Mówiąc o współczesnej polskiej powieści historycznej nie sposób przejść obojętnie obok twórczości Elżbiety Cherezińskiej.  W tym tekście  przyjrzę się cyklowi jej powieści „Odrodzone Królestwo”. Ta seria 5 książek (Korona Śniegu i Krwi, Niewidzialna Korona, Płomienna Korona, Wojenna Korona, Odrodzone Królestwo) opisuje wielowątkową fabułę rozgrywającą się w czasach schyłku rozbicia dzielnicowego i jednoczenia się Polski. Pierwsza powieść z cyklu (Korona Śniegu i Krwi) rozpoczyna się w 1272 roku, gdy 15-letni wówczas Przemysł II zdobył należące do brandenburskiej Nowej Marchii grody: Strzelce Krajeńskie i Drezdenko. Już od pierwszych stron autorka raczy nas świetnymi opisami scen batalistycznych, co będzie cechą wszystkich powieści tego cyklu. Zakończeniem  książki „Odrodzone Królestwo” będącej ostatnią z tej serii jest scena śmierci, pogrzebu i spotkania w zaświatach przodków Władysława Łokietka. To właśnie postać tego piastowskiego króla jest moim zdaniem najważniejszym bohaterem całego cyklu pojawiającym się we wszystkich powieściach wchodzących w jego skład.

Cherezińska w swoim dziele opisuje właściwie całe życie tego małego wzrostem, ale wielkiego charakterem monarchy. Poznajemy go jako chłopca, dziedzica małego i stosunkowo biednego księstwa na Kujawach, w momencie kiedy matka próbuje go zamordować z powodu niskiego wzrostu.  Żegnamy się z nim w chwili, gdy umiera, będąc starcem władającym Królestwem Polskim i liczącym się w polityce europejskiej graczem, o którego względy zabiegali tacy władcy, jak Karol Robert Andegaweński, czy wielki książę litewski Giedymin, a nawet Papież. Ubrana w fabułę historia życia i drogi do sukcesu Władysława jest zarówno wzruszająca, ucząca, jak również chwilami zabawna. Pokazuje, jak wiele może osiągnąć na pozór ułomny człowiek dzięki determinacji, odwadze, sprytowi i konsekwencji, a jednocześnie w momentach opisujących jego młode lata uświadamia nam, jak czasem przez lekkomyślność i impulsywność mało brakuje do klęski.

