były przeprowadzane w bardziej zaawansowany sposób. Duży nacisk kładziono na trening fizyczny żołnierzy, walkę wręcz, użyciem broni białej krótkiej itd. Wprowadzono również coś co dzisiaj nazywamy „survivalem”. Wysyłano tych żołnierzy w ciężki teren gdzie, musieli sobie poradzić. O równie ciężkich warunkach atmosferycznych nie muszę chyba wspominać. Szkolono ich również w tworzeniu ładunków wybuchowych, wysadzaniu punktów strategicznych przeciwnika. Wprowadzano również, jako iż jednostka była szkolona do działania na tyłach wroga, nowinkę w postaci cichego likwidowania wrogich wartowników. Coś, czego angielscy komandosi uczyli się od Cichociemnych, było powoli wprowadzane w Polsce już przed wojną. Być może mielibyśmy w pełni wyszkolone, jedne z pierwszych oddziały specjalne w Europie, jednakże jak wszystko, co piękne w II RP, przerwał wybuch II Wojny Światowej.

30 sierpnia ewakuowano WOS do Małaszewicz nad Bug. Stamtąd dywersanci mieli zostać przetransportowani do Prus Wschodnich, ażeby walczyć na tyłach Wehrmachtu. Jednakże 1 września lotnisko w Małaszewiczach zostało zbombardowane wraz z całym jego wyposażeniem. 13 września rozwiązano ośrodek. Jednakże nasi żołnierze nie złożyli broni i dzielnie walczyli później w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie.


Komentarze (0)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)