Adrianna Gąsiorek - Ach te przejęzyczenia – na tropie szukania polskich nazistów

W styczniu 2025 roku podczas międzynarodowej konferencji „My jesteśmy pamięcią. Nauczanie historii to nauka rozmowy” minister edukacji narodowej, Barbara Nowacka, wygłosiła przemówienie, które wywołało szerokie kontrowersje. W trakcie swojego wystąpienia stwierdziła: „Na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady”

Słowa te spotkały się z natychmiastową krytyką zarówno ze strony opinii publicznej, jak i środowisk historycznych. Wielu komentatorów podkreślało, że użycie terminu „polscy naziści” jest historycznie niepoprawne i może prowadzić do fałszowania obrazu roli Polski podczas II wojny światowej. W odpowiedzi na falę oburzenia, Ministerstwo Edukacji Narodowej wydało oświadczenie, w którym tłumaczyło, że doszło do „oczywistego przejęzyczenia”, a zamierzoną treścią było stwierdzenie: „Na terenie okupowanej przez Niemcy Polski naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady”

Sama minister Nowacka również odniosła się do sytuacji, przepraszając za swoje słowa i podkreślając, że była to niezamierzona pomyłka. Na swoim profilu w mediach społecznościowych napisała: „Oczywiste jest, że obozy zbudowali Niemcy, a polskich nazistów nie było. I jest to prawda historyczna. Również o tym wielokrotnie mówiłam w trakcie wystąpienia na konferencji w Krakowie. Za oczywiste przejęzyczenie przepraszam”

Mimo przeprosin, incydent ten zwrócił uwagę na niezwykle istotny problem precyzji językowej w kontekście historycznym, zwłaszcza gdy mowa o tak delikatnych i bolesnych kwestiach jak obozy koncentracyjne. Polska od lat walczy z określeniami typu „polskie obozy koncentracyjne”, które sugerują, że to Polacy byli odpowiedzialni za ich tworzenie i prowadzenie. Tego rodzaju sformułowania są nie tylko historycznie fałszywe, ale również krzywdzące dla narodu polskiego, który sam padł ofiarą nazistowskiej okupacji.

Warto przypomnieć, że obozy koncentracyjne i zagłady, takie jak Auschwitz-Birkenau, Treblinka czy Sobibór, zostały założone i zarządzane przez niemieckich nazistów na terytorium okupowanej Polski. Polacy byli jednymi z pierwszych ofiar tych obozów, a wielu z nich ryzykowało życie, aby pomagać więźniom lub informować świat o okrucieństwach tam popełnianych. Dlatego tak ważne jest, aby unikać sformułowań, które mogą zniekształcać historyczną prawdę i niesłusznie obarczać Polaków odpowiedzialnością za zbrodnie nazistowskie.

W kontekście edukacji historycznej, szczególnie na szczeblu ministerialnym, precyzja językowa jest kluczowa. Słowa mają moc kształtowania świadomości społecznej i wpływania na międzynarodowe postrzeganie wydarzeń historycznych. Dlatego od osób pełniących najwyższe funkcje w państwie oczekuje się nie tylko dogłębnej wiedzy, ale także umiejętności precyzyjnego jej przekazywania. Każde, nawet niezamierzone, przejęzyczenie może mieć daleko idące konsekwencje, zwłaszcza w dobie szybkiego przepływu informacji i mediów społecznościowych.

Incydent z udziałem minister Nowackiej powinien stać się przestrogą i impulsem do refleksji nad wagą słów w dyskursie publicznym. Edukacja historyczna wymaga szczególnej odpowiedzialności, gdyż to ona kształtuje kolejne pokolenia i ich rozumienie przeszłości. Błędne lub nieprecyzyjne sformułowania mogą prowadzić do utrwalania fałszywych narracji i niesprawiedliwych ocen.

W odpowiedzi na zaistniałą sytuację, warto rozważyć wprowadzenie dodatkowych szkoleń i warsztatów dla osób publicznych, zwłaszcza tych zaangażowanych w edukację, aby unikać podobnych błędów w przyszłości. Ponadto, media i instytucje edukacyjne powinny kontynuować działania mające na celu prostowanie nieprawdziwych informacji i edukowanie społeczeństwa na temat prawdziwej historii Polski podczas II wojny światowej.

Podsumowując, choć przejęzyczenie minister Nowackiej było, jak sama twierdzi, niezamierzone (czy aby na pewno?), to jednak uwypukliło potrzebę szczególnej dbałości o precyzję językową w kontekście historycznym. Unikanie sformułowań mogących prowadzić do fałszywych interpretacji jest nie tylko kwestią rzetelności naukowej, ale także szacunku dla ofiar i prawdy historycznej. Tylko poprzez świadome i odpowiedzialne podejście do języka możemy zapewnić, że pamięć o przeszłości będzie przekazywana w sposób wierny i sprawiedliwy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *