Historia

Marek Chrapan: Rocznica „braterstwa broni” AK z Armią Czerwoną na Wileńszczyźnie


7 lipca 2018 o 08:00   /   komentarzy (1)

7. lipca mija kolejna rocznica operacji „Ostra Brama” – w założeniu – samodzielne wyzwolenie Wilna spod okupacji niemieckiej przez Armię Krajową, by wystąpić wobec wkraczających wojsk sowieckich w charakterze gospodarza. Był to na „chybcika” zmodyfikowany plan operacji „Burza”, który w pierwszej wersji zakładał dywersję na tyłach cofających się wojsk niemieckich, rozbijanie tylnych straży – taki rozkaz został wydany w listopadzie 1943 r. przez Komendanta AK gen. T. Komorowskiego w uzgodnieniu z rządem w Londynie wszystkim oddziałom działającym w terenie. Potwierdzony został kolejnym rozkazem w styczniu 1944 r., nakazującym współdziałanie z wojskami sowieckimi. Ustalone zostały sygnały radiowe nadawane z Londynu do rozpoczęcia operacji dla poszczególnych regionów. W międzyczasie, tj. 12.06.1944 r. przyszedł nowy rozkaz o konieczności samodzielnego wyzwalania większych miast przed nadejściem Sowietów. Na podstawie ostatniego rozkazu połączono siły Okręgów Wilno i Nowogródek w celu opanowania Wilna i 26.06.1944 r. połączony sztab opracował plan akcji. Zakładał on uderzenie pięcioma zgrupowaniami zewnętrznymi (ok. 12,5 tys. żołnierzy AK) i garnizonem wewnętrznym Wilna oraz jednostkami pomocniczymi.

​Rozpoczęcie akcji zaplanowano na 07.07.1944 r. godzina 23:00.
Łączność z oddziałami terenowymi utrzymywano w zdecydowanej większości tylko przez „łączników”, nie zawsze potrafiących dotrzeć na czas do przemieszczających się brygad. Nie do wszystkich brygad dotarły zmiany rozkazów w akcji „Burza” i te oddziały na radiowy sygnał z Londynu nadany 02.07. dla Wileńszczyzny i Nowogródka przystąpiły do walki z cofającymi się Niemcami na swoich terenach. Część brygad uwikłana w walki z partyzantką sowiecką również nie mogła uczestniczyć we współdziałaniu z wojskami sowieckimi (m.in. „Łupaszki”) z wiadomych względów wobec czego zmodyfikowano plan:

Dowodzący operacją ppłk. „Wilk” – Aleksander Krzyżanowski – przyspieszył rozpoczęcie akcji na świt 07.07. z uwagi na szybszy marsz wojsk sowieckich. I ten rozkaz nie dotarł na czas nawet do brygad idących w miejsca zgrupowań. Na wyznaczony nowy termin akcji stawiło się ok. 4 tys. żołnierzy w zgrupowaniu zewnętrznym i tym zgrupowaniem zaatakowano na odcinku frontalnym (południowo-wschodnim) chyba nie znane dla dowództwa siły niemieckie w ilości ok. 17 tys. uzbrojonych po zęby z czołgami, artylerią i lotnictwem.

Wewnętrzny garnizon do walki przystąpił też w bardzo ograniczonym składzie z uwagi na brak informacji o zmianie terminu. Oczywiście atak załamał się pod potężnym ogniem niemieckiej broni maszynowej i artylerii, pociągu pancernego oraz lotnictwa. Ponowiono walkę już we współdziałaniu z Armią Czerwoną i prowadzono ją do 13.07. kiedy to AKowcy zlikwidowali ostatnie gniazdo karabinów maszynowych na Górze Zamkowej i ok. godz. 11:00 zawiesili biało-czerwoną flagę na Wieży Zamkowej, a którą w parę godzin później zdjęli Sowieci podnosząc swoją i oczywiście internując, aresztując, mordując niedawnych „towarzyszy broni”. Tak się kończą partackie plany, aż się nie chce wierzyć, że opracowane przez zawodowych oficerów, ale ocena tych założeń i planów w ewentualnych komentarzach.


Komentarze (1)

Napisz komentarz

Komentarz
Nick E-mail WWW(nieobowiązkowe)

  • 7 lipca 2018 o 14:24 alojzy

    Działania AK (przed i podczas całej wojny) były tak nieudolne, że człowiek zastanawia się, czy to jeszcze było partactwo, czy już zdrada.

    Odpowiedź