Momentem niezwykle motywującym, wręcz symbolicznym, mogącym być ilustracją do przedstawienia „woli mocy” jest scena, gdy po latach ćwiczeń pod okiem jednego z rycerzy na dworze swojego wuja, 16-letni Władysław Łokietek pokonał w turniejowym pojedynku w Pradze znacznie wyższego i masywniejszego księcia z linii głogowskiej, wprawiając prawie wszystkich obecnych na trybunach władców i dostojników w konsternację i podziw. Nie sposób wymienić tutaj wszystkie postacie historyczne przedstawione w cyklu „Odrodzone Królestwo”, jednak wspomnieć muszę o świetnie wykreowanych charakterach  Przemysła II, Bolesława Pobożnego, Bolesława Wstydliwego,  abp. Jakuba Świnki, abp. Janisława herbu Korab, Wacława II, Wacława III, Kazimierza Wielkiego, Jana Luksemburskiego i wielu innych. W tym gronie władców, kapłanów i wojowników piękną ozdobą były również opisywane na kartach powieści kobiety: świętobliwe, lecz niepozbawione poczucia humoru Św. Kinga, bł. Jolenta, wrocławskie klaryski, wierne swoim mężom i twarde wobec przeciwności losu: Jadwiga Kaliska, Elżbieta Łokietkówna, Aldona Anna,  młode, urocze i rozrywkowe dwórki i księżniczki, a także przedstawione jako femme fatale: Gryfina i Mechtylda, przy których nawet Samantha Jones mogłaby zarumienić się ze wstydu. Skoro już o tym piszę, to przypomniała mi się rozmowa z moim dobrym kumplem, który podobnie jak ja bardzo lubi cykl „Odrodzone Królestwo”, jednak żałował, że nie może dać do przeczytania tych książek dużo młodszemu bratu ze względu na występujące w nich sceny erotyczne. Moje zdanie jest takie, że z różnych względów nie są to powieści, które poleciłbym dziecku w wieku komunijnym, jednak wątki erotyczne nie są w nich ani zbyt częste, ani w przeważającej większości, nie ukazują treści dewiacyjnych, czy też promiskuitystycznych.  Natomiast jeśli już pojawia się motyw osób o ciągotach sodomskich, czy też pedofilskich to (poza jedną postacią) są to wrogowie Polski z Zakonu Krzyżackiego i czeskiej dynastii Przemyślidów.  Niezwykle istotną cechą, która łączy wszystkie opisywane przez Cherezińską postaci historyczne, a odróżnia je od kreacji w powieściach np. Sienkiewicza, jest ich realistyczna „pełnokrwistość”. Nie ma tutaj prawie w ogóle postaci przedstawionych jako idealne i nieskazitelne. Widzimy ludzi z krwi i kości, nie tylko odważnych, honorowych, lojalnych, pracowitych i religijnych, ale często także bywających, lub będących pysznymi, intrygantami, pazernymi, nadużywającymi alkoholu, mających psychiczne załamania, porywczych, czy też zbytnio folgujących swoim żądzom. Mamy tu całą panoramę nie tylko dynastii i rodów rycerskich Europy przełomu XIII i XIV wieku i całego społeczeństwa tamtych czasów, ale także ludzkich charakterów. Pod względem tworzenia psychologicznych portretów postaci Elżbieta Cherezińska osiągnęła mistrzostwo. Na pochwałę zasługuje także pieczołowite oddanie wierności historycznym realiom. Mówię tutaj zarówno o opisywanych wydarzeniach, jak i również sceneriach, wystrojach wnętrz, broni, strojach etc. Pisząc o cyklu „Odrodzone Królestwo”, nie sposób pominąć bardzo silnego wątku ezoteryczno-fantastycznego. Nie ukrywam, że pewne jego elementy (np. ożywające bestie herbowe, albo Michał Zaręba zamieniający się w smoka) uważam za niepotrzebne i infantylne. Jednak inne z nich, szczególnie opisujące wyobrażenia zaświatów, oraz związane z podejściem do religii, magii i medycyny przez ludzi średniowiecza uważam za ciekawe i dobrze wkomponowane w całość. Na uwagę zasługuje fakt, że postacie są tutaj dobre i złe niezależnie od wyznawanej religii. Mamy wspomnianych wcześniej Arcybiskupów, przed których dobrocią i mądrością czytelnikowi same zginają się kolana, ale np. biskup Andrzej Zaręba, albo biskup Paweł z Przemankowa herbu Półkozic opisani zostali jako osoby wybitnie zdemoralizowane i cyniczne, do tego ten drugi swoim stylem życia bardziej pasowałby do prowadzenia agencji towarzyskich, albo nocnych klubów na krakowskim rynku, niż bycia biskupem krakowskim.

Bardzo negatywnie przedstawiony został także biskup Muskata. Co ciekawe, również fikcyjne postacie pogan zostały przedstawione w sposób dualistyczny. Mamy w tym cyklu „zielone siostry”, czyli żyjące w matriarchalnej, wegetariańskiej wspólnocie poganki (i pogan), spośród których najlepiej poznajemy Jemiołę i jej brata Worana. Ta tajemnicza i dziwna społeczność wykorzystywała magię głównie do leczenia i zapewniania sobie znacznie wolniejszego procesu starzenia, a źródłem dochodu zielonych sióstr oprócz paramedycyny i czegoś, co dzisiaj nazwalibyśmy weterynarią, bywało także wyplatanie koszyków z wikliny, a przez pewien czas niektóre z nich parały się prostytucją, co jednak nie było spowodowane chęcią łatwego zarobku, a rzeczą bardziej skomplikowaną. Jednak co ciekawe, pogaństwo i praktyki magiczne nie wiązały się u nich z wrogością wobec chrześcijaństwa. W pewnych momentach powieści, zielone siostry pomagały arcybiskupom Śwince i Korabiowi, jak również uratowały życie Kazimierza Wielkiego. Natomiast agresywny antykatolicyzm w połączeniu ze skrajnym militaryzmem i chęcią wejścia w alians z Krzyżakami przeciwko piastowskiej Polsce charakteryzowały przedstawioną w negatywny sposób grupę wyznawców Trzygłowa. Podsumowując moje rozważania, sądzę, że cykl powieści „Odrodzone Królestwo”  to jedne z najlepszych polskich powieści historycznych. Z uwagi na współczesny język i sposób kreowania postaci mogą one łatwiej dotrzeć do młodzieży, niż dzieła Henryka Sienkiewicza, Karola Bunscha, czy Zofii Kossak. Uważam, że powieści historyczne, a szczególnie te, które ukazują momenty triumfu, a nie tylko martyrologii Polski, są niezwykle cennym narzędziem w wychowaniu patriotycznym młodzieży i walce o kulturę, dlatego serdecznie polecam cykl „Odrodzone Królestwo”.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię