1 maja przypada Święto Pracy. Jest to dzień pamięci o ofiarach brutalnie stłumionych przez amerykańską policję strajków robotników w Chicago z 1886 roku, robotników walczących o ośmiogodzinny dzień pracy i godne warunki zatrudnienia. Na ziemiach polskich Święto Pracy było obchodzone od 1890 roku, niejednokrotnie wbrew woli zaborców. Natomiast powszechnie jest kojarzone (nie bez uzasadnienia zresztą) z pochodami pierwszomajowymi za czasów poprzedniego, komunistycznego systemu. M.in. to stanowi argumentację ze strony środowisk liberalnych, eurosceptycznych i konserwatywno-liberalnych, mającą na celu zniesienie tego święta tylko ze względu na to, iż kojarzy się z komuną.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że dzień pierwszego maja jest również obchodzony w Kościele Katolickim, jako drugie (po 19 marca) wspomnienie liturgiczne świętego Józefa, czczonego przez katolików jako wzór i patron ludzi pracujących. Skąd się wziął katolicki charakter 1 maja? 1 maja 1955 roku Ojciec Święty Pius XII zwracając się do Katolickiego Stowarzyszenia Robotników Włoskich, ustanowił ten dzień wspomnieniem liturgicznym świętego Józefa Rzemieślnika (Robotnika), ponieważ chciał nadać religijny charakter obchodzonemu na całym świecie świeckiemu świętu. Od tego dnia do dziś Kościół Katolicki szczególnie akcentuje znaczenie pracy, jej godność, zwraca uwagę na duchowy rozwój każdego człowieka poprzez wykonywaną pracę oraz akcentuje wagę tych wartości, pozwalających oprzeć stosunki między ludźmi pracującymi na zasadach pokoju, wzajemnego szacunku i kooperacji, sprawiedliwości społecznej oraz poszanowania praw i zobowiązań pracowników przez pracodawców.

Święty Józef przez całe życie pracował jako rękodzielnik i wyrobnik, w Piśmie Świętym jest określany jako tektōn (z języka łacińskiego – faber), czyli wyrobnik. Pod tym terminem rozumie się rzemieślnika specjalizującego się w pracach związanych z budownictwem – m.in. naprawie narzędzi rolniczych, przedmiotów drewnianych oraz pracach wykonywanych na drewnie i żelazie. Wykonywał je na zamówienie, utrzymując w ten sposób Świętą Rodzinę, która to praca stała się dla niego źródłem uświęcenia. Przykład św. Józefa pokazuje bardzo dobrze istotę duchowego znaczenia pracy, nie tylko materialnego. Praca nie tylko ma na celu przynoszenie zysków materialnych, otrzymywanie pieniędzy za wykonywaną posługę, utrzymywanie rodziny, mieszkania, możliwość płacenia podatków, czynszów i innych świadczeń pieniężnych względem swojego państwa. Praca ma też swój wymiar duchowy, ponieważ poprzez uczynną, pokorną i systematyczną pracę zawodową pozwala uświęcać człowieka, a które to uświęcenie stanowi źródło gromadzenia zasług dla Królestwa Niebieskiego, tym samym zbliżenia do Pana Boga, który jest – za Wojciechem Wasiutyńskim – najwyższym celem człowieka.

Święty Józef był mistykiem właśnie przez podejmowaną i systematycznie prowadzoną pracę zawodową, nie przez kontemplację, uczynki pokutne czy dzieła miłosierdzia. Postrzegał swój zawód i pracę jako misję zleconą przez Pana Boga na tym ziemskim padole, spełniał ją zapatrzony w Jezusa i Maryję. Dla nich żył, pracował, trudził się, a nawet był gotowy do najwyższych ofiar. Zanim przejdę do 1 maja w innych kontekstach – związanych z ideą nacjonalistyczną i rocznicą rozpoczęcia kolejnej okupacji w naszej historii – to jeszcze warto dodać, dlaczego praca powinna kształcić i uświęcać człowieka w Bożym duchu. Praca najpełniej wyzwala z człowieka energię, inicjatywę i pełnię swoich umiejętności, wymaganych zależnie od formy pracy (fizycznej, umysłowej etc.). Jest to również szkoła cnót osobistych i

społecznych – męstwa, współzawodnictwa, cierpliwości, solidarności, współpracy i porządku. Człowiek, jeśli podąży wzorem św. Józefa Robotnika i potraktuje swoją pracę nie jako przymus czy rygor narzucony z zewnątrz, ale jako swoje posłannictwo i część Bożego planu na ziemi, wówczas stanie się ona źródłem uświęcenia każdego człowieka.

Kościół Katolicki wyniósł na przestrzeni ponad dwóch tysięcy lat nie tylko ludzi wielkich – papieży, biskupów, królów, władców i cesarzy, nie tylko zakonników, mistyków i doktorów Kościoła, ale i zwykłych, prostych ludzi – matki, ojców, dzieci, żołnierzy, robotników, rolników. Św. Józef jest patronem licznych stowarzyszeń i zgromadzeń zakonnych, patronuje ponadto robotnikom wszelkich profesji (m.in. cieślom, inżynierom, stolarzom, kołodziejom, grabarzom), wychowawcom oraz wypędzonym, umierającym i bezdomnym.

Dzień pierwszego maja od lat jest obchodzony w Europie przez środowiska nacjonalistyczne i narodowo – rewolucyjne. To pozwala odbierać pole do zawłaszczania tego święta przez skrajną lewicę i postkomunistyczne barachła, które jeszcze korzystają z dobrodziejstw demokracji i wolności słowa tak na Zachodzie, jak i w krajach dawnego bloku sowieckiego. Ten dzień jest nie tylko wyrazem przywiązania do idei solidaryzmu narodowego, ale też dniem sprzeciwu wobec okropieństw demoliberalnego dyktatu na naszym kontynencie – kapitalizmu, globalizmu, liberalizmu, wpływu zagranicznych korporacji na gospodarkę (vide traktat TTIP) oraz amerykanizmu kulturowego. 1 maja bowiem w naszym kraju przypada już 12. rocznica wstąpienia do Unii Europejskiej, której instytucje stały się z czasem nadrzędne i bardziej wiążące od polskich w wielu kwestiach, co stało się zaczątkiem kolejnej okupacji naszej Ojczyzny. Na ulicach europejskich miast pierwszego maja manifestowali nieraz swój sprzeciw wobec dyktatu społeczno-gospodarczego UE nacjonaliści m.in. w Belgii, Czechach, Francji, Grecji, Hiszpanii, Niemczech, Polsce i na Węgrzech.

Narodowy solidaryzm nie powinien być tylko pustym hasłem i sloganem. Narodowy solidaryzm musi być znaczącym znakiem rozpoznawczym w idei narodowo – radykalnej XXI wieku, ponieważ w myśl dewizy „Dla Narodu – przez Naród” naszym zadaniem jest być tam, gdzie dzieje się krzywda w narodzie. Narodowy solidaryzm to walka o lepsze jutro, walka o godną płacę, godne życie rodziny pracownika, możliwość obrony praw pracowniczych oraz udzielanie wsparcia potrzebującym rodakom. Stąd wynika szereg prowadzonych przez narodowych radykałów akcji charytatywnych – zbiórki żywności, chemii i rzeczy pierwszej potrzeby dla dzieci z domów dziecka i samotnych matek, wydawanie ciepłych posiłków, koców i ciepłej odzieży dla potrzebujących (w tym bezdomnych), pomoc zwierzętom w schroniskach, akcje na rzecz ochrony przyrody, rozwój publicystyki o tematyce społecznej, korepetycje dla dzieci oraz organizowanie akcji i manifestacji.

Dzień pierwszego maja nie powinien być świętem dla komunistów, którzy bezprawnie zawłaszczyli to święto i wskutek tego większa część Polaków kojarzy je jednoznacznie z PRL, uznając za niepotrzebny relikt komunizmu. Nie powinien on też być świętem dla zwolenników liberalnego, kapitalistycznego paradygmatu, który jest równie szkodliwy dla harmonijnego rozwoju naszego narodu i który legitymizuje obecny stan rzeczy po transformacji ustrojowej. Powinien stać się świętem i dniem prawdziwego szacunku dla pracowników fizycznych i umysłowych, których praca przyczynia się do pomnażania dóbr narodowych, rozwoju intelektualnego, kształtowania tożsamości narodowej i choć częściowego polepszenia trudnej stopy życiowej. Nie tracą zatem na aktualności słowa Mariana Reutta:

Nacjonalizm jest ruchem świata pracy, jest ruchem robotników, chłopów, inteligentów, którzy budują Wielką Polskę, jest ruchem demokratycznym – o ile chodzi o strukturę społeczną, hierarchicznym – o ile chodzi o organizację społeczeństwa. W Polsce narodowej każdy zajmie stanowisko – odpowiednie do charakteru i zdolności, nie zaś do ilości wpływu i znaczenia – mierzonych pieniądzem.

Pierwszy maja nie powinien być również żałosnym fetowaniem i cieszeniem się z brukselskiej okupacji, jutro minie już dwunasty rok, od kiedy Polska jest dojoną przez Zachód prowincją tworu z dwunastoma gwiazdkami na niebieskiej fladze. Nic praktycznie nie zyskaliśmy, a wiele straciliśmy. Wzrost zadłużenia państwa (z ukrytym zadłużeniem – będzie wynosić ok. 3 – 4,8 biliona złotych), wzrost długu publicznego z 47% do ok. 56% PKB (w 2012 roku), miliony młodych Polaków wyjeżdżające z braku perspektyw za granicę za chlebem, wprowadzenie pakietu klimatycznego mogącego doprowadzić m.in. do trzykrotnego wzrostu cen ciepła sieciowego i cen hurtowych prądu do 2050 roku, wzrost bezrobocia, podpisanie Traktatu Lizbońskiego legitymizującego nadrzędność prawa unijnego nad polskie, narzucanie „europejskich” standardów myślenia do szkolnych programów nauczania, niepewna sytuacja w sprawie ustawy 1066, zezwalającej na wprowadzenie obcych sił policyjnych do Polski oraz zdominowanie polskiej gospodarki przez obcy kapitał.

Adam Busse

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię